Przejdź do treści

„Pieniądze można porównać do zakładania maseczki tlenowej w samolocie. Najpierw zakładasz ją sobie, potem dzieciom. Z finansami jest tak samo” – mówi Dominika Nawrocka, edukatorka finansowa

Dziś jest najlepszy ostatni dzień, żebyś zaczęła zajmować się swoimi pieniędzmi
Dominika Nawrocka. Zdj: archiwum pruwatne
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Shay Mitchell zrobiła coming out na TikToku
Carmen Dell’Orefice w półnagiej sesji zdjęciowej. 91-letnia supermodelka zachwyca!
W tym roku literacki Nobel należy do kobiety. Otrzymała go Annie Ernaux, francuska pisarka
Gwiazdy ścięły włosy. To ich gest solidarności z Irankami po śmierci Mashy Amini
Velma ze „Scooby Doo” zakochana w dziewczynie. „Ten gatunek coraz bardziej odzwierciedla różnorodność prawdziwego świata”

Zajmuje się edukacją finansową kobiet. Pisze książki, organizuje szkolenia. Uruchomiła ogólnopolską sieć klubów edukacji finansowej  – Kluby Kobieta i Pieniądze. Dlaczego kobietom potrzebna jest ta wiedza? – Bo bieda w Polsce ma twarz 60-letniej emerytki, która całe życie poświeciła rodzinie i nie zadbała o swoją finansową przyszłość – mówi Dominika Nawrocka, edukatorka finansowa.

 

Aleksandra Kisiel: Mam jedną, może dwie najbliższe przyjaciółki, z którymi rozmawiam o pieniądzach. Z koleżankami, dalszymi znajomymi prędzej będę rozmawiać o seksie, ciąży i połogu – bardzo intymnych sprawach, niż o kasie. Dlaczego nawet mnie, wykształconej, samodzielnej kobiecie z dużego miasta jest tak ciężko mówić o finansach?

Dominika Nawrocka: A ile masz czasu na naszą rozmowę? (śmiech) W telegraficznym skrócie i dużym uproszczeniu, nasza niezręczność w rozmawianiu o pieniądzach i niezręczność w postępowaniu z nimi wynika z kultury, w jakiej się wychowałyśmy. I w jakiej wychowały się nasze mamy i babcie, więc siłą rzeczy nas wychowały tak samo. W Polsce, w której jest mnóstwo przedsiębiorczych kobiet, nadal uważa się, że pieniądze to nie jest kobiecy temat. Że w ogóle rozmawianie o pieniądzach jest nietaktem. Jesteśmy bardzo pracowici, czyli chcemy te pieniądze zarabiać, ale już mówić o nich, mądrze zarządzać – jest zdecydowanie gorzej.

Druga sprawa to przeświadczenie, że od zarabiania jest mężczyzna. Przeświadczenie krzywdzące dla obu płci. Bo raz, obarcza mężczyznę wielką odpowiedzialnością. A dwa – zakłada kobietom klapki na oczy. A program 500 plus sprawił, że te klapki jeszcze trudniej zdjąć. Kobiety, które dostały świadczenie rodzinne, zaczęły rezygnować z pracy i to jest niepokojące, bo pokazuje, jak krótkowzroczne jest nasze myślenie o pieniądzach. Teraz są, bo mąż zarabia, państwo dorzuca kolejne kwoty, więc kobieta rezygnuje z pracy, bo dzieci, bo rodzina najważniejsza. Ale mąż może stracić pracę albo i życie. A dzieci skończą 18 lat, pójdą w świat, skończy się 500 plus. A my kobiety później też mamy życie, swoje życie.

Trzecia sprawa to brak edukacji finansowej. I to chyba dotyczy obu płci. W domach nie uczymy się, jak zarządzać pieniędzmi, jak je inwestować. Najczęściej słyszymy tylko, że trzeba je zarabiać i ewentualnie żyć oszczędnie. A resztę robimy „jakoś tak” intuicyjnie. W szkole wiadomo, nie ma edukacji finansowej. A gdy wkraczamy w dorosłe życie, rzadko kiedy mamy chęć zastanowić się, jak będziemy zarządzać pieniędzmi i dokąd zmierzamy finansowo. Najpierw samodzielnie, a później z partnerem. Na początku miesiąca płacimy rachunki, a potem – żyjemy, bez planu, z założeniem, że „jakoś to będzie”.

