Przejdź do treści

„Ważne jest, żeby wejść na oddział z pozytywem. Jak mama przychodzi szczęśliwa, to dziecko wtedy myśli: no dobra, choruję, ale widocznie nic strasznego się nie dzieje”

Natalia Voytsel, psycholożka i prezes Fundacji „Gdy liczy się czas”. Zdjęcie: Aneta Wawrzyńczak
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
W tym roku literacki Nobel należy do kobiety. Otrzymała go Annie Ernaux, francuska pisarka
Gwiazdy ścięły włosy. To ich gest solidarności z Irankami po śmierci Mashy Amini
Velma ze „Scooby Doo” zakochana w dziewczynie. „Ten gatunek coraz bardziej odzwierciedla różnorodność prawdziwego świata”
Barbie trafiła na orbitę. Astronautka zachęca w ten sposób dziewczynki do kariery w naukach ścisłych
Pary jednopłciowe będą mogły wziąć ślub oraz adoptować dzieci. Słowenia zmienia prawo

– Jak sama byłam z córką przez rok w Centrum Zdrowia Dziecka, to pobliski pasaż handlowy był dla mnie jak inny świat, bo na co dzień był tylko oddział i cztery ściany w sali. Jak widziałam, że inne dzieci idą do szkoły, a rodzice do pracy, to ryczałam. Tak brakowało mi normalności – mówi Natalia Voytsel, psycholożka i prezes Fundacji „Gdy liczy się czas”, która organizuje szpitalny salon piękności dla mam chorych dzieci.

„Piękna mama” to akcja, którą raz do roku organizuje Fundacja „Gdy liczy się czas”. Wtedy kobiety mogą zadbać o siebie szczególnie. Do usług są manicurzystki, fryzjerki, stylistka, wizażystki, także – fizjoterapeutka, masażystka, dietetyczka i dermatolożka. Szkopuł w tym, że czekają na swoje klientki nie w olbrzymim salonie urody, ale… korytarzu Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie. I że ich klientki takie usługi mogą sobie zafundować raz w roku. W przypadku większości – dosłownie.

Dbanie o siebie schodzi na dalszy plan, jak się ma chore dziecko

Słowo zafundować należy wziąć tu w cudzysłów, bo na przeszkodzie stoją nie tyle finanse (wszystkie usługi są bezpłatne), co czas. Nawet dziś, nawet teraz, wiele z nich tłumaczy się: „przepraszam, nie mogę porozmawiać, mam tylko godzinę wolnego, a chciałabym jeszcze skorzystać z fryzjera/makijażystki/manicure/masażu”. Jeszcze bardziej niż zegarek ogranicza jednak umysł. – Ostatnie, co kobiecie przychodzi w takim miejscu do głowy, to żeby o siebie zadbać, pójść do fryzjera, na masaż, zrobić makijaż, pomalować paznokcie – wyjaśnia Natalia Voytsel, psycholożka i prezes Fundacji „Gdy liczy się czas”, która po raz czwarty zorganizowała w Lublinie szpitalny salon piękności dla mam chorych dzieci (raz udało się też zorganizować akcję w warszawskim Centrum Zdrowia Dziecka).

Natalia zna to z doświadczenia, sama całe dnie, tygodnie, miesiące spędzała z córką na oddziale onkologicznym. Wie więc doskonale, że pomiędzy oddziałem, apteką, szpitalną kaplicą i gabinetami lekarskimi nie może zginąć siła, wiara, nadzieja – ale często ginie kobiecość. Wiedzą o tym też inne matki, które w piątkowe popołudnie znajdują raptem chwilę czasu między manicure, masażem obolałych od siedzenia przy łóżku dziecka pleców a nową fryzurą, żeby porozmawiać.

Piękna mama”. Fryzjerka w akcji.
Zdjęcie: Aneta Wawrzyńczak

Wśród nich jest Magda, na oddziale przebywa z córką. Dziewczynka ma porażenie mózgowe, ponadto szybko rośnie za szybko, lekarze nie wiedzą dlaczego. – Niech pani zgadnie, ile ona ma lat? – zagaduje Magda. Choć Odeta wygląda na dziesięć, strzelam, że ma osiem, bo już wiem, jaki jest problem. Nie trafiłam, Odeta ma sześć lat, jeszcze nawet nie chodzi do szkoły.

Ale nie dlatego jej mama nie może sobie pozwolić na pracę. Chociaż by chciała, świadczenie pielęgnacyjne nie pokrywa nawet dziesiątej części kosztów, które wraz z mężem ponoszą na wizyty w szpitalu. Na wizyty co najmniej dwa razy w roku dojeżdżają z miejscowości oddalonej o ponad 100 kilometrów, do kosztów paliwa trzeba doliczyć trzytygodniowy koszt pobytu Magdy w przyszpitalnym hotelu dla matki z dzieckiem. No i jedzenie, bo jej córce nieszczególnie podchodzi szpitalne jedzenie, musi jej sama gotować. A w międzyczasie, na co dzień, przez cały rok – rehabilitacja, trzy razy w tygodniu, we wtorki, czwartki i soboty.

Barbary syn bez jej 24-godzinnej obecności mógłby się teoretycznie obejść, jest oficjalnie prawie dorosły, ma już 17 lat. Mimo to od stycznia, kiedy u jej syna został ostatecznie zdiagnozowany chłoniak, Barbara jest na miejscu i czuwa. Już wcześniej bywali na tutejszym oddziale, głównie na badaniach kontrolnych, jak określa je Barbara, „jednodniówkach” (syn od dziewiątego roku życia cierpi na małopłytkowość), wyniki były dobre, dopóki w listopadzie nie pojawił się guz.

Akcja „PIękna mama” – wolontariuszka.
Zdjęcie: Aneta Wawrzyńczak

– Mieszkamy 120 kilometrów stąd, wcześniej nie musiałam korzystać z hotelu matki i dziecka, teraz jesteśmy w prawie ciurkiem od stycznia, mamy przerwy na weekendy, wracamy wtedy do domu, w poniedziałek znów mąż przywozi nas na oddział – wyjaśnia. Na co dzień niby pracuje, a niby nie, od stycznia jest na zwolnieniu, musi być przy synu. – Dbanie o siebie, o urodę? Jak się ma chore dziecko, to schodzi na dalszy plan.

Kasi szansa na skorzystanie z akcji „Piękna mama” trafiła się przypadkiem, dzisiaj akurat przyjechała tylko pod odbiór wyników. Jej córka ma cztery lata, choruje na neuroblastomę (złośliwy nowotwór), wyniki są już dobre, teraz przyjeżdżają tylko na badania kontrolne. Wcześniej spędziły tu prawie rok, przyjeżdżały na chemię, czasem były tylko tydzień, jak dostawała ją w tabletce i nic się nie działo, najdłużej na trzy tygodnie. Później, jak lekarze pozwalali, dwa-trzy tygodnie w domu i znów powrót.

W przestrzeni zakupowej HelloZdrowie znajdziesz produkty polecane przez naszą redakcję:

PROMOCJA
Zdrowie umysłu
Less Stress from Plants 60 kaps. wegański
60,00 zł 90,00 zł

Łącznie córka Kasi przeszła dziewięć takich bloków. – Ja byłam z nią wtedy cały czas, bo nie pozwalała mi wyjść nawet do łazienki, z nikim innym nie chciała siedzieć, tylko ze mną. Jak się lepiej czuła, to poszłyśmy na świetlicę, dwa razy w tygodniu przychodziła też pani, która organizowała zajęcia plastyczne, więc nawet ja z nich korzystałam, też sobie siedziałam i malowałam. Ale bywało tak, że były słabe wyniki, odporność zerowa i wtedy w grę wchodziło wyjście co najwyżej na chwilę na korytarz – wyjaśnia.

Kasia przyznaje, że u nich „i tak nie jest źle”. – Córka nie chciała jeść szpitalnych obiadów, po chemii wszystko jej śmierdziało, więc mąż co drugi dzień przyjeżdżał do nas z jedzeniem. Mieszkamy niecałe dwadzieścia kilometrów od Lublina, więc była taka możliwość. Ale tu niektóre panie przyjeżdżają z daleka, mają ponad sto kilometrów. Pozostaje więc kuchnia na oddziale, można coś wieczorem przyrządzić, usmażyć jajka, ewentualnie coś podgrzać, ale na gotowanie nie bardzo jest miejsce – zauważa.

