Przejdź do treści

Pilotka LPR: Zdarzyło się, że pacjenci nie kryli obaw na mój widok, mówiąc: „O Boże! Pani będzie mnie wiozła?!”

Martyna Małoń / fot. Piotr Małż
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim

– Zwykle pilotami LPR zostają byli piloci wojskowi: doświadczeni życiowo mężczyźni około 40-tki. Zupełnie nie pasowałam do schematu, więc nie dziwię się, że inni mogli mieć obawy. Myślę zresztą, że ich obawy nie dotyczyły wyłącznie mojej płci, która jest dla tego zawodu nietypowa, ale przede wszystkim innych umiejętności, jakie musi posiadać pilot HEMS – mówi Martyna Małoń, pilotka z bydgoskiej filii Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

 

Marianna Fijewska: Jesteś pilotką, bo?

Martyna Małoń: Kocham latać.

Kiedy ta miłość się pojawiła?

Od urodzenia spędzałam czas na lotnisku, ponieważ lotnictwo jest wielką pasją mojego taty. Od kiedy pamiętam, w każdej wolnej chwili latał szybowcami i samolotami. Robił to hobbistycznie. Gdy pojawiła się opcja latania zawodowo w liniach lotniczych, odpuścił temat. Nie chciał wywracać sobie i nam życia do góry nogami. Pochodzimy z Torunia, a podjęcie takiej pracy zawsze wiąże się z przeprowadzką do jakiegoś dużego miasta. Można powiedzieć, że moja decyzja o lataniu zawodowym jest jego niespełnionym marzeniem.

Które ty spełniłaś.

Tak. Między innymi dzięki niemu. To on zaraził mnie swoją pasją. Gdy miałam 16 lat, zaczęłam szkolenie szybowcowe. To był dla mnie sprawdzian, czy nadaję się do lotnictwa. Latanie wiąże się z ogromnym nakładem pracy i zaangażowania! W weekendy już z samego rana musiałam być na lotnisku, umyć szybowiec, zaciągnąć go na start, pomagać innym przy wszystkich czynnościach. Tak naprawdę zdarzało się, że wykonałam tylko jeden 5-minutowy lot, a cały dzień pracowałam na starcie. Ale nie zraziło mnie to, wręcz przeciwnie. Nauczyło współpracy, pokory i dojrzałości. W wieku 17 lat rozpoczęłam szkolenie samolotowe. Załapałam się na szkolenie w Dęblinie, które całe szczęście było dofinansowane. Tu też czekało mnie sporo pracy – musiałam opanować wiedzę, której nie miałam okazji posiąść w szkole. Zasady lotu, meteorologia, prawo lotnicze, łączność, itd… trochę tego było. Tak więc miałam 17 lat i dwie licencje, a dopiero rok później mogłam rozpocząć kurs na prawo jazdy (śmiech).

Niesamowite, że jako 17-latka znalazłaś w sobie motywacje, żeby to zrobić! Ja w tym wieku myślałam raczej głównie o imprezach.

To wszystko zbiegło się z moją sytuacją rodzinną. Gdy byłam nastolatką, rodzice się rozwiedli, co było dla mnie bardzo trudne. Miałam 15 lat i zaczęłam mocno uciekać w imprezy. Ale latanie cały czas mnie pasjonowało i chyba w pewnym momencie zamieniłam kierunek ucieczki – z imprez, na lotnisko. Dlatego moi rodzice nie stawiali oporu, wspierali mnie i cieszyli się, że zaangażowałam się w coś wartościowego.

Musiała rozpierać ich duma! Zwłaszcza gdy podjęłaś pracę w Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym.

To nie stało się od razu. Oczywiście cały czas zdobywałam kolejne doświadczenie lotnicze, między innymi biorąc udział w zawodach samolotowych w lataniu precyzyjnym, a swój kierunek studiów połączyłam z pasją – wybrałam kierunek: mechanika i budowa maszyn. Po roku nauki ogólnej dostałam się na specjalizację: pilotaż śmigłowcowy. Moje studia zakończyły się uzyskaniem tytułu inżyniera mechaniki i budowy maszyn oraz zawodowej licencji śmigłowcowej. W tamtym czasie nie było wielu możliwości na lotniczym śmigłowcowym rynku pracy. Podjęłam pracę w prywatnych firmach, przewożąc osoby, które wynajmowały śmigłowce do celów komercyjnych czy biznesowych. To niewygodna praca – klienci, którzy wykupują takie usługi, płacą ogromne pieniądze i chcą mieć możliwość przelotu z punktu A do B w każdej chwili. W związku z tym ja też musiałam być w pełni dyspozycyjna. Nie mogłam nic zaplanować…

Dlaczego wybrałaś akurat śmigłowce?

