Przejdź do treści

Brat Łukasz Dmowski: Wiele razy widziałem chorego, który oczekiwał na jakieś zdarzenie, a zaraz po doczekaniu tego faktu, umierał

"Wiele razy widziałem chorego, który oczekiwał na jakieś zdarzenie, a zaraz po doczekaniu tego faktu, umierał" /fot. GettyImages
"Wiele razy widziałem chorego, który oczekiwał na jakieś zdarzenie, a zaraz po doczekaniu tego faktu, umierał" /fot. GettyImages
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Francja wprowadziła zakaz „terapii konwersyjnej” wobec osób LGBTQIA+. „Bycie sobą nie jest przestępstwem” – skomentował prezydent Emmanuel Macron
Jednorazowość na poziomie plastikowej słomki? Jagna Niedzielska o… rajstopach
Lustrzany mózg, czyli zachowania zaraźliwe
W ciąży mózg kobiety się… kurczy. Poznaj 5 zaskakujących faktów dotyczących kobiecego ciała
Trening – 12 sygnałów, że przesadzasz!

– Do śmierci możemy przygotować się tylko w pewnym stopniu. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak ona będzie wyglądała. Porównuję to do podróży pociągiem. Owszem, możemy dużo wcześniej spakować walizkę i być przygotowanym do oczekującej nas podróży, ale nigdy nie wiemy, czy wagon zatrzyma się bliżej, czy dalej od nas. Nie mamy pewności, jak przebiegnie moment wejścia do pociągu. W procesie odchodzenia pewne sprawy zależą od nas i możemy się o nie troszczyć – mówi brat Łukasz Dmowski, Prowincjał Prowincji Polskiej Zakonu Bonifratrów, lekarz specjalista chorób wewnętrznych i geriatrii.

 

Aleksandra Zalewska: Rozmawia brat ze zmarłymi osobami, które były dla brata ważne i bliskie?

Brat Łukasz Dmowski: Osobiście nie, bo nie przeżyłem na szczęście w ostatnich latach śmierci bardzo bliskiej osoby, ale znam ludzi, którym takie rozmowy pomagają. Zachęcam do tego, aby w trudnych chwilach żałoby pozwolić sobie na tego rodzaju kontakt.

Powstają nawet specjalne „Telefony na Wietrze”, za których pośrednictwem można rozmawiać ze zmarłymi. Oczywiście symbolicznie. Mimo takich inicjatyw wciąż trudno oswoić się nam z tematem śmierci. Z czego to wynika?

Śmierć jest tematem tabu. W filmach czy w grach komputerowych mamy do czynienia ze śmiercią odrealnioną, po której bohater otrzepuje się, wstaje i idzie dalej. A ta rzeczywista jest nieznana i wciąż pozostaje wielką tajemnicą. Współcześnie rodzice zastanawiają się, czy pójść z dziećmi na pogrzeb, czy nie będzie to dla dziecka zbyt dużą traumą. Dawniej w rodzinach wielopokoleniowych ze zjawiskiem śmierci oswajano dzieci od najmłodszych lat. Pamiętam z dzieciństwa taki obrazek, gdzie wśród bloków mieszkalnych, przy klatce schodowej, pojawiały się wieka trumien, które komunikowały, że ktoś zmarł. Można było włączyć się w modlitwę lub odwiedzić tę rodzinę i w ten sposób wspomóc osoby przeżywające rozpoczynającą się żałobę. Myślę, że powinniśmy starać się przełamać tabu śmierci i podejmować ten temat z bliskimi. Zdarzają się bardzo gwałtowne i nieprzewidywalne odejścia. Im bardziej będziemy poświęcać czas i uwagę sobie wzajemnie, tym łatwiej będzie przeżyć nam śmierć. Bo ona jest częścią naszego życia i pewne jest, że kiedyś nastąpi.

 

brat Łukasz Dmowski /fot. archiwum prywatne

brat Łukasz Dmowski /fot. archiwum prywatne

W jaki sposób pomagają Bonifratrzy?

