Przejdź do treści

HELLO PIONIERKI: Jak lekarka i wyoutowana lesbijka Zofia Sadowska stała się bohaterką skandalu obyczajowego w międzywojennej Warszawie

Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Francja wprowadziła zakaz „terapii konwersyjnej” wobec osób LGBTQIA+. „Bycie sobą nie jest przestępstwem” – skomentował prezydent Emmanuel Macron
Jednorazowość na poziomie plastikowej słomki? Jagna Niedzielska o… rajstopach
Lustrzany mózg, czyli zachowania zaraźliwe
W ciąży mózg kobiety się… kurczy. Poznaj 5 zaskakujących faktów dotyczących kobiecego ciała
Trening – 12 sygnałów, że przesadzasz!

Garnitur, krótka fryzura, męskie binokle – w 1926 roku wyglądająca tak kobieta wywoływała niezdrowe zainteresowanie. Na dodatek deklarowała publicznie, że „zarzut uprawiania miłości lesbijskiej nie jest hańbiący”. Tak było z Zofią Sadowską, pierwszą doktorantką Instytutu Medycznego w Sankt-Petersburgu, świetną lekarką i bohaterką głośnego skandalu obyczajowego w Warszawie.

 

Urodziła się w 1887 roku w domu urzędnika związku myśliwskiego i krawcowej. W 1902 roku rozpoczęła naukę na pensji Stanisławy Morawskiej, ale ledwie po dwóch latach nauki szkoła została zamknięta. Kiedy jej założycielka postanowiła wyjechać z Warszawy do Petersburga, zabrała swoją najlepszą uczennicę, by ta mogła podjąć tam studia wyższe. W Petersburgu zastała je rewolucja, z jej powodu Zofia rozpoczęła studia medyczne dopiero w roku 1907. W tym czasie zaangażowała się w pracę organizacji kobiecych – była przewodniczącą petersburskiego oddziału Związku Równouprawnienia Kobiet Polskich i jedną z założycielek organizacji Spójnia pomagającej ubogim polskim studentkom. Była także publicystką pisma feministycznego „Ster”.

Nauka na studiach medycznych szła jej tak dobrze, że jako pierwsza kobieta otrzymała prestiżowe stypendium im. Walentego Koczorowskiego, lekarza i znanego filantropa. W 1914 roku, już dwa lata po ukończeniu studiów, obroniła doktorat z medycyny. Jej praca o niebiałkogennych aminach była pierwszą napisaną i obronioną przez Polkę w całym imperium rosyjskim. Jak napisano w sprawozdaniu, „komisja ‘zważywszy wysoką naukową wartość i samodzielność przedstawionej pracy naukowej’, jednomyślnie przyznaje 'lekarzowi Zofji Sadowskiej stopień doktora medycyny’”.

Doktorat dał jej prawo wykonywania zawodu. „Panna doktór Sadowska”, bo tak była nazywana, wyjechała na wakacje do Połęgi, gdzie przyjmowała pacjentów przyjeżdżających nad morze dla poratowania zdrowia. Była tam zatrudniona przez jeden z pensjonatów, który w reklamował ją jako „pierwszą kobietę-lekarza z Petersburga”. Lata I wojny światowej spędziła w Petersburgu, gdzie zaangażowała się w pomoc medyczną dla tłumów uchodźców ściągających z całego imperium.

Anna Tomaszewicz-Dobrska/grafika: Joanna Zduniak

O kierowanej przez nią sekcji sanitarno-lekarskiej pisał polskojęzyczny „Dziennik Petrogradzki”: „pod kierunkiem d-ra Z. Sadowskiej obsługuje 3 ambulanse, z których pomocy korzysta przeciętnie 1500 osób miesięcznie, oraz roztacza opiekę (przeważnie stałą) nad szeregiem schronisk i przytułków”. Kierowana przez Sadowską akcja pomocowa obejmowała tysiące potrzebujących i 30 instytucji. „Wszyscy lekarze sekcji pracują z prawdziwie obywatelską gotowością, przy nader skromnych warunkach, nie mówiąc już o tym, iż wszyscy pracują poza godzinami obowiązkowymi” – mówiła lekarka w wywiadzie dla magazynu „Sztandar”.

