„Za przystojny, żeby nogi rozkładać”. Ginekolog Łukasz Ciastoń protestuje przeciwko sek*ualizacji lekarzy
„Ta przestrzeń powstała po to, by mówić o zdrowiu kobiet. O bólu. O diagnostyce. O leczeniu. O operacjach. Komentarze, które sprowadzają lekarza do wyglądu, nie są żartem. Nie są też komplementem” – zaznacza dr Łukasz Ciastoń w swoim wpisie na Instagramie, w którym poruszył temat sek*ualizacjujących wypowiedzi kierowanych w jego stronę w internecie. W rozmowie z nami podkreśla, że takie sytuacje „w ogóle nie powinny mieć miejsca – niezależnie od tego, czy dotyczą kobiet, czy mężczyzn”.
„Nie ręczę za swe ciało w takim momencie”
„Przystojniak z tego lekarza ginekologa”, „Ja tam nie wiem, ale odwracam się i wychodzę. Za przystojny, żeby nogi rozkładać”, „Do takiego ginekologa nigdy bym nie poszła. Nie ręczę za swe ciało w takim momencie”, „W życiu bym nie poszła do takiego sek*y ginekologa”.
„Te komentarze pod moimi postami to klasyczny przykład sek*ualizacji. I powiem szczerze, jest mi z tego powodu po prostu przykro. Jestem lekarzem… Edukuję, żeby żyło się wam lepiej… A moja praca sprowadzana jest do… wyglądu” – pisze na swoim profilu na Instagramie dr Łukasz Ciastoń. „A jak ty byś się czuła, gdyby to dotyczyło ciebie? Co zrobiłabyś w takiej sytuacji?” – pyta lekarz.
„Ta przestrzeń powstała po to, by mówić o zdrowiu kobiet. O bólu. O diagnostyce. O leczeniu. O operacjach. Komentarze, które sprowadzają lekarza do wyglądu, nie są żartem. Nie są też komplementem” – zaznacza dr Ciastoń w swoim wpisie na Instagramie. „I choć wydawać by się mogło, że sek*ualizacja dotyka zazwyczaj kobiet, w drugą stronę też to działa – jak widać na załączonym obrazku” – dodaje.
Odbiór jego wpisu był bardzo różny. Obserwatorki podzieliły się na te, które stały murem za ginekologiem i takie, które były zdania, że nie ma się czym przejmować, a lekarz szuka dziury w całym.
Rozwiń– Dostawałem dużo wsparcia, wiele słów zachęty do tego, żebym się nimi nie przejmował i robił dalej swoją robotę. Ale pojawiły się też takie wypowiedzi, że mam nie marudzić, nie narzekać, nie użalać nad sobą. I że powinienem się wręcz cieszyć z tego, że takie komplementy dostaję – mówi w rozmowie z Hello Zdrowie dr Łukasz Ciastoń.
Niesmaczne żarty
„Nie bardzo wiem, o co tu chodzi… Jesteś młody i przystojny. Doskonale o tym wiesz. No nie da się tego nie zauważyć. A te komentarze są komplementami, niczym więcej. Mogę ci napisać odpowiednik tego, co mężczyźni piszą pod postami kobiet. To dopiero jest jazda. Z całym szacunkiem” – napisała jedna z kobiet pod wpisem lekarza.
Co na to dr Ciastoń? Według niego kluczowy jest kontekst. Jak mówi, trudno cieszyć się z pochwały wyglądu, jeśli jest odpowiedzią na przekazywanie wiedzy. Podkreśla, że sytuacja byłaby zupełnie inna, gdyby spotkał się z kimś prywatnie i usłyszałby „ o, dzisiaj ładnie wyglądasz, naprawdę dobrze się prezentujesz”.
– To na pewno by było miłe, ale mój „zawodowy” profil na Instagramie to nie jest, myślę, miejsce na tego typu komentarze – zauważa w rozmowie z Hello Zdrowie. – To są materiały stricte naukowe, takie, w których przedstawiam najaktualniejszą wiedzę. I nawet jeżeli się pojawia temat bolesnego współżycia, to mówimy o tym w kontekście medycznym – dodaje.
Podkreśla, że stara się, żeby jego treści w przestrzeni internetowej były jak najbardziej neutralne, ponieważ nie chce sam prowokować tego typu komentarzy. I dziwi go, że pod postami, które mają całkowicie merytoryczny wydźwięk, pojawią się „nieproszone” komentarze na temat wyglądu.