Często jesteśmy kojarzeni tylko z ziołolecznictwem, tak było w czasach PRL-u, gdy byliśmy pozbawieni innych placówek medycznych. Obecnie nasza prowincja prowadzi cztery szpitale: w Krakowie, w Łodzi, w Katowicach i neurologiczny w Piaskach koło Gostynia, domy seniora w Warszawie i Prudniku. Prowadzimy także hospicjum stacjonarne we Wrocławiu i liczne hospicja domowe w różnych powiatach Dolnego i Górnego Śląska. Także domy pomocy społecznej – w Konarach pod Krakowem, w Zebrzydowicach, u stóp Kalwarii Zebrzydowskiej, w Iwoniczu i w Cieszynie. Mamy też placówkę w Drohobyczu – to jest stacja opieki środowiskowej, gdzie staramy się pomagać nie tylko Polakom. Od kilku miesięcy debiutujemy w Mińsku na Białorusi. Wszystkie te placówki można wspomóc za pośrednictwem Fundacji Bonifraterskiej. Każda pomoc jest naszym podopiecznym potrzebna, zarówno wolontariat, jak i przekazanie darowizny finansowej lub rzeczowej bądź 1 proc. podatku dochodowego na rzecz Fundacji. Po informację, jak można pomóc, odsyłam na stronę www.fundacjabonifraterska.org.

Brat spotyka się ze śmiercią na co dzień, ponieważ Bonifratrzy wspierają ludzi starszych i schorowanych w hospicjach, szpitalach i DPS-ach. Więcej w tych miejscach życia czy śmierci?

Na podstawie pracy w naszym hospicjum stacjonarnym we Wrocławiu i w hospicjach domowych, mogę powiedzieć, że nie panuje tam atmosfera przygnębienia i smutku. Cały zespół stara się, aby nie były to miejsca smętne. Oczywiście wiemy, że nasi podopieczni zmagają się z ogromem cierpienia, na które poza świadomością odchodzenia i opuszczania znanego im świata, nakłada się ograniczenie kontaktu z rodziną, utrata możliwości samodzielnego poruszania się czy spożywania posiłków. Większość z naszych podopiecznych bardzo poważnie choruje. Nie bagatelizujemy tego, ale jednocześnie staramy się wprowadzać wszelkie elementy, które podtrzymują nadzieję i pozwalają na dobre przeżycie każdego kolejnego dnia.

Anja Franczak, towarzyszka w żałobie

Kiedy człowiek jest obolały i sfrustrowany swoją chorobą, tym, że musi leżeć, trudno jest dać mu nadzieję. Jakie przesłania kierowane do chorych pomagają?

Najważniejsze jest to, aby być prawdziwym. To znaczy, aby nie pocieszać sztucznie. W sytuacji, gdy choroba jest mocno zaawansowana, nie można mówić pacjentowi, że wszystko będzie dobrze albo że choroba minie. To byłoby w stosunku do niego nie fair, ponieważ on również musi mieć czas i świadomość mijającego czasu. Za to możemy skupić się na drobnych przyjemnościach czy źródłach nadziei. Na tym, że kolejnego dnia odwiedzi go ktoś z rodziny. Albo że będzie piękna pogoda, która umożliwi mu wyjście do parku. Dzięki oczekiwaniu na coś ważnego chory może oderwać się od świata cierpienia i skupić się na czymś dobrym. Z moich obserwacji wynika, że osoby, które przybywają do hospicjum, często mają za sobą długą drogę cierpienia. One przeszły już wewnętrzną walkę i mają świadomość, że choroba stopniowo przejmuje nad nimi władzę. Często są przygotowane do odejścia, w przeciwieństwie do swoich rodzin. W takiej sytuacji musimy być wsparciem także dla bliskich pacjenta. Bywa też tak, że rodziny wyładowują swoją agresję na personelu, ponieważ ich niepokój o pacjenta jest coraz większy, co przekłada się na wątpliwości co do jakości opieki. Dopiero w momencie, gdy następuje większa akceptacja stanu chorego i pogodzenie się z jego stanem oraz poprawa komunikacji w ramach rodziny, wtedy roszczenia ustają.

Czy świadomość, że bliska nam osoba jest u kresu życia to dobry moment, aby wyjaśnić pewne kwestie i jeśli jest jakiś konflikt – pogodzić się?