Kolejnym medialnym wydarzeniem, w którym Zofia Sadowska brała udział, była – już w Warszawie – walka o prawa kobiet w tworzącym się nowym polskim państwie: „W ubiegły piątek Wódz Naczelny Józef Piłsudski przyjął delegację organizacji kobiecych. Do wodza przyszły pedagożka Maria Eysymonttowa oraz lekarki Justyna Budzińska-Tylicka i Zofia Sadowska. Działaczki 'przedstawiły żądania kobiet wejścia do tworzącego się rządu’”. Ta wizyta została opisana we wszystkich ówczesnych pismach, a jej skutkiem było uzyskanie przez Polki pełnych prawy wyborczych. Zofia Sadowska stanęła na czele „pierwszego wyborczego klubu kobiet”, który prowadził kampanię przez wyborami do sejmu.

Działalność polityczna szła w parze z aktywnością zawodową. Zofia została asystentką w II klinice chorób wewnętrznych i anatomii patologicznej Wydziału Medycznego Uniwersytetu Warszawskiego, a w 1920 roku pracowała w zespole wojskowym szpitala w Grodnie. Bardzo szybko zdobyła także rozgłos jako lekarka, udzielając prywatnych porad.

Właśnie jej prywatna praktyka lekarska przy ul. Mazowieckiej 7 stała się wkrótce najgorętszym tematem wszystkich plotkarskich pism. Zrobiło się o niej głośno, kiedy w 1923 roku w „Expressie Porannym” ukazał się artykuł opisujący orgie i schadzki kobiet, jakie miały się tam odbywać.

W przestrzeni zakupowej HelloZdrowie znajdziesz produkty polecane przez naszą redakcję:

BESTSELLER
Zdrowie umysłu
Less Stress from Plants 60 kaps. wegański
90,00 zł
Jadwiga Beaupré /grafika: Joanna Zduniak

Jak napisano, „szalały tam w miłosnym obłędzie pod trującym czarem tajemnych narkotyków kobiety z najwytworniejszego towarzystwa, mieszkanki pałacyków z Al. Ujazdowskich”. Rzekoma organizatorka tych „schadzek”, Zofia Sadowska, oskarżona została o zły wpływ na pacjentki, które „zdradzały wyjątkowe wyczerpanie, zniechęcenie, nerwowy niepokój”, „z rozkochanych żon i dobrych matek stawały się kobietami przygnębionymi, zniechęconymi do rodzinnego życia”.

Artykuł opierał się o wywiad z panem Sz., który wyznał prasie, że jego żona porzuciła go i próbowała odebrać mu dzieci za sprawą Zofii Sadowskiej. Zdaniem „Expressu” policja była zalewana anonimowymi doniesieniami o lesbijskich orgiach w gabinecie doktor Sadowskiej. Wśród zarzutów wymieniono także podawanie ofiarom narkotyków: „Która z kobiet podekscytowana narkotykiem odda się raz niezdrowemu popędowi, zgubiona jest raz na zawsze dla męża, dla domu, dla świata”.

Gabriela Balicka /grafika: Joanna Zduniak

Lekarka zdecydowała się bronić dobrego imienia w sądzie oskarżając o oszczerstwo redaktorów i wydawców gazety. Rozpoczęty w lutym 1924 roku proces spotkał się z tak dużym zainteresowaniem mieszkańców Warszawy, że już po pierwszym dniu zamknięto salę sądową dla publiczności. Przesłuchano dziesiątki osób, wśród nich np. Hannę Ordonównę, bo „Express Poranny” wymieniał ją w gronie pacjentek Sadowskiej. Na potrzeby kolejnych, skandalizujących artykułów gazeta „odnajdywała” rzekome uczestniczki orgii na Mazowieckiej, które miały opisywać wrażenia „upajającej rozkoszy, która z niczym porównać się nie da z tą, którą przeżyłam przy ul. Mazowieckiej”.

Gazeta ze szczegółami opisywała szczegóły ubioru i wygląd lekarki: „nosi marynarkę męską, do tego suknię i czapeczkę dżokejską typu podróżnego. Strój ten jest koloru khaki”, gazeta pisała też o szpicrucie przy boku, męskim sygnecie i mankietach. Publicznie pytano Zofię Sadowską o orientację seksualną, której w ogóle nie ukrywała.

O tym, jaką skalę miał zmasowany hejt i atmosfera wokół lekarki, niech świadczy fakt, że Julian Tuwim dla kabaretu Qui Pro Quo napisał o niej piosenkę: „Niech was broni ręka boska,/ Uciekajcie, jam Sadowska,/ Łapcie siostry, matki, żony,/ Kto zostanie, ten zgubiony”.