Bo to niezwykłe maszyny! Możesz wylądować prawie wszędzie, nie musisz korzystać z lotniska, możesz latać przy gorszych warunkach atmosferycznych, możesz wykonać zawis i przemieszczać się na bok czy do tylu! Żaden inny sprzęt lotniczy nie daje takich możliwości.

Wiedziałam też, że chciałabym wykorzystać swoje umiejętności nie tylko do wykonywania lotów usługowych, ale żeby przyświecał temu jakiś większy cel. Potrzebowałam sensu tego, co robię. Dlatego, kiedy zdecydowałam na studiach o wyborze szkolenia śmigłowcowego, od początku wiedziałam, że moim celem będzie latanie w Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym. Był jeszcze aspekt techniczny – w LPR latasz maszynami z najwyższej półki. Ferrari wśród śmigłowców! Jednak podjęcie tam pracy nie było takie łatwe.

Okazało się, że aby w ogóle podejść do procesu rekrutacyjnego, trzeba wylatać tysiąc godzin, z czego minimum 500 musi być wylatane na śmigłowcach. Ale te godziny liczą się tylko, gdy latasz jako dowódca, to znaczy czas, który spędzasz z instruktorem, np. podczas szkolenia, w ogóle nie jest brany pod uwagę. Dla porównania, w tamtych czasach aby zostać pierwszym oficerem w liniach lotniczych, wystarczyło około 200 godzin nalotu ogólnego. Dlatego poświęciłam kilka lat po ukończeniu studiów, aby zdobyć wymagany nalot. Byłam w pełni dyspozycyjna, nie byłam na żadnych wakacjach, bardzo rzadko bywałam w domu rodzinnym, aby nie stracić żadnej szansy na jak najszybsze zdobycie cennego nalotu potrzebnego do LPR.

Na YouTube jest dostępny materiał reportażowy o pracy LPR, w którym występujesz. Zapytano panią lekarkę, która była w twoim zespole, czy miała obawy przed wejściem z tobą na pokład. Powiedziała: „Nie będę ukrywać, miałam obawy!”. Dlatego, że jesteś kobietą?

Kobietą, do tego bardzo młodą. W momencie, kiedy byłam przyjmowana do LPR, jako pilot HEMS (Helicopter Emergency Medical Service) pracowała tylko jedna kobieta, która jest ode mnie starsza i co za tym idzie bardziej doświadczona życiowo. Zwykle pilotami zostają byli piloci wojskowi – doświadczeni życiowo mężczyźni około 40-tki. Zupełnie nie pasowałam do schematu, więc nie dziwię się, że inni mogli mieć obawy. Myślę zresztą, że ich obawy nie dotyczyły wyłącznie mojej płci, która jest dla tego zawodu nietypowa, ale przede wszystkim innych umiejętności, jakie musi posiadać pilot HEMS.

W przestrzeni zakupowej HelloZdrowie znajdziesz produkty polecane przez naszą redakcję:

PROMOCJA
Zdrowie umysłu
Less Stress from Plants 60 kaps. wegański
60,00 zł 90,00 zł
Wiedziałam, że chciałabym wykorzystać swoje umiejętności nie tylko do wykonywania lotów usługowych, ale żeby przyświecał temu jakiś większy cel. Potrzebowałam sensu tego, co robię. Dlatego, kiedy zdecydowałam na studiach o wyborze szkolenia śmigłowcowego, od początku wiedziałam, że moim celem będzie latanie w Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym

To znaczy?

Obawiano się, czy mając (wówczas) 27 lat, będę na tyle dojrzała, żeby udźwignąć ten rodzaj pracy. Wymaga ona od dowódcy umiejętności pracy pod ogromną presją, podejmowania często trudnych decyzji w deficycie czasu, współpracy w załodze i dyscypliny. Ponadto zwykle w załodze latają lekarze i CZaH (Członek załogi HEMS), którzy są znacznie starsi ode mnie, a ja odpowiadam za ich bezpieczeństwo i musimy darzyć się pełnym zaufaniem. Po każdym lądowaniu moim obowiązkiem jest przegląd śmigłowca. Po lądowaniu w miejscu zdarzenia, sprawdzenie terenu pod kątem przedmiotów, które podczas startu mogłyby się poderwać i uszkodzić śmigłowiec lub uderzyć osoby postronne.

