Przejdź do treści

„Dzieci w pewnym momencie muszą dać swoim rodzicom spokój” – mówi o relacjach międzypokoleniowych psycholog Ewa Polak

Ewa Polak. Zdj: archiwum prywatne
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Dlaczego poniedziałki są takie ciężkie? Wyjaśnia psycholożka dr Milena Marczak
Dlaczego poniedziałki są takie ciężkie? Wyjaśnia psycholożka dr Milena Marczak
Czym jest slut-shaming? Przedstawiamy fragment książki „Dziwki, zdziry, szmaty. Opowieści o slutshamingu”
Kardio vs. interwały, czyli zdrowe i zdrowsze
Kobieta w maseczce ochronnej
Jest rozporządzenie wobec maseczek na otwartym powietrzu. Kiedy się z nimi pożegnamy?
Podpaska
Ile pieniędzy wydajesz w swoim życiu na środki higieniczne w czasie menstruacji? Sprawdź Kalkulator Kosztów Miesiączki

„Tylko niewielki procent rodziców ma świadomość, że dziecko od chwili przyjścia na świat nie jest ich własnością. Większość rodziców, niestety, nie chce puścić dzieci wolno. Ma tendencję do manipulowania, nawet nieświadomie”. O tym, czy jesteśmy odpowiedzialni za szczęście swoich rodziców, kiedy nasze relacje stają się zbyt bliskie i jak pozbyć się poczucia winy, Hello Zdrowie rozmawia z psycholog i psychoterapeutką Ewą Polak.

Ewa Podsiadły-Natorska: Czy jesteśmy coś winni naszym rodzicom? Czy za dobre wychowanie powinniśmy się im odwdzięczyć?

Ewa Polak: Ten temat można omawiać z punktu widzenia kulturowego, duchowego, emocjonalnego itd. Jest to bardzo indywidualne. Rodzice dali nam życie i za to, owszem, możemy być im wdzięczni, ale jednocześnie musimy pamiętać, że to była ich decyzja, by urodzić i wychować dziecko. Ile jesteśmy więc im winni w dorosłości? Tyle, ile jesteśmy winni w każdej innej relacji. Oczywiście, istnieje presja społeczna czy kulturowa, by odwdzięczyć się rodzicom za to, co nam od siebie dali, ale z punktu widzenia psychologii jesteśmy im tyle winni, ile jest to w zgodzie z nami. Na pewno nasze zachowanie względem rodziców nie powinno być skutkiem drzemiącego w nas poczucia winy.

Właśnie: poczucie winy. Jako dorosłe dzieci – a zwłaszcza córki – chcemy naszych rodziców zadowolić na wielu polach. Często pojawia się poczucie winy, że robimy dla nich za mało. Z czego to wynika?

Głównie z tego, że jesteśmy do rodziców bardzo przywiązani. W końcu kiedyś tworzyliśmy wspólną energię, jeden organizm. Mamy przekonanie, że rodzic wszystko wie najlepiej, dlatego chcemy, by dał nam pieczątkę, że nasze wybory są właściwe. Ale zamiast tego możemy nauczyć się ufać swojej intuicji. Inna rzecz, że rodzie nierzadko manipulują swoimi dziećmi – często nieświadomie – bo boją się pustki, samotności. Wtedy tak z nami rozmawiają i tak się zachowują, że siłą rzeczy czujemy się za nich odpowiedzialni. Pamiętajmy jednak, że relacja rodziców z dziećmi nie jest w żaden sposób uregulowana – nie istnieje jej uniwersalny wzór. Bywa, że rodzice i dzieci mieszkają na różnych kontynentach i to też jest w porządku. Musimy o tym pamiętać, kiedy sami zostajemy rodzicami.

Gdy dorastamy, punkt widzenia się zmienia. Zaczynamy dostrzegać, że nasi rodzice popełniają błędy. Czy powinniśmy brać odpowiedzialność – i w jakim stopniu – za wybory i porażki naszych rodziców?

Częściowo reguluje to prawo. Rodzic, nawet nieobecny w życiu dziecka, może się odezwać po wielu latach, stwierdzić, że jest chory, nie wiedzie mu się i wnieść o alimenty. Jeśli natomiast chodzi o sferę emocjonalną, to najłatwiej odpowiedzieć, że nie jesteśmy odpowiedzialni za nic, co nie jest w zgodzie z nami. Oczywiście rodzice mogą mieć życzenie, żeby dzieci opiekowały się nimi na starość, ale to są wyłącznie ich wyobrażenia czy nadzieje. Czasem dziecko jest tak zajęte nadrabianiem własnych deficytów (miłości, uwagi, poczucia bezpieczeństwa czy sfery finansowej), że może po prostu nie mieć z czego dać. Złotym środkiem jest asertywność, która pozwala wytyczyć granice. Dzięki nim relacja z rodzicami staje się lepsza i dojrzalsza, zwłaszcza jeśli rodzic zaczyna akceptować naszą odmowę. W przeciwnym razie gorycz, żal, pretensje kumulują się.