Zwodnicze podejście
Jak się czuje lekarz, który widzi komentarze na temat swojego wyglądu po publikacji merytorycznego wpisu, np. na temat bolesnych miesiączek czy problemów ginekologicznych?
– To jest takie dziwne uczucie w sumie, takiego trochę zawodu. Bo staram się, żeby te materiały były jak najbardziej przydatne, przygotowuję się do tego, szkolę, uczę – a na końcu pojawia się komentarz na temat wyglądu – mówi dr Ciastoń.
Przyznaje, że nie tylko w przestrzeni internetowej, ale też wśród osób ze swojego otoczenia spotyka się z przekazem od kobiet, że „nie przyszłyby do niego na wizytę, bo by się wstydziły”. Według niego takie podejście może być bardzo zwodnicze.
– Myślę, że przede wszystkim bardzo ważne jest to, jakie lekarz ma podejście do pacjentki – czy jest empatyczny, czy jest w stanie wysłuchać jej problemów, oraz to, jakie ma kompetencje. Jeżeli pacjentka będzie patrzeć tylko i wyłącznie przez pryzmat wyglądu, to może po prostu stracić okazję na badanie u osoby, która mogłaby rzeczywiście jej pomóc – podkreśla ginekolog. – Na pewno warto to nagłaśniać, bo jeżeli będziemy mówić o tym, że płeć tak naprawdę nie ma znaczenia przy badaniu ginekologicznym, i będziemy zachęcać kobiety do tego, żeby się badały, to wiele pacjentek może na tym skorzystać – dodaje.
„Sek*ualizacja jest zła bez względu na płeć”
Jak mówi dr Ciastoń, nie jest pewny, czy jego wpis sprawi, że sek*ualizujące komentarze przestaną się pojawiać. Ale według niego sam fakt, że problem został zasygnalizowany w przestrzeni internetowej, to i tak już duży krok naprzód.
– Bardzo chciałem, żeby ta dyskusja się rozpoczęła i żeby zwrócić uwagę na pewne sytuacje, pewne problemy, bo sek*ualizacja jest zła bez względu na płeć. Takie sytuacje w ogóle nie powinny mieć miejsca – niezależnie od tego, czy dotyczą kobiet, czy mężczyzn – podkreśla.
Być może jakaś zmiana już powoli się zaczyna. Jedna z obserwatorek pod wpisem lekarza napisała, że wcześniej myślała podobnie jak wiele innych kobiet: „o nie, do takiego przystojnego ginekologa nie chciałabym trafić”.
„Widząc pana pewnego rodzaju smutek, zastanowiłam się nad tym i uznałam, że to faktycznie nie jest w porządku patrzeć na lekarza przez inny pryzmat, niżeli przez jego specjalizację, wykształcenie, kompetencje… ” – takimi słowami zwróciła się do dr Ciastonia.
Oby coraz więcej kobiet myślało podobnie i taki przekaz przedstawiało w mediach społecznościowych. Bo bez względu na to, czy chodzi o kobiety, czy o mężczyzn, słowa mają wielką moc. I potrafią spowodować zarówno zmianę na gorsze, jak i na lepsze.
Zobacz także
Magda Korczyńska: seksualizacja jest tak powszechnym zjawiskiem, że często uznajemy ją za coś naturalnego i niegroźnego lub nawet jej nie zauważamy
Ane Piżl: Podziały w Polsce nie są zarezerwowane dla ochrony zdrowia, choć może czasem bolą bardziej, gdy chodzi o ludzkie życie
Pink zapłaci karę grzywny za norweskie szczypiornistki. „Jestem bardzo dumna, że norweska drużyna zaprotestowała przeciwko seksistowskim zasadom”
Polecamy
Palenie na stosie, histeria i lobotomia. Czyli rzecz o tym, jak „leczono” kobiety
Polacy pytają Google’a i AI o tabletkę dzień po. „Informacje w sieci nie zawsze są wiarygodne”
Tu lekarz mężczyzna nie może zbadać pacjentki. Nawet gdyby chciał, jej mąż na to nie pozwoli. Nieleczone kobiety umierają
Polka wyjechała do Arabii Saudyjskiej, by pracować jako ginekolożka. Jej historia jest wstrząsająca
się ten artykuł?