Przejdź do treści

„Wizyta u psychologa nie znaczy, że ze mną jest coś nie tak, wręcz przeciwnie. Świadczy o dużej świadomości i o tym, że człowiek jest ważny dla samego siebie” – mówi Monika Perdjon, trener coach

Jak rozmawiać z dziećmi o koronawirusie?
Monika Perdjon. Zdj: archiwum prywatne
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Kobieta pisze na laptopie. Obok siedzi pies
Szczepienie na COVID-19 a dzień wolny od pracy. To „koszt, który może zostać przez firmy poniesiony”?
Lekarka
Czy respiratory zabijają a szczepionki to eksperyment „godny Hitlera”? Doktor Michał rozprawia się z teoriami koronasceptyków
szczepienia przeciw COVID-19
„Chcemy, aby od 10 maja każdy dorosły mógł zapisywać się na szczepienie” – zapowiada premier
„Karmazynowy przypływ i krwawa Mary”. Jak mówimy o okresie?
ratownik medyczny, pandemia
„Wasza ‘wolność’ i ‘spisek’ się kończy, kiedy nie możecie złapać tchu”. Ratownik o nagonce na medyków „zaangażowanych w pandemiczny spisek”

– Jest coraz większe przyzwolenie na to, żeby przyjść do gabinetu, usiąść wygodnie na fotelu i przegadać różne kwestie, poszukać dla siebie rozwiązań, stworzyć dla siebie taki czas i przestrzeń, w których „ja” jestem ważna i moje emocje. Daje na to szansę terapia skoncentrowana na rozwiązaniach (TSR) – mówi Monika Perdjon, interwent i trener coach.

Marta Chowaniec: W naszym społeczeństwie wybranie się do psychologa jest rodzajem tabu związanym z konotacją, że dana osoba ma problem ze sobą, że „coś” z nią jest nie tak i generalnie musi się „czegoś” wstydzić skoro się tam wybiera. Moja koleżanka w korporacji powtarzała mi trzykrotnie, że ona idzie do coacha a nie do psychologa, bo ten drugi to przecież jest jej niepotrzebny. Nie chciała, żeby w kontekście jej osoby pojawiło się słowo „psycholog”.

Monika Perdjon: A jeśli ten psycholog powie, że warto wybrać się do psychiatry, to w ogóle jest dramat (śmiech). Mam poczucie, że takie postrzeganie psychologów i terapeutów na szczęście się zmienia. Ludzie coraz chętniej sięgają po pomoc i można zauważyć to w różnych kontekstach, i zawodowym, bo wychodzą z różnych toksycznych środowisk i na gruncie prywatnym. Na terapie zgłaszają się całe rodziny, od niedawna mężczyźni dają sobie prawo sięgać po pomoc. Najbardziej świadome w tym temacie są jednak kobiety. Wiedzą, że dzięki pomocy specjalisty mogą lepiej zadbać o siebie i swoje zdrowie emocjonalne. Nie oszukujmy się, jesteśmy bombardowane wiedzą z różnych źródeł, które nie są zawsze profesjonalne. Jest pełno blogów, poradników, doradców na YT. Każda z nas ma inną koncepcję na życie, do tego mama mówi co innego, teściowa swoje a koleżanka jeszcze dodaje trzecie. Jest coraz większe przyzwolenie na to, żeby przyjść do gabinetu, usiąść wygodnie na fotelu i przegadać różne kwestie, poszukać dla siebie rozwiązań, stworzyć dla siebie taki czas i przestrzeń, w których „ja” jestem ważna i moje emocje. Wizyta u psychologa nie znaczy, że ze mną jest „coś” nie tak, wręcz przeciwnie. Świadczy o dużej świadomości i o tym, że człowiek jest ważny dla samego siebie. Dzięki temu będzie też uważniejszy na innych – ich potrzeby, uczucia i w konsekwencji będzie budował bardziej satysfakcjonujące relacje.

Monika Perdjon
Wizyta u psychologa nie znaczy, że ze mną jest „coś” nie tak, wręcz przeciwnie. Świadczy o dużej świadomości i o tym, że człowiek jest ważny dla samego siebie

I to umożliwia nam terapia skoncentrowana na rozwiązaniach?

