Przejdź do treści

Agata Głyda: Nasze ciało nie jest po to, aby ładnie wyglądało

Agata Głyda: nasze ciało nie jest po to, aby ładnie wyglądało
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Martwisz się? To dobrze! Dlaczego i w jakim stopniu warto się zamartwiać?
Czy niebieskie paragony możemy wyrzucać do pojemników na papier? Wyjaśnia Kasia Wągrowska
Czujesz pustkę i masz wrażenie, że czegoś ci brakuje? Przestań szukać na siłę
Centrum Praw Kobiet: „Wielu mężczyzn stosujących przemoc robi to na trzeźwo, inni piją po to, aby bić. Alkohol jest dla nich tylko usprawiedliwieniem”
Zapominasz? To znak, że z twoim mózgiem wszystko jest w porządku

– Niektóre kobiety tak mocno żyją sylwetką z przeszłości, że nie pozwalają sobie na dostrzeżenie problemu. To nie jest dobra strategia, bo noszenie niewygodnych ubrań rodzi frustrację i wiele nieprzyjemnych emocji, (…) może też sprawić, że zaczniemy sięgać po jedzenie, żeby te nieprzyjemne emocje zagłuszyć – mówi psychodietetyczka Agata Głyda. Autorka książki „Równowaga. Jak ogarnąć dietę i osiągnąć spokój” w rozmowie z Hello Zdrowie opowiada o konsekwencjach życia w kulturze diet oraz wyjaśnia, skąd biorą się problemy z odżywianiem.

 

Ewa Wojciechowska: Kiedy rozpoczęła się twoja droga z psychodietetyką?

Agata Głyda: Jestem psycholożką i terapeutką poznawczo-behawioralną od 12 lat. Pracowałam na oddziale psychiatrycznym, więc temat psychodietetyki wydawał mi się dość odległy. Zmieniło się to, kiedy zaszłam w ciążę i urodziłam córkę. Poród i ciąża były dla mnie niesamowitymi doświadczeniami, które zbliżyły mnie do samej siebie. Pomimo pełnej akceptacji zmian, które zaszły w tym czasie, nie czułam się dobrze w swoim ciele. Ważyłam wtedy około stu kilo i postanowiłam schudnąć. Założyłam sobie profil na Instagramie, szukając w mediach społecznościowych grupy wsparcia. Jako psycholożka wiem, że taka grupa to złoto. Wtedy zauważyłam, jak ogromnym problemem jest efekt jojo i jak wiele kobiet sobie z nim nie radzi. Osiągają swoje cele, a późnej te kilogramy wracają. Wiele kobiet zaczęło do mnie pisać o tym, jak jest im trudno. Stwierdziłam, że muszę ten efekt rozpracować.

I co zrobiłaś?

Zaczęłam zgłębiać temat w literaturze. Zapisałam się też na studia podyplomowe z psychodietetyki i tak właśnie rozpoczęła się moja psychodietetyczna przygoda. Można powiedzieć, że to droga od fighterki do ekspertki.

alt=”” width=”548″ height=”548″ />

To też bardzo trafne określenie, gdy mówimy o ostatnim roku z pandemią. Wielu z nas przez lockdown i izolację społeczną nabrało dodatkowych kilogramów. Za chwilę życie wróci do normalności a my do pracy w biurach. I tu zaczyna się problem…

Ten powrót jest trudny nie tylko dla dorosłych, ale również dla dzieci i młodzieży. Najczęściej obawiamy się tego, że ktoś zwróci nam uwagę w niefajny sposób na temat naszych dodatkowych kilogramów. Dobrze jest na ten czas uzbroić się w komplet asertywnych odpowiedzi.

Na przykład?

Możemy odpowiedzieć ‘dziękuję za twoją uwagę, o którą nie prosiłam’, albo powiedzieć wprost ‘nie chcę, żebyś komentował/a mój wygląd’. Kiedy też zaczną się takie ‘small talki’ w biurze na temat tego, że trzeba schudnąć –  ja to nazywam ‘dieto-gadką’ –  można próbować zmienić temat lub wyjść. Jeśli czujemy się niekomfortowo wobec komentarzy drugiej osoby, możemy je też przemilczeć. I ta cisza z naszej strony będzie bardzo wymowna.

Argument o pandemicznych kilogramach również może być warstwą ochronną?

Tylko dlaczego w ogóle musimy się tłumaczyć? Nie powinniśmy wstydzić się naszych ciał, niezależnie od tego, jak wyglądają. To nie ciało jest problemem, tylko nasze emocje. Kieruje nami toksyczny wstyd, który jest dosłownie ‘przyklejony’ do ciała i powszechny. To normalne, że nasze ciało w czasie pandemii się zmieniło. Na różnych etapach życia będzie się zmieniać. Podejdźmy do niego z pełnym zrozumieniem i akceptacją. Uwolnijmy się od tego wstydu, bo nasze ciało nie jest po to, aby ładnie wyglądało. Ono służy nam do różnych działań. Akceptacja naszego wyglądu nie musi oznaczać tego, że jesteśmy nim zachwyceni, ale że uznajemy różne emocje, które w związku z nim się w nas pojawiają.

To nie ciało jest problemem, tylko nasze emocje. Kieruje nami toksyczny wstyd, który jest dosłownie ‘przyklejony’ do ciała i powszechny

Kiedy przeglądamy media społecznościowe, widzimy zdjęcia osób, które często używając filtrów, ‘poprawiają’ swoją urodę. Nie sposób się z nimi nie porównywać. Co dzieje się w naszej głowie, kiedy widzimy takie obrazy?

W badaniach udowodniono, że nawet jeśli wiemy, że zdjęcie jest zretuszowane, to i tak może wzbudzać w nas nieprzyjemne emocje. Możemy się porównywać i w efekcie niekorzystnie oceniać swój wygląd. Bardzo często zauważam ten problem wśród swoich pacjentek. Niestety nierealne standardy wpływają na naszą samoocenę, niszcząc ją.

Żyjemy w kulturze diet i musimy pamiętać, że niektórzy zarabiają na naszych kilogramach. To jest świetny biznes. Ludzi bardzo łatwo można zmanipulować i przekonać, że muszą zmienić swoje ciało. Teraz, kiedy wychodzimy z kwarantanny i zbliżają się wakacje, zewsząd zaczynają bombardować nas propozycje odchudzania, żeby ‘zdążyć przed latem’. Takie przesłania nie działają dobrze na naszą psychikę. Powodują, że ta presja rośnie, a wraz z nią poczucie, że do pokazania się w bikini trzeba mieścić się w odpowiednim kanonie.

Najważniejsze jest, by podchodzić do tego świadomie i utrwalać w sobie mechanizmy mówiące o tym, że mamy wpływ na siebie i na to, w jaki sposób postrzegamy własne ciało. Z czasem uodpornimy się na komunikaty z zewnątrz. Nie musimy godzić się na ten wielki powrót do formy po pandemii. Oczywiście też nie należy go demonizować, bo jeśli ktoś źle się czuje, to jak najbardziej warto, żeby takie działanie podejmował. Ważne jednak, by nie było to następstwo zawstydzenia, ale życzliwej troski o siebie.

Przez te komunikaty kupujemy ubrania o rozmiar mniejsze, ‘bo kiedyś schudnę’. Wciąż wiele osób żyje ‘ciałem z przyszłości’ albo ‘ciałem z przeszłości’?

Większość kobiet ma taką półkę w szafie pt. ‘jak schudnę’, na której trzyma za ciasne ubrania. Niektóre kobiety też często noszą ubrania o rozmiar mniejszy niż w rzeczywistości mają. Tak mocno żyją sylwetką z przeszłości, że nie pozwalają sobie na dostrzeżenie problemu. Niestety to nie jest dobra strategia, bo noszenie niewygodnych ubrań rodzi frustrację i wiele nieprzyjemnych emocji. Nie zachęca do ruchu i może wpędzić w pułapkę jeszcze większego niezadowolenia i przygnębienia. Takie podejście może też sprawić, że zaczniemy sięgać po jedzenie, żeby te nieprzyjemne emocje zagłuszyć.

Jakie potrzeby wtedy zaspokajamy jedzeniem?

