Przejdź do treści

„Na granicy z Ukrainą jesteśmy partnerami. Na granicy z Białorusią – wrogami. Bardzo mnie to boli, że są lepsi i gorsi uchodźcy” – mówi Karolina Wierzbińska

Na granicy z Ukrainą jesteśmy partnerami. Na granicy z Białorusią – wrogami. Bardzo mnie to boli, że są lepsi i gorsi uchodźcy – mówi Karolina Wierzbińska / fot. Maciej Rukasz, UM Lublin
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Ignoruj zagrożenia, pamiętaj o lansie, nadużywaj słońca…Sposobów na zepsuty urlop jest znacznie więcej!
Pies kontra upał. Jak pomóc zwierzakowi? Podpowiadamy!
6 związkowych pułapek. Często wpadamy w nie przez samych siebie
Stresujesz się? Poćwicz! Propozycje ćwiczeń
„Przestańmy pytać kobiet o to, czy są w ciąży. Często to po prostu wzdęcia” – apeluje ciałopozytywna instagramerka Danae Mercer

– To praca po 21 godzin na dobę. Co zrobić z osobami głuchoniemymi, skąd wziąć mówiącego po ukraińsku tłumacza migowego? Co z uchodźcami ze społeczności romskiej? Jak zabezpieczyć osoby, które dzielą się swoimi mieszkaniami? Z jednej strony budowanie całościowego systemu, a z drugiej strzały prosto w serce, fizyczne spotkania z człowiekiem potrzebującym pomocy. To najtrudniejsze, co kiedykolwiek robiłam – o swoich doświadczeniach pomagania uchodźcom na granicy polsko-białoruskiej i polsko-ukraińskiej opowiada Karolina Wierzbińska, redaktorka naczelna Hello Zdrowie.

 

Jolanta Pawnik: Niedawno media opisały historię 40-dniowej dziewczynki, która z grupą uchodźców z irackiego Kurdystanu została wepchnięta przez białoruskie służby graniczne na polskie bagna. To przypomniało z całą mocą, że choć wszystkie nasze działania pomocowe koncentrują się na granicy polsko-ukraińskiej, to na granicy z Białorusią także mamy uchodźców potrzebujących pomocy. Twoje pomaganie zaczęło się właśnie tam, w ramach Grupy Granica.

Karolina Wierzbińska: Praca na granicy z Białorusią była dla mnie prawdziwą szkołą pomocy humanitarnej, ponieważ należałam do ekipy wychodzącej do lasu. To była lekcja tego, jak może wyglądać świat, polityka i jej konsekwencje. No i jaką przyjmuję względem tego postawę.

Sytuacje, jakie mnie tam spotkały, były naprawdę ekstremalne. Ludzie w skrajnym wyczerpaniu, którzy przez 5 dni nic nie jedli i pili tylko wodę z liści. Dzieci w stanie katatonicznym. Kobiety w pierwszych stadiach hipotermii. Były chwile, kiedy przerażał mnie widok śniegu za oknem i czułam ścisk żołądka na myśl, że w tym lesie ktoś może zamarznąć. Wyobrażałam sobie straszne scenariusze – że pójdę do tego lasu za późno, nie zdążę z pomocą. Z drugiej strony trudna do uniesienia była myśl, że chcąc komuś pomóc, idąc do lasu, jest się dla nich potencjalnym zagrożeniem. Polityka polskiego rządu była taka, że wywożono nielegalnie ludzi na Białoruś, ryzykując ich zdrowie i życie.

W ten lutowy weekend po czwartkowym ataku Rosji na Ukrainę także wybierałam się na granicę białoruską. Wtedy zadzwoniła Ania Dąbrowska, prezeska lubelskiego Stowarzyszenia Homo Faber, żebyśmy z Beatą Siemaszko, obecnie organizatorką i koordynatorką infolinii w Lubelskim Społecznym Komitecie Pomocy Ukrainie, przyjechały tworzyć strukturę pomocową dla uchodźców. Tak to się dla mnie zaczęło.

Anna Dąbrowska i Karolina Wierzbińska / fot. Maciej Rukasz, UM Lublin

Potrzebowałaś się najpierw wypłakać, by zacząć działać?

