Przejdź do treści

Hello My Hero. Agnieszka Hajdukiewicz: Kiedy byłam mała, nie widziałam, że inne dzieci mają nogi i robią coś, czego ja nie mogę. Przeciwnie, robiłam to co wszyscy

Agnieszka Hajdukiewicz
/ Archiwum prywatne
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
szczepienia przeciw COVID-19
„Chcemy, aby od 10 maja każdy dorosły mógł zapisywać się na szczepienie” – zapowiada premier
„Karmazynowy przypływ i krwawa Mary”. Jak mówimy o okresie?
ratownik medyczny, pandemia
„Wasza ‘wolność’ i ‘spisek’ się kończy, kiedy nie możecie złapać tchu”. Ratownik o nagonce na medyków „zaangażowanych w pandemiczny spisek”
Tel Awiw
Sukces szczepień w Izraelu. Koniec z noszeniem masek na zewnątrz, szkoły ponownie otwarte
Ćwicząc więcej, możemy zyskać mniej – to udowodnione naukowo

Jeździ autem, na deskorolce, z powodzeniem gra w szpilkach w gumę. Agnieszka urodziła się bez nóg i jednej ręki, ale za to z wielkim uśmiechem na twarzy. Jej pozytywnej energii starczyłoby dla trzech. – Potocznie mówiąc – nie lubię siedzieć na tyłku. Zawsze powtarzam, że ja tylko nie mam nóg i ręki. Poza tym jestem sprawna – mówi w rozmowie z nami, opowiadając, jak wygląda „pełnosprawna niepełnosprawność”.

 

Ewa Wojciechowska: Zrobiło się o tobie głośno, kiedy twój film z wycieczki w górach został udostępniony na facebookowej grupie Tatromaniacy. Jak to się zaczęło?

Agnieszka Hajdukiewicz: Koleżanka sfilmowała mnie w momencie, kiedy sama schodziłam po górskim szlaku. Chciałam mieć z tej wycieczki pamiątkę, którą pokażę rodzinie. Ten film miał też przypominać mi w gorszych momentach, że zazwyczaj najpierw idzie się pod górę, ale potem są piękne widoki, dla których warto podejmować trud. Następne za moją zgodą opublikowała film w mediach społecznościowych. Wiele osób zaczęło go udostępniać i komentować. Nie spodziewałyśmy się takiego dużego i pozytywnego odzewu. Choć były też negatywne komentarze. Jeden pan napisał mi, że skoro jestem taka aktywna, to zaprasza mnie do pracy w kopalni.

Niezbyt to miłe. A jak reagowali na ciebie ludzie, którzy przechodzili wtedy obok?

Często przystawali i pytali się, czy mogą mi jakoś pomóc. Bardzo często też gratulowali i wspierali mnie słowami czy uśmiechem, co było dla mnie bardzo motywujące. Pozytywnie też mnie zaskoczyło to, że nie bali się i nie brzydzili niepełnosprawności, bo różnie z tym bywa. Moja niepełnosprawność nie jest spotykana na co dzień na ulicy. Zazwyczaj widzi się osoby na wózku, ale z kompletem kończyn. Ja byłam bez wózka i bez kończyn. Miłe też było to, że ludzie nie patrzyli z góry, tylko kucali przy mnie, żeby spojrzeć mi w oczy i porozmawiać.

Agnieszka Hajdukiewicz

fot. archiwum prywatne

Nazywasz siebie pełnosprawną niepełnosprawną.

Zawsze powtarzam, że ja tylko nie mam nóg i ręki. Poza tym jestem sprawna, wszędzie też mam zachowane czucie. Wszystko inne więc – oprócz chodzenia – robię. Gotuję, mam obowiązki domowe, wyprowadzam psy, robię zakupy, sprzątam. W międzyczasie również studiuję zaocznie resocjalizację i planuję zacząć także psychologię. Dodatkowo uczestniczę w różnych kursach. Potocznie mówiąc – nie lubię siedzieć na tyłku (śmiech). Wszyscy myślą, że wózek to już jest tragedia, a właśnie tak nie jest. Co by było, gdybym go nie miała?

