Przejdź do treści

To nie kryzys w związku, to wiosna. „Biologia obniża próg cierpliwości”

na zdjęciu: pokłócona para w samochodzie, tekst o wiosennych sporach w parach - Hello Zdrowie
fot. Getty Images, Fiordaliso
Podoba Ci
się ten artykuł?

– Jedna z moich pacjentek powiedziała kiedyś: „Wiem, że on nie powiedział nic złego, ale ja słyszę to jak atak”. To zdanie bardzo dobrze pokazuje mechanizm działania psychiki w okresie przeciążenia czy przesilenia wiosennego – zmienia się nie tyle zachowanie drugiej osoby, ile sposób, w jaki je interpretujemy – mówi psycholożka Dorota Minta, z którą rozmawialiśmy o przesileniu wiosennym w związku.

 

Klaudia Kierzkowska: Czym jest przesilenie wiosenne i jakie zmiany fizyczne i psychiczne ze sobą niesie?

Dorota Minta: W gabinecie często słyszę: „Wszyscy się cieszą, że wiosna, a ja czuję się rozbita”. I to jest bardzo ważne zdanie. Bo przesilenie wiosenne to nie metafora, tylko realny proces adaptacyjny organizmu. Zmienia się ilość światła, rytm dobowy, gospodarka hormonalna. Organizm potrzebuje czasu, by się dostroić. A w tym roku  jesteśmy dodatkowo zmęczeni mroźną zimą. W praktyce widzę, że pacjenci zgłaszają większą męczliwość, czyli łatwe męczenie się, płytszy sen, trudności z koncentracją, rozdrażnienie bez wyraźnej przyczyny. To nie jest słabość charakteru, to przeciążony układ nerwowy  próbuje się wyregulować.

Zastanawiam się, czy zmiany nastroju wiosną mogą wpływać na relacje partnerskie?

Relacja jest jak system nerwowy w dwóch ciałach. Kiedy jedno z partnerów jest rozregulowane, drugie często nieświadomie to przejmuje. W związku odczytujemy wzajemnie swoje emocje. To jeden z przejawów bliskości. W pracy z parami obserwuję, że wiosną częściej pojawiają się konflikty o drobiazgi. Przykład z mojej praktyki: para, która funkcjonowała stabilnie, zaczęła kłócić się o to, kto zapomniał kupić chleb. Gdy przyjrzeliśmy się bliżej, oboje byli chronicznie zmęczeni i przeciążeni. To nie chleb był problemem. To był sygnał napięcia.

Zatem jakie symptomy w związku mogą sugerować, że przesilenie wiosenne daje o sobie znać?

Z doświadczenia terapeutycznego wiem, że w okresach obniżonego nastroju czy zmian sezonowych w relacjach często pojawiają się charakterystyczne sygnały: nagłe poczucie dystansu między partnerami, większa wrażliwość na krytykę, interpretowanie neutralnych słów jako ataku, a także zmiany w sferze seksualnej – od wycofania po przeciwnie, wzmożoną impulsywność. Kluczowe pytanie, które warto sobie wtedy zadać, brzmi: czy te trudności są od dawna, czy pojawiły się nagle, na przykład wraz ze zmianą pory roku lub trybu funkcjonowania?

Jeśli mamy do czynienia raczej ze zmianą sezonową, dobrze jest najpierw zadbać o regulację emocjonalną i regenerację: więcej odpoczynku, spokojną rozmowę, obniżenie napięcia w codzienności. Zanim zaczniemy analizować, „czy do siebie pasujemy”, warto wrócić do prostych form bycia razem – wspólnego spaceru, uważnej obecności albo czasem wręcz przeciwnie, warto dać sobie na chwilę więcej przestrzeni, by odzyskać równowagę.

W mojej praktyce widzę, że relacje nie wzmacniają się w czasie idealnym. One wzmacniają się wtedy, gdy uczymy się być dla siebie wsparciem w chwilach rozregulowania.

Czy istnieją różnice między reakcjami kobiet i mężczyzn?