Choć Zofia Sadowska stała się niekwestionowaną bohaterką brukowców, większość wezwanych przez sąd świadków zeznawała na jej korzyść – chwaliły ją pacjentki i inni lekarze, nie oskarżały będące wśród jej pacjentek aktorki i śpiewaczki, a wezwana na rozprawę Ordonówna wyszła oburzona po minucie. Ostatecznie proces zakończył się zwycięstwem Sadowskiej – autor oszczerczego artykułu w „Expressie Porannym” został ukarany symboliczną grzywną, wydawca gazety nie poniósł żadnych konsekwencji, a w uzasadnieniu wyroku można przeczytać, że Sadowska jest homoseksualistką, a media zainteresowały się jej działalnością z ważnego społecznie powodu. Nic dziwnego – czas procesu był w ówczesnej prasie okazją do publikacji wielu artykułów piętnujących „lesbianizm”.

Proces sądowy nie przyniósł potwierdzenia zarzutów, skandal jednak nie ucichł. W 1925 roku doktor Sadowska stanęła przed sądem Izby Lekarskiej, który uznał ją „winną nadużywania stanowiska lekarza celem wciągania kobiet do swych praktyk miłosnych i winną demoralizującego wpływu na otoczenie w związku z jej homoseksualizmem” i na rok odebrał prawo wykonywania zawodu.

Zofia Sadowska nie przestała walczyć o swoje imię. Nie przestała także pracować na wydziale medycznym UW, chociaż nie prowadziła już badań naukowych. Jednak wszystko, co robiła, podlegało surowej ocenie brukowców. Kiedy zrobiła prawo jazdy i kupiła samochód, „Kurier Czerwony” napisał o nim złośliwie; „jest miejsce na 4 kobiety licząc w tem i szoferkę”. Sadowska uwielbiała jeździć i ścigać się na Rajdach Pań. Była także właścicielką udziałów w kopalni ropy naftowej „Zofia”, oraz majątku pod Gdynią, gdzie wybudowano cegielnię, tartak i ślusarnię.

W czasie II wojny światowej zorganizowała ambulatorium przy ul. Grójeckiej i powstańczy szpital polowy na Okęciu, później przekształcony w Dom Dziecka Warszawy. Po wojnie została prezeską Koła Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej na Okęciu. Jej spadkobierczynią została Helena Suska, jedna z pacjentek, których dotyczyły rzekome zarzuty sprzed lat. Panie przyjaźniły się przez całe życie. Kiedy w 1945 roku Zofia spisywała testament, ustanowiła z dochodów swojej kopalni stypendium dla wybitnych studentek medycyny, ale jej akcje nie miały już wtedy żadnej wartości.
Umarła w nędzy i osamotnieniu w 1960 roku. Za pogrzeb zapłacił stołeczny wydział zdrowia, a na nekrologu pomylono jej imię.

Korzystałam z fascynującej książki Wojciecha Szota pt. „Panna doktór Sadowska” wydanej w 2020 roku przez wydawnictwo Dowody na Istnienie.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

HELLO PIONIERKI: Jak Alina Margolis-Edelman sprawiła, że w Salwadorze mnóstwo dziewczynek nosiło jej imię

Wilhelmina Iwanowska

HELLO PIONIERKI: Jak Wilhelmina Iwanowska patrzyła w górę, by udowodnić, że wszechświat jest dwa razy większy, niż sądzono

Aleksandra Pięta: Mamy ogromny problem. Kobiety w ciąży mają ograniczony dostęp do świadczeń i najlepszych procedur medycznych

Aleksandra Pięta: Mamy ogromny problem. Kobiety w ciąży mają ograniczony dostęp do świadczeń i najlepszych procedur medycznych

„Dziewczyńskość to stan ducha, a nie metryka” – mówi Agata Teutsch, prezeska fundacji Autonomia

Dr Agnieszka Kwiatkowska: W Polsce rosną skrajne bieguny, polaryzacja społeczna może mieć znacznie poważniejsze skutki niż pandemia

Dr Agnieszka Kwiatkowska: W Polsce rosną skrajne bieguny, polaryzacja społeczna może mieć znacznie poważniejsze skutki niż pandemia

HELLO PIONIERKI: Jak Zofia Steinberg udowodniła swoim życiem i działalnością, że medycyna była dla niej „za ciasna”

„Nieważne czy dzieci są wychowywane przez hetero-, bi-, czy homoseksualnych rodziców. Dla jakości ich życia liczy się troska i miłość” – mówi Hubert Sobecki

„Mówi się, że akademia to big boys’ club, tymczasem kobiet-doktorantek jest coraz więcej i chcą zostać usłyszane” – mówią twórcy projektu Science Zen

HELLO PIONIERKI: Jak walka Marii Kujawskiej o równy dostęp do leczenia na Śląsku doprowadziła do rękoczynów w sejmie