TSR jako nurt terapeutyczny została uznana stosunkowo niedawno. Do tej pory dominowało myślenie, że terapia powinna być długoterminowa, z bardzo głębokim wglądem sięgającym do dzieciństwa. Zresztą ja tego nie neguję, sama jestem po takiej psychoterapii w nucie poznawczo-behawioralnym, która trwała ponad 2,5 roku i była najlepszą decyzją w moim życiu. Mnóstwo rzeczy w sobie posprzątałam i pozamykałam. Mam też osobiste poczucie, że bez własnej terapii nie powinno się pracować z drugim człowiekiem, żeby nie „załatwiać sobie” swoich rzeczy podczas pracy z klientem. Natomiast teraz następuje taki ukłon w stronę terapii krótkoterminowej. Nie każdy ma możliwość i może sobie pozwolić (finansowo i czasowo) na długoterminowy proces. Poza tym nie każdy czuje w sobie potrzebę, nie jest gotowy na rozgrzebywanie wspomnień z dzieciństwa. Terapia skoncentrowana na rozwiązaniach ma zresztą dużo wspólnego ze wspomnianym coachingiem. Idziemy w niej do przodu. Mój znajomy psychoterapeuta (wykształcony w „klasycznym” nurcie) uważa, że życie jest za krótkie, żeby spędzić je w gabinecie. Nie warto uzależniać się od procesu, tylko przyjść na terapię, poprawić jakość życia i zamknąć proces.

Czytałam, że ta terapia opiera się na trzech filarach.

Tak są trzy główne założenia. Jeśli coś działa, rób tego więcej (wzmacniamy zachowania, które są pomocne, skuteczne). Jeśli coś nie działa, nie rób tego więcej; rób coś innego (identyfikujemy te zachowania, które nie przynoszą pozytywnych zmian; przez które tkwimy w miejscu, kręcimy się w kółko). Jeśli coś się nie zepsuło, nie naprawiaj tego (na każdym etapie naszego życia znajdziemy coś, co nie działa idealnie, zawsze my możemy być lepsi, partner bardziej doskonały, dzieci „grzeczniejsze”, praca bardziej satysfakcjonująca. Idąc tym tropem można nie wychodzić z terapii. Często dostrzegamy tylko trudności, problemy, a nie widzimy zasobów, które mamy, naprawiamy coś, co działa wystarczająco dobrze, komplikując sobie przy tym życie. Dlatego doszła też czwarta zasada: „życie jest proste i nie komplikuj”.

Brzmi jak z książek Paula Coelho.

Trochę tak (śmiech), właściwie można sobie pomyśleć, że to jest banał. Każdy to wie. Sęk w tym, że nie uświadamiamy sobie naszych wyuczonych/wgranych zachowań. A nawet kiedy je dostrzegamy, to trudno jest nam je zastąpić innymi, które będą dla nas lepsze. Kiedy przychodzi do mnie dana osoba to już sam początek relacji jest trochę inny niż w terapiach długoterminowych. Proporcje są inne. Nie traktujemy klienta na zasadzie, że jest „biedny”, niekompletny i trzeba mu pomóc, tylko uważamy, że jest naszym partnerem. Wychodzę z założenia, że osoba, która do mnie przychodzi jest ekspertem od swojego życia i zna rozwiązania swoich problemów, a ja jestem od tego, żeby pomóc jej do tych rozwiązań trafić. Mało tego nie narzucam swojej wizji świata, bo to co się sprawdza w moim życiu, wcale nie musi się sprawdzić w życiu klienta czy nawet mojej bliskiej koleżanki. Możemy mieć inny system wartości, przekonania, wyrosłyśmy w innych domach, nasze światy się różnią. Terapia skoncentrowana na rozwiązaniach jest też mocno systemowa – osoba, która do nas przychodzi nigdy nie funkcjonuje w „próżni”, jest w różnych sieciach społecznych – w pracy, w domu, ma znajomych, sąsiadów, wchodzi w relacje. I rozwiązania z mojego świata nie muszą przystawać do jej. Na starcie traktujemy taką osobę, jak kompletną, co wiąże się z tym, że nie skupiamy się na problemie czy chorobie, co dzieje się w innych nurtach np. w grupach wsparcia dla alkoholików. Pomagamy danej osobie dotrzeć do jej zasobów w odniesieniu do jej celów. I tak naprawdę tutaj wchodzą te zasady. Stają się zrozumiałe. Mamy cel, do którego dążymy – jasny, konkretny i określony przez klienta – szukamy jego zasobów i sprawdzamy, co działa a co nie. Te zasady to nie maksyma życiowa, którą zawiesimy obok lusterka w domu i od tej pory wszystko się samo poukłada.