Rozumiem, że pilot to osoba, która zawsze może się na coś przydać?

Tak, ale na co konkretnie, to zależy od okoliczności. Nie działam według schematu, tylko obserwuję, gdzie mogę pomóc, a gdzie będę przeszkadzać. Pomagam, przynosząc i podając wskazany sprzęt medyczny, przygotowuję nosze, czasami, kiedy sytuacja tego wymaga, angażuję się w bezpośrednią pomoc przy pacjencie. Daje mi to bardzo dużo satysfakcji i szybko zauważyłam, że im więcej pomagam innym, tym więcej pomocy sama później dostaję. Dzięki temu, że pomogę mojemu zespołowi, oni pomogą mi i jesteśmy w stanie szybciej „odtworzyć gotowość” do następnego wylotu. Poza tym praca w miłej atmosferze sprawia, że cieszę się na myśl o każdym dyżurze. A wracając do twojego pytania o obawy – czasem pacjenci, którzy są przytomni, reagują na mnie z dużym zdziwieniem. Kilka razy zdarzyło się, że nie kryli obaw na mój widok, mówiąc: „O Boże! Pani będzie mnie wiozła?!”, ale później, gdy lądowaliśmy w szpitalu, zawsze słyszałam podziękowania. Jest to bardzo miłe, że pacjenci doceniają moją pracę.

Mówisz, że inni mieli obawy, a ty? Też bałaś się, jak poradzisz sobie w LPR?

Zdecydowanie. Moje obawy nie dotyczyły moich umiejętności lotniczych. Bałam się raczej skali tragedii, z jakimi będę musiała się mierzyć. Przecież jesteśmy tam, gdzie dzieją się często najbardziej drastyczne i przykre rzeczy. A ja nigdy wcześniej nie widziałam osoby poszkodowanej, nie miałam do czynienia z wypadkami. Ale do wszystkiego człowiek jest w stanie bardzo szybko się przystosować. To nie tak, że nie rusza mnie to, co widzę w pracy. Wypadki, podczas których poszkodowane są dzieci lub młode osoby, zostają zwykle najbardziej w pamięci. Często interesujemy się dalszym losem naszych pacjentów. Kiedy otrzymujemy informację, że pacjent wrócił do zdrowia, napędza nas to do jeszcze bardziej intensywnej pracy i zaangażowania. Po każdej misji rozmawiamy o jej przebiegu, o tym, co ewentualnie możemy zrobić jeszcze lepiej i szybko regenerujemy umysł, aby być gotowym do następnego lotu. Myślę, że kluczem do „oczyszczenia umysłu” jest to, aby mieć jakieś swoje pasje. W wolnym czasie bardzo lubię jeździć na rowerze, brać udział w spływach kajakowych, zajmować się ogrodem. Trzeba mieć coś, co relaksuje i pozwala pozbyć się napięcia.

Moje obawy nie dotyczyły moich umiejętności lotniczych. Bałam się raczej skali tragedii, z jakimi będę musiała się mierzyć. Przecież jesteśmy tam, gdzie dzieją się często najbardziej drastyczne i przykre rzeczy. A ja nigdy wcześniej nie widziałam osoby poszkodowanej, nie miałam do czynienia z wypadkami

Ile akcji macie w ciągu jednego dyżuru?

Mój rekord to pięć wylotów. Zwykle jest ich mniej, ale to zależy od warunków pogodowych – czasem mamy tzw. czerwoną pogodę (np. z powodu mgły, niskiej podstawy chmur czy ograniczonej widoczności), czyli nie możemy przyjąć wezwania. Podczas takiego dnia zadaniem pilota dyżurnego jest analiza pogody na bieżąco. Jeśli warunki się poprawią, zgłaszamy gotowość do startu, poprzez ustawienie odpowiedniego statusu pogody (pogoda żółta lub zielona). Jest to informacja dla dyspozytora, że możemy podjąć się lotu. Ale zdarza się, że nawet podczas czerwonej pogody działamy. Jakiś czas temu koledzy z mojej bazy operacyjnej byli w sytuacji, w której przybiegł na bazę świadek, mówiąc, że kilkaset metrów dalej doszło do zdarzenia – kierowca doznał nagłego zatrzymania krążenia. Koledzy zabrali sprzęt i udzieli pacjentowi pomocy, bez udziału śmigłowca.