Gdy mowa o finansach, to porównanie do zakładania maseczki tlenowej w samolocie, pasuje jak ulał. Najpierw zakładasz ją sobie, potem dzieciom. I z finansami jest tak samo

Czyli Polki nie myślą przyszłościowo?

Zabezpieczenie finansowe nie jest priorytetem Polek. To bardzo krótkowzroczne patrzenie, które rodzi poważne konsekwencje. Statystyki są nieubłagane. Bieda w Polsce ma twarz 60-letniej emerytki, która całe życie poświeciła rodzinie, a teraz jest albo rozwiedziona, albo owdowiała i musi utrzymywać się z prac dorywczych i najniższej emerytury. Takie są fakty.

Kobiety, które mają rodziny, niestety wiecznie myślą w kategoriach „my”. My rodzina, my rodzice, my z mężem. Nie ma miejsca na „ja”, również w kwestii zabezpieczenia przyszłości. A gdy mowa o finansach, to porównanie do zakładania maseczki tlenowej w samolocie, pasuje jak ulał. Najpierw zakładasz ją sobie, potem dzieciom. I z finansami jest tak samo. Najpierw zabezpieczam siebie, swoje osobiste sprawy finansowe, bo za tym automatycznie pójdzie zabezpieczenie dzieci i będzie pozytywnie wpływało na całokształt spraw rodzinnych.

Edukacja finansowa jest kluczem do wszystkiego. Jak jej nie dostałyśmy w domu czy szkole, trzeba ją nadgonić w dorosłości. Często jest tak, że dopiero kryzys: utrata pracy, choroba, śmierć partnera czy rozwód zmuszają kobiety do zainteresowania się tematem finansów. Dlatego ja postawiłam sobie za cel uczyć kobiety o finansach osobistych, zanim ten kryzys się pojawi albo jak z takiego kryzysu wyjść jak najszybciej. Bo pieniądze lubią czas. I można go poświęcić na budowanie majątku i bezpieczeństwa finansowego, albo na wpadanie w tarapaty finansowe i wychodzenie na zero.

Jak dobrze zarządzać finansami?

Czy u ciebie też zaczęło się od kryzysu?

Tak, i to takiego podwójnego. Pierwszy nie był bardzo dotkliwy, bo dotyczył niepotrzebnych młodzieńczych zobowiązań. Drugi bardziej bolesny, bo chodziło o kryzys w małżeństwie i pytania typu: rozwodzić się czy nie? Co wtedy z pieniędzmi? Co wtedy z naszym majątkiem? Wtedy zaczęłam się interesować finansami, moimi finansami. Uświadomiłam sobie, że jeśli miałabym wcześniej nad nimi większą kontrolę to dużo prościej byłoby mi podejmować tak ważne życiowe decyzje. Wiele kobiet doprowadza do takiej sytuacji. Nie zajmują się swoimi czy domowymi pieniędzmi. Nie wiedzą, jaką mają sytuację finansową. Dlatego życiowe kryzysy są spotęgowane dodatkowo pieniędzmi. A one nie są niczemu winne. To my same jesteśmy winne takich sytuacji.

Jak w takim razie nie dopuścić do tego?

Przede wszystkim świadomie uznać temat pieniędzy za istotny w swoim życiu teraz i w przyszłości. A co za tym idzie wygospodarować trochę czasu i zacząć… zgłębiać temat. Dzięki edukacji finansowej każda z nas w końcu zrozumie, że zarabianie pieniędzy to zaledwie pierwszy krok w całym ekosystemie naszych osobistych finansów. Ciąg dalszy to zarządzanie pieniędzmi i następnie ich pomnażanie i świadome budowanie majątku w oparciu o aktywa dochodowe. Co to wszystko znaczy? Weź książkę, zacznij szukać informacji, wyjdź z domu na szkolenie.