W medycynie paliatywnej staramy się podążać za pacjentem. Nie bałbym się zapytać chorego, czy na taką rozmowę ma siłę i ochotę. Nie można bać się trudnych pytań, także dotyczących spraw z przeszłości. Oczywiście, pod warunkiem, że pacjent chce do tych tematów wracać. Najczęściej okazuje się, że chce. Z drugiej strony, pewne sprawy możemy wyjaśnić sami i tylko podzielić się wnioskami z tych rozmów z osobą chorą. Powinniśmy sami wyczuć sytuację. Ale podejmijmy próbę, aby nie było za późno.

Wiele razy widziałem takie sytuacje, kiedy chory oczekiwał na jakieś zdarzenie jak rocznica ślubu czy rocznica urodzin, a zaraz po doczekaniu tego faktu, umierał. Siła naszej psychiki jest przez nas niedoceniana. Jesteśmy jednością psychofizyczną i ten duch wpływa na to, jak funkcjonuje nasz organizm

W medycynie paliatywnej chodzi o godność. Jak brat rozumie to stwierdzenie?

Okazywanie szacunku osobie chorej terminalnie jest jednym z niesłychanie ważnych elementów opieki nad nią. To bardzo ważne, aby właściwie się komunikować, używając zwrotów pan-pani, chyba że w wyjątkowych sytuacjach umówimy się z jakichś szczególnych przyczyn na mówienie do siebie po imieniu. Zwykłe pytanie o to, czy mam zamknąć drzwi wychodząc z sali albo czy zgasić światło pozwalają na podtrzymanie w podświadomości pacjenta poczucia, że ktoś liczy się z jego zdaniem. To drobne gesty, ale konkretne przykłady okazywania szacunku. Ważne jest także komunikowanie tego, jakie czynności wykonuje się przy osobie nieprzytomnej – nigdy nie wiemy, jakie komunikaty do takiej osoby docierają. Często świadkami wspomnianych czynności są inni chorzy. Szacunek okazywany osobie nieprzytomnej wzmacnia w nich poczucie bezpieczeństwa, że także będą tak traktowane w przypadku pogorszenia ich stanu zdrowia. Warto tu także przypomnieć o tym, aby starać się usiąść przy łóżku pacjenta. W oksfordzkim podręczniku medycyny paliatywnej poświęcony jest temu cały rozdział. Gdy personel medyczny usiądzie przy pacjencie, ten ma wrażenie, że poświęca się mu więcej uwagi, że nie jest wysłuchiwany naprędce, ale w pełnej koncentracji, że w tym momencie liczy się tylko on, a nie inne nasze obowiązki.

Zdarza się, że pacjent bardzo cierpi, ale nie może odejść z tego świata, ponieważ trzymają go na nim nierozwiązane kwestie albo zbyt mocna miłość i troska bliskich, z którymi nie jest w stanie się rozstać?

Moment odejścia z tego świata wciąż pozostaje pewną tajemnicą. Nie wiemy, co dzieje się w chwili, gdy następuje śmierć. Czasem mamy do czynienia z osobami, które są bardzo obciążone fizycznie, a mimo to przez wiele tygodni są jeszcze z nami. Innym razem osoba będąca w niezłej formie nagle odchodzi, na przykład podczas nocnego dyżuru. Nie ma żadnych naukowych dowodów na to, że pacjenci nie mogą odejść, ponieważ coś lub ktoś je tu trzyma. Jednak nauka to jedno, a życie rządzi się swoimi prawami. Wiele razy widziałem takie sytuacje, kiedy chory oczekiwał na jakieś zdarzenie jak rocznica ślubu czy rocznica urodzin, a zaraz po doczekaniu tego faktu, umierał. Siła naszej psychiki jest przez nas niedoceniana. Jesteśmy jednością psychofizyczną i ten duch wpływa na to, jak funkcjonuje nasz organizm.

W jaki sposób osoby bliskie mogą wesprzeć pacjenta w tym ostatnim momencie, a zarazem nie utrudniać mu odchodzenia?

