Przejdź do treści

„Bodyshaming to jest czysta nienawiść”. Ola Serocka o swoich zmaganiach z zaburzeniami odżywiania

Aleksandra Serocka
„Bodyshaming to jest czysta nienawiść” – mówi Ola Serocka, która wygrała z zaburzeniami odżywiania/ zdj. Barbara Badziąg
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Katarzyna Glinka: Jestem WWO
Katarzyna Glinka: Jestem WWO. Z tym po prostu trzeba nauczyć się żyć
Dopiero poniedziałek, a Ty już w niedoczasie? Znów się spóźniłaś? Poznaj receptę na „wow” wrażenie
„Powiedział, że postawi mi szóstkę na koniec roku, jeśli dam mu buziaka”. Molestowanie w szkołach i na uczelniach to realny problem – podkreśla Martyna Kaczmarek
„Powiedział, że postawi mi szóstkę na koniec roku, jeśli dam mu buziaka”. Molestowanie w szkołach i na uczelniach to realny problem – podkreśla Martyna Kaczmarek
Skóra mężczyzn starzeje się wolniej niż u kobiet. Jak jeszcze będziesz się różnić od swojego faceta za 30 lat?
5 powodów, dla których czytamy o seksie

– Pediatra mówiła mojej mamie, że tuczy prosię. (…) Jeśli ktoś wrzuca w nas nienawistne komentarze, przekonuje nas, że jesteśmy obrzydliwi, że z powodu tłuszczu czeka nas śmierć – to nie wynika z troski o nas – mówi Aleksandra Serocka. Projektantka graficzna i malarka, prowadząca na Instagramie profil @pani_serolka, w rozmowie z Hello Zdrowie dzieli się historią swojej choroby, której „nie dała się zjeść”.

Anna Jastrzębska: Widzę na Instagramie piękną dziewczynę. Opis pod jej zdjęciem czytam z niedowierzaniem. „Jestem Ola i jestem dużą kobietą, jeśli chodzi o kanon urody, wygrałam z zaburzeniami odżywiania, którym nie dałam się zjeść. Parę lat temu i musiałam się przyzwyczaić do tego, że moja waga będzie rosła i nie wiem, gdzie się zatrzyma. Nie lubię słowa ‚gruby’, ale pewnie gdybym mogła sprecyzować moją aparycję, to bywam i pewnie jestem teraz gruba”.

Aleksandra Serocka: Nie czuję się nad wyraz dużą osobą, wiem, że jest sporo osób ode mnie mniejszych i większych. Jednak publikując ten post, nie chciałam do końca wyjawiać, co myślę o sobie. Nie chciałam też otrzymać zaprzeczeń, że nie jestem gruba, bądź komplementów – bo to wcale nie ma znaczenia, jakich przymiotników używamy, określając siebie i jak ktoś nas określa. To tylko słowa, którym sami nadajemy wydźwięk.

Udostępniając ten post na Instagramie, chciałam przekazać, co na swój temat słyszałam, jak jestem odbierana przez wiele osób. Chodziło mi o to, by zwrócić uwagę, jak nasza psychika kreuje się na przestrzeni lat, gdy ciągle słyszy pewnego rodzaju komunikaty.

Jakie komunikaty ty słyszałaś?

Na przykład pediatra mówiła mojej mamie, że tuczy prosię. Pielęgniarka, która w szkole nie ważyła wszystkich dzieci, tylko mnie i dwie koleżanki z widoczną nadwagą, powtarzała, że musimy schudnąć, że to nienormalne, jak wyglądamy, że to niebezpieczne. W gimnazjum dzieciaki się ze mnie naśmiewały; pamiętam, jak kolega mówił przed klasą, że mi odetnie tłuszcz z brzucha nożem. Była przy tym nauczycielka, nie zareagowała.

anorektyczka

Moje najwcześniejsze wspomnienia dotyczą momentów, w których orientowałam się, że moje ciało jest w jakiś sposób inne, że może komuś przeszkadzać. A najdziwniejsze jest to, że wcale nie byłam grubym dzieckiem – obejrzałam niedawno stare zdjęcia i ze zdziwieniem odkryłam, że nie byłam dużo większa od rówieśników. Po prostu nigdy nie miałam drobnego kośćca, nigdy nie byłam filigranowa, nawet wiele lat później, gdy bardzo schudłam, bo prawie nic nie jadłam. Uprawiałam dużo sportu i byłam umięśniona, ludzie więc nigdy nie postrzegali mnie jako osobę nadmiernie szczupłej…

Na Instagramie piszesz: „To nie ja sama z siebie zaczęłam moją wieczną walkę z ciałem, tylko nauczono mnie tego – bo słyszałam, że tylko bycie szczupłym to wartość, a grubi umierają – im szybciej tym lepiej”.

Tak, mam duży żal do pracowników służby zdrowia i w ogóle do społeczeństwa – za postawę wobec osób, które nie są szczupłe, drobne. Żyjemy w kulturze, która nienawidzi tłuszczu, i w której komentowanie wyglądu innych jest normą. Dzieci są na to najbardziej narażone. Znam wiele osób, które nabawiły się zaburzeń odżywiana, bo były dręczone przez lekarzy, opiekunów, rówieśników, którzy bezmyślnie powtarzali komunikaty zasłyszane od dorosłych. To nie są odosobnione przypadki. Bodyshamingu od najmłodszych lat doświadczają zarówno osoby grube, jak i chude – i ten problem dotyczy naprawdę dużej grupy ludzi.

Aleksandra Serocka / zdj. Barbara Badziąg

Ja miałam to szczęście, że dostawałam wsparcie od rodziny – przynajmniej do pewnego czasu. Mama długo stała po mojej stronie, ale w końcu ugięła się pod wpływem głosów z zewnątrz. Pediatra kazała mnie odchudzić, więc mama zapisała mnie do dietetyka i w ten sposób, mając 12 lat, byłam już na diecie.

Twoje problemy z jedzeniem zaczęły się w dzieciństwie?

Tak, jedzenie zawsze kojarzyło mi się z jakąś pociechą, komfortem. Mój tata wyjechał do USA, gdy miałam 4 lata, zostawił mnie i mamę, i właściwie przez 18 lat go nie widziałam na żywo. Właśnie wtedy zaczęło się u mnie kompulsywne jedzenie. Lubiłam jeść, jadłam coraz więcej, to mnie uspokajało. Babcia, która moim zdaniem również ma problemy z postrzeganiem swojego ciała, zawsze lubiła mi to wytykać. Zabraniała mi jeść, zabierała jedzenie, a wtedy ta moja potrzeba znalezienia ukojenia w słodyczach, przekąskach, jeszcze bardziej się nasilała. Kiedy w domu nie było babci ani mamy, chciałam się najeść na zapas.

Znam wiele osób, które nabawiły się zaburzeń odżywiana, bo były dręczone przez lekarzy, opiekunów, rówieśników, którzy bezmyślnie powtarzali komunikaty zasłyszane od dorosłych. To nie są odosobnione przypadki

Wtedy jeszcze nie miałaś skłonności bulimicznych?

Nie, one rozwinęły się później, w liceum. Miałam już wtedy napady kompulsywnego jedzenia, ale nie zdarzało mi się po nich wymiotować. W wielu 16 lat zakochałam się po raz pierwszy. Pomyślałam, że chcę być piękna, że muszę schudnąć, żeby mieć szansę u tego chłopaka. Byłam przekonana, że muszę się odchudzić, inaczej nie zasługuję na miłość, nie mam wartości. No więc zaczęłam się odchudzać.

W jaki sposób?

Na początku ćwiczyłam codziennie bardzo mocne kardio i jadłam zdrowe rzeczy – miałam już przecież za sobą doświadczenia z dietetykiem, wiedziałam, jak się odżywiać. A potem, gdy pojawiały się jakieś potknięcia, np. zjadłam za dużo czy zjadłam coś bardzo kalorycznego, miałam coraz większe wyrzuty sumienia. Pewnego razu postanowiłam sprawdzić, czy będę umiała zwymiotować. Okazało się, że umiem. A potem byłam w tym coraz „lepsza”.

Mój stan psychiczny zaczął się pogarszać. Coraz bardziej bałam się jedzenia, czułam się winna, kiedy zjadłam cokolwiek. Doszło do tego, że prawie nic nie jadłam, a i tak wymiotowałam. Byłam agresywna wobec mojej mamy, kiedy przynosiła do domu jakieś zakazane jedzenie: ziemniaki, masło, chleb – lista takich zakazanych produktów była długa. To był straszny czas, w pewnym momencie odpadłam. Wymiotowałam przy każdej trudniejszej emocji. Musiałam poprosić o pomoc, wiedziałam, że muszę pójść na psychoterapię, bo już nie dawałam rady psychicznie i fizycznie.

Trafiłaś na terapię zaburzeń odżywiania?

Najpierw wylądowałam u psychoterapeutki, która nie znała się na temacie, ale potem trafiłam na terapię zaburzeń odżywiania i to był strzał w dziesiątkę. Terapia trwała 2,5 roku, w jej trakcie objawy zaczęły ustępować – aż do momentu, w którym przestałam przejadać się i zmuszać do wymiotów. Ta droga trwa cały czas, ale od 4 lat już nie wymiotuję ani nie mam ataków obżarstwa.

Jak się masz dzisiaj?

Jestem po jednej terapii, w trakcie kolejnej. Nie mam zachowań bulimicznych, ale ta choroba jest jak uzależnienie – chorujesz do końca życia.

Kiedyś byłam bardzo, bardzo chuda. Chorobliwie chuda. Teraz jestem chyba największa w całym swoim życiu. I choć akceptuję siebie, lubię, podobam się sobie, są momenty, w których choroba się odzywa. Nie chodzi nawet o kompulsywne odruchy; pojawiają się myśli, które towarzyszyły mi w czasie choroby.

View this post on Instagram

Hej! Mam ważny apel do wszystkich. Pewnie wszyscy mnie znają, ale się przedstawię. Jestem Ola i jestem dużą kobietą jak chodzi o kanon urody, wygrałam z zaburzeniami odżywiania, którym nie dałam się zjeść ? parę lat temu i musiałam się przyzwyczaić do tego, że moja waga będzie rosła i nie wiem, gdzie się zatrzyma. Nie lubię słowa ‚gruby’, ale pewnie gdybym mogła sprecyzować moją aparycje to bywam i pewnie jestem teraz gruba. No i spoko. Przez jakiś czas byłam bardzo chuda – to nie było spoko, bo to była choroba, która mogła mnie zabić. Ale wtedy wszyscy uważali, że jestem piękna i najpiękniejsza na świecie. A teraz jak ktoś mnie opisuje to mówi, że to była taka piękna dziewczyna, w liceum – taka piękna. Teraz już rzadko to słyszę – chyba że od mojego przyszłego męża i okej. Teraz żyję. Od paru lat słyszę szepty, że jak to taka gruba teraz jestem, a kiedyś taka bombowa laska. Jeśli uważasz, że jesteś gruba bo wystaje Ci brzuch, bo masz duże ramiona, albo podwójny podbródek to uwierz mi, że bywają gorsze rzeczy. Miałam w swoim życiu wagę 81 kg jak i 43 kg i to w dorosłym życiu. W dzieciństwie w szkole grożono mi śmiercią z powodu tego, że „mialam tluszcz”, to nie ja sama z siebie zaczęłam moją wieczną walkę z ciałem tylko nauczono mnie tego – bo słyszałam, że tylko bycie szczupłym to wartość, a grubi umierają – im szybciej tym lepiej, pielęgniarka i lekarka darła mordę na moją mamę, że tuczy prosię – a miałam 6 kg nadwagi- Nienawidzi się tłuszczu i nienawidzi się grubych bo… bo co w sumie. Mówienie o swojej wadze i wyglądzie napędza zbiorową obsesje wyglądu od której tak bardzo chcę się uwolnić. Nie idźcie w moje ślady, spróbujcie polubić siebie wcześniej niż ja – im wcześniej tym lepiej ? Moje ciało już nie jest normalnym ciałem 20-paro letniej kobiety, bo jest przemielone przez niedożywienie, diety i treningi, stany depresyjne, zaburzenia hormonalne i inne dolegliwości, ale w sumie czuję się piękna. I wylewa mi się wszystko zewsząd i czasem płaczę nad tym, ale żyję ?❤️ Nikt z nas nie bałby się być grubym, jeśli ludzie z nadwagą i otyli byliby traktowani jak ludzie. #bodypositivity #ciałopozytywność #curves #proud #biggirl #zaburzeniodżywiania