Mam wrażenie, że niektórzy rodzice nie potrafią zaakceptować faktu, że dzieci nie rodzi się dla siebie. Obarczają ich swoimi sprawami. Robią to dlatego, że chcą zatrzymać dzieci przy sobie?

Tylko niewielki procent rodziców ma świadomość, że dziecko od chwili przyjścia na świat nie jest ich własnością. Większość rodziców, niestety, nie chce puścić dzieci wolno. Ma tendencję do manipulowania, nawet nieświadomie. Warto pamiętać, że nasi rodzice oraz dziadkowie są pokoleniem mocno związanym z okresem wojny, a przez to straumatyzowanym. Wiele ich odruchów czy lęków to skutek dawnych doświadczeń. Chcą nas przy sobie zatrzymać, a nawet stają się toksyczni, bo są pełni obaw. Istnieją oczywiście rodzice, którzy się rozwijają, edukują. Wiedzą, że dziecko ma prawo żyć po swojemu i bynajmniej nie oznacza to, że jest niewdzięczne. Jednak w większości domów ma miejsce wielka międzypokoleniowa przeprawa.

Patrycja Juszkat

Dużo mówi się teraz o tym, że niedobrze, kiedy rodzic zawiesza całe swoje życie na dziecku. Potem, gdy ono rusza w świat, okazuje się, że zostaje pustka.

Jeśli opieka nad dzieckiem wypełniała dotąd całe życie, a dziecko odchodzi, dla rodzica to może być szok. Pojawia się tąpnięcie. Dlatego już nawet 15–20 lat wcześniej warto zastanowić się, jakie hobby mogłabym/mógłbym kontynuować, co mnie interesuje itp. Coś, co będzie służyło mi do końca życia, żeby potem móc zostać z czymś, gdy dzieci odejdą, a zwłaszcza jeśli umrze partner. W ten sposób zabezpieczamy się przed rozpaczą, a nawet depresją. Rodzice, którzy nie mają pasji czy marzeń, gdy zostają sami, mogą nawet nie czuć, że są względem swoich dzieci natarczywi. Po prostu pragną się podłączyć pod życie innych osób. Jest to smutne, ale dziecko musi pamiętać, że to nie jest jego odpowiedzialność. Możemy rodziców inspirować, mając jednak w pamięci, że to jest droga życia danej osoby. Dzieci w pewnym momencie muszą dać swoim rodzicom spokój. Jeśli nawet nasi rodzice mają przeżywać rozpacz z powodu naszego stawiania granic, niech ją przeżywają. Rozpacz oraz inne trudne emocje też są doświadczeniem, i to takim często wiele transformującym w człowieku. Na szczęście obecnie powstaje coraz więcej zajęć i programów edukacyjnych dla seniorów, co pomaga gładko przejść z etapu wychowania dzieci do ponownego odnalezienia swojej tożsamości w kontekście nowej sytuacji.

To może być dla dorosłego dziecka przełomowe – świadomość, że nie jesteśmy odpowiedzialni za poczucie szczęścia naszych rodziców.

A czy w związku partnerskim jesteśmy odpowiedzialni za szczęście drugiej osoby? Czy jesteśmy odpowiedzialni za poczucie szczęścia naszych przyjaciół? Nie. Jesteśmy jedynie odpowiedzialni za nasze dzieci, by przekazać im jak najwięcej dobrych wzorców, miłości oraz ciepła, które tworzą emocjonalny fundament. Kiedy nasze dzieci są nastolatkami, to słuchają nas już coraz mniej, choć oczywiście wciąż można i warto być obecnym w ich życiu. Bywa również tak, że gdy dziecko widzi niektóre cechy u rodzica, może pomyśleć: „O nie, ja nie chcę taka/taki być. Nie chcę tak chorować czy tak się zachowywać”. Może wtedy zacząć pracować nad swoim życiem. Gdyby nie szokujący obraz własnych rodziców, pewnie by myślało, że musi poświęcić się swojemu dziecku i nie ma prawa do własnej przestrzeni.

