Przejdź do treści

“Feminatywy obecne są w języku polskim od zawsze” – Martyna F. Zachorska zbija wszystkie argumenty przeciwników “żeńskich końcówek”

Martyna F. Zachorska /fot. archiwum prywatne
Martyna F. Zachorska /fot. archiwum prywatne
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Francja wprowadziła zakaz „terapii konwersyjnej” wobec osób LGBTQIA+. „Bycie sobą nie jest przestępstwem” – skomentował prezydent Emmanuel Macron
Jednorazowość na poziomie plastikowej słomki? Jagna Niedzielska o… rajstopach
Lustrzany mózg, czyli zachowania zaraźliwe
W ciąży mózg kobiety się… kurczy. Poznaj 5 zaskakujących faktów dotyczących kobiecego ciała
Trening – 12 sygnałów, że przesadzasz!

Dawno w polskich mediach tematy związane z jezykiem nie budziły takich kontrowersji, jakie budzą feminatywy. “Lewackie wymysły”, “nowomowa”, “nie da się tego wymówić” to tylko niektóre argumenty przeciwników feminatywów (co samo w sobie brzmi dość dziwnie, jakby ktoś był przeciwnikiem przymiotników). Postanowiłyśmy więc pobawić się w zbijaka. Redakcja atakuje klasycznymi argumentami przeciwników, a zbija je – językoznawczyni Martyna F. Zachorska.

 

Aleksandra Kisiel: Żeby z „wrogiem”, czyli feminatywem, walczyć, trzeba go określić. Zróbmy więc portret pamięciowy tegoż wroga. Dlaczego tak o nim głośno przez ostatnie dwa lata?

Martyna F. Zachorska: Feminatywy to, mówiąc najprościej jak się da, żeńskie formy nazw zawodów i funkcji. Tworzone są (najczęściej) przez dodanie sufiksu kategorii feminativum (czyli tzw. żeńskiej końcówki) do formy męskiej danego wyrazu. Najczęściej – bowiem są również wyjątki, jak „niania” czy „prostytutka” (nota bene przez same zainteresowane uznawane za określenie pejoratywne), które nie mają męskich odpowiedników.

Często zdarza nam się zapominać o tym, że „feminatywy” to kategoria mieszcząca wszystkie żeńskie formy, również te niekontrowersyjne. „Fryzjerka”, „aktorka” czy „nauczycielka” to wszak również feminatywy. Trochę nieścisłym jest więc mówienie, że ktoś „jest przeciwko feminatywom/popiera używanie feminatywów”, ponieważ osią konfliktu są wyłącznie wyrazy oznaczające przedstawicielki zawodów: zmaskulinizowanych, prestiżowych czy też wymagających specjalistycznego wykształcenia. Jakie na przykład? Adwokatka, inżynierka, prawniczka, informatyczka, pilotka i wiele innych.

Polityka mocno polaryzuje – skoro „oni” używają feminatywów, to „my” już nie powinniśmy lub odwrotnie. Moim zdaniem nie powinno tak być – widzialność kobiet w języku jest kwestią uniwersalną, ponieważ służy nam wszystkim.

„Feminatywy to lewacka nowomowa. Trzydzieści lat temu nie było inżynierek i psycholożek”. Faktycznie to taki nowy wynalazek?

Feminatywy obecne są w języku polskim od zawsze. Trudno, żeby było inaczej, wszak w naszym systemie językowym każdy rzeczownik ma określony rodzaj gramatyczny. Czego nie było „od zawsze”, to kobiet wykonujących pewne zawody, czy sprawujących określone funkcje. Dopiero w początkach XX wieku wywalczyłyśmy sobie na przykład dostęp do wykształcenia na poziomie uniwersyteckim, a co za tym idzie, możliwość pracy w zawodach dotychczas zarezerwowanych dla mężczyzn. Nie będzie przesadą, gdy powiem, że dla ówczesnych obywateli naszego kraju była to rewolucja – społeczna, gospodarcza, kulturowa, a jak kulturowa, to i językowa. Dlaczego językowa? Dlatego, że wówczas zastanawiano się, jak nazywać kobiety wykonujące dane zawody. Skłaniano się ku symetryzmowi, czyli tworzeniu form żeńskich od wyrazów występujących dotychczas w formie męskiej. Skoro jest para aktor-aktorka, może być również para profesor-profesorka, czy adwokat-adwokatka. W czasopiśmie „Poradnik Językowy” z 1911 roku czytamy, że jest to kwestia „logiki językowej”, której wymaga „różnica płci”.

“Ja nie kaleczę polszczyzny, więc nie posługuję się wyrazami, których nie ma w słowniku”. To jak te wyrazy, jak samochód, komputer, dyskietka (pamiętacie?) trafiają „do słownika”?