Żeby nie brzmiało to tak strasznie, to powiem, że warto skupić się na budżecie domowym i jego skutecznym zarządzaniu. Wiele lat temu nauczyłam się najlepszego w moim przekonaniu sposobu zarządzania domowym budżetem, który stosuję do dziś. I do dziś korzystam z mężem z pliku w Excelu, w którym zapisujemy i analizujemy nasze wydatki. Te kilkanaście lat temu nazywał się „Wychodzimy na prostą”. Teraz zmienił nazwę, ale nadal jest w użyciu.

W przestrzeni zakupowej HelloZdrowie znajdziesz produkty polecane przez naszą redakcję:

PROMOCJA
Zdrowie umysłu
Less Stress from Plants 60 kaps. wegański
60,00 zł 90,00 zł
„Jak łączy pan karierę z wychowywaniem dzieci?”. Ania Kęska bierze pod lupę pytania, których mężczyźni nigdy nie usłyszą, a kobiety są nimi bombardowane

I co w nim zapisujecie?

Absolutnie wszystkie wydatki. I do tego zawsze zachęcam kobiety, które przychodzą na moje warsztaty, spotkania, należą do Klubów Kobiety i Pieniądze”. Zbieram paragony, a mój mąż ewidencjonuje je w tym arkuszu kalkulacyjnym. Raz w miesiącu siadam do analizy. Oglądam sobie te nasze wydatki. Bo w codziennym biegu łatwo wiele rzeczy przeoczyć.

Czy takiego speca jak ty, może cokolwiek zaskoczyć w kwestii wydatków?

No ba! Ostatnio zdębiałam, jak zobaczyłam, ile pieniędzy zostawiamy w aptece! Jesteśmy zdrową, czteroosobową rodziną. W aptece jestem raz czy dwa razy w miesiącu. Jakieś leki bez recepty, coś na wzmocnienie odporności, apteczne kosmetyki – czasem przeziębienie. Ale jeszcze dorzucę lizaki dla dzieciaków, farmaceutka zaproponuje suplement i bum, robi się kilkaset złotych! Nie miałabym świadomości, gdzie te pieniądze zniknęły, gdybym nie zbierała paragonów! Naprawdę zachęcam każdą czytającą to osobę, żeby zaczęła swoją finansową edukację właśnie od tego. Dziś jest najlepszy i zarazem ostatni dzień, żebyś zaczęła myśleć o osobistych finansach.

W Polsce, w której jest mnóstwo przedsiębiorczych kobiet, nadal uważa się, że pieniądze to nie jest kobiecy temat. Że w ogóle rozmawianie o pieniądzach jest nietaktem

To od czego zacząć?

Od budżetu domowego! Możesz go zrobić teraz, w środku miesiąca. A jeśli wolisz zacząć „od pierwszego” już teraz zbieraj paragony i raz w tygodniu siądź wieczorem do tych świstków i zobacz, na co wydajesz pieniądze. Następnie zacznij miesiąc z planowaniem finansów, a nie życiem na spontanie.

Ja uczę i sama od lat stosuję taką samą metodę zarządzania budżetem, którą uważam za najlepszą. Polega na tym, że pensję dzielimy na kilka mniejszych części – dokładnie sześć. I nieważne, czy dostajesz jedną pensję, czy masz kilka źródeł utrzymania. Każdą kwotę, którą dostajesz, dzielisz tak samo.

Najlepiej jest założyć sobie sześć kont w bankowości elektronicznej. To jest darmowe. Każde możemy nazwać tak, jak dany podbudżet. Wtedy łatwiej kontrolować wszystko. Do trzech z tych subkont można wziąć karty płatnicze, bo podstawowa zasada brzmi: nie przerzucamy pieniędzy z jednej „kupki” na drugą! Trzeba tak gospodarować, żeby nie zabrakło. Jak zacznie brakować, są tylko dwa rozwiązania: przyciąć koszty albo zwiększyć dochody. Naprawdę inaczej się nie da.

