Przejdź do treści

Plucie, szarpanie, wyzywanie, atak nożem. „Jakby agresja była wpisana w zawód medyka”

„Jakby agresja była wpisana w zawód medyka”/fot. Getty Images
„Jakby agresja była wpisana w zawód medyka”/fot. Getty Images
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Są dwie rzeczy, których potrzebujesz, by wyjść na plażę. Pierwszą jest ciało, drugą bikini. I już, gotowe!
„Załóż to cholerne bikini. I jedyne, o czym myśl to to, że właśnie przezwyciężyłaś wstyd”. Przekonuje trenerka Marta Stoberska
"Noszenie stanika to wybór, a nie obowiązek" - podkreśla edukatorka antydyskryminacyjna Anna Wiatrowska
„Noszenie stanika to wybór, a nie obowiązek” – podkreśla edukatorka antydyskryminacyjna Anna Wiatrowska
Chorzy na szpiczaka pozbawieni leku ratującego życie. Nie ma go na lipcowej liście refundacyjnej
Jeden Polak średnio emituje ponad 8 ton CO2. Paulina Górska wyjaśnia, jak możemy zmniejszyć ślad węglowy
Jeden Polak emituje ponad 8 ton CO2 rocznie. Paulina Górska podpowiada, jak zmniejszyć ślad węglowy
„Kultura fizyczna jest równie istotnym elementem życia co nauka i rozwój w każdej innej dziedzinie” – mówi Marcin Kuriata

– W środowisku krąży wiele historii o medykach, którzy podczas dyżuru musieli użyć gazu lub pałki. Później mieli ogromne nieprzyjemności ze strony szefostwa. Nie dość, że mogli stracić życie, to dostali po głowie. Ja też nie chcę używać mojego gazu, ale sama świadomość, że mam go przy sobie dodaje mi pewności, bo o poczuciu bezpieczeństwa nie można tu mówić – opowiada ratownik, którego zespół został napadnięty przez nożownika. Ze względu na nagminnie zdarzające się napaści słowne i fizyczne, gaz, pałka lub paralizator stały się dla wielu medyków niezbędnymi środkami ochrony osobistej. W przeciwieństwie do maseczek czy rękawiczek, te akcesoria muszą kupić sami. Ratownicy, lekarze i pielęgniarki wydają więc niemałe pieniądze, by zapewnić sobie choć odrobinę spokoju.

 

Ciepły kwietniowy wieczór. Zespół Jarka, ratownika medycznego z 26-letnim stażem, dostaje wezwanie na warszawskie osiedle. Mężczyzna ze schizofrenią zamknięty w mieszkaniu. Nie chce otworzyć mimo próśb zaniepokojonych pracowniczek MOPS-u. Kobiety boją się, że ich podopieczny popełni samobójstwo. Z powodu możliwości zagrożenia życia Jarek podejmuje decyzję o wezwaniu wsparcia. Na miejsce przyjeżdża straż pożarna. Policja jest jeszcze w drodze.

Gdy strażacy zaczęli dobijać się do mieszkania, mężczyzna w końcu otworzył, miał w ręku nóż – opowiada ratownik. – Wycofaliśmy się, a on schował się w mieszkaniu i zatrzasnął drzwi. Po chwili zjawili się funkcjonariusze i kazali mu otworzyć. Mężczyzna wyszedł. Był bardzo wzburzony, wymachiwał nożem we wszystkie strony. Kolega ratownik, który stał najbliżej, został zraniony. To stało się już w obecności policji. Miał głęboką ranę poniżej łokcia i draśnięcie na wysokości prawej komory serca. Gdyby nie zdążył zasłonić się ręką, już by go z nami nie było.

Sytuacja, o której opowiada ratownik, miała miejsce pod koniec kwietnia. To jedna z wielu nagłaśnianych w ostatnim czasie napaści fizycznych bądź werbalnych na pracowników pogotowia i szpitali. W tym kontekście media podają informacje o zjawisku, jakim jest zbrojenie się medyków, czyli zaopatrywanie w środki samoobrony.

