Niezależnie, czy zjem sałatkę czy ciężkostrawne danie, mam tzw. „ciąże spożywczą”. Czy jest to normalne? Na czym polega to zjawisko?
Ciąża spożywcza to żartobliwy termin określający wzdęcia, czyli uczucie rozpierania i dyskomfortu w jamie brzusznej. Powszechnie uważa się, że wynika to ze zwiększonej obecności gazów jelitowych i faktycznie tak bywa, jednak często jest też swego rodzaju nadwrażliwość na obecność normalnej objętości gazów. Jest to zaburzenie czucia i polega na tym, że ta sama objętość gazów, która w jelitach zdrowego człowieka nie wywołuje żadnych dolegliwości, u osoby nadwrażliwej będzie odczuwana jako znaczny dyskomfort. Te osoby często mówią o sobie, że mają „delikatny żołądek” i w pewnym sensie, rzeczywiście ich układ pokarmowy jest delikatny i wrażliwy.
Jak możemy pozbyć się tego dyskomfortu?
Oczywiście wyjściem z sytuacji jest ograniczenie obecności gazów w jelitach i tutaj istotne są dwa aspekty – pierwszy z nich to ograniczenie połykania powietrza, czyli jemy w spokoju, nie pijemy gazowanych napojów, ograniczamy żucie gumy. Druga sprawa to ograniczenie spożycia produktów wzmagających produkcję gazów przez bakterie jelitowe. I w tym miejscu zaleciłabym baczną obserwację własnych reakcji na określone produkty, takie jak rośliny strączkowe, pieczywo, makrony, owoce.
RozwińKiedy z problemem wzdęć powinniśmy zgłosić się do lekarza?
Jeśli wzdęcia są uporczywe i nie możemy sobie z nimi poradzić modyfikacją diety, warto skonsultować się z lekarzem, który oceni sytuację i ewentualnie zleci dodatkowe badania, żeby wykluczyć poważne choroby – na szczęście takie sytuacje należą do mniejszości. W tym miejscu warto wspomnieć o przypadłości, o której ostatnio mówi się coraz więcej, a której głównym objawem są właśnie wzdęcia i gazy – jest to SIBO, czyli zespół rozrostu bakteryjnego jelita cienkiego.
Rolki
Na czym ono polega?
Mikroflora bakteryjna jest pożądana w jelicie grubym, zaś SIBO to sytuacja, gdy bakterie rozgoszczą się w jelicie cienkim, czyli na odcinku pomiędzy żołądkiem a jelitem grubym. Ponieważ w tej lokalizacji dostępność spożytych cukrów jest większa niż w jelicie grubym – bakterie są w raju, intensywnie prowadzą fermentację i produkują gazy. Dotychczas medycyna kojarzyła taką patologię głównie z pacjentami zażywającymi leki hamujące wydzielanie kwasu solnego w żołądku – niedostatek kwasu pozwalał części bakterii naturalnie występujących w pożywieniu „prześlizgnąć” się do jelita cienkiego. Teraz coraz częściej mówi się, że SIBO może wystąpić bez wyraźnej przyczyny. Na szczęście istnieją metody zarówno diagnostyki, jak i leczenia tego zespołu.
Smak jest bezpośrednio związany z zawartymi w pokarmach substancjami - pokarmy słodkie będą obfitować w cukry, wśród których wiele sprzyja wzdęciom, gdyż są one substratem dla fermentacji prowadzonej przez bakterie
Dolegliwości układu pokarmowego to nie tylko wzdęcia. Co jeszcze powinno nas niepokoić?
Na pewno warto mówić o swoich dolegliwościach lekarzowi rodzinnemu, który znając pacjenta i jego historię, wiedząc jakie leki zażywa, będzie umiał różnicować objawy bardziej istotne, od tych mniej istotnych. Szczególny niepokój powinna wzbudzać niezamierzona utrata masy ciała, bóle brzucha występujące w nocy, stolce czarne lub z domieszką krwi, problemy z połykaniem, powtarzające się wymioty, żółtaczka. Mniej alarmujące przypadłości, takie jak zgaga, również często wymagają interwencji, głównie po to, by nie dopuścić do rozwoju powikłań.
Czy jedzenie o intensywnym smaku, np. kwaśnym lub słodkim wpływa na reakcje naszego układu pokarmowego?
Smak jest bezpośrednio związany z zawartymi w pokarmach substancjami – pokarmy słodkie będą obfitować w cukry, wśród których wiele sprzyja wzdęciom, gdyż są one substratem dla fermentacji prowadzonej przez bakterie. Znaczenie ma tu więc przede wszystkim ilość przyjętych cukrów, ale też ich jakość – jeśli ktoś nie posiada enzymu rozkładającego cukier mleczny (laktozę), a spożyje dużo mleka – bakterie chętnie tę laktozę przygarną i wyprodukują przy tym spore ilości gazów. „Wzdęciogenny” potencjał cukrów jest bardzo widoczny w SIBO, gdyż w tym zaburzeniu bakterie czyhają na cukry już w jelicie cienkim.