To rzeczywiście nietypowa akcja. A czy ty masz w pamięci taki dyżur, który z jakichś względów stał się dla ciebie wyjątkowy?

To było na początku mojej pracy w LPR. Dostaliśmy wezwanie do udaru. Gdy podchodziliśmy do lądowania, dyspozytor powiedział, że jednak pacjentem zajmą się ratownicy z karetki, którzy są już na miejscu, a my mamy lecieć do karambolu na A1, który wydarzył się dosłownie przed chwilą. Na drodze były fatalne warunki, gołoledź. Byliśmy na miejscu pierwsi – rzeczywiście wiele samochodów na siebie najechało. Zaczęliśmy podchodzić do aut i pytać, czy ktoś potrzebuje pomocy, ale okazało się, że nikt nie jest ranny. Już zbieraliśmy się do powrotu, gdy podjechała do nas policja. Funkcjonariusze byli roztrzęsieni, powiedzieli, że 1,5 km od miejsca lądowania śmigłowca, rozgrywa się tragedia — samochód, którym podróżowała trzyosobowa rodzina, wjechał właśnie w stojące auta. Matka przeżyła, ojciec był reanimowany, ale zmarł, a 7-letni chłopczyk był w bardzo ciężkim stanie, z rozległymi obrażeniami głowy. Przetransportowaliśmy go do szpitala, lekarze nie dawali mu zbyt wiele szans, ale po pół roku dotarły do nas informację, że chłopczyk doszedł do zdrowia. Takie sytuacje pokazują mi, że jestem dokładnie tam, gdzie powinnam być.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Pacjent leży na łóżku na korytarzy na SOR-ze

„Larwy z poprzedniego klienta pykały mi pod crocsami”. Pan Pielęgniarka opisał, jak wygląda „SOR-owskie SPA”

Pracowała w szpitalu w koszmarnych warunkach. Wszystko opisała na blogu. Dziś jest najsłynniejszą pielęgniarką w Polsce

„Nie ma rozmowy o dojrzałej kobiecości bez zastanowienia się nad tym, jaką się było dziewczynką” – mówi Sylwia Szwed z „Kosmosu dla dziewczynek”

"Będziesz kim zechcesz, bo możesz żyć jak chcesz". Nowa kampania biżuterii Yes po raz kolejny wzrusza i skłania do refleksji / screen YouTube

„Będziesz, kim zechcesz, bo możesz żyć, jak chcesz”. Nowa kampania biżuterii Yes po raz kolejny wzrusza i skłania do refleksji

Czy lekarz może okłamać pacjenta? Na to pytanie odpowiada Patrycja Pieszczek-Bober, prawniczka w ochronie zdrowia / gettyimages

Czy lekarz może okłamać pacjenta? Na to pytanie odpowiada Patrycja Pieszczek-Bober, prawniczka w ochronie zdrowia

Lekarka straciła prawo wykonywania zawodu za wpisy typu "Plandemia to ściema". Nie będzie mogła leczyć przez rok / istock

Lekarka straciła prawo wykonywania zawodu za wpisy typu „Plandemia to ściema”. Nie będzie mogła leczyć przez rok

Aga Wojciechowska: Kobietom jest znacznie trudniej w zawodzie strażaka, ale to nie oznacza, że są dyskryminowane

Co zrobić, gdy nie możesz dodzwonić się do przychodni? Zapadł ważny wyrok sądu / gettyimages

Co zrobić, gdy nie możesz dodzwonić się do przychodni? Zapadł ważny wyrok

Dr Agata Szade / fot. archiwum prywatne

Dr Agata Szade: „Jeśli chodzi o bycie kobietą-naukowcem, to myślę, że w Polsce naprawdę nie jest najgorzej”

Edyta Broda bezdzietnik.pl

„Strach przed samotnością to nie jest powód, żeby mieć dzieci” – mówi Edyta Broda, autorka bloga dla nie-rodziców

Symbol emancypacji kobiet, walki o wolność i… technika rehabilitacji. Skąd się wziął światowy szał na jazdę na wrotkach?