To nie jest tak, że medycy są atakowani od wczoraj – wyjaśnia pan Jarek. – Przez pandemię nasz zawód zaczął być popularny, a „zbrojenia” zostały nagłośnione, ale napaści słowne czy fizyczne są obecne od zawsze. Mimo to żadna władza nie wpadła na pomysł, by wyposażyć nas choćby w gaz łzawiący, dlatego zabezpieczamy się sami. Ja także noszę przy sobie gaz, część kolegów nosi pałki, inni w paralizatory. Znam też kilku ratowników, którzy mają pozwolenia na broń palną i zabierają ją ze sobą na dyżury.

Jak wyjaśnia ratownik, użycie tego typu środków ochrony w pogotowiu zdarza się sporadycznie. Przyczyną są strach i niepewność, że za samoobronę będą grozić konsekwencje.

W środowisku krąży wiele historii o medykach, którzy podczas dyżuru musieli użyć gazu lub pałki. Później mieli ogromne nieprzyjemności ze strony szefostwa. Nie dość, że mogli stracić życie, to dostali po głowie. Ja też nie chcę używać mojego gazu, ale sama świadomość, że mam go przy sobie dodaje mi pewności, bo o poczuciu bezpieczeństwa nie można tu mówić.

Nikt nie zgłasza

Pielęgniarka, lekarz czy ratownik medyczny podczas udzielania świadczeń zdrowotnych teoretycznie są chronieni prawem w sposób szczególny. Naruszenie nietykalności cielesnej, czynna napaść lub agresja słowna powinny być traktowane jako przestępstwa wobec funkcjonariuszy publicznych. Zapisy te mają skutkować większym szacunkiem wobec medyków i znacznym ułatwieniem procedur prawnych związanych ze zgłaszaniem tego typu przypadków. W praktyce jest jednak inaczej. Jak wyjaśnia pan Jarek, przypadków choćby samej agresji werbalnej jest tak dużo, że zgłoszenie ich wszystkich byłoby po prostu niemożliwe.

Wrogość spływa na nas z każdej strony. Nie mówię tylko o pijanych lub chorych psychicznie pacjentach, z którymi mamy styczność na co dzień. Są jeszcze ludzie, którzy z powodu chorób lub wypadków fizycznie cierpią. To właśnie oni bardzo często wyładowują na nas swoje frustracje, jakby ich ból był naszą winą. Jeśli nie oni są wobec nas agresywni, to ich bliscy, którzy myślą, że krzyk coś pomoże.

Każdy medyk może zgłosić atak słowny lub fizyczny w swojej placówce. W przypadku pogotowia ratunkowego osobą przyjmującą zgłoszenia jest dyspozytor medyczny. To on powiadamia policję.

Już i tak pracujemy ponad siły, a każde zgłoszenie wymaga zeznań od wszystkich członków zespołu – mówi pan Jarek. – Dokonując zgłoszenia, zabierasz swoich kolegom co najmniej godzinę. Prokuratura zwykle umarza te sprawy ze względu na niską szkodliwość społeczną, w najcięższych przypadkach daje kary w zawieszeniu. Po co tracić na to czas?

"Nie uczono nas, że mamy swoje prawa i granice, których nie wolno łamać. Nie uczono nas, jak się bronić i jak dbać o własne dobro psychiczne. Wyrażanie cichego przyzwolenia na agresję było normą i ta agresja eskalowała"

Jak pili, tak piją

Pani Basia, pielęgniarka z ponad 30-letnim stażem, pracuje w ratownictwie medycznym. Trzy lata temu jej zespół otrzymał wezwanie do mężczyzny, który zasłabł przed sklepem. Gdy kobieta próbowała udzielić mu pomocy, napadło na nią trzech pijanych „kolegów” pacjenta, krzycząc, by dała mu spokój. Zanim drugi ratownik zdążył zainterweniować, pani Basia została wielokrotnie popchnięta i podrapana. Kobieta zdecydowała, że pociągnie swoich oprawców do odpowiedzialności.

