„Alkohol jest WSZĘDZIE”
„Naszła mnie refleksja, żeby pożegnać z mojego życia alkohol”
Tymi słowami rozpoczęła wpis na swoim profilu na Instagramie Maja Bohosiewicz. Aktorka i prezenterka wyjaśniła, że początkowo trudno było jej zrezygnować z wina do kolacji czy drinka na spotkaniach towarzyskich. Po dłuższym czasie abstynencji jednak przyzwyczaiła się do życia bez alkoholu. Dodała jednak, że kiedy odstawiła procenty, zwróciła uwagę na to, w jaki sposób przedstawiany jest alkohol w przestrzeni publicznej.
„Alkohol jest WSZĘDZIE. Dosłownie wszędzie, jako rozrywka, jako rozwiązanie problemów, jako najwyższa forma świętowania” – tłumaczyła.
Bohosiewicz podkreśliła, że w tym samym czasie odwiedziła dom dziecka. Zaskoczyło ją jednak to, że większość podopiecznych mieszka w placówce, pomimo że ma rodziców.
„Rodziców, którzy nie czują chęci i potrzeby zajmowania się swoimi dziećmi poprzez używki, gdzie alkohol to najlżejszy wymiar kary i cytując panią wychowawczynię 'jak ja tęsknie za zwykłą patologią, która tylko chleje’. Ale chlanie jest zawsze preludium, potem zaczynają się narkotyki – te tańsze, droższe albo te na receptę z apteki. Później spotkanie z miłym panem, który ratował mnie kroplówką po chorobie, a core ich biznesu to odtrucia alkoholowe” – napisała.
Rolki
„Alkohol powinien znikać z przestrzeni publicznej”
Aktorka w dalszej części swojego wpisu wspomniała także spotkanie z mężczyzną, który podłączał jej kroplówkę po chorobie. Jak wyjaśniła, on wspomniał jej, że najczęściej pomaga ludziom w odtruciu alkoholowym.
„Uważam, że alkohol powinien znikać z przestrzeni publicznej. (…) Powinny znikać kolorowe drineczki, proseczko z przyjaciółkami, a tym bardziej alkohol w kontekście: rodzice zajmujący się dziećmi – „udało się! Dziecko śpi! Korki w górę”.
Ta dyskusja jest potrzebna. I pewnie tym, którzy z alkoholem mają zdrową relacje może nie mieścić się w głowie, że trzeba go z przestrzeni publicznej usuwać – to niestety, ale normalizowanie picia w tym chorym kraju, gdzie sprzedaż „małpek” przed południem wynosi MILION dziennie. MILION dziennie buteleczek gorzoły kupują Polacy, zanim na stole pojawi się pomidorowa. To jest tak smutne. A najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że te małpki niszczą życia na własne życzenie nie tylko pijącym, ale szczególnie ich dzieciom” – tłumaczyła.
Bohosiewicz przeprosiła również swoich obserwatorów za to, że wcześniej dokładała swoją cegiełkę do promocji alkoholu.
„Za każdą jedną relacje czy zdjęcie z alkoholem najmocniej przepraszam. Nie było we mnie tej świadomości wcześniej” – podsumowała.

Fot. printscreen Instagram @majabohosiewicz