Z jakimi problemami przychodzą kobiety do terapeuty w nucie terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach?

Tak naprawdę można przyjść ze wszystkim, bo tak jak wspomniałam, nie skupiamy się na problemie, tylko na człowieku. To pozwala się odkleić od wielu etykiet – dorosłego dziecka alkoholika (DDA), ofiary przemocy domowej, osoby z zaburzeniami odżywiania, osoby z depresją itd, a często w procesie terapii następuje głęboka identyfikacja właśnie z tym brakiem/problemem/dysfunkcją. Jeśli masz w życiu poczucie, że „coś” nie działa jakbyś chciała, to zapraszam i się poprzyglądamy nie temu, co nie działa, tylko temu, czego chciałabyś w swoim życiu. Na pierwszym spotkaniu budujemy relacje, poczucie bezpieczeństwa i skupiamy się na celu, co dana osoba chciałby zmienić w swoim życiu, ale nie w kontekście tego, co ją uwiera, tylko co chciałby poprawić i po czym pozna, że jest lepiej. Łatwo powiedzieć „w moim małżeństwie jest niedobrze”, a ja pytam, a co to znaczy dla pani „dobrze”, jak wg pani powinno wyglądać dobre małżeństwo, po czym pani je pozna, co ma się zmienić w pani samopoczuciu i między wami.

Monika Perdjon
Na terapie zgłaszają się całe rodziny, od niedawna mężczyźni dają sobie prawo sięgać po pomoc. Najbardziej świadome w tym temacie są jednak kobiety. Wiedzą, że dzięki pomocy specjalisty mogą lepiej zadbać o siebie i swoje zdrowie emocjonalne

Czyli po czym poznać, że terapia jest skuteczna?

Odpowiedzią jest realizacja celu przez daną osobę. Nazwa „skoncentrowana na rozwiązaniach” może tu być myląca, bo nie zawsze celem będzie rozwiązanie problemu, który ma klient, np. mój mąż pije i chciałabym, żeby przestał. Nie mamy wpływu na męża, ale szukamy celu dla klientki, co ona może zrobić dla siebie w tej sytuacji. Oczywiście pomagam go doprecyzować, razem ustalamy, po czym poznamy, że został zrealizowany, szukamy razem, tego, co może pomóc. Cel powinien być zgodny z wartościami klienta. Efekty widać. Przychodzi np. klientka i mówi, że czuje, że mogłaby być lepszą mamą, czuje dyskomfort. Teraz możemy pójść dwutorowo: grzebać, jaka była pani relacja z mamą, jakie pani ma wzorce, co trudnego pani przeżywa – i to też jest skuteczne, ale w terapii długoterminowej. Możemy też skoncentrować się na rozwiązaniach: co to dla pani znaczy być fajną mamą, po czym pani pozna, że poprawi się pani relacja z dzieckiem, szukamy tego, co chce zbudować, jaką ma wizję, zasoby, kto ją może wesprzeć, co jej już wychodzi i to wzmacniamy. Okazuje się, że są momenty, kiedy jest spokojna, ma czas, żeby wysłuchać swojego dziecka, zrozumieć je i ma poczucie bliskiej relacji. Te małe kroczki wdraża w życie. Szukamy rozwiązania, które wynika z jej osobowości, decyzji, a nie tego, co ja bym wymyśliła jako terapeuta. Podążam za klientem.

Tutaj klient wie, czego mu potrzeba, co w sytuacji kiedy nie do końca tak jest?

