Przejdź do treści

„Przecież to tylko jedna słomka, powiedziało 8 miliardów ludzi”. Nina Harbuz i jej gotowe patenty na bycie less waste

Nina Harbuz i jej sposoby na less waste
Nina Harbuz i jej sposoby na less waste. Zdj: Iza Sawicka/ www.izasawicka.com
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Matka z córką
Jak wyglądają skutki wychowywania dziewczynek w duchu „grzeczności”? Wyjaśnia Magda Korczyńska
Aranda de Duero
Hiszpańskie miasto obwieszcza, że jest pierwszym, które pokonało pandemię COVID-19
Kobieta wyciera szklankę ścierką
Mama Chemik: bakterie, grzyby i wirusy kolonizują nasze gąbki w zastraszającym tempie, a my często nie jesteśmy tego nawet świadomi
pielęgniarka
Co zobaczysz, gdy wpiszesz słowo ‘pielęgniarka” w wyszukiwarkę grafiki Google? „Szału nie ma. Zaproszenie do burdelu” – kwituje Mateusz Sieradzan
szcześliwa dziewczyna w pandemii
Ludzie szczęśliwi chętniej stosują się do obostrzeń – wynika z analizy zachowań społecznych w pandemii

Wpływ jednej osoby na środowisko faktycznie ma niewielkie znaczenie, ale gdybyśmy tak wszyscy razem się skrzyknęli… Nina Harbuz pisze o zmianach, jakie wprowadziła w życie, by ograniczyć swój negatywny wpływ na środowisko.

– Nina, o takich rzeczach warto stale pisać – podsunął pomysł na tekst znajomy, któremu opowiedziałam o zmianach, jakie wprowadziłam do swojego życia, chcąc zminimalizować własny negatywny wpływ na środowisko. – Jest szansa, że ktoś przeczyta i weźmie sobie do serca twoje rozwiązania. Mogłabyś pokazać ludziom, że to nie wymaga wielkiego zachodu, a daje radość i przy okazji wiele oszczędności – zachęcał mnie.

Czemu nie, pomyślałam. Sama podpatrzyłam pomysł na przechowywanie bio śmieci u koleżanki, dzięki czemu zredukowałam liczbę zużywanych worków na odpady. Podpowiedziała mi, że bio śmieci można mrozić w zamrażalniku. Zaraziła mnie też pomysłem noszenia własnego kompletu drewnianych sztućców w torebce, żeby nie brać plastikowych, w miejscach, w których kupuje się jedzenie na wynos. To od niej dowiedziałam się, że na rynek wróciły słomki produkowane z prawdziwej słomy, całkowicie biodegradowalne. Puszczam więc w świat jej i swoje pomysły na bycie less waste.

Paulina Górska

Małe kroki

Większości z nas wydaje się, że nasze własne, indywidualne działania nic nie zmienią. Nawet ostatnio koleżanka stwierdziła, że ma dość słuchania o plastikowych słomkach, bo nawet jeśli przestanie ich używać, to nie ma to żadnego wpływu na środowisko i klimat. Przypomniało mi się wtedy hasło, które jakiś czas temu zrobiło zawrotną karierę w internecie: „Przecież to tylko jedna słomka, powiedziało 8 miliardów ludzi”. Wpływ jednej osoby faktycznie ma niewielkie znaczenie, ale gdybyśmy tak wszyscy razem się skrzyknęli…

Daleko mi do ideału. Robię tyle, ile mogę na dany moment. Obserwuję, że z czasem, kiedy oswoję się z kolejną zmianą i staje się ona moją codziennością, uwalnia się przestrzeń na następne rzeczy. Trochę jak w jodze, gdy np. wykonujesz skłon w siadzie, z wyprostowanymi nogami. Łapiesz się za stopy, trwasz chwilę w pozycji. Po kilku sekundach sprawdzasz, czy możesz ją pogłębić. Jeśli tak, robisz to. Jeśli czujesz, że to twoje maksimum na dany dzień, zostajesz w miejscu, w którym jesteś.

Nina Harbuz i jej sposoby na less waste

Zdj: Iza Sawicka/ www.izasawicka.com

Mam wrażenie, że działam powoli, nie robię szybkich, spektakularnych ruchów i wielkich kroków. Wiem, że wtedy bym poległa. Mam poczucie, że wszystkie zmiany, jakich dokonuję, dzieją się w sposób naturalny i niewymuszony. I też nie wyrzucam sobie, że nie robię więcej.

Tęsknota za stekiem

Zatem po kolei. Pierwszym krokiem, podjętym 4 lata temu, było odstawienie mięsa. Częściowe, bo przestałam jeść czerwone mięso (drobiu nie jadłam od lat, wieprzowinę kilka razy w roku, więc z tą pożegnać się było łatwo). Nadal jednak zdarzało mi się konsumować ryby i owoce morze. Na tamtym etapie życia rezygnacja z wołowiny nie była łatwą decyzją, bo zwyczajnie lubiłam smak steka. Nie jadłam ich często, średnio raz, dwa razy w miesiącu, ale tęsknota za smakiem wysmażonego kawałka mięsa minęła dopiero po roku.

Przestałam jeść wołowinę, bo nie chciałam, aby moja przyjemność jedzenia odbywała się kosztem czyjegoś (zwierzęcego) cierpienia. A w hodowli przemysłowej, gdzie zwierzęta traktowane są jak surowiec, nie ma miejsca na indywidualne podejście, które było jeszcze możliwe w tradycyjnych hodowlach, bo rolnik znał każdą krowę i mógł zadbać o jej dobrostan. Dziś wiadomo, że produkcja mięsa, w porównaniu z innymi gałęziami rolnictwa, jest najbardziej obciążająca, jeśli chodzi o emisję dwutlenku węgla, co wynika z przekształcania lasów w pastwiska i pola uprawne na produkcję paszy.

Bez spiny jem rośliny kampania

Do tego dochodzi ogromne zużycie wody. Szacuje się, że do wyprodukowania 1 kg wołowiny potrzeba ponad 14 tys. litrów wody. Dla porównania, człowiek przez całe życie potrzebuje jej ok. 42 tys. litrów. Policzono też, że poziom emitowanych gazów cieplarnianych jest porównywalny do tego, jaki uwalnia się w czasie trzygodzinnej jazdy samochodem, przy jednoczesnym pozostawianiu w domu wszystkich włączonych świateł.

Pani bez siatki

Ryby odstawiałam stopniowo. Teraz jem je średnio raz w roku, a kilka razy w roku zdarza mi się zamówić krewetki. Zmieniłam podejście do zakupów. Staram się kupować lokalne i sezonowe produkty. Dużo łatwiejsze jest to wiosną i latem, kiedy jest mnóstwo świeżych warzyw i owoców. Zimą, przyznaję się, w lnianej siatce, oprócz jabłek, lądują czasem banany i mandarynki. Kupuję mało, tak, żeby ugotować jedzenie tylko na kilka dni, dzięki czemu przestałam marnować i wyrzucać zepsute jedzenie. Jeśli gotuję więcej – mrożę nadmiar i mam gotowe dania na przyszłość.

"Regularnie jestem pytana, gdzie kupiłam żółty wiosenny płaszcz. Nigdzie, jest po Babci"

W osiedlowym sklepiku „Pan Pietruszka” właściciele widząc mnie, sami mówią: „Tak, wiemy, pani bez siatki”. Albo żartują: „Tej pani pakujemy każdy produkt w oddzielną foliówkę”. Przychodzę do nich z lnianymi torbami, jutową siatką, słoikami, do których pakuję kiszoną kapustę, ogórki, fasolę sprzedawaną na wagę. Łubianek używam cały rok, bo świetnie nadają się do pakowania na targu delikatnych warzyw, jak choćby sałata, koperek, pomidory.

Żółty płaszcz po Babci

Największą rewolucję zrobiłam w szafie. Od wielu lat nie kupuję ubrań w sieciówkach. Pierwsze skarby, jeszcze na studiach, wyciągnęłam z szafy babci, która ubierała się w Modzie Polskiej i wszystkie sukienki i płaszcze zachowała do dziś. Są w idealnym stanie, mimo że mają pół wieku i więcej. Regularnie jestem pytana, gdzie kupiłam żółty wiosenny płaszcz. Nigdzie, jest po Babci.

Od kilku lat przerzuciłam się na second-handy. „A czy te ubrania nie są wytarte i znoszone?” – zapytała mnie nieufnie przyjaciółka, która podobnie jak ja, chodzi w ubraniach po 10 lat, aż pojawią się dziury i przebarwienia i wtedy rzeczywiście trudno puścić ciuch w drugi obieg. Znoszone koszulki można jednak przerobić na szmatki do sprzątania (rezygnując tym samym z gąbek i myjek ze sztucznych materiałów), albo woskowijki, czyli kawałki materiału pokryte cienką warstwą pszczelego wosku. W woskowijki opakujemy kanapkę do szkoły, a taką o większych wymiarach przykryjemy miskę z jedzeniem, którą chcemy wstawić do lodówki. Można je myć i używać do momentu, aż wytrze się wosk (co średnio zajmuje rok), ale i to nie stanowi problemu, bo wówczas wystarczy nanieść świeżą warstwę wosku. Z powodzeniem zastępują folię aluminiową i foliowe śniadaniówki.

Kobieta układa bukiet kwiatów

Wracając do second-handów, niektóre sprzedawane ubrania są zupełnie (albo prawie) nowe. Wybieram te, które są uszyte z naturalnych materiałów, dobrej jakości. Dzięki temu starczą na długo. Czasem kupuję ubrania od lokalnych projektów. Szyją ubrania z dobrej jakości tkanin, co też gwarantuje, że ubranie wytrzyma dłużej niż jeden sezon. Nie kupuję dużo. Wszystko, co mam – zarówno ubrania letnie i zimowe (choć wygląda na to, że te niedługo przestaną być potrzebne…) mieszczą się w jednej szafie. Jeśli zaczyna się w niej robić ciasno, to sygnał dla mnie, że czegoś muszę się pozbyć. Sprzedać albo oddać na koleżeńskiej wymiance ciuchowej, która jest okazją do dania ubraniom szansy na drugie życie i spotkania ze znajomymi.

Chemia na litry i kilogramy

Przestałam kupować tradycyjną chemię. Piorę w orzechach piorących. Wrzucam do bawełnianego woreczka 6 rozłupanych orzechów i używam ich kilkakrotnie. Zamiast wybielacza wsypuję zwykłą sodę oczyszczoną. Środki czyszczące, które kupiłam w plastikowych butelkach, mają skład całkowicie przyjazny środowisku, a kiedy się skończą, napełniam powtórnie opakowania w sklepie BioOrganica. Wychodzi znacznie taniej, niż gdybym kupowała nowy produkt. Płacę za litry płynu bądź kilogramy sypkich detergentów.

Nina Harbuz i jej sposoby na less waste

„Przestałam kupować tradycyjną chemię. Piorę w orzechach piorących”. Nina Harbuz i jej sposoby na less waste. Zdj: Iza Sawicka/ www.izasawicka.com

Całkowicie zmieniłam też zawartość półki z kosmetykami. Wybieram te, które powstały z naturalnych surowców i pakowane są w szklane słoiczki (przezroczyste lub białe), ewentualnie w opakowania łatwe do przetworzenia. Tradycyjną tubę z pastą do zębów zamieniłam na taką w słoiku. Można też dostać pastę w drażetkach, ale z tej jeszcze nie korzystałam, więc nie wiem, jak się sprawdza. Żel do mycia twarzy zamieniłam na słoik z pastą do demakijażu. Make up zmywa się nią tak samo dobrze, jak każdym innym produktem. Dezodoranty mam dwa – jeden w słoiku, a drugi w kartonowym sztyfcie. Szampony do włosów też mam dwa – jeden w szklanej butelce, drugi w kostce – takiej jak mydło, tylko z innym składem.

Przestałam też kupować nową elektronikę. Kiedy ponad rok temu, po wielu reanimacjach, mój stary telefon przestał spełniać swoja podstawową funkcję (nadal służy mi jako dyktafon) nie kupowałam nowego smartfona, tylko napisałam post na Facebooku, z pytaniem, czy komuś w szufladzie nie zalega zbędna komórka. Propozycji było kilka, więc miałam nawet wybór. Lodówkę też odziedziczyłam po kimś, kto miał dwie i w pewnym momencie stwierdził, że od przybytku głowa jednak boli.

Lista „grzechów”

Jeśli czegoś naprawdę nie potrzebuję, albo potrzebuję tylko na chwilę – pożyczam od znajomych. Rzeczy zwykle znajdują się w 5 minut. W ten sposób zaopatrzyłam się w buty i raki na kilkudniowy wyjazd w góry, przewodnik i mapy po Laosie, śpiwór, odzież termiczną. Sama ostatnio pożyczyłam koleżance plecak na wyjazd. Staram się naprawiać, zamiast kupować nowe. Począwszy od miksera, na butach kończąc – choć za jakiś czas (może jeszcze nie w moim pokoleniu, ale już w następnym) z naprawą obuwia może być wielki kłopot, bo brakuje w szkołach kandydatów, którzy chcieliby się uczyć fachu szewca. Zawód powoli wymiera.

"Daleko mi do ideału. Robię tyle, ile mogę na dany moment. Obserwuję, że z czasem, kiedy oswoję się z kolejną zmianą, uwalnia się przestrzeń na następne rzeczy"

A co mi się jeszcze nie udało? Nadal mam samochód i wciąż zdarza mi się nim jeździć. Co prawda nie codziennie – jak dawniej, tylko kilka razy w miesiącu, za co płacę cenę wiecznie rozładowanego akumulatora, który na krótkich i rzadkich trasach nie ma możliwości się naładować. Przesiadłam się do komunikacji miejskiej i na rower. Kolejny mój „grzech”, to kupowane przeze mnie mleko roślinne w kartonowych opakowaniach. Znów mogłabym powiedzieć, tłumacząc się, że karton starcza mi na tydzień, ale jednak dokładam swoją niechlubną cegiełkę do zaśmiecania planety. Wybieram to w kartonach, bo ono, jako jedyne z dostępnych na rynku, zawierają dodatek wapnia. Na koniec, najgorsza zmora, czyli torebki na psie kupy. Niby płacę fortunę, kupując te z biodegradowalnego plastiku, ale wolałabym móc w bardziej przyjazny środowisku sposób radzić sobie z potrzebami (i wymogami) podwórkowo-trawnikowej estetyki. Na szczęście, od jakiegoś czasu zaczęły pojawiać w internecie torebki papierowe z tekturowymi łopatkami. Na razie ceny nie zachęcają, ale mam nadzieję, że to kwestia czasu.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Czy kawa w kapsułkach jest dobra dla nas i dla środowiska? Tłumaczy dietetyk kliniczny

„W oceanach ląduje ok. 50 tysięcy ton plastikowych strzępów po naszych siatkach”. Sylwia Majcher przekonuje, że to najwyższy czas, żeby zrezygnować z foliówek

„W oceanach ląduje 50 tysięcy ton plastikowych strzępów po siatkach”. Sylwia Majcher przekonuje, że czas zrezygnować z foliówek

Dlaczego lepiej używać szklanej butelki dla dzieci zamiast plastikowej? Wyjaśnia chemiczka Sylwia Panek

Dlaczego lepiej używać szklanej butelki dla dzieci zamiast plastikowej? Wyjaśnia chemiczka Sylwia Panek

plastikowe widelce

2021 rokiem walki z plastikiem. Ze sklepów znikną m.in. plastikowe jednorazowe sztućce

Acetat, cupro, ramia, mylo, pinatex. Agnieszka Pocztarska z „Czytamy etykiety” o niecodziennych materiałach

Płetwal błękitny wynurza się z wody. Jego ogon złożony jest ze śmieci

14 mln ton mikroplastiku zalega na dnie oceanów. Jest gorzej, niż myśleli naukowcy

Ugotowałaś ziemniaki? Nie wylewaj wody! Sprawdź, jak ją wykorzystać

Wiesz, że codziennie szkodzisz środowisku? 5 zachowań, które musisz porzucić

Minimalizm – mniej znaczy więcej. Skuś się!

Cytryny

W lodówce czy w temperaturze pokojowej? Jak przechowywać owoce i warzywa, by zachowały świeżość?

Plastik w oceanach/iStockphoto

Ty też możesz sprawić, aby oceany nie były pełne plastiku. 9 zmian do wprowadzenia od zaraz

Rośliny w lesie przykryte plastikową butelką

„My znikniemy. Przeżyją nas nasze plastikowe śmieci”. XI odsłona wymownego projektu „No Beauty In Plastic”

Ewelina Jamróz

 „Planeta ma już wystarczająco ciężko” – mówi Ewelina Jamróz, która stworzyła „aktywną” folię z wodorostów i żelatyny

Śmieci w worku na śmieci

„To, co zobaczyłam, jest przerażające”. W dobie pandemii koronawirusa temat zaśmiecania środowiska przestał istnieć

Agnieszka Pocztarska / Czytamy Etykiety

Agnieszka Pocztarska z „Czytamy Etykiety”: jeśli nie zaczniemy świadomie zmniejszać ilości „produkowanych” przez nas śmieci, to zalejemy nimi cały świat

Anna Tober/archiwum prywatne

Eko ubrania – które materiały wybierać? Jak zrobić eko strój?

Fotograf mówi głośne „NIE” plastikowi w kampanii „No Beauty In Plastic”. Możesz się do niego przyłączyć, podpisując petycję

Herbata / Drew Taylor / unsplash

Lubisz herbatę? Chemiczka tłumaczy, czego najprawdopodobniej o niej (jeszcze!) nie wiesz

Patenty babci na bycie zero waste

7 sposobów naszych babć na bycie zero waste

Dziecko przesypuje płatki śniadaniowe z torebki do słoika. Na stole leżą zakupy i słoiki.

Przechowywanie żywności – jak robić to dobrze, aby dłużej utrzymać świeżość i nie wyrzucać jedzenia?

Ewa Farna – jak dba o środowisko? Wokalistka podzieliła się tym w mediach społecznościowych

plastik

Recyklomaty w Warszawie. Wymienisz plastikową butelkę lub metalową puszkę na wejściówki do kina

Foodsi aplikacja

Foodsi – nowa polska aplikacja, dzięki której nie zmarnuje się nadwyżka jedzenia w knajpach. Przetestowaliśmy!

Paulina Górska

„Bez plastiku można żyć”. Paulina Górska mówi o tym, jak praktykuje ekologiczny styl życia we własnej rodzinie

Najpopularniejsze

Oto 7 ćwiczeń, za które twój kręgosłup ci podziękuje. Wystarczy niewiele, by poczuć znaczną różnicę

Ćwiczenia na biust. 6 sposobów na ujędrnienie i podniesienie piersi

Twój kręgosłup potrzebuje wsparcia? Oto kilka ćwiczeń, które go wzmocnią

Choroby mają zapach – wiedziałaś o tym?

Stanie na rękach – krok po kroku

Stanie na rękach – krok po kroku

Jak pozbyć się oponki z brzucha

4 sposoby na pozbycie się oponki z brzucha. I nie chodzi wcale o robienie brzuszków

Ćwiczenia na rozciąganie barków

Rozciąganie stawów barkowych – te ćwiczenia na pewno ci się przydadzą

Dlaczego związki, które miały trwać całe życie, tak często się rozpadają?

Joga hormonalna – sposób na równowagę

Fit Matka Wariatka / Facebook

Agresja i fałszywa troska na profilu „Fit Matki Wariatki”. Przyszedł czas na pato-fitness. Hello Zdrowie mówi temu nie!

kobieta na wydmach

„Odpuszczanie” jest dobre dla ambitnych i konsekwentnych kobiet – podpowiada nam psycholożka Anita Kruszewska

Kasia Bigos trenerka

Ćwiczenia na ramiona z hantlami – wypracuj smukłe ramiona

Smartfon a dolegliwości / istock

Smartfon a dolegliwości, które może wywołać. To nie tylko bezsenność

8 rzeczy, za które pokochają cię twoje stawy. Nie tylko wysiłek fizyczny!

Anja Rubik: nastolatki uczą się, że macica nie jest śmietnikiem na sprężynki

Stres. Jak sobie z nim radzić? Oto 14 pomysłów, jak poradzić sobie ze stresem