Wygląda ekstrawagancko, ale przy tym spore koła, da się złożyć w 3 sekundy i można nim jechać bez zmęczenia. Przed wami GI Bike – projekt składaka nowej ery.
Wracając do mojego dzisiejszego roweru. GI Bike to wciąż jeszcze prototyp, ale ma wejść do produkcji seryjnej, gdy tylko znajdą się pieniądze. Co go odróżnia od innych podobnych? Wcale nie sylwetka – trzeba przyznać dość ekstrawagancka. I nie napęd, w którym (prócz silnika elektrycznego) zastosowano pasek zębaty w miejsce wiecznie się brudzącego, dość kłopotliwego w serwisie łańcucha. GI Bike jest SKŁADANY. Tak sprytnie go zaprojektowano, że składa się go w 3 sekundy. Jeden ruch i rower mamy w postaci tzw. transportowej, czyli GI Bike wchodzi nam z łatwością np. do windy. Wygodnie da się go również prowadzić jak walizkę z kółkami, bo dzięki użyciu aluminium i lekkich tworzych nie jest ciężki (12-17 kg; masa w zależności od wersji – lżejsza jest ta podstawowa, czyli bez silnika elektrycznego). Plus za duże koła (w składach zwykle są mniejsze), za przedni widelec ułatwiający wymianę koła w razie przedziurawienia opony (nie obejmuje koła z obu lecz tylko z jednej strony), wygodną pozycję za kierownicą. Ciekaw jestem, ile będzie kosztować? Rowery z dopędem nie są tanie (dobre maszyny kosztują po 5-10 tys. zł), ale ta wygoda warta jest każdych pieniędzy…

zdjęcie:www.gibike.com

zdjęcie:www.gibike.com

zdjęcie:www.gibike.com