Poradnia specjalistyczna – wizyta w ramach NFZ
Zapisanie się do lekarza specjalisty w ramach NFZ na bliski termin często graniczy z cudem. Wiem coś o tym – wczoraj w jednym z największych szpitali w Warszawie otrzymałam kartkę z datą 14.06.2023 r. Właśnie wtedy jeden z chirurgów z tej placówki może mnie przyjąć na konsultację.
Jest też inna ścieżka dostania się do specjalisty – drogą prywatną. Taka wizyta może nas jednak kosztować kilkaset złotych. Dodajmy do tego koszty badań i mamy tysiąc złotych wydane w dwie godziny. Nie wszystkich na to stać. Nie po to też płacimy za ubezpieczenie zdrowotne, by umawiać się do lekarzy prywatnie.
Rozwiń
Ministerstwo Zdrowia (na szczęście!) widzi problem. Rozważane jest nawet pobieranie opłat za nieodwołanie wizyty.
„Nie mówię nie wprowadzeniu opłat dla pacjentów, którzy mieli zaplanowaną wizytę i nie przyszli na nią, nie odwołując jej wcześniej. Analizujemy tę sytuację, to faktycznie ogromny problem. To jest postulat tak naprawdę dyrektorów szpitali i ekspertów z ochrony zdrowia. Bo jeżeli popatrzymy na liczbę osób, które się umówiły na wizytę, a potem nie przyszły, to w skali kraju mamy około 17 mln takich wizyt rocznie, nieodwołanych i bez pacjenta. To oznacza, że moglibyśmy 17 mln więcej Polaków przyjąć, gdyby ktoś odwołał wizytę” – mówił w Radiu ZET minister zdrowia Łukasz Szumowski.
Jak dodaje szef resortu zdrowia, w jednym z Instytutów liczba niezgłoszonych się osób w ciągu roku na ortopedię i traumatologię wynosi 150 tys. Na kardiologię – 90 tys. To jest ok. 20 proc. wizyt lekarskich.
Kara za nieodwołanie wizyty u specjalisty
„Ewentualną opłatę przyjmować powinien szpital, czy przychodnia. To jest taka trochę forma niewypełnienia umowy pomiędzy pacjentem a jednostką. Wtedy jednostka zabezpiecza środki na wizytę tego pacjenta, a pacjent po prostu sobie nie przychodzi. Ewentualna opłata musiałaby być ustalona centralnie” – wyjaśnił Łukasz Szumowski.
Dlaczego cała Polska czeka w kolejce? Brakuje specjalistów, stąd ten czas oczekiwania jest długi. Ale jest jeszcze coś. Pacjenci poszukują lekarzy w wielu miejscach. Zapisują się równocześnie w kilku placówkach na raz, mając nadzieję, że gdzieś zwolni się miejsce. Gdy w końcu do wizyty u lekarza dojdzie, pacjent zapomina o konsultacji w innym miejscu i nie odwołuje jej. Rezultat? Kolejki.