Amelia za sprawą perfekcyjnych loków wygląda, jakby zaliczyła już fryzjera, ale to akurat zasługa genów, naturalnie takie ma. Przysiada na chwilę, jest tylko po konsultacji u dietetyczki, wcześniej była przy stanowisku stylistki (wyszło jej, że jest typem zimy). – To mi wystarczy, nie za bardzo mam czas, żeby czekać, bo córka, 13 lat, jest na onkologii – wyjaśnia. Diagnoza padła we wrześniu, od tego czasu przyjeżdżają albo na „jednodniówki” (mieszkają blisko, kilkanaście kilometrów od Lublina), albo na kilkudniowy pobyt, Amelia nocuje wtedy na oddziale, „nie ma problemu”. Nie pracuje, zrezygnowała ze względu na chorobę córki, chce jej poświęcić cały swój czas i energię. – Czy jest siła? Musi być, nie mogę sobie powiedzieć, że nie mam siły.

Akcja „Piękna mama”. Zdjęcie: Aneta Wawrzyńczak

Ania przyszła jako jedna z pierwszych. Liczy, że uda jej się załapać na pełen pakiet: była już u fryzjera, kosmetyczki, konsultantki dermatologicznej i hennie na brwi, czeka jeszcze na makijaż i paznokcie. – Raz na kilka lat chyba wypada – śmieje się. Na co dzień zajmuje się dziećmi, głównie synem, który ma 16 lat i niepełnosprawność intelektualną w stopniu znacznym dopiero uczy się czytać i pisać, jest z nim 24 godziny na dobę, jeździ na rehabilitację. – Są postępy, dopóki nie wystąpią napady padaczkowe. Wtedy wszystko wraca, cofa się w rozwoju, wszystko zaczyna się od nowa – wyjaśnia Ania. I dodaje: – No, jest ciężko. Człowiek koncentruje się tylko na dziecku, nie zajmuje się niczym innym, a już na pewno nie sobą.

Michał Sadzewicz

Edyta przysiada na chwilę na kanapie, bierze na ręce 2-letnią córkę (wcześniej, gdy była na zabiegach, zajmowały się nią wolontariuszki). Tym razem są na oddziale na tydzień, wcześniej przyjeżdżały średnio co dwa tygodnie na osiem-dziesięć dni, córka ma wrodzoną wadę nerek. Edyta: – Tutaj nocuję z nią na sali, bo ona nie da mi odejść nawet na chwilę. A jak jesteśmy w domu, to też ciągle czekamy w kolejkach do specjalistów. Na sobie w ogóle się nie skupiam, nie mam siły. Po całym dniu człowiek się tylko wykąpie, coś zje, prześpi i od rana od nowa.

Bardzo ważne jest, by móc poczuć się piękną

Natalia Voytsel jest w ferworze, przebiegając między jednym stanowiskiem a drugim śmieje się: – Za każdym razem mam plan, żeby mi dziewczyny zrobiły makijaż. I za każdym razem nie mam na to czasu.

„Piękna mama” – makijaż. Zdjęcie: Aneta Wawrzyńczak

Gdy wreszcie może przysiąść na chwilę, wyjaśnia, że w akcję „Piękna Mama” każdorazowo angażuje się około trzydziestu-czterdziestu osób. – Skąd ci wszyscy ludzie się wzięli? Anioły nam zesłały – śmieje się. Wieść o takim pomyśle rozniosła się pocztą pantoflową, co chwilę ktoś się zgłaszał, że chciałby dorzucić swoją cegiełkę. – Wszystko robimy charytatywnie i chyba czuć, że każdy chce coś zrobić od serca, prawda? Ale nie jest też tak, że nic z tego nie mamy, chociaż pieniędzy z tego nie ma, jestem pewna, że każdy może tutaj nakarmić swoje serce.

Tak mówi Natalia o współorganizatorach i wolontariuszach. O paniach biorących udział w akcji z kolei: – Bardzo ważne jest, żeby wejść na oddział z pozytywem. Bo dziecko sczytuje emocje, jak mama jest podłamana, to od razu wie, że coś jest nie tak. A jak przychodzi szczęśliwa, to się przenosi na dziecko, ono wtedy myśli: „no dobra, choruję, ale widocznie nic strasznego się nie dzieje”.

I jeszcze: – Ma się wtedy nową siłę do walki, to raz. A dwa, że jest wreszcie okazja, żeby choć na chwilę odreagować stres, oderwać się. Jak sama byłam z córką przez rok w Centrum Zdrowia Dziecka, to pobliski pasaż handlowy był dla mnie jak inny świat, bo na co dzień był tylko oddział i cztery ściany w sali. Jak widziałam, że inne dzieci idą do szkoły, a rodzice do pracy, to ryczałam. Tak brakowało mi normalności.