Mogę śmiało powiedzieć, że wszystkie. I to towarzyszy nam przez całe życie, zaczynając się od narodzin. Noworodek w pakiecie z mlekiem mamy otrzymuje poczucie bezpieczeństwa, ciepło. Jedzenie wpisuje się w każdą potrzebę z piramidy Maslowa, m.in. bezpieczeństwa, bycia w grupie, socjalizacji, samorealizacji. Może być pocieszeniem czy nagrodą. Ludzie jedzeniem odpowiadają też na nieprzyjemne emocje i w ten sposób redukują napięcie. Oczywiście czasami każdemu zdarza się w ten sposób pocieszyć i nie ma nic w tym złego. Problem zaczyna się wtedy, kiedy podjadanie staje się mechanizmem radzenia sobie z problemem, np. ze stresem.

W przestrzeni zakupowej HelloZdrowie znajdziesz produkty polecane przez naszą redakcję:

BESTSELLER
Zdrowie umysłu
Less Stress from Plants 60 kaps. wegański
90,00 zł
Dziewczynka, która obserwuje swoją niezadowoloną z ciała mamę, rozwija w sobie negatywny obraz ciała. Nawet jeśli mama mówi do córki, że ta jest piękna, idealna

Jak to się dzieje, że rozwija się w nas negatywny obraz własnego ciała?

To jest proces wieloczynnikowy, który może być już modelowany w dzieciństwie. Dziewczynka, która obserwuje swoją niezadowoloną z ciała mamę, rozwija w sobie negatywny obraz ciała. Nawet jeśli mama mówi do córki, że ta jest piękna, idealna. Dzieci chłoną jak gąbki takie informacje, więc kiedy wciąż mówimy o odchudzaniu i krytykujemy swój wygląd, to taki przekaz od nas dostają. Do tego dochodzą rówieśnicy w szkole, których wypowiedzi potrafią być bardzo nieprzyjemne. To środowisko, w którym łatwo przykleja się łatki i wytyka różnice.

Kolejna sprawa to kultura, w której żyjemy, wywierana przez nią presja, aktualny kanon piękna i próba dojrzenia do niego, choć jest niedościgniony. To wszystko na nas wpływa. Za moich czasów czasopisma promujące takie gwiazdy jak Britney Spears czy Christinę Aguilerę. Obecnie są to media społecznościowe.

W jednym ze swoich podcastów mówiłaś, że nie chcesz, by twoje dziecko zapamiętało cię jako mamę, która wciąż się odchudza i zakrywa swoje ciało, tylko jako szczęśliwą osobę. Słuchając cię, spojrzałam wstecz i stwierdziłam, że nie pamiętam, czy w przeszłości moje przyjaciółki w danej chwili miały więcej lub mniej kilogramów. Pamiętam za to emocje, które mi towarzyszyły, będąc z nimi.

Tracimy wiele chwil, zamartwiając się o nasz wygląd. Ile okazji, żeby wyjść i celebrować różne rzeczy przeszło nam koło nosa, bo źle czułyśmy się z naszym wyglądem, twierdząc, że lepiej zostać w domu niż ‘tak’ się pokazać. Na stare lata nikt nie pamięta, że dana osoba miała taki brzuch czy inny. My to mocno przeceniamy i też – wracając do początku naszej rozmowy – przeceniamy to, że inni nas z tego wyglądu rozliczają.

Kiedy obserwuję inne mamy, to widzę, że niektóre potrafią czuć się swobodnie bez względu na rozmiar i spędzają owocny czas z dziećmi, nie myśląc o wyglądzie. Są też takie, które czują się niekomfortowo, chowają się, zakrywają i mogę tylko przypuszczać, co złego dzieje się w ich głowie. One nie tworzą w tym momencie fajnych wspomnień, tylko koncentrują się na mankamentach urody.

Często bywa też tak, że oglądając swoje stare zdjęcia mówimy: O, jednak fajnie wtedy wyglądałam! Co mi się w sobie nie podobało?

To jest dowód na to, że ciało nigdy nie było problemem. Bardzo często moje pacjentki mówią, że gdyby ważyły tyle, ile w momencie przejścia na dietę, to by były szczęśliwe. Zastanawiają się, po co w ogóle zaczynały się odchudzać. Niestety to jest ten silny mechanizm niezadowolenia z naszego ciała podsycany różnymi, wyśrubowanymi oczekiwaniami, które płyną do nas z zewnątrz. Można się temu przeciwstawić.

Joanna Osyda

Gdy czytałam twoją książkę, dotarło do mnie, że miałam bardzo dużo szczęścia w dzieciństwie, bo moi rodzice nie zmuszali mnie do jedzenia. Pamiętam jednak, kiedy byłam na wakacjach u cioci i nie mogłam odejść od stołu, dopóki wszystkiego nie zjadłam. To doświadczenie pamiętam do tej pory.