Kiedy klient przychodzi – może nie wiedzieć, może mieć poczucie, że nie ma zasobów, nie wie, co właściwie chce zmienić, ale wie, że jest mu źle i od tego jest właśnie terapeuta – aby pomóc to wszystko ponazywać, zobaczyć z różnych perspektyw. Są do tego różne narzędzia. Ja też uważam, że nie musimy się sztywno trzymać określonego nurtu, jednego narzędzia pracy czy techniki. W terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach terapeuta też jest zasobem klienta. Im większą ma wiedzę, doświadczenie z różnych dziedzin, szkoleń za sobą, tym będzie bardziej użyteczny. Znam terapeutów, którzy pracują w tym nurcie i z osobami z depresją i z uzależnieniami. Ja mam doświadczenie wyniesione z interwencji kryzysowej, z pracy w Centrum Praw Kobiet, jako specjalizacje na studiach podyplomowych wybrałam Mediacje rodzinne i pomoc psychologiczną rodzinie i to są obszary, w których się dziś specjalizuję. Pomagam w kryzysach relacji – partnerskich, wychowawczych. Pomagam rozwiązywać rodzinne konflikty, budować fajne związki i wspieram w wychodzeniu z konfliktów okołorozwodowych.

 

Monika Perdjon
Jeśli chodzi o traumy, to w mojej praktyce najczęściej spotykam się z kobietami, które doświadczały przemocy ze strony swojego partnera, w tym także wykorzystywania seksualnego

Jak znaleźć dobrego terapeutę?

Napisałam swego czasu artykuł, jak wybrać profesjonalnego coacha. Tutaj są podobne zasady. Uważam, że dobre są polecenia. Jeśli dany terapeuta jest skuteczny, cieszy się dobrą opinią i szacunkiem klientów, to warto wziąć te opinie pod rozwagę. Chociaż oczywiście możemy mieć inne oczekiwania od terapii, inne wyobrażenia, niż nasi bliscy, którzy już przeszli swój proces i są z niego zadowoleni. Warto też zapytać o certyfikaty, o to jakie studia terapeuta ukończył, czy ma konkretną specjalizację. Często przychodzimy do gabinetu i tam czeka na nas autorytet-specjalista, więc odczuwamy dyskomfort zadając pytania o uprawnienia. To błąd. Powierzamy danej osobie nasze emocje, nasze trudności, kawałek swojej historii – mamy prawo wiedzieć, czy jest kompetentna. Warto zapytać o to, czy terapeuta przeszedł własną terapię oraz czy pracuje pod superwizją – czyli, czy jest ktoś, kto jest bardziej doświadczony i niejako nadzoruje jego pracę. I chyba najważniejsza rzecz – pamiętajmy, że to zawsze jest relacja. Jeśli wchodzisz do gabinetu i masz poczucie, że „coś” nie działa, to nie ma co się zmuszać, tylko dobrze jest poszukać takiej osoby, z którą się czujesz bezpiecznie i będziesz chciał/ła podzielić się z tą osobą swoim światem.

Czy to jest też praca z przekonaniami? 

Oczywiście. Każdy z nas ma przekonania na swój temat, na temat innych, świata i relacji, jakie w nim panują. Są one tam w nas mocno wdrukowane, że nie zastanawiamy się nad tym, czy one działają na naszą korzyść. To, co w dzieciństwie pomagało mi przetrwać i mnie wzmacniało (np. przekonanie, ze lepiej się nie odzywać), w dorosłym życiu może się nie sprawdzać i nie zawsze mamy tego świadomości. One są kluczowe w kontekście relacji i ról społecznych oraz oczekiwań.

Macierzyństwo może być dobre dla twojej kariery

A w kontekście kobiet?

My jako kobiety mamy całą masę ról społecznych do odegrania, których nas uczono od dzieciństwa oraz przekonań, które nas ograniczają. Ostatnio brałam udział jako prelegent w Kongresie Kobiet i zapytałam panie na widowni, które z nich prowadzą samochód, które obsługują telefon i komputer  – różnie podnosiły rękę do góry, aż w końcu padło moje pytanie – która nie lubi gotować, i z 300 osób na widowni nikt nie podniósł ręki. Nie wierzę, że wszystkie 300 kobiet lubi stać w kuchni, ale jest to rola przypisana społecznie do kobiet, przekonanie, że powinna dbać o ognisko domowe, że dom ma pachnieć ciastem i trudno jest się przyznać, że tego nie lubimy.

Role społeczne, przekonania, samorozwój, poprawa jakości życia, poczucie szczęścia, a co w sytuacji kiedy przeżyłyśmy traumatyczną sytuację w naszym życiu?