Wie o tym doskonale także Milena Kępowicz, w lubelskim szpitalu dziecięcym wraz z córką spędziła prawie cały rok. – Miała cztery miesiące, gdy zaczęła się leczyć, więc byłam przy niej przez cały czas. Każdy dzień, kiedy się cokolwiek działo, jakieś zajęcia czy atrakcje dla dzieci, był inny niż typowy, mijał szybciej i był niesamowicie przyjemny. Bo tak to na co dzień tylko siedzenie przy łóżeczku, badania, chemia i czarne t-shirty, które nosiłam na okrągło. W takiej sytuacji, kiedy dziecko jest chore, całkowicie zapomina się o sobie – opowiada.

Milena nie załapała się na pierwszą edycję akcji „Piękna mama”, dowiedziała się poniewczasie (w tym terminie były akurat w domu z córką „na przepustce”), od razu złapała bakcyla. – Bardzo spodobały mi się działania fundacji, więc kiedy po leczeniu wróciłam do pracy (Milena jest kierownikiem regionalnym w firmie produkującej kosmetyki do makijażu), zgłosiłam się do Natalii z ofertą pomocy przy organizacji, żeby choć ten jeden dzień był tylko dla mam – wyjaśnia. I dodaje: – To jest bardzo ważne, bo dzieci nas obserwują, bardzo wszystko przeżywają, wyczuwają, jeśli dzieje się coś złego. A kobieca psychika jest podatna na takie bodźce, jak ładnie zrobione włosy, makijaż, wydobycie z nas piękna. I jak taka mama wraca na oddział uśmiechnięta, zadowolona, zrelaksowana, to dzieci aż unoszą się nad ziemią z radości. A mamy mają siłę, żeby walczyć dalej.

„Piękna mama” – brwi.
Zdjęcie: Aneta Wawrzyńczak

Natalia jeszcze raz podkreśla: – Bardzo ważne jest, by móc poczuć się piękną. Aż przyjemnie popatrzeć na mamę, która przychodzi szara, wymęczona, smutna, a wychodzi zadbana, promienna, po prostu piękna. Od razu wtedy zmienia się tok myślenia, nastawienie. Piękno dodaje kobiecie siły, którą później może przekazać swojemu dziecku.

Po takim dniu wraca się do dziecka z nową energią

Magda wzięła się za siebie już wcześniej. Schudła prawie 20 kilogramów, stara się o siebie zadbać na co dzień, bo wyznaje zasadę: jak mama jest szczęśliwa, to i dzieci są. Do udziału w akcji fundacji „Gdy liczy się czas” została zwerbowana przemykając korytarzem, wolontariuszki ją zaciągnęły, powiedziały, że żal byłoby nie skorzystać. – No i przyszłam. Wrażenia? Bardzo fajnie, coś miłego, przede wszystkim: innego. A teraz przepraszam, zrobiłam dopiero paznokcie, lecę dalej.

Barbarę wolontariuszki fundacji „Gdy liczy się czas” złapały na oddziale. Nie wahała się, zwłaszcza że syn prosił: „mamo, idź”. Gdy rozmawiamy, zdążyła już zaliczyć fryzjera (co widać po  misternie uplecionym warkoczu dobieranym) oraz poradę stylistki (potwierdziła, co również widać, że Barbary typ urody to lato). – Czekam jeszcze na makijaż. I może pazurki sobie zafunduję? – myśli głośno.

 

Kasia: – Jak dziecko jest chore, to całe życie wywraca się do góry nogami, inne wartości są na pierwszym planie. Kiedyś w grę wchodziło, żeby sobie coś kupić do ubrania czy pójść do fryzjera. A tutaj nawet nie myśli się o czymś takim, najważniejsze, żeby dziecko się dobrze czuło.

Kasia zrobiła już brwi i włosy, oczekując w kolejce na makijaż mówi: – Że ktoś wpadł na to, by pomyśleć o tych wszystkich mamach, które non stop tu siedzą, to należy się naprawdę wielki szacunek. Ja sama wciąż pamiętam, jak nieraz miałam dość tego siedzenia, martwienia się, czy dziecko będzie chciało cokolwiek zjeść, czy będzie wymiotować, jakie będą wyniki. Przez cały rok nic innego, dzień w dzień to samo. Taki dzień to szansa, żeby oderwać się choć na chwilę od ego wszystkiego, pomyśleć o czymś innym.