Kiedy robiłam kurs na prawo jazdy, mój instruktor powiedział, że nie prowadzimy nogami tylko głową. Wtedy to było dla mnie niezrozumiałe. Wypuścił mnie na Warszawę i mówi, że mam prowadzić głową samochód (śmiech). Teraz, kiedy od czterech lat mam prawo jazdy, wiem, o co mu chodziło i uważam, że odzwierciedla się to w codziennym życiu.

Kiedy byłam mała, podbierałam szpilki mamie i schodziłam do rówieśników na podwórko. Z powodzeniem grałam na obcasie w nogę czy w gumę. Nie widziałam wtedy tej dysproporcji, że inne dzieci mają nogi i robią coś, czego ja nie mogę. Przeciwnie, robiłam to co wszyscy

Widziałam na twoim profilu na Instagramie, że nie tylko pokazujesz, jak jeździsz autem czy na hulajnodze, ale robisz sobie manicure hybrydowy. Jak ci idzie?

Z wykształcenia jestem wizażystką i stylistką ubioru, co jest moim wielkim hobby. Bardzo lubię malować siebie i innych, i moje zainteresowania płynnie przeszły też na paznokcie. Chodziłam do kosmetyczki, ale w pewnym momencie stwierdziłam, że mogę spróbować sama. Na początku było trudno i nie wyglądało to tak, jak powinno. Teraz doszłam do takiego etapu, że maluję bardzo precyzyjnie i to trzymając pędzelek w ustach, a nie w dłoni.

W jaki sposób postrzegasz swoją kobiecość?

Uważam, że kobiecość nosi się w sercu i w głowie a nie na ciele. Kiedy patrzę w lustro, widzę uśmiechniętą kobietę, której przydałoby się zrzucić kilka kilogramów (śmiech), ale nie mam z tym problemu. Zawsze mówię, że zacznę biegać od jutra (śmiech).

Lubię siebie w makijażu i bez. Mam dużo wyprysków przez problemy z hormonami, zaczerwienioną twarz przez wrażliwą cerę, ale mi to w ogóle nie przeszkadza. Jeśli nie mam ochoty, to po prostu się nie maluję i wtedy też czuję się kobieco. Tu nie chodzi o to, jaką ma się figurę, czy zgrabne nogi w szpilkach. Choć ja szpilki też sobie kupuję, a co (śmiech).

Agnieszka Hajdukiewicz

fot. archiwum prywatne

Ile masz tych szpilek?

Dużo! Szpilki wykorzystuję przede wszystkim do zdjęć. Wysokie buty przydają mi się też do chodzenia po schodach, tak jest mi wygodniej. Zakładam but na rękę chroniąc ją przed zabrudzeniami czy urazami. Dlatego mówię, że ja też noszę buty. Bardzo dobrze też jeździ się w szpilkach na deskorolce, bo są wyższe i nie muszę być bardzo zgarbiona. Moja fizjoterapeutka się cieszy (śmiech).

Kiedy byłam mała, podbierałam szpilki mamie i schodziłam do rówieśników na podwórko. Z powodzeniem grałam na obcasie w nogę czy w gumę. Nie widziałam wtedy tej dysproporcji, że inne dzieci mają nogi i robią coś, czego ja nie mogę. Przeciwnie, robiłam to co wszyscy. To było naturalne dla mnie i moich przyjaciół. Kiedy bawiliśmy się w podchody, na naszej liście zawsze był mój czerwony skuter i linka holownicza, gdybym się zakopała i trzeba było mnie wyciągnąć. Kiedy szliśmy na działkę i okazywało się, że zapomnieliśmy klucza, przechodziliśmy przez ogrodzenie. Najpierw moi znajomi pomagali mi przedostać się przez płot, później przenosili mój wózek, a następnie sami wchodzili. Zawsze dawaliśmy radę.

