Amelia Earhart urodziła się 24 lipca 1897 roku w Atchison w stanie Kansas. Była córką Edwina Stantona Earharta, prawnika pracującego dla kolei, i Amelii Otis Earhart, pochodzącej z zamożnej, wpływowej rodziny. Dzieciństwo spędzała częściowo u dziadków, częściowo w kolejnych miejscach, do których przenosiła się jej rodzina. Nie wychowywano jej na dziewczynkę cichą, ostrożną i posłuszną. Razem z młodszą siostrą Muriel wspinała się po drzewach, biegała, zjeżdżała z prowizorycznej rampy zbudowanej przy domu i robiła wiele rzeczy, które na początku XX wieku uważano raczej za chłopięce niż dziewczęce.
Miało to z pewnością wpływ na jej dorosłe wybory.
„Kiedy miała siedem lat, dostała nowe sanki i poszła na szczyt wzgórza ze swoją siostrą Muriel. Zamiast usiąść na nich, jak radziła babcia, rzuciła się w dół w stylu zwanym „belly slamming” i pomknęła w dół wzgórza. Na skrzyżowaniu przejeżdżał wóz zaprzęgnięty w konia. Wjechała prosto pod brzuch konia. Ominęła obie pary nóg i wyszła z tego zwycięsko, machając potem do siostry. Była to oznaka, która pojawiała się wielokrotnie w późniejszym życiu, że traktowała szczęście jako coś oczywistego” – mówiła jej biografka, Doris Rich w programie telewizji PBS.

Amelia Earhart /fot. Getty Images, Bettmann
Coś z drewna i drutu, bez znaczenia
Pierwszy raz zobaczyła samolot jeszcze jako dziecko podczas targów stanowych w Iowa. Nie zrobił na niej szczególnego wrażenia. Jak wspominała, maszyna wyglądała jak coś z drewna i drutu, co nie miało dla niej większego znaczenia. Lotnictwo było wtedy stosunkowo młodą, ryzykowną dziedziną, bardziej widowiskiem niż środkiem transportu. Dopiero po latach odkryła, że w powietrzu czuje coś, czego nie dawało jej żadne inne doświadczenie.
Zanim jednak została pilotką, próbowała wielu dróg. W czasie I wojny światowej pracowała jako pielęgniarka w Kanadzie, gdzie opatrywała rannych lotników służących w RAF. Później studiowała, podejmowała różne prace, interesowała się medycyną, działalnością społeczną i sytuacją kobiet. Długo szukała swojej drogi i miejsca, gdzie jej energia i ciekawość mogłyby znaleźć ujście.
Przełom przyszedł w 1920 roku, gdy podczas pobytu w Kalifornii odbyła krótki lot jako pasażerka. Kilka minut wystarczyło, by zakochała się w latających maszynach na zawsze. Pierwszych lekcji udzielała jej Neta Snook, jedna z pierwszych amerykańskich instruktorek lotnictwa. To nie było bez znaczenia. Amelia uczyła się od kobiety, która sama musiała walczyć o miejsce w męskim świecie maszyn, hangarów i lotnisk. Jednocześnie przez całe życie pozostała krucha i delikatna.
„Earhart przez całe życie była naprawdę kruchą kobietą, nękaną licznymi dolegliwościami, a to wyłącznie siła woli pozwalała jej funkcjonować. Zawsze, gdy leciała, mdliło ją” – wspomina jej biografka Doris Rich.
Rolki
Kanarek z rekordami
Na pierwszy samolot zarabiała, podejmując różne prace. W końcu kupiła dwupłatowiec Kinner Airster, który nazwała „Canary”, Kanarek, ze względu na żółty kolor. W 1922 roku ustanowiła kobiecy rekord wysokości, wznosząc się na ponad 14 tysięcy stóp. Sukces szeroko opisywały media, bo młoda, krótko ostrzyżona i ubrana w męski strój kobieta wzbudzała wiele emocji.
Jej sława eksplodowała w 1928 roku, kiedy jako pierwsza kobieta przeleciała nad Atlantykiem. Nie pilotowała wtedy samolotu, leciała jako pasażerka obok Wilmera Stultza i Louisa Gordona. Mimo to po lądowaniu w Walii to na niej skupiła się cała uwaga mediów. Świat potrzebował kobiecej bohaterki lotnictwa i natychmiast zobaczył ją w Amelii.