Podeszłam do tego trochę jak do projektu. Pierwszą lekcję radzenia sobie z własnymi emocjami dała mi Grupa Granica. Nauczyłam się, że w pracy w kryzysach humanitarnych należy korzystać ze wsparcia psychologicznego i pomocy psychologiczno-interwencyjnej. Korzystam z takiej pomocy, ponieważ mam świadomość, że będę ponosić psychiczne konsekwencje mojej działalności. Mówię o tym zupełnie otwarcie, bo uważam, że każda osoba, która pracuje w kryzysie humanitarnym, pod tak dużą presją psychiczną, powinna korzystać z fachowej pomocy. To nie jest terapia, tylko zarządzanie kryzysowe własnymi emocjami.

Pierwsze dni w Komitecie były dla mnie połączeniem tytanicznej pracy – w życiu tak ciężko nie pracowałam – z chowaniem się i upuszczaniem emocji. Każdego kolejnego dnia malowałam sobie usta. Im było gorzej ze mną, tym mocniej malowałam usta. Kiedyś przyszłam z taką krwistą czerwienią na wargach i pomyślałam: „Ojejku, nie jest za dobrze”. Potem przyszedł taki dzień, kiedy się obudziłam i poczułam, że zaskoczyłam, że już nie płaczę.

Organizowanie od podstaw rozbudowanej struktury pomocowej w tak krótkim czasie wymaga nie tylko panowania nad emocjami. To ogromna praca logistyczna i fizyczna.

Myślę, że to najtrudniejsze, co kiedykolwiek robiłam. Praca po 21 godzin na dobę, a każda godzina, nawet minuta przynosiła coś nowego do ogarnięcia, jakiś nowy obszar. Co zrobić z Ukraińcami, którzy właśnie przyjeżdżają pociągiem? Co zrobić z osobami głuchoniemymi, skąd wziąć mówiącego po ukraińsku tłumacza migowego? Co z uchodźcami ze społeczności romskiej? Jak zabezpieczyć osoby, które dzielą się swoimi mieszkaniami?

Sto case’ów, tworzę wielkie rzeczy, a jednocześnie w ciągu pierwszego kwadransa od mojego wejścia do pokoju spotykam się z 70-letnią panią, która zaprosiła do swojego mieszkania trzy matki z siedmiorgiem dzieci, w tym jedno z ciężkim wodogłowiem, i nie ma łóżek, więc czy mogłabym skombinować jej jakieś materace. Następnej nocy dzwoni do mnie z wiadomością, że to dziecko z wodogłowiem ma gorączkę, „leci przez ręce” i czy mogę pomóc.

Z jednej strony budowanie całościowego systemu, dużej, rozbudowanej struktury, a z drugiej strzały prosto w serce, fizyczne spotkania z człowiekiem potrzebującym pomocy albo udzielającym pomocy. Miałam chwile wzruszenia, kiedy dowiadywałam się o bardzo indywidualnych historiach naszych wolontariuszy. Oni intensywnie pomagają, a jednocześnie czekają na informacje od własnych rodzin, które są teraz pod ostrzałem. Zaczynają się dylematy – chcesz uszanować dramat tej osoby, a z drugiej strony musisz wydać jej polecenie i wyegzekwować wykonanie.

Jaka jest twoja rola w lubelskim Komitecie?

Na początku to było ogarnianie wszystkiego, takich rzeczy „tu i teraz”. Dziś przede wszystkim zajmuję się kontaktami międzynarodowymi, spotkaniami, wywiadami, działaniami bardziej na przyszłość. Musimy nastawić się na działania długofalowe, pracować nad tym już teraz.

Nasza przyszłość to nie tylko uchodźcy z Ukrainy, ale też ci, którym pomagałaś z Grupą Granica na Podlasiu. To szokujące, że tych uchodźców uważamy za „fajnych”, a tamtych za „niefajnych”.

Tamci uchodźcy mają taki sam status jak ci. Też uciekają przed wojną. Z jakiegoś powodu są jednak gorsi. Bo mają inny kolor skóry? To ma różne konsekwencje. Także dla mnie. Jeszcze parę miesięcy temu uciekałam przed funkcjonariuszami WOT, chowałam się twarzą w śniegu, bo bałam się, że mnie skrzywdzą, pobiją, będą do mnie celować z broni. A teraz, kiedy monitorowałam dworce PKP i PKS pod kątem przypadków handlu ludźmi, wzywałam ich po pomoc, a nawet szkoliłam. Tutaj, w Lublinie, jesteśmy partnerami, a tam, gdzieś w lesie na Podlasiu, wrogami. To absurdalne. Bardzo mnie to boli, będę pracować, żeby to zmieniać. Wszyscy zresztą musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, co to znaczy pomagać, brać odpowiedzialność. Musimy już teraz pomyśleć o tym, co będzie za trzy miesiące, za pół roku, rok.