Wspominałaś, że lubisz żarty i czarny humor. Często robisz kawały rodzinie i przyjaciołom?

Tak i nie myśl, że oni pozostają mi dłużni. Kiedyś przeprowadziłam eksperyment na wyjeździe z przyjaciółmi. Założyłam spodnie, wypchałam je ręcznikami i przykleiłam buty (oczywiście na obcasie). Nikt z moich znajomych nie zauważył, że „mam nogi”. Namawiałam ich na wspólne zdjęcie, klepiąc się po spodniach, proponowałam, że może ktoś usiądzie mi na nogach. Zorientował się i zdziwił jedynie kelner, ponieważ pojechałam zamówić jedzenie bez nóg, a przyjechałam odebrać z nogami. Dopiero kiedy kazałam im poszukać, co się we mnie zmieniło, zorientowali się, że Agnieszka ma nogi (śmiech). Mogłabym przytaczać tu wiele takich historii.

„Chodzić za kimś krok w krok”, „robić duży krok”. Jak obierasz takie powiedzenia? Z tego co słyszę, nie boisz się ich używać.

Absolutnie nie. Lubię w ten sposób żartować. Byłam kiedyś z mamą w galerii handlowej i jeden chłopiec, kiedy mnie zobaczył, zaczął szukać moich nóg. Jego mama poczuła się zawstydzona i tłumaczyła mu, dlaczego jeżdżę na wózku. Zazwyczaj w takich sytuacjach podjeżdżam do takiego dziecka, przedstawiam się i pytam, czy chciałby mnie o coś zapytać. Tak było też w tej sytuacji. Wiem, że z takiej normalnej rozmowy bierze się edukacja. Pół godziny później spotkaliśmy się ponownie w sklepie obuwniczym. Powiedziałam temu chłopcu, że stąd wychodzę, bo nie ma mojego rozmiaru (śmiech).

Każdy ma problemy i w żaden sposób nie można zmierzyć, czy ktoś ma mniejszy, czy większy problem. Tylko my w środku wiemy, z czym walczymy i ile w życiu przeszliśmy

Zakładam jednak, że nie zawsze jest wesoło. Kiedy masz zły dzień, co pomaga ci poradzić sobie z trudnymi momentami?

Kiedy mam zły dzień, daję sobie jeden, maksymalnie trzy dni pochylenia się nad sobą i swoimi problemami. Emocje są naturalną częścią człowieka i trzeba im dać upust. Kiedy jesteśmy radośni, to się śmiejemy, kiedy jesteśmy źli, szukamy sytuacji, żeby odreagować. Nie rozumiem dlaczego ludzie boją się i wstydzą się płaczu. Przecież to coś naturalnego, coś co nas oczyszcza. Nie ukrywam, że też czasem płaczę i podejrzewam, że każdy ma takie chwile.

Moim największym wsparciem jest moja rodzina – mama, kuzynka, bratowa. Cały czas też są przy mnie moje psy. Mam wrażenie, że one mają w sobie radar i wiedzą, kiedy mam obniżony nastrój. Przed nimi nic się nie ukryje (śmiech). Nie odstępują mnie wtedy na krok.

Jeździsz na deskorolce, wystartowałaś też w maratonie. Na co dzień uprawiasz jakieś sporty?

Lubię jeździć na deskorolce. To też jest dla mnie środek transportu. W ten sposób też czasem wyprowadzam swoje psy. Cziko, mój 10-letni York, jest już nauczony, jak ma przy mnie chodzić. Od niedawna jest z nami też Tequila, którą szkolę na psa asystenta. Ona ciągnie mnie na deskorolce i praktycznie nic już sama nie muszę robić.