Po prostu bądźmy z tą osobą, blisko i całym sercem. Rodziny często pytają, czy i o czym powinny rozmawiać z chorym. Zapytajmy jego samego o to, jakiej pomocy od nas oczekuje. Możemy wprost powiedzieć, że sami nie wiemy, jak mu pomóc. Tego typu otwarte pytania z prośbą o wyrażenie potrzeb wzbogacone o naszą czujną obecność, dostrzeganie pozawerbalnych komunikatów, pomagają wczuć się w sytuację człowieka chorego.

Natalia Kocur: Wokół tematu śmierci jest bardzo dużo niepotrzebnej ostrożności. Niesłusznie traktujemy ją jako absolutne sacrum

Czy w miejscach, w których na co dzień pracują Bonifratrzy, dużo jest samotności i opuszczenia?

Samotności wokół nas jest wciąż za dużo. Z powodu osamotnienia cierpią nie tylko seniorzy, ale też osoby w sile wieku. Miejscem bardzo trudnym i wymagającym zmiany są zakłady opieki leczniczej. W hospicjach zwykle nie brakuje wolontariuszy, którzy pomagają pacjentom. W ZOL-ach mamy do czynienia z sytuacją, gdzie pacjenci przez wiele lat są hospitalizowani w tym samych warunkach, w jednej sali, z tym samym współpacjentem. Każdego dnia przechodzą przez te same procedury. Praktycznie nikt ich nie odwiedza. Podobnie jest w domach pomocy społecznej. W tych miejscach sporo osób cierpi z powodu samotności i stagnacji. Nie mają z kim porozmawiać czy podzielić się swoimi troskami. A każdy z nas, w mniejszym lub większym stopniu, potrzebuje powiernika. Gdy go mamy, łatwiej jest nam żyć. Apelowałbym, abyśmy odwiedzali osoby w takich ośrodkach. Ale też sąsiadów, którzy mieszkają sami. Wisława Szymborska jest autorką wiersza „Pustelnia”. Mówi on o pustelniku, którego odwiedza tłum ludzi i o małomównej staruszce z Bydgoszczy, do której nie zachodzi nikt poza inkasentem. Wokół nas można spotkać wiele tak samotnych osób. Niech ta pandemia, którą jeszcze przeżywamy, bardziej nas nastroi ku temu, aby pomagać sobie nawzajem. Abyśmy byli sobie bliżsi i czujni na komunikaty, które płyną od drugiego człowieka.

Łatwiej znaleźć osoby chcące działać na rzecz dzieci, zwierząt czy klimatu. Dużo trudniej pomaga się osobom starszym i cierpiącym.

Może potrzeba mody czy przełomu, aby dostrzec osoby cierpiące. Pojawiają się projekty dające nadzieję. Słyszymy o domach seniora połączonych z przedszkolami, gdzie małe dzieci stanowią świetne uzupełnienie opieki dla seniorów, a zarazem seniorzy mogą dzielić się z nimi swoim życiowym doświadczeniem. Obie grupy, spędzające czas pod jednym dachem, świetnie się ze sobą dogadują. Mam nadzieję, że tego typu modele będą się rozwijały.

Samotności wokół nas jest wciąż za dużo. Z powodu osamotnienia cierpią nie tylko seniorzy, ale też osoby w sile wieku. (...) A każdy z nas, w mniejszym lub większym stopniu, potrzebuje powiernika. Gdy go mamy, łatwiej jest nam żyć

Czas leczy rany czy tylko przyzwyczaja nas do bólu?

Z tym pewnie bywa różnie. Z jednej strony upływ czasu powoduje, że nawet silne przeżycia, zarówno pozytywne, jak i te trudne, tracą ostre kontury, „zacierają się” i proces ten można określić jako przyzwyczajanie się do przebytych wydarzeń. Z drugiej strony możemy aktywnie współpracować z Czasem-Lekarzem. Poprzez dobrze przeżywaną żałobę w duchu wdzięczności za Osobę, która ubogaciła naszą życiową drogę, z ewentualnym podjęciem trudu przebaczenia zmarłej osobie, czy wreszcie skorzystanie z pomocy duchowej lub psychologicznej możemy wspomóc ten naturalny proces „zacierania przeszłości”. Niestety możliwy jest też proces odwrotny, na przykład obwinianie się za śmierć drugiej osoby może działać na nas destrukcyjnie i czas może tę destrukcję pogłębiać.