Może to, co teraz powiem będzie „dorosłym” odpowiednikiem usłyszenia w dzieciństwie, że święty Mikołaj nie istnieje, ale cóż, niech będzie: Słowniki nie są niezależnymi bytami, słowniki tworzą ludzie. I to od nich, autorów zależy to, co w danym słowniku się znajdzie. Po pierwsze – słownik, przynajmniej papierowy, ma swoją objętość i trzeba przy kompilacji to uwzględnić, co oczywiście wiąże się z selekcją materiału i zakresem słownictwa, które w tym słowniku się znajdzie. Po drugie – kompilacja słowników to proces czasochłonny, dlatego czasem czekamy dość długo na pojawienie się w słowniku np. popularnego neologizmu. Dziś oczywiście ten czas jest znacznie krótszy ze względu na słowniki online, ale i tak np. „coworking” czy „crowdfunding” pojawiły się w największym amerykańskim słowniku Merriam-Webster dopiero w 2021. Żeby słowo pojawiło się w słowniku, musimy mieć pewność, że nie jest ono jedynie chwilową modą, ale zadomowiło się w języku na dobre. Po trzecie – nawet jeśli feminatywów w słownikach nie ma dziś (wg dr Patrycji Krysiak stanowią one, uśredniając dane z trzech słowników, 30 proc. wszystkich nazw osobowych), nie znaczy to, że tak zawsze było. Wręcz przeciwnie – w Słowniku Warszawskim (lata 1900-1927) znalazło się miejsce i dla „doktorki”, i dla „prezeski”, a nawet dla „gościni”, która zaklasyfikowana została jako forma archaiczna. Z kolei w Słowniku Lindego (wydanie poszerzone przez A. Bielowskiego, 1854) możemy zobaczyć hasła takie jak „adwokatka” czy „filozofka”.

Mając to wszystko na uwadze, gwarantuję, że osoba, o której mówiłaś, posługuje się wyrazami, których nie ma w słowniku. Z całą pewnością w papierowych słownikach nie uświadczysz na przykład „antyszczepionkowca”, a przecież słowo to pojawia się w naszych codziennych rozmowach dość często, zwłaszcza ostatnimi czasy.

W przestrzeni zakupowej HelloZdrowie znajdziesz produkty polecane przez naszą redakcję:

BESTSELLER
Zdrowie umysłu
Less Stress from Plants 60 kaps. wegański
90,00 zł
FemaleSwitcher

„Ja traktuję moją pracę poważnie. Jestem panią profesor, a nie – profesorą”. Czy feminatywy odbierają powagę stanowisk? I czy wszystkich? Bo nie słyszałam chyba nigdy o pani sprzątaczu, albo o pani pielęgniarzu.

Kwestia powagi form męskich i „śmieszności” form żeńskich jest wyłącznie kwestią osłuchania. Czy naprawdę musimy poczuć się trochę facetami, żeby być traktowanymi poważnie? Poza tym, większość „niepoważnych” żeńskich końcówek staje się nagle „poważnymi” gdy tworzą nazwę innego zawodu. matematyczka vs. informatyczka. Aktorka vs. doktorka. Tancerka vs. żołnierka. Mistrzyni vs. naukowczyni. Albo mój ulubiony przykład: nauczycielka, która w szkole podstawowej i liceum ma żeńską formę, aby na uczelni wyższej nagle przemienić się w nauczyciela akademickiego. Czy ja we wtorki jestem nauczycielką, a w środy nauczycielem, bo jednego dnia prowadzę zajęcia z uczniami, a drugiego ze studentami? Myślę, że w naszym myśleniu mniej jest problemów językoznawczych, a więcej socjologicznych – to, co „prestiżowe” jest podświadomie postrzegane jako „męskie”, nawet jeśli statystyki wskazują na coś zupełnie innego. W 2018 mówiła o tym „Doktorka Nieuczka” – mimo, że wg Naczelnej Rady Lekarskiej w każdej grupie wiekowej wśród lekarzy przeważają kobiety, wciąż mamy problem z uznaniem słów „doktorka” czy nawet „lekarka” za naturalną część języka.

„Chirurżka – przecież tego się nie da wymówić.” Czy feminatywy to jedyna część języka, która polski czyni trudnym z punktu widzenia fonetyki?

Trudnym z punktu widzenia fonetyki czynią język polski min. zbitki spółgłoskowe, a te występują nie tylko w feminatywach. Szczycimy się przecież tym, że nasz język jest pełen „językowych łamańców”, które czyhają na obcokrajowców próbujących wymówić „Szczecin”, „chrząszcz” czy „źdźbło”. Skoro dajemy sobie z tymi wyrazami świetnie radę, to dlaczego mielibyśmy polec na „chirurżce” czy „architektce”? Swoją drogą, nie są to zbyt często używane wyrazy, prawda? Zdecydowanie częściej mówimy o czymś „bezwzględnym”, o kimś, kto jest „tchórzem” czy nawet o magicznej „różdżce”. Równie trudne, a nie narzekamy.

Często zdarza nam się zapominać o tym, że „feminatywy” to kategoria mieszcząca wszystkie żeńskie formy, również te niekontrowersyjne. „Fryzjerka”, „aktorka” czy „nauczycielka” to wszak również feminatywy

A to już nie będzie mit – jak myślisz i pytam tu o twoją prywatną opinię, jako osoby, która zajmuje się językiem, skąd ten paniczny lęk przed feminatywami, jakby co najmniej były agentami wojny hybrydowej z Białorusią na usługach Putina.

Mogę sobie tylko gdybać, a hipotez mam kilka. Myślę, że mamy w sobie sporą dozę puryzmu językowego i wiele naturalnych dla językoznawców zjawisk, takich jak młodzieżowy slang czy zapożyczenia, wzbudza naszą nieufność i sprzeciw, często głośny. Lubimy poprawiać innych, czujemy się upoważnieni do wytykania obcym błędów językowych czy ortograficznych, co często widać w internetowych dyskusjach. Zapominamy, że język jest żywym organizmem i to my go kształtujemy, nie tylko zewnętrzne organy, które mogą jedynie podpowiadać, wskazywać drogę, a decyzje ostatecznie podejmujemy sami. Co do organów – myślę, że warto przypominać, że w 2019 roku Rada Języka Polskiego wydała oświadczenie, które wprost stwierdza, że większość popularnych argumentów przeciwko stosowaniu żeńskich form jest pozbawiona podstaw. RJP prezentuje racjonalne stanowisko wobec feminatywów – dostrzega ich przydatność i zaleca ich użycie, jednakże zastrzega, że decyzja należy do użytkowników języka i nie każdy z nich wyraża życzenie używania danych form.

Kolejną moją hipotezą jest to, że feminatywy straciły swoją dawną neutralność i stały się swoistym markerem przynależności politycznej. Dlaczego? A dlatego, że do masowej wyobraźni wprowadziły je (na nowo) polityczki, takie jak Izabela Jaruga-Nowacka czy Joanna Mucha. Jako społeczeństwo mamy tendencję do nietraktowania polityki poważnie, silnie wartościujemy jej elementy i trywializujemy zachowania polityków. Ponadto polityka mocno polaryzuje – skoro „oni” używają feminatywów, to „my” już nie powinniśmy lub odwrotnie. Moim zdaniem nie powinno tak być – widzialność kobiet w języku jest kwestią uniwersalną, ponieważ służy nam wszystkim.

 

Martyna F. Zachorska – jezykoznawczyni, doktorantka na Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, nauczycielka, tłumaczka z języka angielskiego. Prowadzi badania nad użyciem feminatywów. Popularyzatorka nauki – na Instagramie jako @ksiezniczkazpierniczka

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

HELLO PIONIERKI: Jak Alina Margolis-Edelman sprawiła, że w Salwadorze mnóstwo dziewczynek nosiło jej imię

Wilhelmina Iwanowska

HELLO PIONIERKI: Jak Wilhelmina Iwanowska patrzyła w górę, by udowodnić, że wszechświat jest dwa razy większy, niż sądzono

Aleksandra Pięta: Mamy ogromny problem. Kobiety w ciąży mają ograniczony dostęp do świadczeń i najlepszych procedur medycznych

Aleksandra Pięta: Mamy ogromny problem. Kobiety w ciąży mają ograniczony dostęp do świadczeń i najlepszych procedur medycznych

„Dziewczyńskość to stan ducha, a nie metryka” – mówi Agata Teutsch, prezeska fundacji Autonomia

zmęczenie w pracy

Wypalenie zawodowe? Podpowiadamy, jak znów zapalić się do pracy

HELLO PIONIERKI: Jak lekarka i wyoutowana lesbijka Zofia Sadowska stała się bohaterką skandalu obyczajowego w międzywojennej Warszawie

HELLO PIONIERKI: Jak Zofia Steinberg udowodniła swoim życiem i działalnością, że medycyna była dla niej „za ciasna”

„Mówi się, że akademia to big boys’ club, tymczasem kobiet-doktorantek jest coraz więcej i chcą zostać usłyszane” – mówią twórcy projektu Science Zen

HELLO PIONIERKI: Jak walka Marii Kujawskiej o równy dostęp do leczenia na Śląsku doprowadziła do rękoczynów w sejmie