W mojej praktyce widzę, że kobiety częściej mówią o swoim stanie „jestem rozchwiana”, mężczyźni zaś: „Nie wiem, o co jej chodzi” i uciekają w pracę. To nie kwestia biologii wyłącznie, ale także kwestia wychowania emocjonalnego. Kobiety mają większe przyzwolenie społeczne na mówienie o emocjach. Mężczyźni nadal mają tutaj więcej barier, regulują napięcie poprzez działanie lub izolację. Dlatego wiosną często widzę taki taniec: ona potrzebuje rozmowy, on potrzebuje ciszy. I oboje czują się niezrozumiani.

Jak często problemy wynikają wyłącznie z biologii?

Rzadko wyłącznie. Biologia obniża próg cierpliwości. Ale jeśli pod spodem są niewypowiedziane żale, to właśnie wtedy wychodzą na powierzchnię. Przesilenie działa jak wzmacniacz. Jeśli relacja jest stabilna, napięcie minie. Jeśli coś było przez całą zimę zamiatane pod dywan, to wiosna może to ujawnić. I to nie musi być złe. Czasem to moment, w którym para zaczyna rozmawiać naprawdę, choć czasami potrzebuje tutaj wsparcia specjalisty. A w efekcie rozwiązując problem, para się zbliża i pogłębia relację.

Dorota Minta - Hello Zdrowie

Dorota Minta /fot. archiwum prywatne

Czy zmęczenie i drażliwość prowadzą do nieporozumień?

Tak, bardzo często tak właśnie się dzieje. Zmęczony i przeciążony mózg zaczyna interpretować rzeczywistość, jakby był w zagrożeniu. Aktywują się ewolucyjnie starsze struktury odpowiedzialne za przetrwanie, które uruchamiają reakcje walki lub ucieczki, nawet wtedy, gdy realnego zagrożenia wcale nie ma.

W stanie wyczerpania reagujemy szybciej i bardziej obronnie, trudniej nam o empatię i większy dystans do sytuacji, a zdolność zatrzymania się przed impulsywną reakcją wyraźnie maleje. To sprawia, że neutralne komunikaty partnera czy bliskich mogą być odbierane jako krytyka albo atak, choć obiektywnie nimi nie są. Jedna z moich pacjentek powiedziała kiedyś: „Wiem, że on nie powiedział nic złego, ale ja słyszę to jak atak”. To zdanie bardzo dobrze pokazuje mechanizm działania psychiki w okresie przeciążenia czy przesilenia wiosennego – zmienia się nie tyle zachowanie drugiej osoby, ile sposób, w jaki je interpretujemy.

Paulina Jęczmień, psycholożka, seksuolożka - Hello Zdrowie

Jak rozpoznać, że partner potrzebuje wsparcia?

Zamiast pytać: „Dlaczego jesteś taki niemiły?”, warto spróbować inaczej: „Widzę, że jesteś ostatnio bardziej napięty. Co się z tobą dzieje?”. Taka zmiana perspektywy często całkowicie zmienia przebieg rozmowy, bo przenosi ją z poziomu oskarżenia na poziom ciekawości i kontaktu.

W pracy terapeutycznej uczę pary przede wszystkim rozróżniania intencji od zachowania. Zdarza się, że czyjeś zachowanie brzmi szorstko lub chłodno, ale jego źródłem nie jest wrogość, tylko bezradność, zmęczenie albo przeciążenie emocjonalne. Wsparcie nie oznacza zgody na wszystko ani rezygnacji z własnych granic. Oznacza raczej gotowość do zatrzymania się i próbę zrozumienia drugiej osoby, zanim pojawi się ocena czy osąd.

Zatem, czy warto planować ważne decyzje w tym czasie?

Nie ma zakazu podejmowania decyzji wiosną, ale warto najpierw zatrzymać się i sprawdzić, z jakiego poziomu one wypływają. Czy to decyzja podjęta w spokoju, czy raczej w stanie zmęczenia i frustracji? Kiedy ktoś mówi: „Mam dość wszystkiego, wyprowadzam się”, często lepiej odłożyć taką rozmowę o kilka tygodni i pozwolić emocjom się uspokoić. Decyzje podejmowane w stanie rozregulowania zwykle nie odnoszą się do faktów, lecz do nagromadzonego napięcia, a w efekcie mogą skrzywdzić zarówno nas, jak i partnera.