Czy są gotowe wzory takich działań? Każdy sytuacja migracyjna jest inna.

Oczywiście są międzynarodowe standardy niesienia pomocy humanitarnej. Nie chodzi o samo budowanie struktury, ale o uszanowanie podmiotowości tej drugiej osoby, jej prawa do prywatności, ochrony danych osobowych, niepełnosprawności, a nawet bariery językowej. Częściową odpowiedź znajdujemy w autoidentyfikacji z tymi ludźmi. Wyobrażamy sobie, że przekraczamy z nimi granicę. Zaczynamy definiować ich potrzeby, nazywać możliwości, jakie mają, analizować komunikaty, jakie odbierają. W centrum nie jest to, że my chcemy działać, ale osoba, której pomagamy, jej faktyczne potrzeby. Musimy je nazwać i poszukać sposobów realizacji. W ramach Komitetu prowadzimy teraz 20 departamentów zajmujących się pomocą prawną, transportem, zakwaterowaniem, logistyką, pomocą medyczną, wsparciem psychologicznym, opieką i edukacją dzieci. Cały czas intensywnie budujemy struktury, które będą skutecznie odpowiadać na przyszłe potrzeby uchodźców. Nie chcemy zastępować państwa, dlatego część tych działań będziemy oddawać, a zajmiemy się tym, na czym znamy się najlepiej.

To, co się dzieje w naszej części Europy, z pewnością trwale zmieni świat, jaki znaliśmy dotychczas. Czy zmienia także ciebie?

Tak. Moje życie już się zmieniło, idę w to. Ale też moja sytuacja jest dość wyjątkowa. Nasz pracodawca dał zielone światło osobom, które chcą włączać się w akcje pomocowe. Świadomość, że mam do czego wracać, jest dla mnie ważna.

W przestrzeni zakupowej HelloZdrowie znajdziesz produkty polecane przez naszą redakcję:

PROMOCJA
Zdrowie umysłu
Less Stress from Plants 60 kaps. wegański
60,00 zł 90,00 zł

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Żołnierz ukraiński

Obrońcy Azowstalu wrócili z niewoli do domów. „Większość nie ma rąk lub nóg”

Kobiety protestują

Rusza pierwszy proces o gwałt dokonany przez rosyjskiego żołnierza w Ukrainie

Katastrofalna sytuacja w Mariupolu / gettyimages

W Mariupolu chirurdzy codziennie wykonują kilka amputacji nóg chorym na cukrzycę

„Te wszystkie przykre słowa były małymi ciosami, przez które coś, co w sobie lubiłam, stawało się moim kompleksem” – mówi Katarzyna Czapraga, ofiara fat shamingu

„Nikt nie zdradzał mi tajemnic wojskowych. Nawet nie miałam przygotowanego paszportu”- Ołena Zełenska w emocjonalnym wywiadzie o początkach wojny

W dniu pierwszych urodzin odwiedziła z mamą grób tatusia. „Chciała zjeść z nim śniadanie”

Przekazując diagnozę rodzicom, mówi: „Gratuluję, mają państwo dziecko z zespołem Aspergera”. O różnorodności, która występuje w spektrum autyzmu, mówi Tony Attwood

Uchodźcy zmagają się ze "stopą okopową" / gettyimages

Uchodźcy na granicy białoruskiej nadal cierpią. Wielu z nich zmaga się z tzw. stopą okopową. „Ból jest nie do zniesienia”

10 dyskryminujących słów, które warto natychmiast usunąć ze swoich wypowiedzi. „I nie chodzi tu o 'poprawność polityczną’, a o szacunek do ludzi” – pisze Ane Piżl

Ten gest rozdziera serce. Zatańczyli walca na ruinach zbombardowanej szkoły w Charkowie

Zbiera hajs dla matek do przehulania na SPA, paznokcie i koncert. Ludzie wpłacili jej już ponad 80 tysięcy złotych

„W pomaganiu można się zatracić i przesadzić. Dlatego warto zrozumieć potrzeby drugiego człowieka i poznać swoje ograniczenia” – mówi psycholożka Sylwia Żbik-Weiss

„Po wybuchu wojny chciałam zadzwonić do ukraińskich znajomych, ale co miałabym im powiedzieć?”. Rozmowa z Saszą Bajek, Rosjanką w Polsce

