Amerykańska aktorka dzielnie znosi trudy leczenia, o czym nieraz mieliśmy okazję przekonać się obserwując jej media społecznościowe. Wytrwałości i siły do walki z chorobą dodaje jej syn Arthur, którego sama wychowuje. Nie dolegliwości związane z poddaniem się nowoczesnym terapiom, a rozłąka z synem była dla niej największym wyzwaniem.
Chłopiec jest dla niej nie tylko siłą napędową, ale również ogromnym wsparciem. To on chwycił za nożyczki i pomógł jej skrócić włosy przed chemioterapią.
Selma Blair o włosach w trakcie leczenia stwardnienia rozsianego
Rolki
Po zakończonym w specjalnym ośrodku leczeniu aktorka wróciła z ogoloną na łyso głową. W nowej fryzurze nie tylko robiła sobie selfie, ale również wzięła udział w kilku sesjach zdjęciowych do magazynów. Teraz przyznała, jakie były kulisy tak radykalnego cięcia i dlaczego się na nie zdecydowała.
„Obcięłam włosy na krótko, żeby przygotować siebie i syna do zbliżającego się wypadania włosów. Proste. Łysienie przyszło. Oczywiście, że włosy wypadły. Pozostała błyszcząca, blada kopuła. Wystarczająco ładna. Dwa miesiące później włosy zaczęły odrastać. Pojawiły się blade i bardzo rzadkie, dlatego ponownie je ogoliłam. Wyglądały zbyt smutno jak dla mnie” – wyjaśniła w swoim najnowszym poście.
Przez kilka ostatnich miesięcy Selma kilka razy próbowała zaakceptować odrastające po chemioterapii włosy. Z różnym skutkiem. Niejednolity, wypłowiały kolor nowo odrastających włosów w niczym nie przypominał tego starego, dlatego kilka razy goliła je maszynką na łyso. W końcu doszła do wniosku, że oczekiwanie na to, że w szybkim czasie znów ujrzy na swojej głowie dawne, długie i brązowe kosmyki włosów jest czymś na ten moment nieosiągalnym.
„Więc zostawię to krótkie i szare coś, czego nigdy wcześniej nie chciałam robić” – przyznała. „Zrównałam to z poddaniem się, ale być może rezygnacja z długich, brązowych włosów w połączeniu z czasochłonnymi pasemkami i kosztownymi refleksami, niekoniecznie oznacza rezygnację” – dodała.
Aktorka swój wpis opatrzyła aktualnym zdjęciem odrastających po chemioterapii włosów. „Zobaczę, jak rośnie pixie” – napisała, informując, że tym razem da szansę nowej fryzurze.
RozwińSelma Blair o stwardnieniu rozsianym
Selma Blair postanowiła nie ukrywać przed światem swojego stanu zdrowia. Jej decyzja, o tym by nie tylko opowiadać, ale również pokazywać, jakie piętno odciska na jej ciele choroba, z pewnością była niemałym zaskoczeniem dla jej fanów. A to dlatego, że amerykańska gwiazda nigdy wcześniej tak skrupulatnie nie relacjonowała swojego życia prywatnego jak teraz, kiedy nie czuje się najlepiej. Bez wstydu dzieli się trudnymi doświadczeniami w mediach społecznościowych, dodając tym samym otuchy innym chorującym na stwardnienie rozsiane.
W jednym z najnowszych wywiadów 47-latka zdradziła, dlaczego postanowiła tak otwarcie mówić o swojej chorobie. „Jestem trzeźwa i bardzo z tego dumna. Wolę, żeby ktoś pomyślał, że jestem na wózku inwalidzkim, niż że otworzyłam minibar” – wyjaśniła w rozmowie dla „Time”.
47-latka bardzo długo nie wiedziała, co jej dolega. W jednym z wpisów na Instagramie przyznała, że objawy typowe dla stwardnienia rozsianego miała od niemal 15 lat, ale dopiero w zeszłym roku została zdiagnozowana. Wcześniej lekarze podejrzewali, że aktorka przychodzi po prostu menopauzę. Diagnoza – choć bardzo poważna – w pewien sposób przyniosła aktorce ulgę. Wiedziała, że wieloletnie symptomy nie były jej urojeniem, a ona nie zwariowała, bo tak naprawdę za wszystkim stała choroba.
Stwardnienie rozsiane – czym jest?
Stwardnienie rozsiane jest schorzeniem, które stopniowo atakuje układ nerwowy. Wpływa na mózg i rdzeń kręgowy, powodując zaburzenia wzroku, równowagi i mięśni. Choroba jest nieuleczana. Pacjentowi podaje się jedynie leki, by załagodzić objawy i zachodzące zmiany.
Jakie są to objawy? Zaburzenia widzenia, problemy z ostrością i podwójne widzenie, narastający niedowład, zaburzenia czucia, zaburzenia równowagi, nagłe zawroty głowy, nerwobóle.