Przejdź do treści

HELLO PIONIERKI: Jak Zofia Baltarowicz-Dzielińska, dzięki aktowi męskiemu, szturmem zdobyła dla kobiet krakowską Akademię Sztuk Pięknych

Zofia Baltarowicz-Dzielińska /grafika: Joanna Zduniak
Zofia Baltarowicz-Dzielińska /grafika: Joanna Zduniak
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim

Kiedy Jacek Malczewski zobaczył jej prace, nie miał wątpliwości, by – choć był przeciwny studiowaniu kobiet – wstawić się za nią u innych profesorów. Zofia Baltarowicz-Dzielińska musiała otworzyć jeszcze wiele zamkniętych drzwi, by wejść do uczelnianej pracowni rzeźbiarskiej. „Koleżanka Baltarowicz to nie kobieta. Koleżanka Baltarowicz to człowiek” – mówili o niej koledzy. Oto historia pierwszej studentki krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych!

 

To wymagało wielkiej odwagi. Najpierw musiała przekonać do pomysłu studiowania sztuk pięknych konserwatywną matkę, która uważała, że „najwznioślejszy cel życia każdego Polaka” to praca na roli połączona z pracą społeczną i zawód artystki nie jest odpowiedni dla panienki z dobrego domu. Zanim w planach Zofii pojawił się Kraków, dwa lata spędziła studiując rzeźbę w Wiedniu, ale kiedy wybuchła I wojna światowa, matka nie pozwoliła jej wracać na uczelnię. Ze zgryzoty dziewczyna zachorowała, ale lekarz przemówił matce do rozumu: „Zmartwienie ogromnie szkodzi w chorobach serca. Jeżeli pani chce, ażeby córka żyła, musi jej pani pozwolić na studia.”

Stanęło na wyjeździe do Krakowa, bo w pobliskiej Bochni mieszkali krewni, którzy zobowiązali się zaopiekować dziewczyną. „Był wrzesień 1917 roku. Zwinęłam moje szkice, rysunki i studia olejne w gruby rulon, wysoki na półtora metra. Niosąc w jednej ręce walizkę, a w drugiej ciężki rulon, wsiadłam do krakowskiego pociągu. […] Zapewniwszy sobie mieszkanie, postanowiłam rozpocząć atak na Akademię. Wiedziałam, że moje przedsięwzięcie jest rewolucyjne i że profesorowie Akademii będą robili trudności” – opisała w swoim pamiętniku.

Oczywiście wiedziała, że krakowska Akademia Sztuk Pięknych nie przyjmuje kobiet, ale nie uważała tego za przeszkodę nie do pokonania: „Portier z pewnym zdziwieniem podał mi adres mieszkania państwa Malczewskich, które w tym czasie mieściło się przy ulicy Krupniczej. Można by się zastanowić, dlaczego mając zamiar studiować rzeźbę, chciałam w pierwszej kolejności zobaczyć się ze znanym mi jedynie z jego obrazów malarzem Jackiem Malczewskim. Wynikało to z wewnętrznego przekonania, że jedynie człowiek genialny potrafi zrozumieć moje pragnienie studiowania tam, gdzie dla kobiet wszystkie regulaminy zabroniły dostępu. I nie omyliłam się” – czytamy dalej.

Zofia na szczęście nie wiedziała wówczas także, że Jacka Malczewskiego uważano za największego przeciwnika dopuszczenia kobiet na studia w Akademii. „Po chwili z pokoju, skąd dochodził gwar licznie zebranych gości, wszedł Jacek Malczewski i zapytał po prostu: ‘Czego pani sobie życzy? Ja, panie profesorze, pragnę być przyjęta na studia do Akademii. A czy pani nie wie, że dla kobiet wstęp na studia w Akademii jest wzbroniony? Wiem, panie profesorze, ale wierzę w to, że pan profesor po obejrzeniu moich szkiców przyjmie mnie do Akademii.’ Usłyszawszy tę śmiałą odpowiedź, Jacek Malczewski zmierzył mnie piorunującym wzrokiem od stóp po głowę. […] Po chwili, która wydawała mi się bardzo długa, powiedział uprzejmie: ‘Proszę niech pani usiądzie’. To dobry znak – pomyślałam, usiadłam przy stole naprzeciw Jacka Malczewskiego” – ze szczegółami opisała tę decydującą o jej życiu rozmowę w zachowanym do dziś pamiętniku.