Kobieta przeżyła 65 dni w Azowstalu / gettyimages

Wraz z dzieckiem przeżyła 65 dni w Azowstalu. Teraz opowiada, co ją spotkało. „Schron drżał, tynk leciał nam na głowy, generator został zniszczony”

Hello Pionierki: Jak Maria Grzegorzewska, ucząc nauczycieli miłości i akceptacji, zbudowała polską pedagogikę specjalną

Czasem przeleci helikopter, a gdy strzelają na poligonie, okna się trzęsą. „Gdyby tu wojna wybuchła, to byśmy nie zauważyły” – mówi jedna z mieszkanek Braniewa

Matka trzyma na rękach dziecko. Stoją przed pociągiem

W chaosie wojny kwitnie handel dziećmi. „Handlarze wkraczają do sierocińców, korzystając z braku nadzoru”

"Wrócimy do Ukrainy, ponieważ nie ma nic lepszego niż dom" - podkreśla Ołena Zełenska, która opublikowała poruszające wideo

„Wrócimy do Ukrainy, ponieważ nie ma nic lepszego niż dom” – podkreśla Ołena Zełenska w poruszającym poście

Blok w Ukrainie

Ukraińska infolinia dla ofiar gwałtów. To co słyszą pracownicy, przeraża. „To pogwałcenie moralności cywilizowanego świata”

Zniszczony przez Rosjan szpital w Czernihowie

Wstrząsająca relacja polskiego lekarza z Ukrainy: „Weszli na OIOM, związali lekarza, który tam był, kazali mu klęczeć, a w usta włożyli mu granat”

Bianka Zalewska, reporterka wojenna: „Można zaakceptować zagrożenie, ciągłe napięcie, chowanie się do schronów. Ale kolejną śmierć?”

Witalij i Ałła Tarans zginęli, broniąc Mariupola / gettyimages

Pobrali się jako żołnierze Pułku Azow, zginęli, broniąc Mariupola. Małżeństwo osierociło syna

„Ewakuowaliśmy zwierzęta wśród ostrzałów, nie wiedząc, czy uda nam się tym razem dotrzeć do celu”. O ratowaniu kangurów i żółwi w środku nieludzkiej wojny w Ukrainie mówi Timofey Kharchenko

Wstrząsająca historia z Mariupola. Ranna podczas ostrzału mama 10-letniego Illi zmarła w jego objęciach

Wstrząsająca historia z Mariupola. Ranna podczas ostrzału mama 10-letniego Illi zmarła w jego objęciach

Najpopularniejsze

Ćwiczenia na biust

Ćwiczenia na biust. 6 sposobów na jędrne piersi

Kobieta wąchająca kwiat

Choroby mają zapach – wiedziałaś o tym?

Kobieta w stroju fitness

Oponka na brzuchu. Jak zredukować ten problem?

Intymne dolegliwości rowerzystek. Sprawdź, jak zadbać o siebie w trakcie rowerowych wojaży

kobieta na wydmach

„Odpuszczanie” jest dobre dla ambitnych i konsekwentnych kobiet – podpowiada nam psycholożka Anita Kruszewska

Jak dbać o nogi w podróży?

Kobieta ćwiczy

Twój kręgosłup potrzebuje wsparcia? Oto kilka ćwiczeń, które go wzmocnią

Fit Matka Wariatka / Facebook

Agresja i fałszywa troska na profilu „Fit Matki Wariatki”. Przyszedł czas na pato-fitness. Hello Zdrowie mówi temu nie!

Kasia Bigos trenerka

Ćwiczenia z hantlami – wypracuj smukłe ramiona

Kobieta ćwiczy

Oto 7 ćwiczeń, za które twój kręgosłup ci podziękuje. Wystarczy niewiele, by poczuć znaczną różnicę

Ćwiczenia na rozciąganie barków

Rozciąganie stawów barkowych – te ćwiczenia na pewno ci się przydadzą

7 najgorszych typów butów dla twoich stóp. Jakie obuwie może być niebezpieczne?

Smartfon a dolegliwości / istock

Smartfon a dolegliwości, które może wywołać. To nie tylko bezsenność

Kobieta popijająca winko

„Alkoholiczka, która pije wino albo piwo, twierdzi, że nie ma problemu”. Kobiecy alkoholizm

Kobieta ćwiczy

Dzień się dopiero rozpoczął, a ciebie już ktoś wyprowadził z równowagi? Poznaj 5 kroków, które pozwolą zapanować nad emocjami

Średnia długość życia / rawpixel

Długość życia na świecie. 10 krajów, w których żyje się najdłużej

×