A post shared by Aleksandra Serocka Feministka (@pani_serolka) on

Żeby siebie ocalić, musiałaś zgodzić się na to, że musisz przytyć.

Tak, to było strasznie ciężkie. Psychoterapeutka powtarza mi, że cały czas wychodzę z niedożywienia i trudno powiedzieć, ile ten stan jeszcze potrwa – mój organizm do dziś czuje chorobę.

Nadal jest mi ciężko pogodzić się z tym, że moja waga będzie rosła i nie wiem, kiedy się zatrzyma. Mam momenty, w których siedzę i płaczę, bo odżywiam się rozsądnie, uprawiam sport, a waga „żyje swoim życiem”. Niestety nie mogę przejść na dietę ani zastosować wobec siebie żadnych restrykcyjnych ograniczeń. Wiem, że jeśli tylko zacznę znowu przesadzać, tak jak kiedyś, ćwiczyć po 3 godziny dziennie, za chwilę znów wpadnę w ten sam mechanizm.

Nie mogę przekraczać swoich granic. A przecież cały przemysł fitness jest oparty na założeniu, że trzeba przekraczać swoje granice. Dla nas, osób z zaburzeniami odżywiania, to jest niebezpieczne.

Jestem przekonana, że gdybym 5-6 lat temu – kiedy miałam największy problem, kiedy potrafiłam wymiotować do 13 razy dziennie, a w międzyczasie prawie nic nie jadłam – ważyła tyle, ile ważę dziś, nie dałabym rady. Wtedy wolałam umrzeć niż być gruba. Kiedyś każde pół kilo dodatkowe na wadze to był koszmar, straszne przeżycie, nie mogłam sobie darować.

Najlepiej i najzdrowiej dla społeczeństwa jest w ogóle nie mówić o ciele. Nie komplementować, nie krytykować, nie komentować. Komplementy dla osób z zaburzeniem odżywiania mogą być śmiercionośne, ponieważ utrudniają leczenie

Dziś przekonujesz, że bodyshaming może zrobić tyle samo krzywdy co potencjalne choroby wywoływane przez ponadprogramowe kilogramy.

Tak uważam. Żeby była jasność – ja wierzę w zdrowie, w to, że aby dobrze się czuć, trzeba o siebie dbać, zdrowo się odżywiać i dbać o wagę. Ale bez względu na to, jak wyglądamy, zawsze musimy akceptować swoje ciało – bo tylko akceptacja, dobry stan psychiczny mogą nam pomóc. A jeśli ktoś wrzuca w nas nienawistne komentarze, przekonuje nas, że jesteśmy obrzydliwi, że z powodu tłuszczu czeka nas śmierć – to nie wynika z troski o nas. Raczej odwrotnie – komuś przeszkadzamy, w kimś na widok mojego ciała wzbiera agresja. Bodyshaming nie polega na tym, że ludzie się o kogoś martwią, bodyshaming to jest czysta nienawiść. Śmiech, obrażanie, groźby śmierci…

Ciałopozytywność jest nam dziś niezbędna?