Mimo to bardzo często mówi się o tym, że dzieci w dorosłości powtarzają błędy swoich rodziców. Chyba nie jest łatwo odciąć się nawet od tego, co widzimy, że jest złe.

Pewnie, że nie jest, ale można to zrobić. Przypominamy swoich rodziców, ale nie jesteśmy ich kalką, nawet jeśli zachowujemy się podobnie. Tłumaczenie się genami jest drogą na skróty. Dobrze, że coś po kimś odziedziczyliśmy, ale nad wszystkim można pracować. Wiemy, że na pewno przynajmniej z 50 proc. naszej natury psychofizycznej możemy „negocjować”, mając wpływ na swój stan i formę emocjonalną, mentalną oraz fizyczną.

Pozytywna Dyscyplina

Kiedy relacje z rodzicami można uznać za zbyt bliskie? Jakie to może mieć konsekwencje?

Zbyt bliskie relacje są wtedy, kiedy po kontakcie z rodzicem czujemy dyskomfort zarówno w sferze emocjonalnej, jak i fizycznej – pojawiają się złość, gniew, furia. Niektórzy mieszkają z rodzicami w jednej klatce i ciągle się spotykają, a mają zdrowe relacje. Niektórzy natomiast widują się tylko kilka razy do roku, ale każde spotkanie muszą odchorować. Trzeba szczególnie uważać, jeśli mieszka się razem z rodzicami, bo mogą tworzyć się koalicje, a to jest już poważne zagrożenie dla związku. Sztama między partnerami musi być silna. Nie jest dobrze, gdy np. jedna ze stron konsultuje na boku sprawy małżeńskie ze swoim rodzicem. Wtedy pojawia się rozdźwięk pomiędzy rolą żony a rolą dziecka. Czasem nie trzeba nawet razem mieszkać, by więź okazała się zbyt bliska – wystarczą telefony.

Czyli trzeba się pilnować, by związek zawsze stawiać na pierwszym miejscu.

Tak. W związku powinno być jak w królestwie – najpierw sprawy dworu król i królowa omawiają w komnacie, a potem ogłaszają światu swoje ustalenia. Gdy zaczynają tworzyć się koalicje, pojawiają się żal i niepewność, komu można ufać i do czyjej bramki gramy.

Przestrzegłaby pani pary przed zbytnim wciąganiem rodziców w swoje sprawy?

Oczywiście. Rodzice, chcąc nie chcąc, są zaangażowani emocjonalnie w nasze sprawy. Doradzają przez pryzmat swoich doświadczeń czy obaw. Nie są w stanie się od nich odciąć. Można korzystać z pomocy rodziców, ale niekoniecznie prosić o radę. Lepiej, gdy rodzic wysłucha nas w milczeniu. Kiedy pojawiają się rady, to powstaje chaos. Czasem między partnerami są gorsze dni, które szybko mijają, a w rodzicu pozostaje uprzedzenie do zięcia czy synowej. Rodzic czuje się wtedy zagubiony. Przecież chciał pomóc. Dlatego zawsze zachęcam, by swoje obawy i lęki o małżeństwo bądź partnerstwo konsultować u psychologa, który jest obiektywny i rozumie mechanizmy funkcjonujące w związkach partnerskich.

Do dzisiaj pokutuje to, że główną rolą kobiety jest dbanie o dom

Po czym poznać, że mamy nieodciętą pępowinę?

Po tym, że gdy coś robię, to nie myślę, czy to jest w zgodzie ze mną oraz z moimi przekonaniami, tylko w mojej głowie pojawia się obraz mamy bądź taty czy ich przekonań. Nieodcięta pępowina oznacza, że nie umiemy stawiać granic. W takiej sytuacji nie możemy w sposób wolny realizować swoich wartości w rodzinie bądź partnerstwie. Kiedy jeden partner idzie do przodu, a drugi stoi w miejscu, bo jego kotwicą są rodzice, to taki związek może się rozpaść.

Jak więc mądrze odciąć pępowinę?

Akceptując, że mamy prawo być sobą i realizować swoje wartości. Wtedy nasze rozmowy z rodzicami będą przebiegały zupełnie inaczej. I tutaj warto wiedzieć, że rodzice mogą nas wyśmiać, skrytykować. Jeśli mamy odciętą pępowinę, powiemy: „Nie zgadzamy się ze sobą, jesteśmy różni, akceptuję to”. Pamiętajmy, że rodzicom nie muszą podobać się nasze wybory. Odkrycie, że mogę się nie podobać mamie czy tacie, przynosi najwięcej wolności.

