Przejdź do treści

Influencerka narzeka na płacz dzieci w samolocie. Sandra Kubicka odpowiada: „Jak komuś przeszkadzają, to może zawsze wynająć sobie prywatny samolot”

Sandra Kubicka - Hello Zdrowie
Sandra Kubicka / Fot. mwMedia
Podoba Ci
się ten artykuł?

„Chyba muszę oddać słuchawki do reklamacji, niestety nie wytłumiły dźwięku. Co sądzicie o dzieciach w samolocie? Współczuję rodzicom…” – ten post Agi Wis, influencerki znanej jako Agatestuje, wywołał burzę w sieci. I sprowokował szerszą dyskusję na temat miejsca dzieci w społeczeństwie i skutków separowania ich od innych. Głos w sprawie zabrały m.in. Sandra Kubicka i Zosia Ożarek-Wodzinowska.

Samolot to publiczny środek komunikacji

Coraz częściej i głośniej wybrzmiewają głosy osób, które otwarcie mówią, że nie lubią dzieci i nie podoba im się ich obecność w wielu miejscach przestrzeni publicznej. Media co rusz opisują kolejne kontrowersyjne i budzące skrajne opinie pomysły przedsiębiorców proponujących „godziny bez dzieci” na basenach, lokale „wolne od dzieci”, a hotele tylko dla dorosłych czy zakazy zabawy na placach, skwerach czy boiskach nawet nie budzą już zdziwienia. Oliwy do ognia od czasu do czasu dolewają też influencerzy, którzy mają spore zasięgi i wpływ na opinie sporej części społeczeństwa.

Jedną z takich osób jest Aga Wis, czyli Agatatestuje, która ostatnio na swoim instagramowym profilu narzekała na płaczące dzieci, które przeszkadzały jej podczas podróży samolotem.

Chyba muszę oddać słuchawki do reklamacji, niestety nie wytłumiły dźwięku. Co sądzicie o dzieciach w samolocie? Współczuję rodzicom…” – pisze pod opublikowaną rolką Wis.

Na nagranym przez nią wideo ma wyraźnie niezadowoloną minę, a w tle słychać płacz małego dziecka, które próbują uspokoić podróżujący z nim rodzice.

Do wyświetlenia tego materiału z zewnętrznego serwisu (Instagram, Facebook, YouTube, itp.) wymagana jest zgoda na pliki cookie.Zmień ustawieniaRozwiń

Pod wpisem influencerki pojawiło się sporo głosów krytykujących takie podejście. Jedną z osób, która postanowiła wyrazić swoją opinię na ten temat, była Sandra Kubicka.

„A co mamy sądzić?” – zaczęła. „Dziecko to człowiek, a jak jest małe, to nie rozumie, dlaczego go uszy bolą. Samolot to publiczny środek komunikacji, tak jak autobus czy tramwaj. Jak przeszkadzają komuś dzieci w samolocie, to może zawsze wynająć sobie prywatny. Zawsze spinają się o dzieci te, które ich nie mają i nie mają pojęcia, jak bardzo jest to stresująca sytuacja dla rodzica” – zauważa celebrytka.

Wiele komentujących zwraca uwagę na to, że przecież dzieci są nieodłączną częścią naszego społeczeństwa i separowanie ich, aby zapewnić pozostałym komfort, nie doprowadzi do niczego dobrego.

„Co się dzieje z ludźmi, że przeszkadzają im płaczące dzieci w samolocie? Przecież każdy z nas kiedyś był dzieckiem i każdy płakał” – pyta jedna z obserwatorek Agi Wis. „Tolerujemy psy w restauracji, ale dzieci w samolocie już nam przeszkadzają” – dodaje inna.

młode Rosjanki - Hello Zdrowie

Getta dla dzieci?

Rolkę influencerki skomentowała też Zosia Ożarek-Wodzinowska, czyli MigatoMama, która swoją twórczością w internecie udowadnia, że dzieci to przecież po prostu mali ludzie, zasługujący na taki sam szacunek jak każdy dorosły. Na pytanie Agi Wis, co inni sądzą o dzieciach w samolocie, odpowiada w przewrotny sposób.

„Po co się ograniczać? Powiedzcie, co myślicie o dzieciach w autobusach, tramwajach, sklepach, kościołach? W ogóle na dworze, poza domem? Albo wiecie co, nie. Co myślicie o dzieciach w domu, ale w blokach? Wiecie, tam mieszkają ludzie dookoła, obok tych płaczących dzieci. Jak można tak żyć?” – ironizuje. „Niektórzy mówią: wydzielmy osobne miejsca dla dzieci, takie wiecie enklawy” – dodaje, zmieniając już nieco ton wypowiedzi.

I zwraca uwagę, że byli już tacy, którzy kiedyś „wpadli na podobny pomysł, tylko wtedy nie chodziło o dzieci”. Zosia Ożarek-Wodzinowska zaznacza, że dzieci w samolocie, autobusie, poza domem czy w bloku to „normalna sprawa”.

Dzieci to ludzie. Mali ludzie, których powinniśmy w świecie przywitać z otwartymi ramionami, życzliwością i empatią. Inaczej sami za paręnaście lat obudzimy się z ręką w, nomen omen, nocniku, czyli otoczeni egoistami obojętnymi na los drugiego człowieka” – przestrzega.

Jak zaznacza MigatoMama, małe dzieci dopiero uczą się regulacji emocji i funkcjonowania w społeczeństwie. Według niej ciężko będzie im to opanować, jeśli będą z niego wykluczane. Zwraca też uwagę na to, że izolując dzieci od „reszty ludzi”, izolujemy też ich matki, a przecież, jak podkreśla, macierzyństwo to nie koniec życia. To czas, żeby czerpać z życia garściami, a nie zamykać się w domu.

Do wyświetlenia tego materiału z zewnętrznego serwisu (Instagram, Facebook, YouTube, itp.) wymagana jest zgoda na pliki cookie.Zmień ustawieniaRozwiń

Aga Wis odniosła się do fali negatywnych komentarzy na temat jej wpisu. Podkreśla, że kocha dzieci, „ale to nie znaczy, że każda sytuacja z ich udziałem jest komfortowa dla wszystkich i że nie można o tym powiedzieć głośno”. Pisze, że jej szeroko komentowana wypowiedź była komentarzem dotyczącym jednej konkretnej sytuacji. I, jak dodaje, to nie jest kwestia „posiadania dzieci”, tylko „normalnego doświadczenia i granic komfortu”.

Podoba Ci się ten artykuł?

Powiązane tematy:

Podoba Ci
się ten artykuł?