Dzięki instagramowemu profilowi @cialopozytyw_polska prowadzonemu przez Kayę Szulczewską i książce Renee Engeln „Obsesja piękna” zrozumiałam, że najlepiej i najzdrowiej dla społeczeństwa jest w ogóle nie mówić o ciele. Nie komplementować, nie krytykować, w ogóle w żadnym wypadku nie komentować. Nie rozmawiajmy o tym, że ktoś schudł czy przytył – nie wiadomo, co się za tym kryje: choroba, zaburzenie, może rak, może leki? Komplementy dla osób z zaburzeniem odżywiania mogą być śmiercionośne, ponieważ utrudniają leczenie.

Wygląd ciała nie powinien być tematem. Im bardziej komentujemy to ciało, tym więcej czasu marnujemy w życiu, tym bardziej skupiamy się na tym, co nam się nie podoba. Swoją drogą, poświęcamy na to tyle energii, tyle czasu, tyle pieniędzy, że czasami zastanawiam, czy to wszystko nie służy temu, żeby nas odciągnąć od ważniejszych spraw. Gdybyśmy nie musiały tak bardzo skupiać się na tym, żeby wyglądać jeszcze lepiej, żeby się cały czas upiększać, odmładzać, ciekawe, ile byśmy osiągnęły w tym zdominowanym przez mężczyzn świecie. A tymczasem wciąż żyjemy w rzeczywistości, w której kobietę, która ma coś do powiedzenia, gasi się słowami: „jesteś brzydka, jesteś gruba. Nie odzywaj się, brzydka grubasko”.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Patricia Kazadi o zaburzeniach odżywiania

Patricia Kazadi o zaburzeniach odżywiania. „Potrafiłam najeść się tak, że chciało mi się wymiotować”

„Dałyśmy się zrobić w bambuko. Ale właściwie to nie miałyśmy wyjścia”. Małgorzata Akkus o kulturze diety

Beyoncé zdradza, jak sukces odbił się na jej zdrowiu psychicznym

Beyoncé zdradza, jak sukces odbił się na jej zdrowiu psychicznym. „Show biznes zabiera twoją duszę, a później wypluwa”

Dyskont wycofuje koszulki z Anoreksiem

Sieć sklepów przeprasza za kontrowersyjne koszulki z Anoreksiem. I wycofuje je ze sprzedaży!

Agata Głyda: Nasze ciało nie jest po to, aby ładnie wyglądało

6 rzeczy, których lepiej nie mówić osobom z zaburzeniami odżywiania

dziewczynka

„Seksizm aż skwierczy”. Aktywistki oburzone wypowiedzią ministra Czarnka o otyłości wśród dziewczynek

„Ale schudłaś!” – czy na pewno to słowa, które chce usłyszeć każda kobieta? Odpowiada psychodietetyczka

„Ale schudłaś!” – czy na pewno te słowa chce usłyszeć każda kobieta? Odpowiada psychodietetyczka

Pandemia koronawirusa a zaburzenia odżywiania

Pandemia pogłębiła problemy osób z zaburzeniami odżywiania. Niepokojące wyniki badań komentuje psychodietetyczka

„Perfekcjonizm jest jednym z czynników, które sprzyjają rozwijaniu się niewłaściwych wzorców odżywiania” – mówi psychodietetyk Małgorzata Kaczyńska

Joanna Watała

„Mówią, że fotografuję dusze ludzkie”. Joanna Watała o pracy z dziewczynami z zaburzeniami odżywiania

Kobieta na krześle - zaburzenia odżywiania

„Zaburzenia odżywiania nie wyglądają”. Blogerka, która zmagała się z bulimią, opowiada o szkodliwym micie