Dominika Nawrocka /fot: archiwum prywatne

Moje podbudżety wyglądają następująco: na życie, czyli bieżące rachunki, czynsz, kredyt mieszkaniowy, jedzenie, paliwo, bilety komunikacji miejskiej idzie 55 proc, maksymalnie 60 proc. Ja się trzymam 55 proc. Bo jeśli ktoś na życie, bieżące sprawy wydaje całą swoją pensję, to musi to jak najszybciej zmienić! GUS i większość instytucji finansowych rekomenduje, żeby na przeżycie nie wydawać więcej niż 60 proc. dochodów. Do tego subkonta mam kartę i płacę nią za zakupy, z tego konta idą przelewy na rachunki, etc.

Zostaje 45 proc. Mnóstwo pieniędzy!

10 proc. idzie na duże wydatki. Na osobnym koncie gromadzę pieniądze na wakacje, zmianę auta, remont, czyli na takie wydatki, których z bieżącego budżetu, tych 55 proc., nie pokryję, bo mi na jedzenie nie starczy.

Kolejne 10 proc. idzie na inwestycje. Gromadzę pieniądze na rachunku bankowym i potem je inwestuję.

10 proc. to pieniądze na edukację: moją, męża, dzieci. Z tych pieniędzy kupujemy książki, płacimy za zajęcia dodatkowe, fundujemy sobie kursy czy studia podyplomowe. I tak, drogie mamy, też macie prawo, a nawet obowiązek inwestować w swoją edukację, nie tylko w dzieciaki! Rodzice też muszą się rozwijać. Podkreślam to, bo wiele kobiet, z którymi pracowałam, po urodzeniu dzieci wszystko inwestowały w maluchy.

"Do roboty, pasożyty, i zarobić sobie na co chcecie". Członkinie Fundacji Akcja Menstruacja są załamane "festiwalem nienawiści" w sieci

10 proc. to budżet na przyjemności. Kino, restauracja, paznokcie, słodycze, alkohol, etc. Gdy masz zabezpieczony taki osobny budżet, jest przyjemniej. Wiesz, że pracujesz nie tylko po to, żeby przeżyć, inwestować, rozwijać się, ale masz też jakąś pulę na „zrobienie sobie dobrze”. Ja mam w portfelu kartę z literką „P” i wyciągam ją, gdy kupuję dzieciom słodycze – tylko w piątki, taki mamy zwyczaj albo gdy idziemy do kina, albo gdy kupuję sobie coś „extra”.

Ostatnia kupka to 5 proc. na dobroczynność. Tutaj się zawsze pojawiają najgłośniejsze protesty. Ale trzeba systematycznie wspierać finansowo innych ludzi i organizacje. Polacy nie są fanami systematycznego wsparcia żywą gotówką. Raz w roku dajemy kasę na WOŚP, ale mało kto regularnie przekazuje jakieś kwoty w postaci zlecenia stałego, polecenia zapłaty, etc. A te są bardzo ważne dla wielu organizacji, bo gdy wiedzą, że mogą liczyć na regularnie wpłacane pieniądze, mogą lepiej planować pracę i skuteczniej pomagać innym.

Ja uczę i sama od lat stosuję taką samą metodę zarządzania budżetem, którą uważam za najlepszą. Polega na tym, że pensję dzielimy na kilka mniejszych części – dokładnie sześć. I nieważne, czy dostajesz jedną pensję, czy masz kilka źródeł utrzymania. Każdą kwotę, którą dostajesz, dzielisz tak samo.

Oczywiście zawsze się znajdzie ktoś, kto powie: „Przecież to ja jestem potrzebująca”! Cóż, to nasza lokalna przypadłość, że nam się wydaje, że nam jest bardziej potrzebna pomoc, nie innym. Dobro wraca.

Ważne jest to, że tych budżetów trzeba się trzymać. Nie ma przerzucania pieniędzy, bo tylko sztywno się trzymając, mamy szanse odłożyć pieniądze na nieprzewidziane wydatki, na inwestycje, na przyszłość. Bo jak ich nie ma, to trzeba organizować akcje ratunkowe, brać chwilówki, zapożyczać się i zaczyna się spirala.

