Przejdź do treści

„Nie mamy jedzenia. Nie mamy chleba ani warzyw. Nie mamy nic” – rozpaczają mieszkańcy, którzy ocaleli z trzęsienia ziemi w Maroku

Na zdjęciu kadr z trzęsienia ziemi w Maroku
Unia Europejska zaoferowała pomoc Maroku GettyImages
Podoba Ci
się ten artykuł?
Podoba Ci
się ten artykuł?

Ponad dwa tysiące śmiertelnych ofiar, wielu rannych, zniszczone budynki – z Maroka napływają dramatyczne wieści. Trzęsienie ziemi, które nawiedziło w piątek mieszkańców tego kraju, jest najbardziej tragicznym w skutkach od lat. Wiele osób jest uwięzionych w gruzach. „Nic (żadna pomoc) nie dociera do tych, którzy mieszkają w górach. Potrzeba im wody, nie mają prądu, są w strasznej sytuacji” – mówi o poszkodowanych tamtejszy przewodnik.

Wyszedłem na ulicę półnagi”

Trzęsienie ziemi o sile 6,8 w skali Richtera nawiedziło Maroko. Po 19 minutach nastąpiły wstrząsy wtórne o magnitudzie 4,9. Do kataklizmu doszło w piątek 8 września o 23:11 czasu lokalnego.  Epicentrum wstrząsów znajdowało się w górach Atlasu Wysokiego, 71 km na południowy zachód od Marakeszu.

Na tę chwilę szacuje się, że zginęły 2122 osoby, a 2421 jest rannych. Liczba ofiar śmiertelnych będzie niestety rosnąć. Wielu ludzi jest uwięzionych między gruzami.

Świadkowie opowiadają w emocjach o tych dramatycznych chwilach.

Wyszedłem na ulicę półnagi. (…) To był totalny chaos, prawdziwa katastrofa, szaleństwo” — relacjonował  Michael Bizet, Francuz, w rozmowie z AFP.

Ziemia trzęsła się przez około 20 sek. Drzwi same się otwierały i zamykały, gdy zbiegałem na dół z drugiego piętra” — mówił inny.

Houda Outassaf powiedziała, że była w szoku po tym, jak poczuła, że ziemia trzęsie się pod jej stopami.

Zginęło 10 członków z mojej rodziny.  Nie mogę w to uwierzyć, bo jeszcze dwa dni temu się z nimi widziałam” – wyznała mieszkanka Maroka.

Marakesz ucierpiał najbardziej. Uszkodzone zostały historyczne budynki.

To było jak wezbrana rzeka. Krzyki i płacz nie do zniesieniapowiedział inny mieszkaniec miasta, 58-letni Fayssal Badour.

Zaledwie kilka minut przed trzęsieniem ziemi w Maroku na świat przyszła dziewczynka. Jednak szpital, w którym przebywała wraz ze swoją mamą, musiał zostać ewakuowany z obawy przed wstrząsami wtórnymi. Khadija z córeczką musiała opuścić budynek zaledwie trzy godziny po porodzie. Teraz rodzina mieszka w prowizorycznym namiocie przy drodze w wiosce Asni. Próbowali przedostać się do swojego domu w Taddart w górach Atlas, około 65 km od Marakeszu, jednak droga była zablokowana przez gruzy. Jej historię opisuje bbc.com.

Nie otrzymałam żadnej pomocy ani wsparcia ze strony władz” – żaliła się Khadija. „Poprosiliśmy kilku mieszkańców tej wioski o koce, żebyśmy mieli czym się przykryć”

Khadija ma tylko jeden komplet ubranek dla dziecka. Ich dom jest poważnie uszkodzony i nie wiadomo, kiedy będą mogli do niego wrócić.

Wśród innych mieszkańców miast i wiosek obszarów górskich rośnie frustracja spowodowana tym, że dociera do nich niewielka pomoc.

Nie mamy jedzenia, nie mamy chleba ani warzyw. Nie mamy nic” – powiedział BBC jeden z mężczyzn.

Od trzęsienia ziemi wraz z czwórką dzieci mieszka na poboczu głównej drogi do wioski. Do domu wrócił tylko po to, żeby zabrać trochę koców. Boi się tam znów zamieszkać, bo ściany są całe popękane.