To musiało być silnie emocjonalne, skoro je zapamiętałaś.

Niestety wielu rodziców wciąż stosuje taką metodę. Jak to wpływa na nas w dorosłym życiu?

Przymuszanie do jedzenia sprawia, że przestajemy ufać sygnałowi swojego ciała. Dziecko nie jest w stanie zjeść wszystkiego, co ma na talerzu, ale mama mówi, że musi. Słynne „bo jak nie zjesz, to nie wyjdziesz”. W takiej sytuacji dziecko ignoruje uczucie sytości i je na siłę, żeby zadowolić mamę i dostać nagrodę w postaci wyjścia. Następnie w dorosłym życiu nie potrafi kontrolować swoich porcji i zawsze je więcej, przejadając się. Ważniejszy jest wyczyszczony talerz, niż odczucia, które wysyła ciało.

Inne problemy z odżywianiem też mogą rozwijać się już w dzieciństwie?

Tak będzie, jeśli jako dziecko dostawaliśmy np. słodycze na złagodzenie trudnych emocji. Kiedy płakaliśmy, a rodzice mówili: nie płacz, masz tu lizaczka i będzie wszystko dobrze. W takiej sytuacji dziecko nie ma nawet szans na przeżycie tych emocji i nie uczy się radzenia sobie z nimi. W efekcie takiego wychowania dorosły człowiek na ukojenie smutku czy bólu będzie sięgał po słodycze. Nawet do końca nie będzie świadomy tego, dlaczego tak robi.

Dobrym przykładem jest również kompulsywne jedzenie, które często wynika z zakazów i może występować jeszcze u dzieci. Kiedy dziecko jest małe, podstawia się mu jedzenie pod nos, żeby jadło. Kiedy wkracza w okres dojrzewania, nagle następuje zwrot akcji. Dziecko otrzymuje przekaz „nie jedz, żebyś nie był/a gruby/a”. Jedzenie staje się zakazanym owocem. Zaczyna się szukanie okazji, aby się kompulsywnie najeść tym, czego nie wolno. Takie jedzenie może też być wynikiem stosowania restrykcyjnych diet.

Odchudzanie przyniesie skuteczne efekty wtedy, kiedy będzie dostosowane do naszego stylu życia. Najważniejsze to wyeliminować błędy, które my popełniliśmy w naszym żywieniu, a nie stosować się do ogólnych diet czy detoksów

Odradzasz podejmowanie restrykcyjnych diet, pomagając – tu zacytuję – „osiągnąć równowagę a nie najniższą wagę”. Od czego najlepiej rozpocząć tę drogę?

Wszystko należy robić z rozwagą. Jeśli zakażemy sobie jedzenia tego i tamtego, to w pewnym momencie nie wytrzymamy i pękniemy. I wtedy właśnie najczęściej występuje efekt jojo. Ja jestem przeciwniczką takiego rzucania się na głęboką wodę, że od jutra dieta i biorę się za siebie. Moje pacjentki często opowiadają, że ważą się w piątki. Przez cały tydzień trzymają dietę, nie podjadają, rezygnują ze słodyczy i innych według nich zakazanych rzeczy, a w weekend świętują. Kiedy ważą się w poniedziałek, waga wzrasta i znowu mają kiepskie samopoczucie, że to kolejna nieudana dieta. To takie nieprzynoszące radości działanie, które trzyma nas w błędnym kole i nie uszczęśliwia.

Większość diet jest niedostosowanych do naszego życia i tego, co możemy tak na prawdę wdrożyć. Warto więc spojrzeć wstecz na to, co było dla nas zgubne, z czego te kilogramy się wzięły, w którym momencie zdarzało nam się sięgać po jedzenie i jak wyglądała nasza aktywność fizyczna. Polecam wprowadzać na początek małe zmiany, małe nawyki. Jeżeli ktoś dojdzie do wniosku, że zamawiał pizzę kilka razy w tygodniu, to powinien zredukować ilość tych zamówień. Doradzam także, by przed sięgnięciem np. po batonika, wyobrazić sobie, jak będziemy się czuć, kiedy go zjemy.