W rzeczywistości słynny malarz odesłał ją do profesora kierującego pracownią rzeźby, prof. Laszczki. Tu znowu oddajmy głos naszej bohaterce: „Kiedy usłyszał, z czym Jacek Malczewski mnie do niego przysłał, zawołał zdumiony: Co? Jacek Malczewski prosi, ażeby kobietę przyjąć do Akademii? Usadowiona w wygodnym fotelu, nie potrzebowałam obserwować wyrazu twarzy mego przyszłego profesora, ażeby przekonać się, jakie wrażenie robią na nim moje prace. Konstanty Laszczka, przerzucając w stojącej pozycji rozłożone na stole szkice, nie oglądał ich w milczeniu, jak to czynił Malczewski. Z ust jego wydobywały się nieustanne okrzyki: Co za rozmach… Jaka śmiała linia… Talent, talent… Jednak po skończonym przeglądzie Laszczka, podobnie jak i Malczewski, nieszybko zdobył się na wypowiedzenie swej decyzji” – opisała.

Ostatecznie prof. Laszczka wysłał ją do dziekana, dziekan do rektora, a ten do Senatu uczelni. Po dwóch miesiącach przepychanek wydano jednak zgodę na udział Zofii Baltarowicz z podlwowskiego Jaryczowa Starego w zajęciach z rzeźby. Na pierwszym roku nie była studentką, ale hospitantką, bez prawa zdawania egzaminów. „Po dwóch miesiącach intensywnej pracy wykonałam dużych rozmiarów akt męski. Senat akademicki w komplecie przyszedł oglądać tę rzeźbę. Po obejrzeniu oświadczono: Zofia Baltarowicz zostaje na drodze wyjątku przyjęta do Akademii Sztuk Pięknych na rzeźbę. Wstęp do Akademii dla kobiet został zdobyty!” – tak opisała pierwsze tygodnie na uczelni.

W tym czasie w prywatnej Warszawskiej Szkole Sztuk kobiety studiowały już od 1904 roku. Krakowska Akademia jednak twardo utrzymywała zakaz wstępu dla kobiet. Determinacja i talent Zofii odmieniły losy krakowskiej ASP na zawsze. Kiedy na drugim roku zachorowała i przez cztery miesiące była nieobecna, po powrocie, w pracowni rzeźbiarskiej, było już kilka kolejnych studentek.

W przestrzeni zakupowej HelloZdrowie znajdziesz produkty polecane przez naszą redakcję:

Zdrowie umysłu
Less Stress from Plants 60 kaps. wegański
60,00 zł

W archiwum ASP nie ma śladu po studiach Zofii w latach 1917‒1920, a jeszcze do niedawna historii pierwszej studentki krakowskiej ASP nie było w żadnym opracowaniu. Z ogromnym zaskoczeniem kilka lat temu odkryła to Iwona Demko, rzeźbiarka, feministka, wykładowczyni akademicka: „Gdyby nie starania własne Zosi, która pozostawiła po sobie wiele osobiście napisanych życiorysów oraz artykułów prasowych, nie mogłabym odnaleźć jej historii teraz, 100 lat po tym, jak przekroczyła próg krakowskiej akademii. Gdyby ona sama o to nie zadbała, nigdy nie poznalibyśmy jej losów” – napisała autorka jej biografii. Swoją drogą, historia odzyskania pamięci o Zofii Baltarowicz-Dzielińskiej na krakowskiej ASP to materiał na inny, równie emocjonujący, co zaskakujący artykuł. Iwona Demko napotkała na tej drodze wiele przeciwności, jakich nie spodziewalibyśmy się w obecnych czasach.