Zgłosiłam sprawę do dyspozytora, później podczas składania zeznań to ja uświadomiłam policjantów, że przysługuje nam specjalna ochrona prawna. Oni nie mieli o tym pojęcia. Bardzo długo szukali dokumentów, które pozwoliłyby im poprowadzić tę procedurę w prawidłowy sposób, ale udało się. Odbyła się nawet jedna rozprawa, podczas której pani prokurator zapytała mnie, czy bolało, jak bili, jakby był to wyznacznik tego, czy powinni zostać ukarani. To było trzy lata temu i do tej pory nie ma wyroku, a ci mężczyźni, jak pili pod sklepem, tak piją dalej, zaczepiają ludzi i mają się bardzo dobrze.

Zdaniem pani Basi grupa zawodów medycznych to jedyna grupa zawodów, której przedstawicieli można bezkarnie obrażać i napadać.

– To wszystko dzieje się w biały dzień, a my nie mamy nawet do kogo zwrócić się o pomoc prawną czy psychologiczną. Jesteśmy jak chłopiec do bicia.

ratownik medyczny w trakcie pandemii koronawirusa

Tak nas wychowano

Monika Drobińska jest aktywistką na rzecz medyków i pielęgniarką anestezjologiczną, która przez 15 lat pracowała w poznańskim pogotowiu. Wielokrotnie zdarzało jej się wkraczać na interwencje w kamizelce kuloodpornej i w otoczeniu funkcjonariuszy. Czuła się wtedy bezpiecznie. Jednak największe zagrożenie zdaniem Moniki pojawia się wtedy, gdy nikt się go nie spodziewa. To właśnie podczas tych codziennych, pozornie zwyczajnych wezwań pielęgniarka była opluwana, obrzucana groźbami i wyzwiskami. Jej środowisko traktowało te zdarzenia jak normalne.

– Z perspektywy czasu widzę, że medycy, a zwłaszcza my – pielęgniarki, tak zostałyśmy wychowane. Podczas kształcenia wmawiało nam się, że jesteśmy po to, by służyć z pochyloną głową, że taka jest nasza misja, a pacjent może robić, co chce. Nie uczono nas, że mamy swoje prawa i granice, których nie wolno łamać. Nie uczono nas, jak się bronić i jak dbać o własne dobro psychiczne. Wyrażanie cichego przyzwolenia na agresję było normą i ta agresja eskalowała – uważa pielęgniarka. Dodaje również, że sytuacja powoli się zmienia. Pokolenia młodych medyków są coraz lepiej wykształcone i świadome swoich praw, a postawa służalcza odchodzi do lamusa. To jednak nie wystarczy.

Podejście zmienia się tylko po stronie medyków, a to za mało, bo zmienić muszą się także pacjenci nauczeni roszczeniowości i bezkarności. Myślę, że bardzo wiele dałyby zajęcia w przedszkolach i szkołach podstawowych. Proszę to sobie wyobrazić: ratownicy medyczni, lekarze i pielęgniarki w swoich uniformach nie tylko opowiadają dzieciom najciekawsze historie ze swojej pracy, ale też uczą zasad pierwszej pomocy. W późniejszych życiu szacunek do medyków byłby dla tych dzieci czymś naturalnym.

Ruch po stronie Ministerstwa?

– Jaki przykład daje Ministerstwo Zdrowia innym pracodawcom, gdy samo jest szefem, który nie zapewnia swoim pracownikom bezpieczeństwa, ani wsparcia prawnego czy psychologicznego?– pyta Monika Drobińska.

Jej zdaniem resort zdrowia powinien kłaść nacisk na uświadamianie społeczeństwa, że jakiekolwiek przejawy agresji wobec medyków są niedopuszczalne. By tak się jednak stało, konieczne wydaje się egzekwowanie kar wobec oprawców.