Jeśli zaś chodzi o pokarmy kwaśne, to jeśli faktycznie mają niskie pH, mogą wspomagać leczenie SIBO, gdyż wspierają sok żołądkowy w unicestwianiu bakterii. Smak gorzki z kolei pobudza wydzielanie kwasu solnego, więc również będzie pożądany w tej przypadłości.
Czy na takie dolegliwości są jakieś naturalne sposoby? Jak możemy na co dzień sobie pomóc?
Podstawą walki ze wzdęciami są dobre nawyki i uważna obserwacja własnych reakcji na poszczególne pokarmy. Powinniśmy jeść częściej, za to mniejsze porcje. Należałoby unikać cukrów i ograniczyć tłuszcze, które spowalniają pasaż jelitowy, a w nadmiarze również powodują dyskomfort trawienny. Jeśli już mamy ochotę na coś słodkiego lub owoce – nie łączmy tego z głównymi posiłkami, gdyż zalegając dłużej w przewodzie pokarmowym, te pokarmy zawierające cukier będą świetną pożywką dla bakterii produkujących gazy. Można się też wspomagać ziołami – naparami z kminku, kopru włoskiego czy szałwii lub nabyć w aptece preparat z simetykonem, czyli substancją która poprawia rozpuszczalność gazów w fazie płynnej.
To, co jemy, kształtuje naszą mikroflorę jelitową, a ta z kolei wydziela szereg substancji chemicznych, które mogą mieć wpływ na nasze samopoczucie
A co sprzyja zgadze?
Jeśli chodzi o zgagę, to najbardziej sprzyjają jej pokarmy tłuste, w drugiej kolejności słodkie, gdyż obniżają napięcie dolnego zwieracza przełyku i pozwalają na cofanie się treści pokarmowej. Tak samo działa alkohol oraz kawa. Istotne w walce z tą przypadłością są również inne nawyki – posiłki nie powinny być spożywane później niż 2h przed snem, powinno się unikać leżenia po jedzeniu, rzucić palenie i pozbyć nadprogramowych kilogramów.
Mówi się, że czekolada poprawia humor, ale wiemy, że nie jest to najlepszy żywieniowy wybór. Czy jedzenie wpływa na nasze samopoczucie? Czy określenie: „jelita to nasz drugi mózg” jest słuszne?
Jedzenie wpływa na nasze samopoczucie na bardzo wiele sposobów. Najszybciej odczuwalna jest przyjemność z jedzenia związana ze wzmożonym wydzielaniem dopaminy i beta-endorfin w mózgu i chyba nikogo nie zdziwi, że odpowiedź ta jest tym silniejsza, im pokarm bardziej smakowity i słodki – w ten właśnie sposób czekolada, czy ciasteczka szybko poprawiają zły humor. Jednak kolejny mechanizm, w którym jedzenie oddziałuje na nasze samopoczucie jest już bardziej wyrafinowany – to co jemy, kształtuje naszą mikroflorę jelitową, a ta z kolei wydziela szereg substancji chemicznych, które mogą mieć wpływ na nasze samopoczucie.
Najszybciej odczuwalna jest przyjemność z jedzenia związana ze wzmożonym wydzielaniem dopaminy i beta-endorfin w mózgu i chyba nikogo nie zdziwi, że odpowiedź ta jest tym silniejsza, im pokarm bardziej smakowity i słodki - w ten właśnie sposób czekolada, czy ciasteczka szybko poprawiają zły humor
Czy może również przyczynić się do rozwoju depresji?
Temat jest bardzo rozwojowy i prowadzi się w tej chwili dużo badań w tym zakresie, ale już istnieją pierwsze przesłanki wskazujące na na udział zmian w składzie mikroflory w powstawaniu depresji. Dodatkowo, duża analiza różnych badań na grupie łącznie 46 tys. osób wykazała, że jakakolwiek zmiana sposobu żywienia na lepszy (więcej składników odżywczych czy mniej tłuszczu) powodowała u badanych poprawę nastroju. Dlatego starajmy się nie ulegać chwilowym zachciankom naszego żądnego cukru mózgu, a stawiajmy na cele długoterminowe – po kilku tygodniach ograniczenia spożycia cukru, spada na niego ochota, a samopoczucie i nastrój się poprawiają, tak więc jest o co walczyć! Określenie, że jelita to nasz drugi mózg staje się coraz bardziej prawdziwe w obliczu kolejnych badań naukowych.