Przejdź do treści

Wkrótce w Polsce zabraknie chirurgów. „Za chwilę nie będzie komu operować” – alarmują eksperci

W Polsce brakuje chirurgów / istock
W Polsce brakuje chirurgów / istock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Podoba Ci
się ten artykuł?

W ciągu ostatnich pięciu lat liczba chirurgów w Polsce spadła o połowę. Jak wynika ze statystyk, w tym roku w niektórych regionach naszego kraju nikt nie zgłosił się na rezydenturę z chirurgii, a w całej Polsce wolnych jest ponad 60 na niemal 100 miejsc lekarzy tej specjalizacji. Eksperci mówią jasno: niedługo w Polsce zabraknie chirurgów.

Chirurdzy w Polsce

Jak wynika ze statystyk, średnia wieku specjalisty-chirurga wynosi obecnie 59 lat, a co trzeci osiągnął już wiek emerytalny. W ciągu ostatnich pięciu lat liczba chirurgów spadła o połowę. Obecnie, zgodnie z danymi Naczelnej Izby Lekarskiej z czerwca 2022 r., jest ich w Polsce 9535, z czego zawód wykonuje 8910, a II stopień specjalizacji (lub ukończoną jednolitą specjalizację) ma 6416 osób.

Nic nie wskazuje na to, by alarmująca sytuacja miała się niebawem poprawić. Eksperci dodają, że zagraża to bezpieczeństwu pacjentów: bez chirurgów żaden szpital nie będzie w stanie prawidłowo funkcjonować.

„To jest zapaść polskiej chirurgii […]. Jestem w stanie zrozumieć młodych kolegów, którzy po prostu nie chcą pracować w stałym stresie, pod mocnym obciążeniem, pod presją tego, że w każdej chwili będą pociągnięci do odpowiedzialności” – mówił w rozmowie z Radiem Zet wiceprezes Naczelnej Izby Lekarskiej, Klaudiusz Komor.

"Najłatwiej jest powiedzieć, że chirurżki to rozhisteryzowane baby, że na pewno mają okres, że hormony im buzują". Fundacja Kobiety w chirurgii mówi "dość" nierównemu traktowaniu kobiet i mężczyzn w tej branży

Wybór specjalizacji

Droga do stania się lekarzem-specjalistą jest długa. Po studiach i rocznym stażu każdy lekarz musi wybrać specjalizację. Trwa ona – w zależności od dziedziny medycyny – 5-6 lat i odbywa się w oparciu o tzw. rezydentury, czyli miejsca szkoleniowe, które są przydzielane dwa razy do roku.

Ze statystyk opublikowanych przez Porozumienie Chirurgów SKALPEL na Twitterze wynika, że w tegorocznym, wiosennym naborze, tylko 35 lekarzy w całym kraju zdecydowało się na rezydenturę z chirurgii ogólnej. Miejsc było 97.

Do wyświetlenia tego materiału z zewnętrznego serwisu (Instagram, Facebook, YouTube, itp.) wymagana jest zgoda na pliki cookie.Zmień ustawieniaRozwiń

Najwięcej przyszłych chirurgów zgłosiło się na rezydenturę w województwie dolnośląskim (5) i śląskim (4). W województwie mazowieckim, małopolskim, lubelskim, świętokrzyskim i łódzkim było po trzech chętnych, po dwóch – m.in. w lubuskim, pomorskim, warmińsko-mazurskim. W woj. opolskim i podlaskim chętnych na tę specjalizację nie było w ogóle.

„W tej sesji na 97 miejsc specjalizacyjnych w całej Polsce tylko 30 proc. zostanie obsadzonych przez młodych lekarzy, którzy chcą specjalizować się w chirurgii ogólnej. Kolejny sukces @MZ_GOV_PL  i ministra @ZiobroPL” – skomentowało na Twitterze Porozumienie Chirurgów SKALPEL.

Dlaczego lekarze nie chcą specjalizować się w chirurgii? Jak podkreślają eksperci, młodych lekarzy odstrasza konieczność długiej nauki, olbrzymia odpowiedzialność zawodowa i stres, a także niskie uposażenie i niewielkie możliwości dorobienia w prywatnej praktyce.

„Obecnie praca lekarza chirurga na etacie jest wyceniona na ok. 42 zł brutto za 1 godz. pracy (6770 zł:160 godz.= 42,3125 zł). Taka stawka raczej nie stanowi zachęty do podjęcia tej bardzo trudnej i wymagającej wielu wyrzeczeń specjalizacji” – dodaje Porozumienie Chirurgów.

Zdaniem Krzysztofa Hałabuza, prezesa ds. operacyjnych Porozumienia Chirurgów SKALPEL, który rozmawiał z Rynkiem Zdrowia, aby zachęcić lekarzy do specjalizacji z chirurgii, konieczna jest zmiana wyceny procedur w chirurgii ogólnej. Obecnie zabiegi chirurgiczne są źle wycenione, co ma wpływ nie tylko na zarobki chirurgów, ale również na organizację ich pracy. Jak wyjaśnia Hałabuz, oddziały chirurgii ogólnej przynoszą szpitalom straty.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Powiązane tematy: