Półfinalistka „Tańca z gwiazdami” wyznała, że jest w spektrum autyzmu. „Brawa za odwagę”
„Jeśli ja jestem w stanie nauczyć się tańca towarzyskiego, mimo ograniczeń, które wiem, że mam, no to naprawdę mogę wszystko” – stwierdziła Paulina Gałązka, półfinalistka „Tańca z gwiazdami”, która opowiedziała w programie o wpływie autyzmu na swoje życie. „Cieszę się, że spektrum autyzmu zaczyna być normalizowane” – komentuje Monika Szubrycht, dziennikarka, autorka książek i mama dorosłego już syna w spektrum autyzmu.
„Jako osoba w spektrum uczę się po swojemu”
Paulina Gałązka, aktorka, która znalazła się w półfinale „Tańca z gwiazdami”, wyznała w materiale wyemitowanym przez występem, że jest osobą w spektrum autyzmu. Opowiedziała, jak to wpływa na jej codzienne funkcjonowanie i sposób, w jaki uczy się tańca.
„Nie podejrzewałam, że będę w półfinale w tym programie. Moja historia z tobą jest dowodem na to, że nie ma niezdolnych uczniów. Potrzebny jest tylko dobry nauczyciel, bo ja, jako osoba w spektrum autyzmu, uczę się po swojemu” – powiedziała, zwracając się do swojego partnera tanecznego Michał Bartkiewicza.
Co to znaczy „po swojemu”? Jak wyjaśnia aktorka, bardzo ważny jest dla niej porządek. Ma potrzebę, żeby wszystko było precyzyjnie wytłumaczone, a później na spokojnie musi wszystko sobie usystematyzować i ułożyć w głowie.
„Jeśli ja jestem w stanie nauczyć się tańca towarzyskiego, mimo ograniczeń, które wiem, że mam, no to naprawdę mogę wszystko” – stwierdziła Gałązka.
Jak wyjaśniła, jako osoba w spektrum autyzmu potrzebuje więcej czasu niż inni, żeby nauczyć się różnych rzeczy.
„Nie od razu wszystko załapuję. Ogarnięcie takich rzeczy, które są nudne, też jest bardzo trudne dla mnie, czyli sprawy urzędowe, bo nie jestem w stanie wypełnić tych formularzy, no i wtedy często jest tak, że ktoś traci cierpliwość” — mówiła.
Aktorka podkreśla, że pomimo wielu trudności, jakie pojawiają się w jej życiu ze względu na spektrum autyzmu, nie skupia się tylko na nich. W materiale Polsatu zwróciła uwagę na to, że wraz z upływem lat zmieniło się jej podejście do tego zaburzenia. Zaczęła postrzegać je jako szansę.
„Wcześniej postrzegałam spektrum jako ograniczenie, a teraz czuję, że to perła wewnątrz mnie” – stwierdziła.
„Cieszę się, że spektrum autyzmu zaczyna być normalizowane”
Po wyznaniu Pauliny Gałązki w mediach społecznościowych pojawiło się wiele wspierających komentarzy. Głos zabrała między innymi dziennikarka i prezenterka Monika Richardson. W swoim wpisie na Instagramie podkreśla, że to bardzo ważne, co powiedziała aktorka w programie i należą jej się brawa za odwagę.
„Pamiętajmy, że dziewczyny w spektrum trudniej zauważyć i często one same dłużej nie potrafią sięgnąć po diagnozę. Raczej uważają, że są 'głupiutkie’, 'powolne’, albo 'niedostosowane’. Czasem tak sądzi też świat wokół nich. A tymczasem to takie samo inne 'okablowanie’ mózgu, co u chłopców” – napisała prezenterka na swoim profilu na Instagramie. „To jednocześnie, automatycznie dużo większa, niż u normalsów, trudność w nawiązaniu i utrzymaniu relacji, w konsekwentnym rozwijaniu własnej kariery, w zbalansowaniu własnego nastroju” – dodaje Richardson.
Na wyznanie Pauliny Gałązki zareagowała też Monika Szubrycht, dziennikarka, autorka książek na temat spektrum autyzmu i mama dorosłego już syna z tym zaburzeniem.
„Cieszę się, że spektrum autyzmu zaczyna być normalizowane. Dzięki Paulinie czy Macie łatwiej będzie przyjąć diagnozę dzieciakom. Mówię tu szczególnie o nastolatkach, które nie chcą się pogodzić z takim rozpoznaniem i wstydzą się go” – podkreśla w swoim wpisie na Facebooku Szubrycht.
Jak dodaje, od początku edycji widziała delikatność młodej aktorki. Jako przykład podaje moment, kiedy zaprosiła widzów do kawiarni, w której pracują osoby z niepełnosprawnością intelektualną.
„Mówiła, że z nimi czuje się dobrze, bo są prawdziwi, nie udają” – wspomina dziennikarka. „Bardzo bym chciała, żeby wiedza o autyzmie była prawdziwa. Że są takie osoby, które, jak Paulina Gałązka, odnoszą sukcesy, ciężko pracują i nie boją się wyzwań. Oraz są takie, które tylko się boją” – dodaje.
Jak wyjaśnia, w przypadku tych drugich lęk sprawia, że nie są w stanie wyjść z domów, a świat postrzegają jako zagrożenie. Przez całe swoje życie potrzebują wsparcia. Najczęściej, jak podkreśla dziennikarka, tym wsparciem jest mama – niezależnie, czy jej dziecko ma 25, 55, czy 78 lat.
„Trzymam bardzo kciuki za Paulinę i mam nadzieję, że dojdzie do finału” – kwituje Szubrycht.
Rozwiń
Polecamy
„Ależ z nim wszystko jest w porządku”. O rodzicach, którzy boją się usłyszeć, że to autyzm
ADHD, spektrum autyzmu i złożone diagnozy. Rusza Kongres NeuroPerspektywy 2026 o wyzwaniach współczesnej psychiatrii
Eliza Kącka: „Macierzyństwa słusznie można się bać”
Eliza Kącka z Nagrodą Literacką Nike 2025. Została doceniona za książkę o swojej relacji z córką w spektrum autyzmu
się ten artykuł?