To tez jest bardzo indywidualne i trudno jest wszystkim podać jedną receptę. Odchudzanie przyniesie skuteczne efekty wtedy, kiedy będzie dostosowane do naszego stylu życia. Najważniejsze to wyeliminować błędy, które my popełniliśmy w naszym żywieniu, a nie stosować się do ogólnych diet czy detoksów.

Dobrym początkiem będzie też usunięcie wagi z łazienki?

To jeden z punktów, o których piszę w swojej książce. Jeżeli codziennie się ważymy, to jak najbardziej warto ją schować, bo to nic dobrego nie wnosi. Z pewnością lepiej sprawdzi się tutaj centymetr. Na pewno nie ma sensu ważyć się zbyt często, wystarczy raz na kilka miesięcy.

Kiedy należy zgłosić się do psychologa z problemami z jedzeniem?

Myślę, że jeśli komuś zaświta taka myśl, że potrzebuje pomocy (np. kiedy czyta ten tekst), to już jest dobry moment. Nie ma co zwlekać. Zawsze warto skonsultować swój problem. Nie tylko wtedy, kiedy zaburzenia odżywania już się rozwiną. Nawet, jeśli czujemy, że po prostu gdzieś tam się gubimy w tym dietetycznym świecie, że jest dużo nieprzyjemnych emocji wokół tej diety, niezadowolenie ze swojego ciała, brak akceptacji i to, że jemy pod wpływem impulsu czy emocji. To są dobre powody, by porozmawiać z psychologiem i poszukać źródła problemu, dlaczego nasza relacja z jedzeniem kuleje. Samemu trudno jest się go dopatrzeć, bo – tak jak wspominałam – on może rozwijać się jeszcze na wczesnych etapach życia i możemy nie być go do końca świadomi. Pamiętajmy też, że ten proces naprawienia swojej relacji z jedzeniem jest długotrwały. Najważniejsze w nim jest to, aby zaprzyjaźnić się ze swoim ciałem, a nie z nim walczyć.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

„Jeszcze przed operacją 3 razy udało mi się schudnąć po 40 kg. Ale dopiero po zmniejszeniu żołądka moje życie stało się normalne” – mówi Agnieszka Jeske-Kaczanowska

„Mordercy, zaraziliście moją córkę!”. Medycy z pierwszej linii frontu o zachowaniach antyszczepionkowców /fot. Getty Images

„Mordercy, zaraziliście moją córkę!”. Medycy z pierwszej linii frontu o zachowaniach antyszczepionkowców

„Co piąta kobieta wciąż doświadcza przemocy położniczej. Czasami słowa lekarzy aż wstyd przytoczyć” – mówi prezeska Fundacji Rodzić po Ludzku

Dr Agnieszka Kwiatkowska: W Polsce rosną skrajne bieguny, polaryzacja społeczna może mieć znacznie poważniejsze skutki niż pandemia

Dr Agnieszka Kwiatkowska: W Polsce rosną skrajne bieguny, polaryzacja społeczna może mieć znacznie poważniejsze skutki niż pandemia

„Pusty talerz przestał być tylko symbolem. Stał się realnością, która boleśnie konfrontuje” – o świętach w czasach pandemii rozmawiają psychoterapeutki

„Od trollowania jeszcze nikt nie schudł, ale rozmawianie o życiu grubych ludzi może je zmienić na lepsze” – mówi Ula Chowaniec, znana jako Galanta Lala

Kobiety

Niewliczanie osób zaszczepionych na COVID-19 do limitu – jak teoria wygląda w praktyce? Wyjaśnia prawniczka Patrycja Pieszczek-Bober

„Jest OK nie być OK ze swoim ciałem” – mówi Betty Q, performerka burleski

Magdalena Zalejska /fot. Maciej Nowak

„Słyszałam, że jestem nieprofesjonalna, gruba, nie umiem pozować i nigdy nic nie osiągnę” – mówi Magdalena Zalejska, modelka curvy

„Polityka jest częstym tematem w naszych gabinetach”. O rzeczywistości po pandemii mówią Bogdan de Barbaro i Dominika Dudek

Kobieta w odzieży ochronnej

3 grudnia dniem covidowej żałoby narodowej. Projekt obywatelski upamiętnia ofiary pandemii

Aleksandra Żebrowska pokazała swój brzuch po ciąży

„Wiecie, dlaczego nasza skóra traci elastyczność, pojawiają się na niej rozstępy i cellulit?” – pyta swoje obserwatorki Ola Żebrowska i pokazuje całą prawdę o swoim brzuchu