Jeśli chodzi o traumy, to w mojej praktyce najczęściej spotykam się z kobietami, które doświadczały przemocy ze strony swojego partnera, w tym także wykorzystywania seksualnego. W sytuacji zagrożenia mamy trzy możliwości zareagowania – możemy walczyć, uciekać abo udawać martwego. Te reakcje podejmuje za nas mózg gadzi po błyskawicznej ocenieniu sytuacji. W przypadku realnej napaści mózg gadzi widzi, że walczyć nie mam szans na walkę, bo nie wygram, uciec – nie ma gdzie i najlepszym rozwiązaniem będzie udawanie martwego. Zamrażam emocje, blokuje organizm na moment po to, aby przerwać, żeby mniej bolało, będzie szybciej i nie odniosę dodatkowych obrażeń – to dzieje się na poziomie nieświadomym. Potem taka osoba ma bardzo często poczucie złości i żalu, że się nie obroniła w tej sytuacji, że nie zadziałała. Wystarczy samo uświadomienie, że zadziałała, obroniła się w najlepszy możliwy sposób dostępny w tamtym momencie, że taką decyzję podjął za nią jej mózg, by poczucie winy i wstydu zniknęło, bo ona już wie, że jej organizm podjął za nią najlepszą decyzję. Tu w myśl TSR będzie skupienie się na tym jak klientka chciałaby się poczuć (kiedy deklaruje, że czuje złość na siebie) i potem możemy zaproponować psychoedukacje, która wyjaśni jej ten mechanizm. A ponieważ traktujemy klientkę jak kompetentnego partnera w procesie, to jej tego nie narzucam, pytam czy chce posłuchać. To często wystarczy i nie ma potrzeby wracania do szczegółów zdarzenia. Ale może się też zdarzyć tak, że  klientka powie, że ma potrzebę wyrzucenia tego z siebie, powiedzenia na głos po raz pierwszy co ją spotkało i to też jest ok. Jestem po to, żeby jej w tym pomóc.

Monika Perdjon – interwent, trener coach, specjalizuje się z kryzysach relacji partnerskich i wychowawczych. Wspiera w wychodzeniu w konfliktów okołorozwodowych. Współpracuje z Centrum Praw Kobiet, Centrum Terapii i Rozwoju Zacisze. Ukończyła liczne szkolenia m. in. z interwencji kryzysowej,  przeciwdziałania przemocy w rodzinie, Dialogu Motywującego, I stopień Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach, wprowadzenie do Terapii ACT. Obecnie w trakcie studiów podyplomowych na SWPS na kierunku Mediacje rodzinne i pomoc psychologiczna rodzinom. Prowadzi fanpage na FB: https://www.facebook.com/RelacjeMonikaPerdjon/

Zobacz także

i
Treści zawarte w serwisie mają wyłącznie charakter informacyjny i nie stanowią porady lekarskiej. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Mila Ochocka, hortiterapeutka: Potrzebujemy poczuć deszcz na skórze, zobaczyć, jak reagujemy, gdy nie jest nam do końca komfortowo

Psycholożka przyjmuje pacjentó na wizycie. Siedzi na krześle i robi notatki

Chciałabyś usłyszeć od swojego lekarza, że nie chce cię dłużej leczyć? Psychiatra zrobiła ankietę

Dziewczyna ćwicząca pilates

„Pilates wpływa na funkcjonowanie całego ciała, naprawia je, zarówno w takim wymiarze zewnętrznym widocznym, jak i wewnętrznym” – mówi Alicja Rukowicz, trenerka pilatesu terapeutycznego

Dziewczynka odrabia lekcje

Uczniowie złożyli projekt obywatelski w Sejmie. Domagają się psychologa w każdej szkole

Lepienie w glinie

„Glina jest nauczycielką terapeutką. Pozwala zmierzyć się z tym, co trudne” – mówi Barbara Fryza z pracowni ceramiki

Profesor Łukasz Święcicki o sytuacji psychiatrii w pandemii/East News

„Moi pacjenci powtarzają, że teraz wreszcie wszyscy czujemy się tak samo”. O sytuacji pacjentów psychiatrycznych w dobie epidemii mówi profesor Łukasz Święcicki

kobieta w cieniu

Zwrot „Idź do psychiatry!” choć nie powinien, stał się obelgą. Blogerka zwraca uwagę na ważny społecznie problem

Wizyta u psychiatry / istock

Wizyta u psychiatry? Zobacz, jak się do niej przygotować. Wyjaśnia lek. Monika Tucholska