HELLO PIONIERKI: Jak Cezaria Jędrzejewiczowa została pierwszą profesorką nadzwyczajną, a potem rektorką uczelni

Aga Szuścik: „Żadna choroba nie jest 'kobieca’. To nie jest słowo, którym powinno się określać to, co złe, trudne, okropne”

HELLO PIONIERKI: Jak Helena Willman-Grabowska odmówiła francuskiego obywatelstwa i naukowych zaszczytów, by uczyć Polaków sanskrytu

Seksizm życzliwy to dyskryminacja w białych rękawiczkach / fot. Getty Image

Seksizm życzliwy to dyskryminacja w białych rękawiczkach: „Musimy porzucić bonusy, które wynikają z pozornie lepszego postrzegania kobiet”

HELLO PIONIERKI: Jak Antonina Leśniewska została pierwszą farmaceutką w Rosji i otworzyła kobietom drogę do pracy w aptece

Kobieta stoi na lotnisku

Kobiety, które zostały zmuszone do badania ginekologicznego na katarskim lotnisku, domagają się odszkodowania

Agnieszka Włodarczyk

Agnieszka Włodarczyk o starzeniu się: „Co jest nie tak z tym światem? Czy nie można chcieć normalnie się zestarzeć, odpuścić?”

Gabriela Balicka /grafika: Joanna Zduniak

HELLO PIONIERKI: Jak botaniczka Gabriela Balicka została posłanką, by walczyć o prawa dla Polek i otworzyć im drogę do władzy

Jacinda Ardern

3-letnia córka premier Nowej Zelandii przerwała transmisję na żywo. „Powinnaś być w łóżku, kochanie”

Aleksandra Szczerbińska /grafika: Joanna Zduniak

HELLO PIONIERKI: Jak Aleksandra Szczerbińska wpłynęła na Piłsudskiego, by po odzyskaniu niepodległości kobiety miały te same prawa co mężczyźni

Do 1979 r. huragany nazywano imionami żeńskimi. „Było to związane ze stereotypowym postrzeganiem kobiet jako rozchwianych emocjonalnie i humorzastych”

Emilia Makówka /fot. Bubusława Górny Fotografia

„Własne pieniądze przede wszystkim dają nam bezpieczeństwo. Są też narzędziem do walki z patriarchatem” – mówi edukatorka finansowa, Emilia Makówka

Paulina Kuczalska /grafika: Joanna Zduniak

HELLO PIONIERKI: Jak Paulina Kuczalska została hetmanką i papieżycą polskiego feminizmu

Kirk Douglas

Kirk Douglas napastował seksualnie sławną aktorkę? „Była rozczochrana i bardzo zdenerwowana” – pisze siostra ofiary

Salma Hayek

Salma Hayek o współpracy z Harveyem Weinsteinem. „Krzyczał na mnie: Nie zatrudniłem cię po to, żebyś była brzydka” – wspomina

Najpopularniejsze

Ćwiczenia na biust. 6 sposobów na ujędrnienie i podniesienie piersi

Choroby mają zapach – wiedziałaś o tym?

Kobieta mindfulness

Mindfulness dla początkujących. Kasia Bem zdradza 5 prostych zasad uważności

Kobieta z lampą w ręce

10 niezdrowych wieczornych nawyków

Twój kręgosłup potrzebuje wsparcia? Oto kilka ćwiczeń, które go wzmocnią

Kobieta leży w łóżku

7 rzeczy, które ułatwią poranne wstawanie

4 sposoby na pozbycie się oponki z brzucha. I nie chodzi wcale o robienie brzuszków

Fit Matka Wariatka / Facebook

Agresja i fałszywa troska na profilu „Fit Matki Wariatki”. Przyszedł czas na pato-fitness. Hello Zdrowie mówi temu nie!

Starsze kobiety ćwiczą

Z każdym rokiem starsi. Jak pokonać lęk przed upływem czasu?

Kobieta biegnie na środku ulicy

Jesteś aktywna fizycznie? Twoje jelita też na tym korzystają

Smartfon a dolegliwości / istock

Smartfon a dolegliwości, które może wywołać. To nie tylko bezsenność

Ćwiczenia na rozciąganie barków

Rozciąganie stawów barkowych – te ćwiczenia na pewno ci się przydadzą

Zapominasz? To znak, że z twoim mózgiem wszystko jest w porządku

kobieta na wydmach

„Odpuszczanie” jest dobre dla ambitnych i konsekwentnych kobiet – podpowiada nam psycholożka Anita Kruszewska

Kobieta popijająca winko

„Alkoholiczka, która pije wino albo piwo, twierdzi, że nie ma problemu”. Kobiecy alkoholizm

Kobieta ćwiczy

Klatka piersiowa – ćwiczenia rozciągające i wzmacniające

×