Niektórzy przyznają, że otrzymali od władz namioty, ale nie ma ich wystarczająco dużo, aby pomieścić wszystkich potrzebujących. Liczą na pomoc rządu, ale obawiają się, że trzeba będzie na nią długo czekać, bo potrzebujących jest ogrom.

Mohamed Joughmane, przewodnik po Maroku, w rozmowie z Polsat News przyznał, że w najbardziej dramatycznej sytuacji są mieszkańcy wiosek w Górach Atlas, gdzie drogi zostały zablokowane przez spadające skały.

Nic nie dociera do tych, którzy mieszkają w górach. Potrzeba im wody, nie mają prądu, są w strasznej sytuacji – powiedział”.

Do sieci przedostaje się wiele dramatycznych nagrań: na jednym z nich widzimy mężczyznę biegnącego wąską ulicą, na którą spada gruz z budynków. Omal nie zawalił się na niego duży fragment ściany. Uliczka wypełnia się kłębami pyłu.

Król Mohamed VI ogłosił trzydniową żałobę w kraju. Ci, którzy ocaleli i są zdrowi, spieszą z oddaniem krwi dla rannych. Gruzowiska są przeczesywane przez żołnierzy i służbę obrony cywilnej.

Do wyświetlenia tego materiału z zewnętrznego serwisu (Instagram, Facebook, YouTube, itp.) wymagana jest zgoda na pliki cookie.Zmień ustawienia

Jak można pomóc?

Świat reaguje na to, co się stało w Maroku i śpieszy z pomocą. Różne państwa zadeklarowały, że poszkodowani nie zostaną sami z tą tragedią sami.

 „Wiadomości z tego kraju są straszne. Jestem myślami przy wszystkich, których dotknął kataklizm, a także przy tych, którzy teraz biorą udział w akcji ratowniczej” – napisał Charles Michel, szef Rady Europejskiej , który uczestniczy w szczycie G20 w Delhi i zobowiązał się do pomocy.

Hiszpania wysłała do Maroka 56 ratowników i cztery psy wyszkolone do poszukiwań ludzi uwięzionych pod gruzami. Londyn natomiast wysłał 60 ratowników z czterema psami i niewielkim zespołem medycznym.

Pomoc zapowiedział także Emmanuel Macron, prezydent Francji, który podczas szczytu G20 w New Delhi poinformował, że Paryż „zmobilizował wszystkie zespoły techniczne i zespoły ds. bezpieczeństwa, aby móc interweniować, gdy władze Maroka uznają to za przydatne„. Chce przeznaczyć 5 mln euro na pomoc. Jednak Maroko blokuje tę pomoc z powodu wieloletniego konfliktu. Na terenach objętych trzęsieniem przebywa około 20 tys. Francuzów.

Pomoc zadeklarował również prezydent Polski Andrzej Duda:

„W obliczu tragicznego trzęsienia ziemi w Maroku (…) pragnę podkreślić, że Polska jest gotowa udzielić wszelkiej niezbędnej pomocy. Nasze myśli i modlitwy są z rodzinami ofiar i mieszkańcami Maroka” – napisał na platformie X.

Z pomocą pośpieszyła międzynarodowa organizacja Lekarze bez Granic.

„Nasze zespoły dotarły do kraju i rozpoczęły rozpoznanie potrzeb, by ocenić, czy i jaka pomoc jest potrzebna. Jesteśmy w Amizmiz i Taurirt, w centralnej części kraju”- napisali w mediach społecznościowych.

Do wyświetlenia tego materiału z zewnętrznego serwisu (Instagram, Facebook, YouTube, itp.) wymagana jest zgoda na pliki cookie.Zmień ustawieniaRozwiń
Międzynarodowa Federacja Stowarzyszeń Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca (IFRC) ostrzegła, że naprawa szkód może potrwać lata.

„Spodziewamy się wielu miesięcy, jeśli nie lat reagowania” – powiadomił w cytowanym przez AFP oświadczeniu Hossam Elsharkawi, dyrektor regionalny IFRC na Bliski Wschód i Afrykę Północną.

To nie pierwsze trzęsienie ziemi w tym kraju. W 2004 roku co najmniej 628 osób zginęło, a 926 zostało rannych, gdy trzęsienie ziemi nawiedziło Al-Husajma, miasto portowe w północnym Maroku, a w 1960 roku trzęsienie ziemi o sile 6,7  zabiło ponad 12 tys. osób.

źródła:PAP, AFP, news.yahoo.com, www.bbc.com

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Powiązane tematy: