Przejdź do treści

Trochę straszno, trochę śmieszno, czyli pogotowie w PRL. „Ja w wojsku i od mojej mateczki nauczyłem się, żeby nie dyskutować”

Pogotowie w czasach PRL-u, czyli praca pełna absurdów Lipiec 1966 fot. Aleksander Jalosinski / Forum
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
W minionym roku wykorzystano blisko 33 tys. zarodków. MZ podało dane odnośnie in vitro w Polsce
Jak się zakochują mężczyźni, a jak kobiety? O tym, jak działa i na czym polega chemia miłości, opowiada prof. dr n. med. Robert Jach
Kobiety zakochują się inaczej niż mężczyźni. Odpowiada za to chemia miłości – wyjaśnia prof. dr n. med. Robert Jach
Maja Staśko: żyjemy w świecie, w którym „nie zgwałciłbym cię” ma być obelgą, a nie podstawową zasadą każdego człowieka, który nie jest gwałcicielem
Zabawki
„Stereotypowe oczekiwania dotyczące płci ograniczają potencjał dzieci” – alarmuje Magda Korczyńska, autorka bloga „Jak wychowywać dziewczynki”
Kobieta
Co musisz wiedzieć o zwolnieniu lekarskim od psychiatry? Wyjaśnia lek. Joanna Adamiak

Karetki były tak ciasne, że kroplówkę czasem trzeba było wystawić za okno. Ubrania nie chroniły sanitariuszy, portki łatwo było rozedrzeć przy byle okazji. Defibrylator ważył kilka razy więcej niż dziś używane sprzęty. Karetki jeździły przez pół Polski z jednym papierkiem, a w stanie wojennym wielu sanitariuszy drżało o własne życie. Brzmi jak najgorszy koszmar? Piotr Markowski i Zbigniew Lewicki swoją pracę w PRL-owskim pogotowiu wspominają jednak z rozrzewnieniem. Czasy były inne. Jak zapewniają byli sanitariusze – ani lepsze, ani gorsze. Na pewno warte zapamiętania. Przeczytajcie ich wspomnienia.

 

Paluszek i główka? To po karetkę

Teraz za nieuzasadnione wezwanie karetki grozi grzywna w wysokości 1500 zł. W czasach PRL-u żadnej kary nie było, z jednej prostej przyczyny: każde zgłoszenie było uzasadnione i każde trzeba było przyjąć.

– Kiedyś było tak, że lekarz lekką ręką dawał zlecenie na karetkę. Jeździło się we wszystkie strony. Do dużego miasta, na przykład do Warszawy czy Szczecina, dziennie wyjeżdżało kilka ambulansów na konsultacje – opowiada w rozmowie z Hello Zdrowie ratownik medyczny Zbigniew Lewicki, który w 1973 r. rozpoczął pracę we wrocławskim pogotowiu.

W samym Wrocławiu dziennie było około 300 przewozów sanitarnych na ok. 24 karetek transportowych. Podobne sytuacje zdarzały się też w zespołach pogotowia lotniczego.

Proszę sobie wyobrazić, dzwoni z kliniki jakiś profesor i mówi, że pilnie potrzebuje przewieźć zaświadczenie do Białegostoku. I użył samolotu, który z papierkiem poleciał na drugi koniec Polski. Jakie to były koszty! – mówi 63-letni pielęgniarz Piotr Markowski, który od 1977 r. pracował w zespole karetki, a później jako pielęgniarz w załodze śmigłowców, również we Wrocławiu.

1962. Lotnicze Pogotowie Ratunkowe
Andrzej Wiernicki / Forum

A kursy do samych pacjentów? Był odgórny nakaz: przyjmować wszystko. – Jechało się do urazu palca i biegunki od czterech dni, kaszlu, temperatury – opowiada Lewicki. Jak wspomina Piotr Markowski, jego dyrektorka powiedziała, że mają jechać na wezwanie, nawet jeśli „pacjent zadzwoni i powie, że go bolą włosy”.  – To była taka bzdura komunistyczna – rzuca.

Wśród sanitariuszy byli tacy, którzy sprzeciwiali się błahym powodom wzywania karetki. Ale wdawanie się w dyskusje z pacjentami bywało bardzo ryzykowne.

Ja w wojsku i od mojej mateczki nauczyłem się, żeby nie dyskutować: czy uzasadnione czy nie. Część moich kolegów dostało za to po buzi. Wszczynały się awantury, szarpaniny – opowiada Lewicki.

Nysa, warszawa i fiat

W czasach PRL-u zawód ratownika medycznego jeszcze w ogóle nie istniał. O tym, jaki zespół i w jakim składzie pojedzie na miejsce, decydował dyspozytor Pogotowia Ratunkowego.

Zespoły dzieliły się na reanimacyjne (potocznie zwane „erkami”, w których jeździł czteroosobowy skład: lekarz anestezjolog, kierowca, sanitariusz, pielęgniarka lub pielęgniarz), ogólnolekarskie (z lekarzem, sanitariuszem i kierowcą na pokładzie), pediatryczne oraz zespoły przewozowe sanitarne, w których karetką jechał tylko kierowca albo kierowca z sanitariuszem.

Warszawa, 1963. Pogotowie Ratunkowe na ulicy Hożej
Miroslaw Stankiewicz / Forum

Karetki były znacznie mniejsze niż teraz. Zdarzało się, że kroplówkę trzymano w ręce wystawionej przez okno karetki, bo wewnątrz nie było już miejsca. Pacjentów transportowano ambulansami dwóch marek: Warszawa (pełniły rolę karetek ogólnych i wyjazdowych) i Nysa (jeździły jako przewozówki i erki). Później warszawy wyparły Fiaty 125p.

Jeśli chodzi o karetki typu warszawa czy Fiat 125p, to było one bardzo ciasne – praktycznie trzyosobowe z dodatkowym miejscem dla leżącego pacjenta. Często moi koledzy, gdy brali pacjenta, to siadali na noszach, a pacjenta sadzali na fotelu. Ja zawsze się z nimi kłóciłem, mówiąc, że miejscem pacjenta są nosze – opowiada Zbigniew Lewicki.

Sanitariusze z przypadku

Teraz sanitariusze wspierają służby medyczne, wykonując bardzo podstawowe, niezastrzeżone dla innych zawodów medycznych zadania. W PRL-u sanitariusze jeździli w karetkach. Do zawodu często trafiały osoby bez żadnych szkoleń medycznych i doświadczenia. Była to niejednokrotnie ich pierwsza praca albo dodatkowe zajęcie, dzięki któremu mogli trochę dorobić.

Luty 1971. Karetka pogotowia utknela w zaspie, lekarze i pielegniarki usiluja przepchnac ja przez zasypana sniegiem droge, zeby dotrzec do chorego
Wojciech Druszcz / East News

Jak mówi Lewicki, dla sanitariuszy początkowo były prowadzone jedynie wewnętrzne szkolenia. Podkreśla, że rotacja na tym stanowisku była bardzo duża. Niektórzy szkolili się na własną rękę, czytali książki, chodzili na kursy. Jednak byli też tacy, którzy trafili do pracy w pogotowiu z przypadku i szybko „odpadali”, bo po prostu się do niej nie nadawali. Wśród sanitariuszy byli na przykład cinkciarze. Do pogotowia trafiali głównie po zaświadczenie o zatrudnieniu – w czasach, kiedy obowiązywał w Polsce nakaz pracy.

– Mieli dwa dyżury w miesiącu i to im wystarczyło. Dostawali pieczątkę w dowodzie i gdy ich kontrolowała milicja, to nikt nie mógł się przyczepić – wspomina Piotr Markowski.

Dopiero później dla sanitariuszy wprowadzono półroczną szkołę policealną, która pozwała stać się, jak to mówi Lewicki, „wykwalifikowanym pracownikiem”. Teoretycznie była to jedynie możliwość, a nie obowiązek. Jednak, jak zaznacza były sanitariusz, ci, którzy z niej nie skorzystali, byli zwalniani. Potem pluli sobie w brodę, bo sanitariusz, biorąc dodatkowe dyżury, na przykład na dyspozytorni, mógł naprawdę nieźle zarobić. – Niektórzy dyżurowali na okrągło, niemalże mieszkając na pogotowiu – śmieje się Piotr Markowski.

Wziernik ginekologiczny / istock

Daleko od europejskich standardów

Gdy pada pytanie o największe różnice między pracą w pogotowiu w PRL-u i obecnie, Markowski bez wahania mówi: sprzęt.

Nie odczuwałem, że czegoś brakowało. Zawsze było w bród sprzętu i nikt nie robił żadnych ograniczeń. Natomiast jego jakość była za komuny troszeczkę inna niż na Zachodzie. Defibrylator był tak wielki i ciężki, że często musiały go nieść dwie osoby. A dzisiaj jest wielkości pudełka do butów, a nawet mniejszy – podkreśla pielęgniarz.

Wspomina, że gdy przychodziło zgłoszenie, że ktoś jest nieprzytomny, często goniło się z takim defibrylatorem na czwarte piętro albo i wyżej – Wniesienie go to był wyczyn – śmieje się po latach.

Interwencja pogotowia Sadyba 1977, Warszawa
Krzysztof Pawela / Forum

W PRL-u ciężko było rozpoznać z daleka służby medyczne, które przyjeżdżały na pomoc. Nie miały odblasków, tak jak jest to dzisiaj, tylko białe spodnie i fartuch. Albo zapinany na guziki z przodu, albo wiązany z tyłu.

Teraz kurtki i spodnie ratowników są wykonane ze specjalnych materiałów, które chronią ich przed urazami. W wodzie im nie przemokną, a gdy zahaczą o coś nogawką, to nie rozetną sobie skóry. A kiedyś ten strój był bardzo delikatny. Nie był w ogóle przystosowany do warunków, w których się pracowało – mówi Piotr Markowski.

 

Czasem taki uniform był sporym utrudnieniem dla sanitariuszy. Markowski nie najlepiej wspomina jeden ze swoich pierwszych wyjazdów „na erce”.

Trzeba było wejść po drabinie na wysokość trzeciego piętra, bo ktoś w czasie malowania toksyczną farbą stracił przytomność. W jednej ręce miałem walizkę z lekami, a drugą trzymałem się drabinki. Wiał wiatr i ten fartuch tak mi zawiało na głowę, że nie potrafiłem sobie z tym poradzić. Bo albo bym się puścił, albo bym puścił torbę – opowiada.

Warszawa, 15.02.1979. Wybuch gazu pod budynkiem Rotundy PKO
Krzysztof Wojciewski / Forum

Stan wojenny okiem sanitariusza

Gdy wprowadzono stan wojenny, Zbigniew Lewicki akurat miał dyżur w pogotowiu.

To były dramatyczne sytuacje, gdy widzieliśmy, że wojsko i policja strzelają. Kiedyś rozpędzony SKOT wojskowy (Średni Kołowy Opancerzony Transporter – przyp. red.) jechał prosto na nas, na ambulans. Innym razem zostaliśmy obrzuceni nocą kamieniami, bo mieliśmy włączone niebieskie migacze. Kazali nam je włączać, żebyśmy mogli się szybciej przemieszczać, ale to był błąd. Bo gdy było ciemno, ludzie myśleli, że to milicja. Dużo karetek w ten sposób zostało rozbitych – opowiada Zbigniew Lewicki.

Ambulansy w stanie wojennym były zatrzymywane, żeby sprawdzić, czy nie przewożą kogoś, kto walczy z reżimem. Tak było na przykład z Władysławem Frasyniukiem. Ratownik medyczny wspomina, że strach było wtedy gdziekolwiek jeździć.

– Kiedyś dostaliśmy zgłoszenie do osoby postrzelonej. Stało tam pełno wojska, policji z bronią, widać było łuski. Funkcjonariusz powiedział do nas: „Wy zaraz też możecie być zastrzeleni”. I skierował pistolet w naszą stronę. To było przerażające. Gdybym mógł, to bym poszedł wtedy na jakieś zwolnienie albo uciekł, zwolnił się – mówi Lewicki.

Sanitariusze, gdy tylko mogli, wyrażali swój sprzeciw przeciwko ówczesnym władzom. Pogotowie lotnicze na przykład na swoim pokładzie transportowało tzw. bibułę, czyli ulotki „Solidarności”. – Na szczęście samolotów nikt nie kontrolował – śmieje się teraz Markowski.

Zobacz także

i
Treści zawarte w serwisie mają wyłącznie charakter informacyjny i nie stanowią porady lekarskiej. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Jak wygląda pierwsza pomoc przy wypadku z fajerwerkami?

Fajerwerki. Pierwsza pomoc przy obrażeniach od fajerwerków

Czarna pszczoła po raz kolejny w Polsce. Jej ugryzienie może być groźne

Kobieta ćwiczy pierwszą pomoc na modelu niemowlaka

Policjant okrzyknięty bohaterem! Uratował życie 3-tygodniowego dziecka, które zadławiło się mlekiem

Pierwsza pomoc u dzieci / istock

Pierwsza pomoc – oto lista najczęstszych błędów. Czego nie robić, aby nie pogorszyć stanu dziecka?

Pierwszą pomoc trzeba przećwiczyć. To tak jak z prawem jazdy – mówi ratownik medyczny

„Pierwszą pomoc trzeba przećwiczyć. To tak jak z prawem jazdy – nie wystarczy zdać testów teoretycznych, trzeba wykazać się umiejętnościami jazdy”. O tym, dlaczego coraz więcej Polaków chce pomagać, opowiada ratownik medyczny Adrian Zadorecki

Mężczyźni przeprowadzają pierwszą pomoc manekinowi, jako osobie powieszonej

Pierwsza pomoc u osoby powieszonej. Co należy zrobić? Tłumaczy ratownik medyczny

Mężczyzna uciska klatkę piersiową na manekinie noworodka, aby pokazać jak przeprowadzić pierwszą pomoc

Pierwsza pomoc. Jak prawidłowo wykonać resuscytację niemowlaka?

Jesteś świadkiem wypadku samochodowego? Zobacz, jak pomóc

Klakson, ostre hamowanie i potężne uderzenie. Jesteś świadkiem wypadku samochodowego? Zobacz, jak pomóc

Łańcuch przeżycia. Co to jest i jak go wykonać?

Rusza EkoOkres, czyli akcja edukacyjna rzecz promocji wielorazowych produktów menstruacyjnych. Hello Zdrowie patronem medialnym

Mężczyzna siedzi przy komputerze z dziećmi

WHO: liczenie na to, że pandemia skończy się w 2021 roku jest nierealistyczne

Benjamin Netanjahu

Premier Izraela Benjamin Netanjahu w zabawnym spocie walczy z fake newsami na temat szczepionek przeciw COVID-19

Czy trzeba będzie podpisywać zgodę na seks? Nowa definicja gwałtu budzi kontrowersje

Dlaczego warto sikać pod prysznicem? Powodów jest mnóstwo!

Wiecznie jesteś głodna? Sprawdź, jak łatwo sobie z tym poradzić

Olga Kamińska

Co decyduje o tym, z kim się wiążemy? Tłumaczy neuropsycholożka dr Olga Kamińska [WIDEO]

Substancja, która znajduje się w opakowaniach plastikowych, może być szkodliwa dla rozwoju dziecka – tak wynika z badania szwedzkich naukowców

Substancja, która znajduje się w opakowaniach plastikowych, może być szkodliwa dla rozwoju dziecka – tak wynika z badania szwedzkich naukowców

Kogo należy wyprosić z sypialni, żeby nas seks był udany?

Zestresowana? Spróbuj tych ćwiczeń. Pomogą ci się wyluzować

Kobieta

Kiedy czekamy na miłość, awans i lepszą wersję nas samych, wiele tracimy. Kasia Bem radzi, jak żyć tu i teraz

Kobieta

5 błędów, które popełniasz przed 10 rano

Seks? W każdym wieku!

Seks? W każdym wieku!

Kobieta trenuje jogę

„Odpuść sobie”. Ale jak to zrobić? Kasia Bem zapewnia, że joga może w tym pomóc

Jak okiełznać dziecięcą złość? Oto siedem kroków do sukcesu

Najpopularniejsze

Oto 7 ćwiczeń, za które twój kręgosłup ci podziękuje. Wystarczy niewiele, by poczuć znaczną różnicę

Ćwiczenia na biust. 6 sposobów na ujędrnienie i podniesienie piersi

Twój kręgosłup potrzebuje wsparcia? Oto kilka ćwiczeń, które go wzmocnią

Choroby mają zapach – wiedziałaś o tym?

Stanie na rękach – krok po kroku

Stanie na rękach – krok po kroku

Jak pozbyć się oponki z brzucha

4 sposoby na pozbycie się oponki z brzucha. I nie chodzi wcale o robienie brzuszków

Ćwiczenia na rozciąganie barków

Rozciąganie stawów barkowych – te ćwiczenia na pewno ci się przydadzą

Dlaczego związki, które miały trwać całe życie, tak często się rozpadają?

Joga hormonalna – sposób na równowagę

Fit Matka Wariatka / Facebook

Agresja i fałszywa troska na profilu „Fit Matki Wariatki”. Przyszedł czas na pato-fitness. Hello Zdrowie mówi temu nie!

kobieta na wydmach

„Odpuszczanie” jest dobre dla ambitnych i konsekwentnych kobiet – podpowiada nam psycholożka Anita Kruszewska

Kasia Bigos trenerka

Ćwiczenia na ramiona z hantlami – wypracuj smukłe ramiona

8 rzeczy, za które pokochają cię twoje stawy. Nie tylko wysiłek fizyczny!

Smartfon a dolegliwości / istock

Smartfon a dolegliwości, które może wywołać. To nie tylko bezsenność

kobieta w pracy

Czujesz, że tracisz moc? Oto 10 sposobów na zapewnienie sobie energii w ciągu dnia

Stres. Jak sobie z nim radzić? Oto 14 pomysłów, jak poradzić sobie ze stresem