Przejdź do treści

Pieniądze uszczęśliwiają?

Pieniądze uszczęśliwiają?
Ilustracja: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Kasia Dziurska o zdiagnozowaniu Hashimoto: „Nie mogłam sobie z tym poradzić” [WIDEO]
Prawy czy lewy? Pudełko z jednym butem – świetna kampania dla osób z niepełnosprawnością!
Jak wykorzystać skórki z cytrusów? Podpowiada Jagna Niedzielska
„Wiecie, dlaczego nasza skóra traci elastyczność, pojawiają się na niej rozstępy i cellulit?” – pyta swoje obserwatorki Ola Żebrowska i pokazuje całą prawdę o swoim brzuchu
4 pytania, na które lepiej nie odpowiadać szczerze

Coraz więcej z nas funkcjonuje tak: pracujemy tak dużo, że dostajemy chandry. Wtedy leczymy ją zakupami. Na zakupy wydajemy jednak pieniądze i musimy pracować więcej, żeby odrobić to, co na leczenie chandry wydaliśmy. Z tego przepracowania dostajemy jednak jeszcze większej chandry.

A duża chandra wymaga większych zakupów niż chandra mała, więc wtedy wydajemy jeszcze więcej. I nic się nie dzieje, nawet kiedy braknie nam pieniędzy do wydawania, bo bank chętnie pożyczy. Zrobi to jednak na procent. Pożyczki trzeba spłacać, więc musimy pracować jeszcze więcej, żeby to zrobić.

I co się wtedy dzieje? Dostajemy chandry. A najlepsza metoda na chandrę to… zakupy. I tak tworzy się koło, po którym biegamy jak szczur po karuzeli. Może nawet nie byłoby to takie złe, gdyby nie to, że od tych zakupów robimy się co najwyżej mniej smutni, ale na pewno nie szczęśliwsi. Choć – no dobrze, trzeba to przyznać – może i szczęśliwsi, ale tylko na chwilę. Wszystko dlatego, że nie jest to najlepsza metoda na walkę z chandrą.

W tym wypadku od leczenia lepsze bywa zapobieganie. Człowiek szczęśliwy to taki, który ma bardzo dużo, lub taki, który potrzebuje mniej, ale ma tyle, ile potrzebuje. Od leczenia chandry zakupami lub stanem konta (to przypadek pierwszy) lepsze są kontakty z przyjaciółmi i rodziną. Lub – bo ja wiem – wędkowanie, bo czasami lepiej w spokoju złowić karpia, niż szybko kupić sushi…

Odwrócona litera „L”

Rzecz nie jest jednak aż taka prosta. O tym, że pieniądze szczęścia nie dają, mogą bowiem mówić tylko ci, których na to sushistać. Choć… coś w tym jest. Widać to w wynikach badań sprawdzających zależność pomiędzy dochodami i poziomem „szczęścia”. Daniel Kahneman i Angus Deaton z amerykańskiego Princeton wykorzystali długoterminowe badania Gallupa, by sprawdzić, jak to z tym jest. I potwierdzili, że nie chodzi o to, że więcej to zawsze lepiej, tylko o to, że za mało to za mało.

Wykres zależności pomiędzy dochodem i zadowoleniem z życia wygląda jak odwrócona litera „L”. Gdy zarabia się mało, to każdy dodatkowy dochód podnosi poziom „szczęścia”. Tak jest do określonej granicy, powyżej której wykres się spłaszcza i kolejne setki tysięcy dolarów nie mają już praktycznie żadnego znaczenia. Na Princeton ustalili, że żeby być szczęśliwym w USA, trzeba zarabiać 75 tys. dol. rocznie (na gospodarstwo domowe).

Pieniądze dają wolność od pieniędzy

Niemal takie same wnioski – niezależnie – wyciągnęli analitycy z Keirsey.com, którzy też robili takie badania. – Tony pieniędzy nie kupują szczęścia, ale z pewnością posiadanie ich wystarczającej ilości bardzo pomaga – komentował Kip Parent, szef firmy. Z tym że oni określili nie tylko próg szczęścia (także 75 tys. dol.), ale też próg „smutku”. Okazało się bowiem, że o ile większość zarabiających dużo jest z życia zadowolonych, to ci, którzy zarabiają poniżej 50 tys. dol. rocznie, w większości ma z zadowoleniem problemy.

Podobnie jak z pojedynczymi ludźmi jest też z całymi społeczeństwami. Te, żeby być szczęśliwe, nie muszą być najbogatsze. Wystarczy, że są wystarczająco zamożne. I wiadomo nawet dokładnie, ile to jest „wystarczająco”, bo policzyli to Eugenio Proto z Uniwersytetu Warwick i Aldo Rustichini z Minnesoty.

Do poziomu 20,4 tys. dol. PKB na głowę mieszkańca (z parytetem siły nabywczej) poziom szczęścia rośnie szybko. Od 20 do 36 tys. wolniej, ale wciąż rośnie, a później delikatnie spada, bo ludzie mają już tyle, że nie potrzebują więcej, a dalej starają się „gonić Jonesów” i jedna „plazma” przestaje wystarczać, bo sąsiad ma dwie. Muszą więc mieć trzy. (Nasze PKB per capita to w tej chwili +/- 21 tys. dol.)

W obu przypadkach – jednostek i społeczeństw – jest tak dlatego, że do pewnego poziomu musimy myśleć przede wszystkim o pieniądzach, bo trzeba jeść, płacić za rachunki, a i urlop nie jest niczym złym, a powyżej niego możemy już o nich nie myśleć. Pieniądze dają szczęście, kiedy mamy ich tyle, by nie były najważniejsze.

Jeżeli jednak bierzemy kolejne zlecenia, nadgodziny i etaty nie dlatego, że musimy, ale dlatego, że „gonimy Kowalskiego” i zakupami leczymy chandrę, to warto się zatrzymać i zastanowić, czy większą radością niż kolejne buty nie będzie spotkanie ze znajomymi, rodziną i spacer z psem, dzieckiem lub kotem. Albo zabranie wędki i włączenie – to męska specjalność – „nothing box”, które jest dobre na wszystko. Ciekawe tylko, ile trzeba zarabiać w Polsce, żeby nie musieć zarabiać więcej i zadbać o życie, a nie o portfel…

Jak myślicie?

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

5 porad, dzięki którym będziesz zarządzać swoim czasem jak mistrz

Nie oceniaj wszystkiego. „Na przykładzie pogody zauważyć można, że często oceniamy to, na co nie mamy żadnego wpływu”

Lukasz Sakowski, fot. archiwum prywatne

„W pseudonaukę częściej wierzą osoby wykształcone, z dużych miast. Gorzej wykształceni nie kontestują ugruntowanej wiedzy”. Z Łukaszem Sakowskim rozmawiamy o jego „Bioksiążce”

Katarzyna Glinka: Jestem WWO

Katarzyna Glinka: Jestem WWO. Z tym po prostu trzeba nauczyć się żyć

"Krytyka w gabinetach specjalistów w żadnym, ale to absolutnie w żadnym przypadku, nie pobudza do zmiany". Karla Orban mówi, dlaczego tak często tam się z nią stykamy i co sprawia, że jest nieskuteczna

„Krytyka w gabinetach specjalistów w żadnym przypadku nie pobudza do zmiany”. Karla Orban mówi, dlaczego tak często tam się z nią stykamy

Zerwij z „czy zasługuję?” i ciesz się życiem. Jesteś tego warta!

Efekt aureoli

Oceniasz innych „od pierwszego wejrzenia”? To tzw. efekt aureoli

Dorota Minta, psycholożka, psychoterapeutka

„PTSD z pracy? Znam takie przypadki” – mówi Dorota Minta, psycholożka i psychoterapeutka

Neofilia, czyli na tropie nowych wrażeń. Czym jest i jak nie wpaść w jej pułapkę?

HELLO PIONIERKI: Jak Józefa Kodisowa otwierała drzwi polskim filozofkom i psycholożkom, znosząc „ćmiakanie” kolegów-studentów

Dwie kobiety

Wampiry energetyczne – objawy, cechy. Jak się bronić?