Ustawę o zaostrzeniu kar dla osób dopuszczających nie agresji wobec przedstawicieli zawodów medycznych można by napisać na kolanie – uważa pan Jarek. – Za napaść fizyczną powinna grozić bezwzględna kara więzienia, a za obrażanie dotkliwie wysokie grzywny. Jeśli zmiana prawodawstwa to zbyt wiele, powinien nastąpić chociaż koniec z umarzaniem tych spraw. Jestem pewny, że wystarczyłoby kilka nagłośnionych medialnie wyroków skazujących osoby, które dopuściły się agresji i problem byłby zdecydowanie mniejszy. Ale póki tego wszystkiego nie ma, musimy być bardzo ostrożni i codziennie pamiętać, że dobry medyk, to żywy medyk.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Babcia z wnuczką i psem

„Bądźcie w codziennym kontakcie ze swoimi seniorami, jeśli mieszkają sami” – apeluje pielęgniarz Mateusz Sieradzan

Anna Szymczak-Krasoń, pielęgniarka

„Zanim pacjent trafi do lekarza, wyżyje się na pielęgniarce” – mówi Anna Szymczak-Krasoń, pielęgniarka

5 powodów, dlaczego lekarze i lekarki są ważniejsi od pielęgniarek i pielęgniarzy. Wylicza Mama Psychiatra

5 powodów, dlaczego lekarze i lekarki są ważniejsi od pielęgniarek i pielęgniarzy. Wylicza Mama Psychiatra

karetki pogotowia, trzecia fala epidemii

Ratownik medyczny o trzeciej fali i dramatycznej sytuacji w polskich szpitalach: „Nie wierzę, że zima zaskoczyła drogowców”

oddziało covidowy

„Morfina leje się hojnie”. „Pan Pielęgniarka” opisuje trzecią falę epidemii na oddziale covidowym

ratownik medyczny w trakcie pandemii koronawirusa

Karol Bączkowski, ratownik medyczny: Zdarza się, że nie ma zmiennika i zostajesz na kolejne 12 godzin dyżuru. Bo przecież „karetka musi jeździć”

Katarzyna Dacyszyn

Hello My Hero. Katarzyna Dacyszyn: Zło, które się wydarzyło, zaczyna być przekuwane w dobro dla innych. To jest chyba najlepsza rzecz, jaka w tym ataku mogła się zdarzyć

pielęgniarka

Co zobaczysz, gdy wpiszesz słowo ‘pielęgniarka” w wyszukiwarkę grafiki Google? „Szału nie ma. Zaproszenie do burdelu” – kwituje Mateusz Sieradzan

Szpital

Lek. Bartosz Fiałek: Szpitalny oddział ratunkowy jest miejscem, do którego zgłaszamy się w stanie bezpośredniego zagrożenia zdrowia i życia. Nie w celu diagnostyki

Pielęgniarki i położne przekonują: jest nas wystarczająco dużo, żeby walczyć z pandemią. 30 tys. z nich nie jest zatrudnionych, jednak nie bez powodu

Pielęgniarki i położne przekonują: jest nas wystarczająco dużo, żeby walczyć z pandemią. Jednak 30 tys. z nich nie jest zatrudnionych. Dlaczego?

„Bardzo się tego bałem, wyobrażałem sobie, że w inkubatorze będzie leżał jakiś embrion, a to był mały człowiek. Mój syn!”. Rozmawiamy z ojcami wcześniaków

Aktywistka o filmie, który otrzymała: Jestem człowiekiem, nie świnią. Dlaczego ludzie nie potrafią uszanować tego, że ktoś jest chudy, szczupły lub gruby?

„Głównym problemem w relacjach psio-ludzkich jest to, że mówimy w innych językach”. Zofia Zaniewska-Wojtków i Piotr Wojtków, behawioryści psów, tłumaczą nam mowę czworonogów

Pielęgniarka trzymająca w ramionach trzy noworodki. To zdjęcie, zrobione tuż po wybuchu w Bejrucie, obiegło świat

Pielęgniarka trzymająca w ramionach trzy noworodki. To zdjęcie, zrobione tuż po wybuchu w Bejrucie, obiegło świat

„Życzył mi, bym kiedyś został doktorem. Odpowiedziałem, że nie chcę”. Maciej Latos o kulisach pracy pielęgniarza

Biel pielęgniarskiego czepka to komunikat do społeczeństwa: „Jestem powołana, aby nieść pomoc”. Jak dawniej wyglądały stroje pielęgniarek?

