Milenialsi są pierwszym pokoleniem, które w średnim wieku będzie mieć więcej problemów ze zdrowiem niż pokolenie ich rodziców – wynika z brytyjskiego raportu Health Foundation. Choć chcą radzić sobie sami i mają dość wysokie mniemanie o sobie, to jednak w kwestii zdrowia zdecydowanie kuleją.
W związku z tym ukazał się raport brytyjskiej Fundacji Zdrowia. Porównano w nim milenialsów z ich rodzicami. I okazało się, że milenialsi powinni zdrowia starszym pozazdrościć – szacuje się bowiem, że będą mieć więcej problemów zdrowotnych w średnim wieku niż osoby z poprzedniego pokolenia. Niestety, muszą liczyć się z chorobami cywilizacyjnymi, jak: nowotwory, cukrzyca czy choroby serca, ale też depresja. Nic dziwnego, bo milenialsi mają więcej obaw o bezpieczeństwo pracy, zarobki i borykają się z większą presją emocjonalną. Okazuje się również, że jest to pokolenie chronicznych samotników – alienację odczuwa więcej osób niż w grupie rodzicielskiej.
Jakie wnioski z tego płyną? Z jednej strony chciałoby się napisać, że my – milenialsi – powinniśmy wymagać od siebie więcej w kwestii zdrowia. Ale czy któreś z pokoleń kiedykolwiek wcześniej aż tak intensywnie interesowało się medycyną czy sportem? Znamy prawie cały indeks chorób i ich objawy, jemy superfoods i biegamy w maratonach. Z drugiej strony, okoliczności, w jakich żyjemy, powodują słabe konsekwencje – zjada nas stres! Według badania American Psychological Association milenialsi to najbardziej zestresowane pokolenie ze wszystkich dotychczas. Do tego siedzący tryb życia, i mamy wybuchowy duet. Nie rozchodzi się więc tylko o indywidualne podejście (choć w dużym stopniu też), a styl życia, jaki nasze społeczeństwo wybrało. Całość wymaga wielkiej debaty publicznej i daleko idących zmian, aby coś zmienić na lepsze. Póki co, obrany kierunek nie napawa optymizmem.