A jak już w nią wpadniemy, to co robić? Spłacać długi czy oszczędzać?

I jedno i drugie. Do długów trzeba podejść racjonalnie. Bo są długoterminowe, typu kredyt hipoteczny, których nie ma sensu spłacać szybko. A są długi, które są drogie albo przeterminowane i te trzeba spłacić szybciej, bo ich utrzymanie kosztuje.

Długi są nieprzyjemne, wiąże się z nimi stres, pogorszenie relacji międzyludzkich. Jak się będzie ich spłatę odkładało, to długi będą większe, stres intensywniejszy. Ja zawsze zachęcam, żeby spłatę długów zacząć od rozmowy. Wierzyciel, ten kto pożyczył nam pieniądze, zawsze jest w gorszej sytuacji, bo nie wie, czy te pieniądze odzyska, dlatego zawsze będzie chętny do rozmowy, czy to osoba prywatna, czy instytucja finansowa.

Ewa Jarczewska-Gerc

Jak już do tej rozmowy przystępujemy, trzeba mieć propozycję dla wierzyciela. Czy rozkładamy dług na raty, jeśli tak, to na ile. Ile procent pensji możemy poświęcić na spłatę zobowiązań. Może przytniemy wydatki codzienne o trzy procent, przyjemności o dwa procent i już mamy jakąś kwotę dla wierzyciela.

Chodzi o to, żeby spłacać długi, a jednocześnie móc w miarę normalnie żyć. Bo jak się zarżniemy, zaciśniemy pasa, nie będziemy mieli co jeść, a spłacimy to z życia, nie będziemy mieli nic. Więc jeśli to nie są przeterminowane zobowiązania, które powodują, że się topimy, to podejdźmy do tego rozsądnie i spłacajmy tak, jak możemy. Może warto zacząć od tych najmniejszych zobowiązań, bo jak je spłacimy, będzie motywacja do dalszego działania?

A da się jednocześnie oszczędzać?

Da się! Tylko trzeba budżet planować rozsądnie. Kontrolować wydatki. Może się okazać, że trzeba je ograniczyć. Zmienić mieszkanie na mniejsze, auto odstawić do garażu i jeździć komunikacją. Więcej gotować w domu i mniej pieniędzy zostawiać w knajpach. Tu znowu wracam do tych paragonów. Bo prawda jest taka, że zawsze są jakieś wydatki, które da się ograniczyć. Tylko trzeba najpierw mieć świadomość, gdzie te pieniądze przeciekają przez palce. Bo przeciekają każdemu.

Tobie też?

Też. Dopóki nie nadejdzie ten dzień w miesiącu, kiedy przeglądam paragony (śmiech). Mieliśmy taką sytuację z nauką gry na fortepianie. Mój mąż zapisał nasze dzieci na lekcje. Straszne były z tym problemy. Z zawożeniem na te lekcje, z ćwiczeniem. Dzieciaki niezadowolone, mąż niezadowolony, ja tym bardziej. Ale co zaczynałam rozmowę, że może trzeba dać sobie spokój, on mówił, że zainwestowaliśmy w to już tyle czasu (trzy lata), że jeszcze spróbujmy, a nuż któreś zostanie wirtuozem. A potem przyszedł „dzień paragonów” (śmiech). I się okazało, że miesięcznie na te lekcje, które nikomu nie dawały przyjemności, wydajemy 1200 zł! Pokazałam tę kwotę mężowi. Przestał nalegać, żeby dzieci kontynuowały naukę. Liczby — no nie da się z nimi dyskutować.

Marynarka wojenna USA

Wróćmy do oszczędzania. Zafascynowała mnie idea „poduszki finansowej”, którą każda z nas powinna mieć. Zastanawiam się tylko, czym ją wypchać.

Pieniędzmi, które potrzebujesz, żeby przeżyć sześć miesięcy, jeśli stracisz pracę, wszelkie źródła utrzymania. Niektórzy mówią, że ta poduszka powinna zabezpieczać nawet na 12 miesięcy.