Lek. Aleksandra Pięta / Instagram

Lek. Aleksandra Pięta: „mam takie marzenie, żebyśmy wszyscy zaczęli otwarcie mówić o tym, że dbanie o swoje zdrowie psychiczne jest OK”. Lekarka właśnie stworzyła poradnik pierwszej wizyty u psychiatry

grupa wsparcia

Terapie grupowe. Jak działają? W czym mogą pomóc? Wyjaśnia certyfikowany psychoterapeuta

Czy zamiennik leku zawsze jest bezpieczny? Na co zwracać uwagę przy szukaniu zamiennika? Wyjaśnia internistka

balon

„Wizyta u psychiatry nie boli”. Trycholog Magdalena Kania o tym, jak ważne w procesie leczenia jest zadbanie o psychikę

oddział psychiatria

Ostatni oddział psychiatryczny dla dzieci w Warszawie nie zostanie zamknięty. Uspokaja rzecznik NFZ

Joanna Kurowska o żałobie i wsparciu terapeutycznym: to żaden wstyd, gdy człowiek szuka pomocy

Synthol – co to za substancja, efekty, skutki uboczne

Tel Awiw

Sukces szczepień w Izraelu. Koniec z noszeniem masek na zewnątrz, szkoły ponownie otwarte

Ćwicząc więcej, możemy zyskać mniej – to udowodnione naukowo

Dzień się dopiero rozpoczął, a ciebie już ktoś wyprowadził z równowagi? Poznaj 5 kroków, które pozwolą zapanować nad emocjami

Szczęście rodzi się w… jelitach! Naukowcy wyjaśnili, dlaczego tak jest

Oto zdania, które skutecznie demotywują. Kiedy padają, z dyskusji robi się klasyczna „pyskusja”

Bulletproof coffee – kawa idealna przed treningiem i dla osób z nadwagą

Dziewczyna przed komputerem

Myślami ciągle w pracy? O tym jak nie popaść w uzależnienie, porozmawialiśmy z psychologiem Pawłem Dukaczewskim

poranek po

„Gdybym tak mogła cofnąć czas…” Co zrobić, jeśli zaliczyłaś seks z niewłaściwych powodów albo z niewłaściwym facetem?

Nordic walking – to nie jest sport (tylko) dla osób starszych!

Najpopularniejsze

Ćwiczenia na biust. 6 sposobów na ujędrnienie i podniesienie piersi

Choroby mają zapach – wiedziałaś o tym?

Twój kręgosłup potrzebuje wsparcia? Oto kilka ćwiczeń, które go wzmocnią

Leki plus alkohol to zawsze niebezpieczne związki? Sprawdź, które lekarstwa nie lubią się z wyskokowymi trunkami

4 sposoby na pozbycie się oponki z brzucha. I nie chodzi wcale o robienie brzuszków

Oto 7 ćwiczeń, za które twój kręgosłup ci podziękuje. Wystarczy niewiele, by poczuć znaczną różnicę

Stanie na rękach – krok po kroku

Stanie na rękach – krok po kroku

Ćwiczenia na rozciąganie barków

Rozciąganie stawów barkowych – te ćwiczenia na pewno ci się przydadzą

Chcesz przyspieszyć trawienie? Oto najlepsze ćwiczenia na poprawę metabolizmu

kobieta na wydmach

„Odpuszczanie” jest dobre dla ambitnych i konsekwentnych kobiet – podpowiada nam psycholożka Anita Kruszewska

brzuszki na piłce

Sposób na bolące lędźwie. Jak sobie ulżyć?

Fit Matka Wariatka / Facebook

Agresja i fałszywa troska na profilu „Fit Matki Wariatki”. Przyszedł czas na pato-fitness. Hello Zdrowie mówi temu nie!

Kobieta ćwiczy

Chcesz dobrze zacząć dzień? Oto propozycje ćwiczeń na poranny rozruch

Stres. Jak sobie z nim radzić? Oto 14 pomysłów, jak poradzić sobie ze stresem

Anja Rubik: nastolatki uczą się, że macica nie jest śmietnikiem na sprężynki

Kobieta popijająca winko

„Alkoholiczka, która pije wino albo piwo, twierdzi, że nie ma problemu”. Kobiecy alkoholizm