Pomówmy jeszcze o sytuacji, gdy nasi rodzice zostają dziadkami. Z jednej strony ich pomoc jest nieoceniona. Z drugiej strony często podejmują za nas decyzje. Chociażby dając słodycze, choć sobie tego nie życzymy. Czy da się zdrowo wyznaczyć granice ingerencji dziadków?

Najłatwiej byłoby nauczyć się asertywności, ale problem polega na czymś innym. Można postawić dziadkom granice, ale ci będą je przekraczać. Czasem można asertywnie postawić sprawę na ostrzu noża, ale osoby starsze mogą nas nie zrozumieć. Przecież chcą dobrze, więc będą czuły się odrzucone. Uważają, że to okrucieństwo ze strony dzieci. Oni pochodzą z innego pokolenia, kiedy nie mówiło się o różnorodności czy o tym, że należy szanować swoje granice. Kilkadziesiąt lat temu nie było takich pojęć jak „asertywność” czy „robić coś w zgodzie ze sobą”.

Może brakuje szczerej rozmowy?

Asertywną rozmowę warto zacząć od podkreślenia, za co docenia się dziadków, za co im dziękuje i z czego jest się zadowolonym, ale o co się też prosi i że wynika to z naszych zasad bądź przekonań. Te przekonania starszemu pokoleniu mogą wydawać się dziwne, ale są to nasze wartości. Jeżeli poprosimy, by – pomimo różnych wartości – respektować się nawzajem, to jest duża szansa, że do dziadków to dotrze. Oczywiście niektórzy dziadkowie nie są w stanie się zmienić i wszystko robią po swojemu. Uważają, że „raz nie zaszkodzi” albo „nie dajmy się zwariować”. Wtedy kluczowa jest sztuka odpuszczania – powiedzenie sobie, że jeśli nie mam na coś wpływu, to odpuszczam. Na pewno znajdą się tacy, którzy uznają, że to dla nich za dużo i zdecydują o końcu relacji, bo będą czuli się nieszanowani. I to jest w porządku. Są osoby, które nie są w stanie zaakceptować, że nie mają wpływu na to, co robią dziadkowie. Ale może warto pomyśleć: „Niektóre rzeczy są poza moją kontrolą, ale jestem w stanie zapłacić tę cenę, bo biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw, moje dziecko ma dobrą opiekę i kontakt z babcią lub dziadkiem”. O ile nie jest to bezpośrednio krzywdzący dziecko kontakt.

Ewa Polak – psycholog, psychoterapeutka pracująca w humanistycznym nurcie analizy egzystencjalnej i logoterapii, psychoterapeutka osób indywidualnych oraz par. Przyjmuje w Ośrodku Psychoterapii i Coachingu Inner Garden. O swoim podejściu do pacjenta oraz wizji rozwoju człowieka opowiada na swoim kanale YouTube „W Centrum Sensu”. Współzałożycielka Akademii Logoterapii im. Viktora Frankla. Jest żoną, matką syna mającego energię tajfunu. Miłośniczka sztuki, pracy z kreatywnością, sportu i podróży.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Wypalenie rodzicielskie w czasie pandemii. Psycholożka radzi, jak sobie z nim poradzić / iStock

Wypalenie rodzicielskie w czasie pandemii. Psycholożka podpowiada, jak sobie z nim poradzić

Genogram – do czego służy, jak zrobić, symbole genogramu

Patrycja Juszkat

„Dzieci nie potrafią się skupić, kiedy stoi nad nimi krytykujący je rodzic”. Jak złość i kłótnie rodziców wpływają na dzieci? Tłumaczy mediatorka Patrycja Juszkat

matka z dorosłą córką

„Przez całe życie była toksyczną osobą, w każdej roli: pracownika, koleżanki, siostry, córki. I toksyczną mamą” – opowiada 35-letnia Ada o swojej matce

Napady złości u dziecka. O tym, jak reagować, pisze psycholog Ewa Sękowska-Molga

Chwile, kiedy dziecko wyrasta z małej fasolki, warte są każdej sekundy. Zobacz galerię niesamowitej radości z oczekiwania

oddział psychiatria

Ostatni oddział psychiatryczny dla dzieci w Warszawie nie zostanie zamknięty. Uspokaja rzecznik NFZ

Ktoś wymyślił idiotyczne określenie menopauzy jako „przekwitania”. Okropne! Nie dziwię się, że młodsze kobiety się tego boją – mówi Ela Hübner