Zofia Baltarowicz studiowała na krakowskiej akademii do 1920 roku, potem studia przerwała, wróciła w rodzinne strony, wyszła za mąż za Kazimierza Dzielińskiego, malarza i żołnierza Legionów i urodziła córkę Danutę. Do Krakowa wróciła w 1945 r. Rok później podjęła kolejny szturm na krakowską ASP – zapisała się ponownie na studia, by zdobyć dyplom otwierający jej drogę do organizacji i zrzeszeń dla artystów. Była to gwarancja nieco lepszych zarobków, choć i tak żyła bardzo skromnie. Jej córka także była rzeźbiarką, mieszkały i pracowały razem do śmierci Zofii w 1970 r. Rzeźby obu pań Dzielińskich można oglądać m.in. w krakowskim parku Jordana. Najlepsze prace Zofii przepadły w czasie wojny.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Madonna

Madonna ostro o komentarzach odnośnie do swojego wyglądu: „Stałam się celem mizoginii i ageizmu”

„Wygląda, jakby rozbierał mnie w swojej głowie”. Kobiety ćwiczące na siłowniach głośno sprzeciwiają się takim zachowaniom

Kobieta trzyma pigułkę w dłoni

Nowy Jork zapewni kobietom darmowe pigułki aborcyjne! Będą dostępne w miejskich klinikach zdrowia seksualnego

„Sposób posługiwania się pieniędzmi jest psychologicznym portretem – naszym własnym, ale też naszego związku” – mówi psycholożka Marta Mizera

„Urlop menstruacyjny nie powinien doprowadzać do nierówności, do faworyzowania męskich pracowników. Pytanie, czy Polska jest na to gotowa” – mówi Paulina Wasiluk z Zespołu Urlop Menstruacyjny

Katarzyna Nosowska

Katarzyna Nosowska odniosła się do swoich słów o feminatywach. „Chciałabym, żebyśmy poszli dalej”

Nowy raport „Polki w Medycynie”: Kobiety znacząco przeważają na kierunkach medycznych, ale tytuł profesora zyskują w większości mężczyźni

Kobiety w hidżabach

W Afganistanie zakazano kobietom wstępu na uniwersytety. Koszmar Afganek się spełnia

Mężczyzna sprząta

„Twoja żona jest twoją partnerką, nie matką” – przypominają mężczyźni w mediach społecznościowych. Te nagrania to hit TikToka

„Nagle okazało się, że jestem formatowana pod aktorkę-seksbombę”. Scarlett Johansson o trudnych i przykrych początkach kariery

Lek. Aleksandra Śremska została drugą w historii kobietą na czele Bydgoskiej Izby Lekarskiej. „Liczą się kompetencje. Kobiety powinny w siebie wierzyć”

Kate Winslet

Kate Winslet o starzeniu się: „W dojrzałym wieku stajemy się bardziej kobiece, silniejsze i seksowne”

Kobieta stoi na stacji metra

Holandia zmienia prawo. Tabletkę aborcyjną będzie mógł przepisać lekarz rodzinny

Seksizm życzliwy to dyskryminacja w białych rękawiczkach / fot. Getty Image

Seksizm życzliwy to dyskryminacja w białych rękawiczkach: „Musimy porzucić bonusy, które wynikają z pozornie lepszego postrzegania kobiet”

Swiatłana Cichanouska. Pierwszą wojnę stoczyła o zdrowie syna, drugą wypowiedziała białoruskiemu reżimowi

„Starzenie się jest cholernie seksowne”. Julia Fox wypowiada wojnę koncernom sprzedającym „przeciwstarzeniowe” kosmetyki

Stadion w Katarze

„Śmierć tysięcy pracowników dalej pozostaje bez śledztwa”. Co trzeba wiedzieć o Mistrzostwach Świata w Katarze?

Anne Hathaway

Anne Hathaway do przywódców najbogatszych państw świata: Wykorzystujemy kobiety. Musimy przestać karać je za troskę

Polska kardiolożka w elitarnym gronie najlepszych naukowców z całego świata

„Nie ma rozmowy o dojrzałej kobiecości bez zastanowienia się nad tym, jaką się było dziewczynką” – mówi Sylwia Szwed z „Kosmosu dla dziewczynek”

Alanis Morissette ostro o branży muzycznej, która dyskryminuje kobiety. W proteście nie pojawiła się na ważnej ceremonii

Aga Wojciechowska: Kobietom jest znacznie trudniej w zawodzie strażaka, ale to nie oznacza, że są dyskryminowane

Nastolatek

Syn opowiedział o „zabawie” z kolegami. Jak rodzice powinni zareagować, tłumaczy edukatorka seksualna

Kadr z serilau chirurdzy /fot. abc.com

„To są takie kobiety, których nie lubimy”. Jak być albo nie być „Chirurgów” zawisło na włosku przez lożę starszych mężczyzn

×