Jako lekarz geriatra towarzyszy brat pacjentom w ostatnich chwilach ich życia. Dużo jest w nich strachu?

Tak, ponieważ do śmierci możemy przygotować się tylko w pewnym stopniu. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak ona będzie wyglądała. Porównuję to do podróży pociągiem. Owszem, możemy dużo wcześniej spakować walizkę i być przygotowanym do oczekującej nas podróży, ale nigdy nie wiemy, czy wagon zatrzyma się bliżej, czy dalej od nas. Nie mamy pewności, jak przebiegnie moment wejścia do pociągu. W procesie odchodzenia pewne sprawy zależą od nas i możemy się o nie troszczyć. Ale sam moment śmierci często jest zaskakujący, nie mówiąc o odejściach gwałtownych. Jeśli mamy to szczęście, że wokół nas są bliscy, z którymi staraliśmy się budować dobre relacje, to strach przed odejściem będzie mniejszy. „Pochwalony bądź, Panie, przez siostrę naszą, śmierć cielesną, której żaden człowiek żywy ujść nie może” – pisał św. Franciszek z Asyżu. Ważne by było, aby geriatrzy i osoby zajmujące się medycyną paliatywną mogli przekazywać swoje przemyślenia i refleksje osobom w sile wieku. Warto dbać o relacje międzyludzkie już teraz, aby w momencie ostatecznym nie żałować straconego czasu.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Starsze kobiety ćwiczą

Z każdym rokiem starsi. Jak pokonać lęk przed upływem czasu?

„Pusty talerz przestał być tylko symbolem. Stał się realnością, która boleśnie konfrontuje” – o świętach w czasach pandemii rozmawiają psychoterapeutki

Agnieszka Włodarczyk

Agnieszka Włodarczyk o starzeniu się: „Co jest nie tak z tym światem? Czy nie można chcieć normalnie się zestarzeć, odpuścić?”

Joanna Koroniewska: Wiem, co czuje kobieta, która we własnym ciele nosi martwe dziecko i czeka na zabieg. Przeżywałam to cierpienie

Joanna Koroniewska: Wiem, co czuje kobieta, która we własnym ciele nosi martwe dziecko i czeka na zabieg. Przeżywałam to cierpienie

Natalia Kocur: Wokół tematu śmierci jest bardzo dużo niepotrzebnej ostrożności. Niesłusznie traktujemy ją jako absolutne sacrum

Natalia Kocur: Wokół tematu śmierci jest bardzo dużo niepotrzebnej ostrożności. Niesłusznie traktujemy ją jako absolutne sacrum

„W naszej wersji ‘żyli długo i szczęśliwie’ ktoś brutalnie wymazał pierwszy zwrot”. Rozmowa z Adrianną Krusik, która została wdową w wieku 29 lat /fot. archiwum prywatne

„W naszej wersji ‘żyli długo i szczęśliwie’ ktoś brutalnie wymazał pierwszy zwrot”. Rozmowa z Adrianną Krusik, która została wdową w wieku 29 lat

Cicho towarzyszę, jestem obecna

Elżbieta Nasierowska-Bachanek: Moją pracę można porównać do pracy położnej – ona pomaga przy przyjściu człowiekowi na ten świat, ja natomiast zajmuję się pomaganiem przy odchodzeniu

Justyna Tomska / Archiwum prywatne

„Nie ma treningu, od razu jest życie. Wpadasz w nie po uszy i właściwie masz przegwizdane” – zauważa poetka Justyna Tomska

Przez pandemię spadła oczekiwana długość życia, nawet o dwa lata. Tak źle nie było od II wojny światowej

Przez pandemię COVID-19 spadła średnia długość życia w USA i Europie. Jest najniższa od II wojny światowej

PProf. dr hab. Paweł Łuków o pośmiertnym zapłodnieniu: mamy prawo decydować o tym, co się stanie z naszym ciałem po śmierci

Prof. dr hab. Paweł Łuków o pośmiertnym zapłodnieniu: mamy prawo decydować o tym, co się stanie z naszym ciałem po śmierci