Jakie nawyki pomagają przetrwać trudniejszy czas?

W pracy z parami często proponuję bardzo konkretne działania, które pomagają odbudować bliskość i poczucie kontaktu. To mogą być choćby dwadzieścia minut codziennej rozmowy bez telefonu pod ręką, wspólny spacer, dbanie o regularny sen czy ograniczenie bodźców wieczorem. Warto też wprowadzić mały rytuał, na przykład wspólną poranną kawę – dla dobrej relacji czasem wystarczy wstać dwadzieścia minut wcześniej. Bliskość w związku nie zależy od wielkich gestów, lecz od tych małych, codziennych mikro-momentów, które budują poczucie więzi.

W gabinecie często słyszę: „Wszyscy się cieszą, że wiosna, a ja czuję się rozbita”. I to jest bardzo ważne zdanie. Bo przesilenie wiosenne to nie metafora, tylko realny proces adaptacyjny organizmu.

Czy aktywność fizyczna ma znaczenie?

Ogromne. Aktywność fizyczna reguluje układ nerwowy znacznie szybciej niż długa analiza czy rozmowa o problemach. Często mówię pacjentom: „Zanim zaczniecie rozmawiać o poważnych sprawach, idźcie najpierw na spacer, skupcie się na przyrodzie i dajcie sobie chwilę na uspokojenie napięcia”. Światło dzienne, ruch, synchronizacja kroków i rytm oddechu – to wszystko działa mocniej, niż się wielu z nas wydaje. Dzięki temu ciało i umysł wracają do równowagi, a rozmowa, która następuje później, jest bardziej uważna, spokojna i otwarta.

Jak mówić o swoich wahaniach nastroju?

Chodzi o to, by komunikować się w stylu odpowiedzialności za siebie. Zamiast mówić „Przez ciebie jestem taka nerwowa”, lepiej powiedzieć coś w rodzaju: „Czuję, że jestem ostatnio bardziej drażliwa. Chyba to ten czas w roku. Potrzebuję trochę więcej twojej łagodności”. Taka forma wypowiedzi zaprasza partnera do współpracy i wspólnego szukania rozwiązania, zamiast wywoływać obronę czy izolację. Pokazuje, że to nasze odczucia wymagają uwagi, nie winy drugiej osoby, co w znacznym stopniu ułatwia bliską i spokojną rozmowę.

Czy przesilenie może wzmocnić więź?

Tak, i to jest chyba najpiękniejszy aspekt relacji. Kiedy para potrafi powiedzieć: „To trudniejszy moment, ale jesteśmy po tej samej stronie”, rodzi się dojrzała bliskość. W mojej praktyce widzę, że relacje nie wzmacniają się w czasie idealnym. One wzmacniają się wtedy, gdy uczymy się być dla siebie wsparciem w chwilach rozregulowania.

Wiosna może być więc nie tylko okresem napięcia, ale też okazją do budowania nowej jakości w związku – jeśli potraktujemy ją jako sygnał, by bardziej troszczyć się o siebie nawzajem. Nawet poradzenie sobie z drobnym kryzysem daje satysfakcję, pogłębia poczucie bliskości i wspólnoty, a w dłuższej perspektywie wzmacnia fundamenty relacji.

 


Dorota Minta – psycholożka, psychoterapeutka, pedagożka. Ukończyła Wydział Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego, Surdopedagogikę na Akademii Pedagogiki Specjalnej, Zarządzanie na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. Jest certyfikowaną psychoterapeutką w nurcie behawioralno-poznawczym oraz interwentką kryzysową. Ma za sobą liczne szkolenia specjalistyczne, w tym dotyczące diagnozy psychologiczne.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Powiązane tematy:

Podoba Ci
się ten artykuł?