„Piękna mama” – ekipa.
Zdjęcie: Aneta Wawrzyńczak

W dziecięcym szpitalu jest dziś przelotem, ale w zeszłym roku, gdy jej córka przechodziła chemię, załapała się na poprzednią edycję „Pięknej Mamy”. Dlatego wie z doświadczenia: – Po takim dniu jest inaczej, wraca się do dziecka z nową energią. Żeby coś wymyślić, żeby było inaczej, żeby jakoś to wszystko znieść.

Amelia do kosmetyczki, fryzjerki, manicurzystki chodzi tylko wtedy, gdy musi. – Na co dzień może nawet nie tyle, że czasu nie ma, po prostu się o tym nie myśli. Ale jednak jakoś staram się o siebie dbać, nawet nie dla męża, po 15 latach jest już przyzwyczajony do tego, jak wyglądam – śmieje się. Na poważnie: – Robię to głównie dla siebie. I dla córki, uważam, że to dobrze oddziałuje na dziecko. A tutaj, kompleksowo? To jest takie chwilowe oderwanie się od problemów, proszę mi wierzyć, kompletny relaks, chociaż pięć minut zapomnienia. Później wraca się do dziecka z nową energią, zdecydowanie.

Ania na zabiegi pielęgnacyjne, a tym bardziej urodowe nie może sobie pozwolić. Chyba że wypada uroczystość w rodzinie, i to też tylko większego kalibru typu wesele. – Na co dzień nie mam na to czasu, wszystko jest na mojej głowie, mąż pracuje całymi dniami, ja się zajmuję dziećmi – wyjaśnia. I dodaje: – Myśli się nieraz, że by się poszło, przede wszystkim, żeby się zrelaksować, mieć trochę czasu dla siebie, oderwać się od problemów, poczuć się kobietą. Czuję, że z tej dzisiejszej akcji wychodzę z nową energią.

Edyta zaraz razem z córeczką będzie wracać do sali, zrobiła włosy, brwi, makijaż, dowiedziała się, że jest typem urodowym chłodna jesień. I już jej wystarczy, „to i tak bardzo dużo”. – Czas na to by się znalazł, ale nawet się o tym nie myśli. A dzisiaj przyszłam z ciekawości, wolontariuszka przyszła na oddział, zaprosiła na akcję. Nie spodziewałam się, że można coś takiego w ogóle zrobić, tutaj, w szpitalu. Że można tak fajnie odreagować, usiąść na spokojnie, odprężyć się, poprawić sobie nastrój, dowartościować się. Jakoś tak mi teraz lżej na duchu, lepiej się czuję psychicznie.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Strażak i chłopiec

Strażak pozwala niewidomemu chłopcu 'obejrzeć’ swój uniform. Wideo ściska za serce

Blake Lively

Blake Lively pokazała ciążowy brzuch w ważnej sprawie. „Wszyscy możecie coś zmienić”

Syrenka Ariel

Dziewczynki z radością reagują na ciemnoskórą Ariel. „Mamo, ona wygląda jak ja” – krzyczą z zachwytu

Lekarz i pielęgniarki na korytarzu szpitalnym

Centrum Onkologii wstrzymało operacje. Instrumentariuszki protestują

Katarzyna Sokołowska

Katarzyna Sokołowska o późnym macierzyństwie: „Właśnie teraz będę mogła synowi poświęcić więcej czasu i uwagi niż 10 lat wcześniej”

Jadwiga Korzeniewska: „Nie widzę siebie w roli matki i nie mam poczucia, że przez to czegoś mi brakuje”

Ćwiczenia dla dzieci w domu – najlepsze zabawy ruchowe

Matka trzyma na rękach dziecko. Stoją przed pociągiem

W chaosie wojny kwitnie handel dziećmi. „Handlarze wkraczają do sierocińców, korzystając z braku nadzoru”

Dlaczego warto zabrać całą rodzinę na rower? Oto kilka powodów

Myszka Mickey

Uściski wracają do Disneylandu! Po dwóch latach pandemii COVID-19

„Synku, jesteś naszym aniołkiem. Zawsze będziemy cię kochać”. Ronaldo poinformował o stracie syna