6 powodów, dla których warto obejrzeć dokument „Miss Americana” o Taylor Swift

anorektyczka

„Dzisiaj uświadamiam kobiety, że mogą o siebie dbać, ale żeby robiły to z głową, bo jeśli tylko odłożą ją na półkę, a w zamian wybiorą ciało, to już po nich”. Rozmawiamy z Martą Kieniuk-Mędrala o zaburzeniach odżywiania

„Postanowiłam, że to ja wydymam bulimię, a nie ona mnie”. Aleksandra Dejewska o wyjściu z zaburzeń odżywiania

Jameela Jamil: To, jak społeczeństwo sprawiło, że nienawidzimy każdego kawałka naszych ciał, to zbrodnia

Wstydź się za to, że „żresz”. O kontrowersyjnych plakatach na polskich ulicach. Miały edukować, a upokarzają

Dominika Kojro i Karolina Kucharczyk /fot. Przemek Grela

Dziecko jogi i pilatesu nazywa się yogilates. Wzmacnia mięśnie głębokie brzucha, uelastycznia ciało i wycisza umysł

HELLO PIONIERKI: Jak Janina Kosmowska została krakowską królową kefiru, bo nie mogła pracować w aptece

Urszula Dudziak o menopauzie: To jest dla kobiety najpiękniejszy okres

Urszula Dudziak o menopauzie: To jest dla kobiety najpiękniejszy okres, bo nie kojarzy się ze stresem

Niemal pół tysiąca złotych za przyjęcie szczepionki przeciwko COVID-19. Tak postanowił parlament w Wilnie

Hanna Lis o przemocy domowej

Hanna Lis o przemocy domowej: Mężczyzna, który nazwał cię ku*wą, popchnął o ścianę, uderzył, zrobi to kolejny raz. I kolejny

Kasia Dziurska

Kasia Dziurska: To mit, że przy SIBO nie można jeść węglowodanów. Jem je do każdego posiłku

Weź udział w ankiecie #SpisKobiet organizowanej przez WIMIN

Spis Kobiet – porozmawiajmy szczerze o naszych ciałach

Najpopularniejsze

Ćwiczenia na biust. 6 sposobów na ujędrnienie i podniesienie piersi

8 rzeczy, których organizm kobiety nie wybacza po 30-tce

Choroby mają zapach – wiedziałaś o tym?

Kobieta mindfulness

Mindfulness dla początkujących. Kasia Bem zdradza 5 prostych zasad uważności

Twój kręgosłup potrzebuje wsparcia? Oto kilka ćwiczeń, które go wzmocnią

4 sposoby na pozbycie się oponki z brzucha. I nie chodzi wcale o robienie brzuszków

kobieta na wydmach

„Odpuszczanie” jest dobre dla ambitnych i konsekwentnych kobiet – podpowiada nam psycholożka Anita Kruszewska

Ćwiczenia na rozciąganie barków

Rozciąganie stawów barkowych – te ćwiczenia na pewno ci się przydadzą

Kobieta popijająca winko

„Alkoholiczka, która pije wino albo piwo, twierdzi, że nie ma problemu”. Kobiecy alkoholizm

Kobieta trzyma psa na rękach

Stres. Jak sobie z nim radzić? Oto 14 pomysłów, jak poradzić sobie ze stresem

Dzień się dopiero rozpoczął, a ciebie już ktoś wyprowadził z równowagi? Poznaj 5 kroków, które pozwolą zapanować nad emocjami

Gdy kobieta staje się przedmiotem, a gwałt wydaje się romantyczny

„365 dni”: gdy kobieta staje się przedmiotem, a gwałt wydaje się romantyczny

Po pracy nie masz już na nic siły? Oto 6 sposobów na odzyskanie energii wieczorem

Fit Matka Wariatka / Facebook

Agresja i fałszywa troska na profilu „Fit Matki Wariatki”. Przyszedł czas na pato-fitness. Hello Zdrowie mówi temu nie!

7 najgorszych typów butów dla twoich stóp. Jakie obuwie może być niebezpieczne?

Anja Rubik: nastolatki uczą się, że macica nie jest śmietnikiem na sprężynki