Podjazd w szpitalu / istock

Pan Pielęgniarka zdradza szpitalne tajemnice. „To często nieoficjalna palarnia, tu kwitnie życie towarzyskie”

Pielęgiarka - W czepku urodzona

„Drodzy Państwo – oto jestem. Magister pielęgniarstwa, który pracuje przy łóżku chorego”. Na profilu W czepku urodzona pojawiły się ważne słowa

Psycholog pielęgniarek: Hejt wobec medyków przenosi się na ich rodziny

„Zamiast kulturalnej dyskusji i wspólnego szukania najlepszych rozwiązań jest grupowy lincz”. Psycholog o hejcie wobec pielęgniarek i lekarzy w czasie pandemii

Zwolniona położna: Czułam, jakby ktoś się nade mną znęcał i rozdrapywał rany, które już się zdążyły zabliźnić

Renata Piżanowska, dyscyplinarnie zwolniona położna: czułam, jakby ktoś się nade mną znęcał i rozdrapywał rany, które już się zdążyły zabliźnić

Pierwsza pomoc u dzieci / istock

Pierwsza pomoc – oto lista najczęstszych błędów. Czego nie robić, aby nie pogorszyć stanu dziecka?

Święto Pielęgniarek / Instagram W czepku urodzona

Międzynarodowy Dzień Pielęgniarek. „Chciałabym, żeby wszyscy pamiętali w pozostałe 364 dni roku o naszej pracy” – pisze Weronika Nawara z „W czepku urodzona”

Julia Wieniawa, Barbara Kurdej-Szatan, Maciej Dowbor

Polskie gwiazdy „dają sobie razy” w popularnym internetowym wyzwaniu.  „Codziennie ktoś staje się ofiarą przemocy”

SOR - to jest dramat / Instagram Pan Pielęgniarka

Mateusz Sieradzan, znany jako „Pan Pielęgniarka” o pracy na SOR-ze: nie jest łatwo rozmawiać samemu z pełną poczekalnią wściekłych ludzi, którzy siedzą w niej kilka godzin

Najpopularniejsze

Ćwiczenia na biust. 6 sposobów na ujędrnienie i podniesienie piersi

Choroby mają zapach – wiedziałaś o tym?

Kobieta mindfulness

Mindfulness dla początkujących. Kasia Bem zdradza 5 prostych zasad uważności

4 sposoby na pozbycie się oponki z brzucha. I nie chodzi wcale o robienie brzuszków

Twój kręgosłup potrzebuje wsparcia? Oto kilka ćwiczeń, które go wzmocnią

Kobieta trzyma psa na rękach

Stres. Jak sobie z nim radzić? Oto 14 pomysłów, jak poradzić sobie ze stresem

Ćwiczenia na rozciąganie barków

Rozciąganie stawów barkowych – te ćwiczenia na pewno ci się przydadzą

kobieta na wydmach

„Odpuszczanie” jest dobre dla ambitnych i konsekwentnych kobiet – podpowiada nam psycholożka Anita Kruszewska

Kobieta popijająca winko

„Alkoholiczka, która pije wino albo piwo, twierdzi, że nie ma problemu”. Kobiecy alkoholizm

kobieta rower

Intymne dolegliwości rowerzystek. Sprawdź, jak zadbać o siebie w trakcie rowerowych wojaży

Dzień się dopiero rozpoczął, a ciebie już ktoś wyprowadził z równowagi? Poznaj 5 kroków, które pozwolą zapanować nad emocjami

7 najgorszych typów butów dla twoich stóp. Jakie obuwie może być niebezpieczne?

Oto 7 ćwiczeń, za które twój kręgosłup ci podziękuje. Wystarczy niewiele, by poczuć znaczną różnicę

Anja Rubik: nastolatki uczą się, że macica nie jest śmietnikiem na sprężynki

brzuszki na piłce

Sposób na bolące lędźwie. Jak sobie ulżyć?

Stanie na rękach – krok po kroku

Stanie na rękach – krok po kroku