„Pierwsza dostawa jest już w drodze”. Zaprojektowała „patriotyczne sneakersy”, by pomóc rodakom

Zamiast kupić iPhone’a, kupiła kamizelkę kuloodporną. Historia 7-latki z Ukrainy chwyta za serce

Tweet/ Anastasiia Lapatina

Gotowa była umrzeć, żeby ocalić dziecko. Zdjęcie Olgi z Kijowa staje się symbolem

Dzieci

„Chcę żyć”, „Proszę, uratujcie moje życie” – ukraińskie dzieci z poruszającym apelem do państw NATO

Kobieta trzyma dziecko na rękach

UNICEF: Ponad milion dzieci uciekło z Ukrainy przed wojną do krajów sąsiednich. „Dzieci w Ukrainie rozpaczliwie potrzebują pokoju”

Ukraiński chłopiec

Zapłakany ukraiński chłopiec przekroczył granicę w Medyce. To wideo rozdziera serce

„Nie ma czystego altruizmu. Coś sobie po prostu tym pomaganiem kompensujemy” – mówi Kasia Nicewicz, która od kilku lat rozdaje bezdomnym herbatę i ciepłe posiłki

dzieci w czapkach świętego mikołaja

Warto wierzyć w Mikołaja!

Spencer Elden pozywa Nirvanę za okładkę z jego wizerunkiem

Niemowlak z okładki albumu „Nevermind” ma dziś 30 lat i oskarża Nirvanę o promowanie dziecięcej pornografii

„Czasem słyszę, że w gabinecie jestem poważniejszy niż w mediach społecznościowych. A ja nie mogę żartować, że ktoś ma raka” – mówi dr n. med. Paweł Kabata

Mateusz Kozielecki, socjolog i aktywista

„Chęć posiadania własnych dzieci, biologicznych, to jakiś element rasizmu, trochę nacjonalizmu, a trochę ma charakter przygotowywania się do wojny” – mówi Mateusz Kozielecki

Mata do tańczenia – na co zwrócić uwagę przed zakupem?

Dziecko w nagrzanym aucie. Policjantka krok po kroku wyjaśnia, co należy zrobić

Dziecko w nagrzanym aucie. Policjantka krok po kroku wyjaśnia, co należy zrobić

Najpopularniejsze

Kobieta wąchająca kwiat

Choroby mają zapach – wiedziałaś o tym?

Ćwiczenia na biust

Ćwiczenia na biust. 6 sposobów na jędrne piersi

Kobieta mindfulness

Mindfulness dla początkujących. Kasia Bem zdradza 5 prostych zasad uważności

kobieta na wydmach

„Odpuszczanie” jest dobre dla ambitnych i konsekwentnych kobiet – podpowiada nam psycholożka Anita Kruszewska

8 rzeczy, za które pokochają cię twoje stawy. Nie tylko wysiłek fizyczny!

Kobieta ćwiczy

Ćwiczenia na wzmocnienie kręgosłupa – łatwe i skuteczne

Kobieta w stroju fitness

Oponka na brzuchu. Jak zredukować ten problem?

Przysiady bułgarskie – ćwiczenie na zgrabne uda i pośladki/Pexels

Przysiady bułgarskie – ćwiczenie na zgrabne uda i pośladki

Ćwiczenia na rozciąganie barków

Rozciąganie stawów barkowych – te ćwiczenia na pewno ci się przydadzą

7 najgorszych typów butów dla twoich stóp. Jakie obuwie może być niebezpieczne?

Odczuwasz lęk i niepokój, choć nic złego się nie dzieje? Sprawdź, co może ci dolegać

Intymne dolegliwości rowerzystek. Sprawdź, jak zadbać o siebie w trakcie rowerowych wojaży

Kobieta ćwiczy

Dzień się dopiero rozpoczął, a ciebie już ktoś wyprowadził z równowagi? Poznaj 5 kroków, które pozwolą zapanować nad emocjami

Ty zawsze w trzech swetrach, a dalej ci zimno? Oto kilka możliwych przyczyn

Kasia Bigos trenerka

Ćwiczenia z hantlami – wypracuj smukłe ramiona

Smartfon a dolegliwości / istock

Smartfon a dolegliwości, które może wywołać. To nie tylko bezsenność

×