Spojrzałam na moją karierę zawodową z perspektywy mojej płci i zrozumiałam, że fakt, że jestem kobietą na nią po prostu wpływał. Nie ze złej woli. Po prostu gramy w zasady, których nie byłyśmy współautorkami. I nawet w tej chwili, gdy piszę te słowa, Google Docs (za którym stoi firma promująca równość płci) podkreśla słowo “współautorki” na czerwono i każe zamienić na “współautorami”.

Czy to nie jest jakaś przesada? Że w XXI wieku musimy się domagać o nasze autorstwo, o nasze uznanie jako kobiety?
Dlaczego?
Dlaczego społecznie tworzy się dla nas tak wiele granic i zasad i każe wierzyć w naszą odmienność od mężczyzn, przy jednoczesnym ignorowaniu specyfiki naszego ciała?
Dlaczego czyni się z nas ciała do noszenia ciąży i jednocześnie nie dba się o te ciała?
Dlaczego się je ignoruje?
Dlaczego PMS nie jest tematem licznych badań klinicznych, skoro szacuje się, że na jakimś etapie życia, 80% z nas będzie cierpiała z jego powodu? Co miesiąc.
Dlaczego milczy się o naszych potrzebach?
Dlaczego same nie potrafimy powiedzieć o swoich potrzebach? O tym, że na przykład chcemy dobrego seksu. Bo chcemy. A dzisiejszy świat wcale nam tego nie ułatwia.
Dlaczego tworzy się wizję kobiecości, w której mieści się 10% z nas?
Dlaczego nawet te 10% czuje się na jakimś etapie swojego życia brzydka?
Dlaczego mamy być piękne? Dlaczego się tego od nas oczekuje?
I dlaczego zakładamy, że z dziewczynami się gorzej pracuje? Skoro większość z nas jest na 3 etatach na raz. Pracujemy dobrze. Tylko inaczej. I można się wiele od nas nauczyć. Bo świat potrzebuje zmiany. I dobrze to czujemy.
Rolki
Praca nad WIMIN pozwoliła mi zadać sobie samej te pytania. I odpowiedź na nie często budziła we mnie na początku gniew. Jestem naprawdę zła gdy okazuje się, że jest tak niewiele przebadanych składników, które mogłyby pomóc kobiecie w lepszym seksie, albo wesprzeć przed okresem. I jednocześnie budzi we mnie nadzieję, bo znaleźliśmy ludzi, którzy byli w stanie pomóc nam znaleźć rozwiązanie. I poczucie bliskości z innymi kobietami, które spotkałam, czy to na badaniach czy pracując nad WIMIN.
Z wieloma z nich nawiązałam głębokie relacje, jak na przykład z Gosią, która odpowiadała za produkcję naszych suplementów, a która stała się moją przyjaciółką. Każda z kobiet, które spotkałam czegoś mnie nauczyła. A najbardziej chyba Ania, która nauczyła mnie jak walczyć o siebie, a to niezwykle cenne, zwłaszcza dla dziewczyn. W ogóle dziewczeńskość stała się dla mnie ważna. Zwłaszcza po sesji, gdzie pracowałyśmy w dwadzieścia dziewczyn na planie. I było super. Bez spinki, bez krzyków, z dobrą energią.
Doceniłam w sobie to co kobiece. Doceniłam w sobie słabość. Nauczyłam się prosić o pomoc, nauczyłam się być dla kogoś oparciem, nauczyłam się przyznawać do błędu, nauczyłam się akceptować w sobie cechy, które kiedyś uważałam za słabe. Spotkałam wspaniały zespół, który mi na to pozwolił. W tym wspaniałych chłopaków, którzy rozumieli, że tym razem chodzi o naszą perspektywę i że to szansa by czegoś się o nas dowiedzieć.
Dziś uważam zostanie szefową projektu „Zdrowie kobiety” to najbardziej niezwykła podróż w moim życiu zawodowym.