Korytarz szpitalny

Sale operacyjne w polskich szpitalach jak muzea. Lekarze pokazują zdjęcia i komentują: „Polska ochrona zdrowia w pigułce”

Dziś jest najlepszy ostatni dzień, żebyś zaczęła zajmować się swoimi pieniędzmi

„Pieniądze można porównać do zakładania maseczki tlenowej w samolocie. Najpierw zakładasz ją sobie, potem dzieciom. Z finansami jest tak samo” – mówi Dominika Nawrocka, edukatorka finansowa

„Pacjenci wyżywają się na pielęgniarkach, sanitariuszach czy salowych. Zdarza się, że oskarżają ich o kradzież”. O tym, że pacjent ma nie tylko prawa, ale i obowiązki mówi dr Agata Malenda

„Wszyscy dookoła widzieli we mnie super towarzyską, zaradną dziewczynę. Nikt nie zdawał sobie sprawy, ile mojej uwagi zajmuje picie” – mówi Asia Skwierczyńska, znana jako Sober Polish Girl

Chwyć za mopa, nie zabijaj, nie wierz w cuda. 10 przykazań polskich neurochirurgów

„Pewnie zrezygnowałabym wcześniej, gdyby nie panujący w środowisku pogląd, że jak się już ma zawód medyczny, to nie możliwości odwrotu” – rozmowa z lek. Ewą Stawiarską, która odeszła z medycyny

"Była operacja i musi boleć. To normalne", "Usiądzie, da rękę, położy się...". Siostra Bożenna o grzeszkach pielęgniarek / pexels

„Była operacja i musi boleć. To normalne”, „Usiądzie, da rękę, położy się…”. Siostra Bożenna o grzeszkach pielęgniarek

„Pierwsze 10 dni wspominam jako jeden wielki ból. Gdy kładłam się spać, czułam, jak całe ciało krzyczy”. O trawersie Grenlandii i emocjach po mówi Miłka Raulin

Miażdżące wyniki monitoringu gabinetów ginekologicznych. „W Polsce lekarze zdają się mieć bardzo dużą władzę nad kobietami” – alarmuje Aleksandra Magryta z Fundacji FEDERA

Bogusław Linda

Paulina Młynarska wprost o słowach Bogusława Lindy: „Rzygnąłeś pan gadką z lat 90.”

Prawo głosu kobiet / unsplash

„Ściska mnie w gardle”, „Boję się powiedzieć, że mnie boli”. O prawo głosu w sprawach własnego ciała wciąż toczy się walka

Dlaczego lekarze są niemili? / istock

„Dlaczego jestem dupkiem?”. Lekarz Michał Głuszek wyjaśnia, dlaczego bywa niemiły dla swoich pacjentów

Ma 29 lat i jest już profesorem. Mateusz Hołda zajmuje się skomplikowanymi badaniami serca

Najpopularniejsze

Ćwiczenia na biust

Ćwiczenia na biust. 6 sposobów na jędrne piersi

Kobieta wąchająca kwiat

Choroby mają zapach – wiedziałaś o tym?

Kobieta mindfulness

Mindfulness dla początkujących. Kasia Bem zdradza 5 prostych zasad uważności

Fit Matka Wariatka / Facebook

Agresja i fałszywa troska na profilu „Fit Matki Wariatki”. Przyszedł czas na pato-fitness. Hello Zdrowie mówi temu nie!

kobieta na wydmach

„Odpuszczanie” jest dobre dla ambitnych i konsekwentnych kobiet – podpowiada nam psycholożka Anita Kruszewska

Ćwiczenia na rozciąganie barków

Rozciąganie stawów barkowych – te ćwiczenia na pewno ci się przydadzą

Kobieta ćwiczy

Ćwiczenia na wzmocnienie kręgosłupa – łatwe i skuteczne

Kobieta w stroju fitness

Oponka na brzuchu. Jak zredukować ten problem?

Kasia Bigos trenerka

Ćwiczenia z hantlami – wypracuj smukłe ramiona

Joga hormonalna – sposób na równowagę

8 rzeczy, za które pokochają cię twoje stawy. Nie tylko wysiłek fizyczny!

Smartfon a dolegliwości / istock

Smartfon a dolegliwości, które może wywołać. To nie tylko bezsenność

Kobieta ćwiczy

Twoje biodra są zbyt mało elastyczne? Oto zestaw ćwiczeń, które pomogą je rozruszać

Kobieta ćwiczy

Dzień się dopiero rozpoczął, a ciebie już ktoś wyprowadził z równowagi? Poznaj 5 kroków, które pozwolą zapanować nad emocjami

Kobieta popijająca winko

„Alkoholiczka, która pije wino albo piwo, twierdzi, że nie ma problemu”. Kobiecy alkoholizm

7 najgorszych typów butów dla twoich stóp. Jakie obuwie może być niebezpieczne?

×