Odłożyć sześć pensji? Niewykonalne!

No właśnie nie sześć pensji. Tylko sześć razy kwota na przeżycie miesiąca. Pamiętasz, jak dzielimy budżet? Na przeżycie wydajesz 55 proc. pensji. Czyli, żeby mieć poduszkę finansową, musisz odłożyć sześć razy trochę ponad połowę pensji. To nie są pieniądze na duże wydatki, nie są to też pieniądze na inwestycje. To gotówka, którą skrupulatnie odkładasz, aż uzyskasz taką sumę, która pozwoli ci normalnie żyć, jak zostaniesz bez pracy. Bo może się tak zdarzyć, że nie znajdziesz jej z dnia na dzień. I jeśli masz poduszkę finansową, nie musisz brać pierwszej lepszej posady. Masz ten komfort, że szukasz takiej pracy, jakiej chcesz, a nie takiej, jaka jest.

Tej poduszki nie da się uszyć i wypchać z dnia na dzień. Ale jest bardzo ważna. Bo pozwala na oddech. Możesz odejść z pracy, w której jesteś mobbingowana albo od męża, który stosuje przemoc. Przeraża mnie, jak wiele kobiet tkwi w złych, toksycznych związkach, bo nie stać ich na samodzielne życie. Dlatego powtórzę jeszcze raz: dziś jest najlepszy dzień, żeby zacząć się interesować swoimi finansami. Bo jak będziesz tą emerytką na granicy ubóstwa, będzie już za późno.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Symbol emancypacji kobiet, walki o wolność i… technika rehabilitacji. Skąd się wziął światowy szał na jazdę na wrotkach?

„Współuzależnienie nie zawsze znika po zakończeniu związku z osobą uzależnioną. I nie tylko wraz z nim się pojawia” – mówi terapeutka uzależnień Joanna Flis

„Benching przypomina rzucanie drugiej osobie okruchów" /fot. GettyImages

„Benching przypomina rzucanie drugiej osobie okruchów. To manipulacja emocjonalna, rodzaj przemocy w związku” – mówi psycholożka Aga Sugier

Magda Jarosz: Wstyd jest emocją, którą najmniej rozumiemy i z którą najbardziej boimy się spotkać

„Wszyscy dookoła widzieli we mnie super towarzyską, zaradną dziewczynę. Nikt nie zdawał sobie sprawy, ile mojej uwagi zajmuje picie” – mówi Asia Skwierczyńska, znana jako Sober Polish Girl

„Można jednocześnie kochać i pożądać partnera, a po zbliżeniu z nim doświadczać smutku”. Skąd się bierze poseksualny blues w sypialni i jak sobie z nim radzić, mówi Marta Tabor

„Ja miałam 17 lat, on 29”. Demi Lovato w nowej piosence krytykuje związki nastolatek ze starszymi mężczyznami

„Ja miałam 17 lat, on 29”. Demi Lovato w nowej piosence śpiewa o traumatycznym związku ze starszym mężczyzną

„Pierwsze 10 dni wspominam jako jeden wielki ból. Gdy kładłam się spać, czułam, jak całe ciało krzyczy”. O trawersie Grenlandii i emocjach po mówi Miłka Raulin

„Negocjacje to sposób na szczęście. Wrogiem w związku jest problem, a nie partner” – mówi Paweł Kowalewski, negocjator i mediator

Miażdżące wyniki monitoringu gabinetów ginekologicznych. „W Polsce lekarze zdają się mieć bardzo dużą władzę nad kobietami” – alarmuje Aleksandra Magryta z Fundacji FEDERA

Ciężko ci okiełznać swoją zazdrość? Milena Wojnarowska podpowiada, jak sobie z nią poradzić

Ciężko ci okiełznać swoją zazdrość? Milena Wojnarowska podpowiada, jak sobie z nią poradzić

Bogusław Linda

Paulina Młynarska wprost o słowach Bogusława Lindy: „Rzygnąłeś pan gadką z lat 90.”