Wydatnie pomógł w tym wydawca George Palmer Putnam, który zorganizował „lot przyjaźni”, bo tak promowano przelot z pasażerką. Z jego inspiracji Amelia napisała książkę, jej promocję w kilkunastu miastach zrobiono, organizując przeloty specjalnym dwupłatowcem. Choć pilotka z dystansem podchodziła do sukcesu, bo jej plany wybiegały o wiele dalej niż Atlantyk, szybko nauczyła się korzystać z rozgłosu: pisała, wykładała, występowała publicznie, a także w reklamach. Specjalnie dla niej stworzono stanowisko redaktorki działu lotniczego w magazynie „Cosmopolitan”, była też ambasadorką pierwszej w kraju linii lotniczej do przewozu pasażerów.
Mąż i menadżer
W 1929 roku za dochody z wykładów i reklam z pomocą swojego agenta, a niedługo później męża, Amelia kupiła większy i szybszy samolot. Lockheed Vega mógł z powodzeniem startować w międzynarodowych zawodach. Była jedną z 20 zawodniczek, które zgłosiły się do wyścigu Women’s Air Derby.
W 1931 roku poślubiła George’a Palmera Putnama, a wcześniej napisała do niego list, który do dziś bywa przywoływany jako jeden z najciekawszych dokumentów jej niezależności:
„Drogi Gypie: Musisz jeszcze raz wiedzieć, jak bardzo niechętnie wychodzę za mąż. Czuję, że ten krok jest teraz tak samo nierozsądny, jak wszystko, co mogłabym zrobić. Być może będę musiała mieć jakieś miejsce, do którego będę mogła od czasu do czasu uciec, by być sobą. Nie mogę zagwarantować, że zawsze zniosę zamknięcie nawet w tak atrakcyjnej klatce. Muszę wyegzekwować od ciebie okrutną obietnicę, a mianowicie, że pozwolisz mi odejść za rok, jeśli nie znajdziemy razem szczęścia” – napisała.
Jak oceniają biografowie pilotki, małżeństwo z Putnamem, choć zaaranżowane, było dosyć udane.
„Kiedy Amelia i mój dziadek pojawiali się publicznie, zachowywali się bardzo rzeczowo, ale gdy tylko przekraczali próg domu, stawali się małżeństwem. Oboje byli troskliwi, ale nigdy nie okazywali tego publicznie” – mówiła po latach Sally Chapman, wnuczka George’a Putnama i jego pierwszej żony Dorothy Binney Putnam.
Lot życia
Amelia nie zaniedbywała latania i podejmowała kolejne próby przesuwania granic możliwości swoich i maszyny. By efekt marketingowy był większy, razem z mężem w tajemnicy zaczęli przygotowania do samodzielnego lotu Amelii przez Atlantyk.
„Chyba jestem gotowa na lot przez Atlantyk. Zdecydowałam się na samolot, który dobrze znam, bo latam nim już od co najmniej trzech lat. Myślę, że nie podjęłabym się tej podróży, gdybym nie miała zaufania do samolotu, silnika i być może własnego doświadczenia. No to jaka jest teraz pogoda, Bert?” – ogłoszenie tej decyzji wywołało aplauz.
W maju 1932 roku, pięć lat po samotnym przelocie Charlesa Lindbergha, Amelia Earhart jako pierwsza kobieta samotnie przeleciała nad Atlantykiem. Wystartowała z Nowej Fundlandii i zamierzała dotrzeć do Paryża, ale z powodu trudnych warunków pogodowych, problemów technicznych i zmęczenia wylądowała na pastwisku w Irlandii Północnej.
Mimo wszystko trwający kilkanaście godzin lot dla świata był sensacją i dowodem na to, że kobieta może wykonywać zadania, które wcześniej uznawano za niemal niewyobrażalne.
Ambasadorka kobiet
W swojej książce „The Fun of It”, wydanej w 1932 roku, pisała nie tylko o własnym lataniu, ale także o kobietach w lotnictwie. Już sam podtytuł tej książki, „Random Records of My Own Flying and of Women in Aviation”, pokazuje, że nie interesowała jej wyłącznie prywatna legenda. Chciała wpisać własną historię w szerszą opowieść o kobietach, które wchodziły do lotnictwa jako pilotki, mechaniczki, instruktorki, organizatorki i rekordzistki.
Wspierała organizację The Ninety-Nines, zrzeszającą kobiety pilotki. Wykorzystywała swoją popularność do promowania praw kobiet i ich obecności w nauce, technologii oraz lotnictwie. Była ich pierwszą ambasadorką w tej branży.
„Mam praktyczne doświadczenie i znam problem dyskryminacji kobiet w różnych gałęziach przemysłu. Pilot to pilot. Mam nadzieję, że taka równość zostanie wprowadzona również w innych dziedzinach, tak aby mężczyźni i kobiety mogli osiągać takie same sukcesy w każdym przedsięwzięciu, które podejmą” – mówiła podczas jednego z niezliczonych wykładów.
Wygłaszała ich setki, bo były dobrym sposobem zarabiania pieniędzy na kolejne loty.
Ostatni lot
W latach 30. Amelia ustanawiała kolejne rekordy. Po samotnym locie nad Atlantykiem, jako pierwsza kobieta samotnie przeleciała bez międzylądowania przez Stany Zjednoczone, pokonała trasę z Honolulu do Oakland, latała nad Meksykiem, promowała lotnictwo pasażerskie i coraz częściej występowała jako ekspertka, a nie tylko bohaterka sensacyjnych nagłówków. Jej szczupła sylwetka, skórzana kurtka, krótka fryzura i spokojna twarz przy samolocie stały się ikoną nowoczesnej kobiecości.
W 1935 roku związała się z Purdue University jako doradczyni do spraw kariery kobiet. Uczelnia wsparła jej późniejszą próbę okrążenia świata. Stała się wzorem dla młodych kobiet zastanawiających się nad przyszłością, pracą, samodzielnością i miejscem w świecie techniki.
W 1937 roku Amelia była gotowa do największego wyzwania swojego życia. Chciała okrążyć Ziemię możliwie blisko równika.
„Planowana trasa liczy około 27 000 mil. Jeśli lot zakończy się sukcesem, będzie to pierwszy lot przebiegający w pobliżu równika. Rzeczywiście, czterokrotnie przekraczam równik. Mam nadzieję polecieć z Oakland do Honolulu, potem na wyspę Howlanda, a następnie na północny kraniec Australii” – zapowiedziała.
Razem z nawigatorem Fredem Noonanem lecieli Lockheedem Electrą, maszyną przygotowaną specjalnie do tej wyprawy. W miejsce foteli pasażerskich umieszczono dodatkowe zbiorniki paliwa.
„To prawdziwe latające laboratorium wyposażone w najnowocześniejsze instrumenty i mam nadzieję, że uda mi się osiągnąć coś naprawdę wartościowego w dziedzinie lotnictwa z naukowego punktu widzenia. Mam nadzieję, że eksperymenty będą obejmowały loty na dużych wysokościach, a także loty na duże odległości” – mówiła, choć jak się teraz ocenia, miało to znaczenie wyłącznie reklamowe.
Pierwsza próba zakończyła się niepowodzeniem, podczas lądowania samolot został uszkodzony, a małżonkowie podjęli kolejne działania reklamowe, by zebrać fundusze na jego naprawę. Drugi raz Amelia wystartowała z Miami 1 czerwca, a trasa prowadziła przez Amerykę Południową, Afrykę, Indie, Azję Południowo-Wschodnią i Nową Gwineę.
2 lipca, na ostatniej prostej, między Nową Gwineą a wyspami Howland na Pacyfiku samolot stracił łączność radiową. Ostatnie komunikaty radiowe wskazywały na problemy z odnalezieniem wyspy, kończyło się paliwo. Samolot nigdy nie wylądował i choć szybko rozpoczęto ogromną akcję poszukiwawczą, w której brało udział 65 samolotów i 10 amerykańskich statków, maszyny i pilotów nigdy nie odnaleziono. Amelia Earhart i Fred Noonan zostali uznani za zaginionych 5 stycznia 1939 roku.
Bohaterka zbiorowej wyobraźni
Zaginięcie Amelii Earhart szybko stało się mitem. Przez dekady prześcigano się w publikowaniu kolejnych fantastycznych hipotez: przymusowe lądowanie na Nikumaroro, niewola japońska, tajna misja szpiegowska. Większość nie była oparta na wiarygodnych dowodach. W 2025 roku Purdue University i Archaeological Legacy Institute ogłosiły kolejne plany badań związanych z możliwymi śladami samolotu, a archiwa wciąż udostępniają nowe materiały dotyczące ostatnich komunikatów i poszukiwań. Historia Amelii ciągle pozostaje niezamknięta.
Perdue University, z którym była związana, opiekuje się spuścizną pilotki – książkami i fotografiami. Samolot Lockheed Vega znajduje się w zbiorach Smithsonian National Air and Space Museum. Ciągle powstają programy próbujące opisać jej życie.
„Jedyną rzeczą, której naprawdę się bała w życiu, było to, że nic się nie wydarzy. Musiała prowadzić znaczące życie, a to oznaczało, że trzeba było przeżywać przygody. Trzeba było próbować rzeczy, które były ekscytujące. Tego potrzebowała i wierzyła, że tak właśnie należy żyć. Lepiej umrzeć młodo, ale żyć” – mówiła Doris Rich, jej biografka.
Korzystałam z archiwalnych wypowiedzi i materiałów amerykańskiej sieci telewizji publicznej PBS