„Dałyśmy się zrobić w bambuko. Ale właściwie to nie miałyśmy wyjścia”. Małgorzata Akkus o kulturze diety

Daria Abramowicz, psycholożka sportu

„Niepowodzenie w sporcie czy w pracy to nie jest informacja o nas – że jesteśmy słabi, gorsi, mniej wartościowi” – tłumaczy Daria Abramowicz, psycholożka sportu

6 związkowych pułapek

6 związkowych pułapek. Często wpadamy w nie przez samych siebie

Psycholożka Małgorzata Pawlińska

„Dziś wrażliwość kojarzy się ze słabością. Tymczasem dawniej u boku dobrego władcy często stał wysoko wrażliwy doradca” – mówi Małgorzata Pawlińska

Wykreśl ze swojego słownika wyrażenie "Uśmiechnij się". "Uśmiech nie jest lekiem na smutki i nie leczy z depresji"

Wykreśl ze swojego słownika zdanie „Uśmiechnij się”. „Uśmiech nie jest lekiem na smutki i nie leczy z depresji”

Agata Dorożuk, psycholożka i psychoterapeutka

„Granica między żartem a bierną agresją jest bardzo cienka” – ostrzega Agata Dorożuk, psycholożka i psychoterapeutka

„Leniwe i niepokorne żony są pożądane w dzisiejszych czasach. To one przebiją sufity dla naszych córek” – uważa Małgorzata Gilmajster, psycholożka i mediatorka

Urszula Dąbrowska/ fot. M. Dąbrowski)

„Największy lęk pandemii? To, że się skończy”. Jak introwertycy wracają do życia po izolacji?

Co widzimy w lustrze? Porównujemy, jak oceniają siebie kobiety i mężczyźni

„Konsekwencje pracoholizmu to wyczerpanie fizyczne i emocjonalne”. Kiedy za bardzo kochasz swoją pracę?

„Chłopaki nie płaczą”? Wyjaśniamy, dlaczego już nikt nigdy nie powinien tak mówić

Nie wypada? A właśnie że wypada!

Dlaczego poniedziałki są takie ciężkie? Wyjaśnia psycholożka dr Milena Marczak

Dlaczego poniedziałki są takie ciężkie? Wyjaśnia psycholożka dr Milena Marczak

Najpopularniejsze

Choroby mają zapach – wiedziałaś o tym?

Ćwiczenia na biust. 6 sposobów na ujędrnienie i podniesienie piersi

Smartfon a dolegliwości / istock

Smartfon a dolegliwości, które może wywołać. To nie tylko bezsenność

Jak oddychać? Proste ćwiczenie czyni cuda

Jak oddychać? Kasia Bem przedstawia proste ćwiczenie, które czyni cuda

Twój kręgosłup potrzebuje wsparcia? Oto kilka ćwiczeń, które go wzmocnią

Ćwiczenia na rozciąganie barków

Rozciąganie stawów barkowych – te ćwiczenia na pewno ci się przydadzą

4 sposoby na pozbycie się oponki z brzucha. I nie chodzi wcale o robienie brzuszków

kobieta na wydmach

„Odpuszczanie” jest dobre dla ambitnych i konsekwentnych kobiet – podpowiada nam psycholożka Anita Kruszewska

Kobieta popijająca winko

„Alkoholiczka, która pije wino albo piwo, twierdzi, że nie ma problemu”. Kobiecy alkoholizm

Odczuwasz lęk i niepokój, choć nic złego się nie dzieje? Sprawdź, co może ci dolegać

Kobieta trzyma psa na rękach

Stres. Jak sobie z nim radzić? Oto 14 pomysłów, jak poradzić sobie ze stresem

Dzień się dopiero rozpoczął, a ciebie już ktoś wyprowadził z równowagi? Poznaj 5 kroków, które pozwolą zapanować nad emocjami

Inteligencja jako źródło cierpień

Inteligencja jako źródło cierpień. Wysokie IQ nie ułatwia życia

8 rzeczy, których organizm kobiety nie wybacza po 30-tce

7 najgorszych typów butów dla twoich stóp. Jakie obuwie może być niebezpieczne?

Fit Matka Wariatka / Facebook

Agresja i fałszywa troska na profilu „Fit Matki Wariatki”. Przyszedł czas na pato-fitness. Hello Zdrowie mówi temu nie!