Prawo głosu kobiet / unsplash

„Ściska mnie w gardle”, „Boję się powiedzieć, że mnie boli”. O prawo głosu w sprawach własnego ciała wciąż toczy się walka

Joanna Jedrusik

Joanna Jędrusik: „Tinder zapełnia jakąś pustkę, a jednocześnie inne pustki tworzy”

„Mężczyzna to nie jest ktoś, kto z definicji chce i umie inicjować seks. To może rodzić nieporozumienia w związku” – psycholożka o stereotypach związanych z męskością

pexels.com

Często kłócisz się z partnerem? Sprawdź 6 sposobów na to, by wymiana zdań wyszła wam na dobre

„Singielki kojarzone są z dużym miastem, sukcesem, niezależnością. To nie pasuje do obrazu uchodźczyni. Chcemy bezradną osobę, którą jako wybawiciele się zaopiekujemy” – mówi dr Marta Pietrusińska

„Życie w zgodzie z samą sobą to jedyna rzecz, która się liczy”. Rosyjska tenisistka otwarcie o swojej orientacji i wojnie w Ukrainie

5 rozmów, które warto abyś przeprowadziła ze swoim partnerem lub partnerką

6 związkowych pułapek

6 związkowych pułapek. Często wpadamy w nie przez samych siebie

HELLO PIONIERKI: Jak Michalina Wisłocka uczyła Polki seksualności i autoerotyzmu na wiele lat przed znalezieniem punktu „G”

Krawcowa nie jest już 'żoną krawca’, a szefowa 'żoną szefa’”. Martyna F. Zachorska broni sędziny i innych feminatywów

chłopak i dziewczyna w lesie

„Nie zmieniajmy na siłę partnera, tak samo jak nie chcemy, aby to on zmieniał nas”. Jak poradzić sobie z kryzysem w związku podczas wakacji?

Hello Pionierka: Jak Halina Jędrzejewska-Dudzik wróciła po wojnie z Londynu, by zostać lekarką i pomagać kolegom z AK

Najpopularniejsze

Kobieta wąchająca kwiat

Choroby mają zapach – wiedziałaś o tym?

Ćwiczenia na biust

Ćwiczenia na biust. 6 sposobów na jędrne piersi

Kobieta mindfulness

Mindfulness dla początkujących. Kasia Bem zdradza 5 prostych zasad uważności

kobieta na wydmach

„Odpuszczanie” jest dobre dla ambitnych i konsekwentnych kobiet – podpowiada nam psycholożka Anita Kruszewska

8 rzeczy, za które pokochają cię twoje stawy. Nie tylko wysiłek fizyczny!

Kobieta ćwiczy

Ćwiczenia na wzmocnienie kręgosłupa – łatwe i skuteczne

Kobieta w stroju fitness

Oponka na brzuchu. Jak zredukować ten problem?

Przysiady bułgarskie – ćwiczenie na zgrabne uda i pośladki/Pexels

Przysiady bułgarskie – ćwiczenie na zgrabne uda i pośladki

Ćwiczenia na rozciąganie barków

Rozciąganie stawów barkowych – te ćwiczenia na pewno ci się przydadzą

7 najgorszych typów butów dla twoich stóp. Jakie obuwie może być niebezpieczne?

Kobieta ćwiczy

Dzień się dopiero rozpoczął, a ciebie już ktoś wyprowadził z równowagi? Poznaj 5 kroków, które pozwolą zapanować nad emocjami

Intymne dolegliwości rowerzystek. Sprawdź, jak zadbać o siebie w trakcie rowerowych wojaży

Kasia Bigos trenerka

Ćwiczenia z hantlami – wypracuj smukłe ramiona

Odczuwasz lęk i niepokój, choć nic złego się nie dzieje? Sprawdź, co może ci dolegać

Ty zawsze w trzech swetrach, a dalej ci zimno? Oto kilka możliwych przyczyn

Smartfon a dolegliwości / istock

Smartfon a dolegliwości, które może wywołać. To nie tylko bezsenność

×