Mobbing nie zawsze musi być przejawem złych intencji ze strony sprawcy – mówi Joanna Cur, prawniczka, specjalistka prawa pracy

Billie Eilish

Billie Eilish: Nagle jesteś hipokrytką, gdy chcesz pokazać swoje ciało i swoją skórę. Jesteś łatwa i jesteś dziwką

Marta Wroniszewska, autorka książki „Tu jest teraz twój dom”/ fot. archiwum prywatne

Marta Wroniszewska: To największy dramat dziecka, kiedy musi opuścić dom rodzinny. Nie wszyscy są w stanie się z tym zmierzyć i mu pomóc

„Być córką i nie zwariować” Katarzyny Miller i Anny Bimer już w sprzedaży. Hello Zdrowie jednym z patronów medialnych

Koncentracja w pracy – 10 rzeczy, które nas skutecznie rozpraszają

Kobieta

Endorfiny – co to za hormony i co je wytwarza?

Książę Harry na koncercie Vax Live/ fot. GettyImages

„Szczepionkę należy rozdać każdemu i wszędzie” – apelował książę Harry na wielkim koncercie promującym szczepienia na COVID-19

Kobieta siedzi na pomoście

Warsztaty milczenia. Kasia Bem tłumaczy, jak działa potęga ciszy

Magdalena Koleśnik / Sweat/ Gutek Film

Magdalena Koleśnik: Chodzi o to, aby budować swoje plemię, rodzinę z wyboru

Rozmawiasz? Nie przerywaj, nie kończ czyjejś myśli i nie mów za innych

Kobieta i mężczyzna ćwiczą

Ćwiczenia na kręgosłup dla każdego, czyli sposób na zdrowe plecy. Jak właściwie dobrać zestaw ćwiczeń?

Co zamiast kwarantanny? Anglicy wpadli na pewien pomysł i będą go testować/fot. iStock

Co zamiast kwarantanny? Anglicy wpadli na pewien pomysł i będą go testować

Majówka w pełni. Czas pomyśleć więcej o… seksie

Kobieta

Strach jest wrogiem szczęśliwego życia. Dlaczego się boimy?

Percy Cerutty/fot. James Brian De Largie McArdle/Wikimedia Commons

Percy Cerutty – pionier CrossFitu

Syndrom chorego budynku - przyczyny i dolegliwości. Jak zapobiegać?

Syndrom chorego budynku – przyczyny i dolegliwości. Jak zapobiegać?

Najpopularniejsze

Ćwiczenia na biust. 6 sposobów na ujędrnienie i podniesienie piersi

Choroby mają zapach – wiedziałaś o tym?

Twój kręgosłup potrzebuje wsparcia? Oto kilka ćwiczeń, które go wzmocnią

Leki plus alkohol to zawsze niebezpieczne związki? Sprawdź, które lekarstwa nie lubią się z wyskokowymi trunkami

4 sposoby na pozbycie się oponki z brzucha. I nie chodzi wcale o robienie brzuszków

Stanie na rękach – krok po kroku

Stanie na rękach – krok po kroku

Ćwiczenia na rozciąganie barków

Rozciąganie stawów barkowych – te ćwiczenia na pewno ci się przydadzą

Oto 7 ćwiczeń, za które twój kręgosłup ci podziękuje. Wystarczy niewiele, by poczuć znaczną różnicę

Dzień się dopiero rozpoczął, a ciebie już ktoś wyprowadził z równowagi? Poznaj 5 kroków, które pozwolą zapanować nad emocjami

Fit Matka Wariatka / Facebook

Agresja i fałszywa troska na profilu „Fit Matki Wariatki”. Przyszedł czas na pato-fitness. Hello Zdrowie mówi temu nie!

kobieta na wydmach

„Odpuszczanie” jest dobre dla ambitnych i konsekwentnych kobiet – podpowiada nam psycholożka Anita Kruszewska

Kobieta popijająca winko

„Alkoholiczka, która pije wino albo piwo, twierdzi, że nie ma problemu”. Kobiecy alkoholizm

brzuszki na piłce

Sposób na bolące lędźwie. Jak sobie ulżyć?

Anja Rubik: nastolatki uczą się, że macica nie jest śmietnikiem na sprężynki

Stres. Jak sobie z nim radzić? Oto 14 pomysłów, jak poradzić sobie ze stresem

Kasia Bigos trenerka

Ćwiczenia na ramiona z hantlami – wypracuj smukłe ramiona