Szczepionki

„Szkoda, gdy słyszysz, że człowiek się nie zaszczepił, bo brat-dekarz mu odradzał” – pisze Pan Pielęgniarka

Lekarze w uniformach

WHO: Europa ponownie staje się epicentrum pandemii COVID-19

Nastolatka po szczepieniu

Włochy. Nastolatka wygrała w sądzie ze swoim ojcem, który sprzeciwiał się szczepieniom na COVID-19

Sarah Jessica Parker odpowiada na krytykę siwych włosów

„Co mam zrobić? Przestać się starzeć? Zaszyć się w cieniu?”. Sarah Jessica Parker odpowiada na krytykę siwych włosów

Kolejki do szczepień w Austrii

„Panika sznyclowa” i długie kolejki do szczepień. Powód? Nowe obostrzenia sanitarne w Austrii

Kalendarz Dobre Ciało / mat. prasowe

„Miej się dobrze, troszcz się o siebie, oddychaj”. Poznaj Kalendarz Dobre Ciało pokazujący różnorodność ciał i tożsamości

Dostali błędne skierowania na kwarantannę

Dostałaś skierowanie na kwarantannę? To może być błąd systemu. GIS przeprasza

Julita Kordońska: ciałopozytywność to proces, który w pandemii wychodzi nam beznadziejnie [WIDEO]

Julita Kordońska: ciałopozytywność to proces, który teraz wychodzi nam beznadziejnie. To efekt pandemii [WIDEO]

Ola Kisiel

Ola Kisiel: pogódźmy się z tym, że grubi ludzie istnieją i że to nie jest upadek cywilizacji [WIDEO]

Paulina Kitlas: Język dotyczący ciała jest często albo silnie zmedykalizowany, albo wulgarny

Paulina Kitlas: Język dotyczący ciała jest często albo silnie zmedykalizowany, albo wulgarny [WIDEO]

Ciałopozytywność na HER Docs Film Festival 2021. Relacja z debaty

Ciałopozytywność na HER Docs Film Festival 2021. Relacja z debaty

„Kobiety mają kulturowe pozwolenie na krytykowanie siebie, ale jesteśmy karane, kiedy zauważamy swoje plusy, kiedy ośmielimy się powiedzieć, że lubimy siebie takimi, jakie jesteśmy”

Najpopularniejsze

smutna kobieta pakująca prezenty świąteczne

Nie lubisz świąt? Nie martw się, to… normalne. Dla wielu to zwykły przymus

Ćwiczenia na biust. 6 sposobów na ujędrnienie i podniesienie piersi

Choroby mają zapach – wiedziałaś o tym?

Kobieta mindfulness

Mindfulness dla początkujących. Kasia Bem zdradza 5 prostych zasad uważności

Kobieta z lampą w ręce

10 niezdrowych wieczornych nawyków

Twój kręgosłup potrzebuje wsparcia? Oto kilka ćwiczeń, które go wzmocnią

Kobieta leży w łóżku

7 rzeczy, które ułatwią poranne wstawanie

4 sposoby na pozbycie się oponki z brzucha. I nie chodzi wcale o robienie brzuszków

Fit Matka Wariatka / Facebook

Agresja i fałszywa troska na profilu „Fit Matki Wariatki”. Przyszedł czas na pato-fitness. Hello Zdrowie mówi temu nie!

Starsze kobiety ćwiczą

Z każdym rokiem starsi. Jak pokonać lęk przed upływem czasu?

Kobieta biegnie na środku ulicy

Jesteś aktywna fizycznie? Twoje jelita też na tym korzystają

kobieta na wydmach

„Odpuszczanie” jest dobre dla ambitnych i konsekwentnych kobiet – podpowiada nam psycholożka Anita Kruszewska

Smartfon a dolegliwości / istock

Smartfon a dolegliwości, które może wywołać. To nie tylko bezsenność

Kobieta popijająca winko

„Alkoholiczka, która pije wino albo piwo, twierdzi, że nie ma problemu”. Kobiecy alkoholizm

Ćwiczenia na rozciąganie barków

Rozciąganie stawów barkowych – te ćwiczenia na pewno ci się przydadzą

Kobieta ćwiczy

Klatka piersiowa – ćwiczenia rozciągające i wzmacniające

×