Mary Spolsky /fot. Piotr Porębski, Kayax

Mery Spolsky: Nadszedł ciężki czas dla dziewczyn, więc muszą trzymać się razem

hospicjum domowe

„Często mówi się, że 'ktoś kogoś oddał do hospicjum’. A nikt nie powie przecież 'oddał do szpitala'”. Anna Kurowicka o odchodzeniu bliskich

Anna Saletra

Przeżyli wspólnie 47 lat, jedno odeszło minutę po drugim. To syndrom złamanego serca – wyjaśnia psycholożka Anna Saletra

„Nigdy nie jesteś za stara, aby uczyć się nowych rzeczy”. Poznajcie biegającą zakonnicę

Babcia z wnuczką i psem

„Bądźcie w codziennym kontakcie ze swoimi seniorami, jeśli mieszkają sami” – apeluje pielęgniarz Mateusz Sieradzan

„Ktoś wymyślił idiotyczne określenie menopauzy jako 'przekwitania’. Okropne! Nie dziwię się, że młodsze kobiety się tego boją” – mówi Ela Hübner

Reborn / Karolina Jonderko / World Press Photo

„Przynajmniej nigdy wam nie umrze”. Karolina Jonderko i Basia Smolińska wyjaśniają, co dają kobietom lalki reborn

„Wiem, że moi podopieczni na mnie czekają i to daje mi siłę do pokonania wszelkich barier” – mówi pracownica socjalna Renata Orłowska, która jeździ na wózku inwalidzkim

Trening dla seniora

Trening dla seniora. 5 sprawdzonych ćwiczeń

Spadek liczby ludności w Polsce. W 2020 roku mieliśmy najwięcej zgonów od 1946 roku

Angelika Kuźniak

Angelika Kuźniak: Nie myśląc o śmierci, żyjemy tak, jakby świat miał poczekać. Nie poczeka. Nie ma co odkładać na później rozmów, wyznań, miłości

Jakie są najczęstsze przyczyny śmierci w Polsce?

Jill Biden: Od najmłodszych lat wiedziałam, że chcę własnych pieniędzy, własnej tożsamości i własnej kariery

Psycholożka Katarzyna Binkiewicz

„Żałoba to nie tylko emocje. Strata to doświadczenie totalne i doznajemy jej na każdym poziomie naszego funkcjonowania” – mówi psycholożka Katarzyna Binkiewicz

Najpopularniejsze

Ćwiczenia na biust. 6 sposobów na ujędrnienie i podniesienie piersi

Choroby mają zapach – wiedziałaś o tym?

Kobieta mindfulness

Mindfulness dla początkujących. Kasia Bem zdradza 5 prostych zasad uważności

Kobieta z lampą w ręce

10 niezdrowych wieczornych nawyków

Twój kręgosłup potrzebuje wsparcia? Oto kilka ćwiczeń, które go wzmocnią

Kobieta leży w łóżku

7 rzeczy, które ułatwią poranne wstawanie

4 sposoby na pozbycie się oponki z brzucha. I nie chodzi wcale o robienie brzuszków

Fit Matka Wariatka / Facebook

Agresja i fałszywa troska na profilu „Fit Matki Wariatki”. Przyszedł czas na pato-fitness. Hello Zdrowie mówi temu nie!

Kobieta biegnie na środku ulicy

Jesteś aktywna fizycznie? Twoje jelita też na tym korzystają

Smartfon a dolegliwości / istock

Smartfon a dolegliwości, które może wywołać. To nie tylko bezsenność

Ćwiczenia na rozciąganie barków

Rozciąganie stawów barkowych – te ćwiczenia na pewno ci się przydadzą

Zapominasz? To znak, że z twoim mózgiem wszystko jest w porządku

kobieta na wydmach

„Odpuszczanie” jest dobre dla ambitnych i konsekwentnych kobiet – podpowiada nam psycholożka Anita Kruszewska

Kobieta popijająca winko

„Alkoholiczka, która pije wino albo piwo, twierdzi, że nie ma problemu”. Kobiecy alkoholizm

Kobieta ćwiczy

Klatka piersiowa – ćwiczenia rozciągające i wzmacniające

Czujesz pustkę i masz wrażenie, że czegoś ci brakuje? Przestań szukać na siłę