HELLO PIONIERKI: Jak Cezaria Jędrzejewiczowa została pierwszą profesorką nadzwyczajną, a potem rektorką uczelni

„Niektórzy uważali, że AIDS jest karą boską”. Remigiusz Ryziński o pierwszych przypadkach HIV i AIDS w Polsce

Aga Szuścik: „Żadna choroba nie jest 'kobieca’. To nie jest słowo, którym powinno się określać to, co złe, trudne, okropne”

HELLO PIONIERKI: Jak Helena Willman-Grabowska odmówiła francuskiego obywatelstwa i naukowych zaszczytów, by uczyć Polaków sanskrytu

Święty Mikołaj się zakochał. Dla swojego chłopaka wziął urlop, by spędzić z nim święta

Seksizm życzliwy to dyskryminacja w białych rękawiczkach / fot. Getty Image

Seksizm życzliwy to dyskryminacja w białych rękawiczkach: „Musimy porzucić bonusy, które wynikają z pozornie lepszego postrzegania kobiet”

HELLO PIONIERKI: Jak Antonina Leśniewska została pierwszą farmaceutką w Rosji i otworzyła kobietom drogę do pracy w aptece

Kobieta

Indie. 16-latka została zgwałcona przez 400 mężczyzn. „To najbardziej tragiczny przypadek w historii”

Kobieta stoi na lotnisku

Kobiety, które zostały zmuszone do badania ginekologicznego na katarskim lotnisku, domagają się odszkodowania

Agnieszka Włodarczyk

Agnieszka Włodarczyk o starzeniu się: „Co jest nie tak z tym światem? Czy nie można chcieć normalnie się zestarzeć, odpuścić?”

Gabriela Balicka /grafika: Joanna Zduniak

HELLO PIONIERKI: Jak botaniczka Gabriela Balicka została posłanką, by walczyć o prawa dla Polek i otworzyć im drogę do władzy

Aleksandra Szczerbińska /grafika: Joanna Zduniak

HELLO PIONIERKI: Jak Aleksandra Szczerbińska wpłynęła na Piłsudskiego, by po odzyskaniu niepodległości kobiety miały te same prawa co mężczyźni

Do 1979 r. huragany nazywano imionami żeńskimi. „Było to związane ze stereotypowym postrzeganiem kobiet jako rozchwianych emocjonalnie i humorzastych”

Emilia Makówka /fot. Bubusława Górny Fotografia

„Własne pieniądze przede wszystkim dają nam bezpieczeństwo. Są też narzędziem do walki z patriarchatem” – mówi edukatorka finansowa, Emilia Makówka

Paulina Kuczalska /grafika: Joanna Zduniak

HELLO PIONIERKI: Jak Paulina Kuczalska została hetmanką i papieżycą polskiego feminizmu

Najpopularniejsze

Ćwiczenia na biust. 6 sposobów na ujędrnienie i podniesienie piersi

Choroby mają zapach – wiedziałaś o tym?

Kobieta mindfulness

Mindfulness dla początkujących. Kasia Bem zdradza 5 prostych zasad uważności

Kobieta z lampą w ręce

10 niezdrowych wieczornych nawyków

Twój kręgosłup potrzebuje wsparcia? Oto kilka ćwiczeń, które go wzmocnią

Kobieta leży w łóżku

7 rzeczy, które ułatwią poranne wstawanie

4 sposoby na pozbycie się oponki z brzucha. I nie chodzi wcale o robienie brzuszków

Fit Matka Wariatka / Facebook

Agresja i fałszywa troska na profilu „Fit Matki Wariatki”. Przyszedł czas na pato-fitness. Hello Zdrowie mówi temu nie!

Starsze kobiety ćwiczą

Z każdym rokiem starsi. Jak pokonać lęk przed upływem czasu?

Kobieta biegnie na środku ulicy

Jesteś aktywna fizycznie? Twoje jelita też na tym korzystają

Smartfon a dolegliwości / istock

Smartfon a dolegliwości, które może wywołać. To nie tylko bezsenność

Ćwiczenia na rozciąganie barków

Rozciąganie stawów barkowych – te ćwiczenia na pewno ci się przydadzą

Zapominasz? To znak, że z twoim mózgiem wszystko jest w porządku

kobieta na wydmach

„Odpuszczanie” jest dobre dla ambitnych i konsekwentnych kobiet – podpowiada nam psycholożka Anita Kruszewska

Kobieta popijająca winko

„Alkoholiczka, która pije wino albo piwo, twierdzi, że nie ma problemu”. Kobiecy alkoholizm

Kobieta ćwiczy

Klatka piersiowa – ćwiczenia rozciągające i wzmacniające

×