Maraton to był bieg charytatywny dla kobiety chorej na raka piersi, która też ma niepełnosprawną córkę. Nie jestem osobą, która uprawia sporty, ale cel był mi bliski, ponieważ moja biologiczna mama zmarła na tę samą chorobę. Czułam, że muszę wciąć udział w tym biegu, więc razem z moją kuzynką pobiegłyśmy.

Masz bliską więź ze swoją obecną mamą?

Moja biologiczna mama zmarła, kiedy miałam dwa lata. Nie pamiętam jej twarzy. Wydaje mi się, że w tamtym momencie miałam jednak najłatwiej z mojego rodzeństwa. Byłam zbyt mała, żeby zrozumieć, co się stało, choć nigdy nie był przede mną zatajany fakt, że jesteśmy adoptowani. Kiedy dorastałam, zwracałam się do mojej obecnej mamy „ciociu”, ponieważ ona jest siostrą mojej biologicznej mamy. Po jakimś czasie zaczęłam jednak naturalnie mówić „mamo”. Przez całe życie spotykałam ludzi, którzy na swoich rodziców mówili „mama” i „tata”, a że ja innej mamy nie pamiętałam, to przyszło naturalnie.

Piszesz na swoim profilu na Instagramie, że starasz się pokonywać bariery niewidzialnymi skrzydłami.

Każdy ma problemy i w żaden sposób nie można zmierzyć, czy ktoś ma mniejszy, czy większy problem. Tylko my w środku wiemy, z czym walczymy i ile w życiu przeszliśmy. Jeśli chcemy zdobyć jakiś szczyt, czy to prywatny, finansowy, czy zawodowy, to zawsze są jakieś etapy dojścia na samą górę. Czasem zrobimy trzy kroki do przodu a cztery wstecz, ale to nie oznacza, że trzeba się poddać. Wiele osób pyta mnie, jak mogę funkcjonować bez nóg, więc mówię, że mam skrzydła. Dzięki nim zawsze na ten szczyt dolecę.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Katarzyna Dacyszyn

Hello My Hero. Katarzyna Dacyszyn: Zło, które się wydarzyło, zaczyna być przekuwane w dobro dla innych. To jest chyba najlepsza rzecz, jaka w tym ataku mogła się zdarzyć

Katarzyna Wolińska

Hello My Hero. Katarzyna Wolińska: Chciałabym, żeby ktoś kiedyś powiedział: „pamiętacie tę Kaśkę? Ona była taka fajna, wygłupiała się, tańczyła na wózku”

Hello My Hero. Jesika Misztal – bije w niej męskie serce, a ciało pokryte jest bliznami

Basia Kędzior

Hello My Hero. „Wygląd nie mówi o tym, kim się jest, czy jest się lepszym, czy gorszym. Każdy ma tak samo ważny powód i prawo do życia” – mówi Basia Kędzior, dziewczyna z rybią łuską

Pani Łuska: zaakceptowałam łuszczycę, żeby mi się lepiej żyło

Hello My Hero. Dominika Jeżewska, Pani Łuska: zaczęłam widzieć więcej szczęścia w łuszczycy, bawić się nią i doceniać, że dzięki niej dbam o wiele bardziej o swój organizm

Hello My Hero. „Jaram się swoim bielactwem, jak nowym tatuażem albo fryzurą” – Anna Natasza Górecka, dziewczyna ze srebrną rzęsą

Hello My Hero. Anna Wróbel: chcę dać ludziom taką chwilę refleksji, że nic nie jest dane nam na stałe

10 kobiet, które zainspirowały nas w minionym roku

Hello My Hero. Kaja Szulczewska. Jej profil „Ciałopozytyw” to fenomen

Hello My Hero. Anna Świrk: jem przez serce, a jaka jest twoja supermoc?

Zuzanna Bartoszek w obiektywie Tomasza Wirskiego. Zdjęcie nagich pleców, modelka patrzy w prawo. Ma pomalowane ustai chustkę na głowie. Jest naga. Zdjęcie do pasa, czarno-białe

Hello My Hero. Zuzanna Bartoszek: jest coś w ludziach, że uwielbiają głaskać łysą głowę

„To, że nie mamy cycka, to nie znaczy, że nie jesteśmy kobietami”. Alicja Czarnecka o życiu po raku

Dzień się dopiero rozpoczął, a ciebie już ktoś wyprowadził z równowagi? Poznaj 5 kroków, które pozwolą zapanować nad emocjami

Szczęście rodzi się w… jelitach! Naukowcy wyjaśnili, dlaczego tak jest

Oto zdania, które skutecznie demotywują. Kiedy padają, z dyskusji robi się klasyczna „pyskusja”

Bulletproof coffee – kawa idealna przed treningiem i dla osób z nadwagą

Dziewczyna przed komputerem

Myślami ciągle w pracy? O tym jak nie popaść w uzależnienie, porozmawialiśmy z psychologiem Pawłem Dukaczewskim

poranek po

„Gdybym tak mogła cofnąć czas…” Co zrobić, jeśli zaliczyłaś seks z niewłaściwych powodów albo z niewłaściwym facetem?

Nordic walking – to nie jest sport (tylko) dla osób starszych!

Reborn / Karolina Jonderko / World Press Photo

„Przynajmniej nigdy wam nie umrze”. Karolina Jonderko i Basia Smolińska wyjaśniają, co dają kobietom lalki reborn

dziewczyna z psem

„Żeby pieniądze nie służyły kupowaniu spokoju sumienia”. Bartek Gardoliński o tym, czy można źle pomagać

„Wiem, że moi podopieczni na mnie czekają i to daje mi siłę do pokonania wszelkich barier” – mówi pracownica socjalna Renata Orłowska, która jeździ na wózku inwalidzkim

Zdrada emocjonalna – definicja, jak sobie z nią poradzić?

Marta Frej/ Archiwum prywatne

Marta Frej: Żyjemy w kraju, który oficjalnie nienawidzi kobiet. I nie jest to sytuacja, gdy chce mi się rozśmieszać ludzi

Najpopularniejsze

Ćwiczenia na biust. 6 sposobów na ujędrnienie i podniesienie piersi

Choroby mają zapach – wiedziałaś o tym?

Twój kręgosłup potrzebuje wsparcia? Oto kilka ćwiczeń, które go wzmocnią

Leki plus alkohol to zawsze niebezpieczne związki? Sprawdź, które lekarstwa nie lubią się z wyskokowymi trunkami

4 sposoby na pozbycie się oponki z brzucha. I nie chodzi wcale o robienie brzuszków

Oto 7 ćwiczeń, za które twój kręgosłup ci podziękuje. Wystarczy niewiele, by poczuć znaczną różnicę

Stanie na rękach – krok po kroku

Stanie na rękach – krok po kroku

Ćwiczenia na rozciąganie barków

Rozciąganie stawów barkowych – te ćwiczenia na pewno ci się przydadzą

Chcesz przyspieszyć trawienie? Oto najlepsze ćwiczenia na poprawę metabolizmu

kobieta na wydmach

„Odpuszczanie” jest dobre dla ambitnych i konsekwentnych kobiet – podpowiada nam psycholożka Anita Kruszewska

brzuszki na piłce

Sposób na bolące lędźwie. Jak sobie ulżyć?

Kobieta ćwiczy

Chcesz dobrze zacząć dzień? Oto propozycje ćwiczeń na poranny rozruch

Fit Matka Wariatka / Facebook

Agresja i fałszywa troska na profilu „Fit Matki Wariatki”. Przyszedł czas na pato-fitness. Hello Zdrowie mówi temu nie!

Stres. Jak sobie z nim radzić? Oto 14 pomysłów, jak poradzić sobie ze stresem

Kobieta popijająca winko

„Alkoholiczka, która pije wino albo piwo, twierdzi, że nie ma problemu”. Kobiecy alkoholizm

Anja Rubik: nastolatki uczą się, że macica nie jest śmietnikiem na sprężynki