Przejdź do treści

„Wiem, że moi podopieczni na mnie czekają i to daje mi siłę do pokonania wszelkich barier” – mówi pracownica socjalna Renata Orłowska, która jeździ na wózku inwalidzkim

"Wiem, że moi podopieczni na mnie czekają i to daje mi siłę do pokonania wszelkich barier" – mówi pracownica socjalna Renata Orłowska, która jeździ na wózku inwalidzkim
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Kolorowe nakładki na koła wózków dla osób z niepełnosprawnością
„Jeśli nie możesz wstać, wyróżnij się!”. Kolorowe nakładki na wózki dla osób z niepełnosprawnością to dzieło dwóch sióstr
Od wtorku pacjenci będą pytani o pobyt w szpitalu
Od wtorku pacjenci będą pytani o pobyt w szpitalu. Chodzi m.in. o serwowane posiłki
Zendaya
Zendaya wyznała, że social media wyzwalają u niej stany lękowe. „Staję się niespokojna, za dużo myślę i analizuję”
Trening interwałowy – fitnessowy must have! Na czym polega i dlaczego warto się w niego wkręcić?
Siatkarka
Katarzyna Skorupa o dyskryminacji kobiet w sporcie: Jesteśmy 'ładnym’ dodatkiem

– Rodziny na pierwszym spotkaniu są trochę zdziwione. Nie potrafią sobie wyobrazić, że osoba z niepełnosprawnością może być tą, która pomaga – mówi Renata Orłowska, która pomimo rdzeniowego zaniku mięśni spełnia się, pracując w Domu Pomocy Społecznej dla Osób z Chorobą Alzheimera w Ptaszkach z filią w Kukawkach. Autorka bloga „Zaniczka” w rozmowie z Hello Zdrowie opowiada o największych trudach swojego zawodu, który daje jej siłę do pokonywania przeszkód.

 

Ewa Wojciechowska: Napisała pani na swoim blogu, że pracownik socjalny to najbardziej niewdzięczny zawód świata. Pani dodatkowo jeździ na wózku.

Renata Orłowska: Kocham swoją pracę i spełniam się w niej. Nie tak łatwo było mi też ją zdobyć. Jako osoba poruszająca się na wózku nie miałam szans, żeby dostać pracę w ośrodku pomocy społecznej. Takie ośrodki raczej nie dysponują wiedzą ani możliwościami, żeby zatrudniać osoby niepełnosprawne w roli pracowników socjalnych. Fizycznie nie byłabym w stanie wykonywać części obowiązków np. przeprowadzać wywiadów w miejscu zamieszkania klienta. Można więc rzec, że byłam z góry skreślona. A jednak udało mi się.

Napisałam, że jest to najbardziej niewdzięczny zawód świata dlatego, że tak na prawdę mamy bardzo mało narzędzi, by pomóc osobom, które tego wsparcia potrzebują. Jesteśmy obwarowani przepisami, do których musimy się stosować. Czasami chcielibyśmy pomóc bardziej, ale blokują nas ustawy, rozporządzenia. Konieczna jest zmiana ustawy o pomocy społecznej w tym zasad przyznawania świadczeń i ustalenie odpłatności ze świadczenia mieszkańca. Różnorodność przepisów prowadzi często do nieporozumień i powoduje dysonans poznawczy.

Ponadto musimy zrozumieć nie tylko sytuację swoich podopiecznych, ale też ich rodzin. To trochę takie balansowanie pomiędzy dobrem jednych i drugich.

To znaczy?

Muszę tu przytoczyć historię jednego z moich podopiecznych, który całe życie pił i znęcał się nad rodziną. Alkohol spowodował u niego poważne uszkodzenia mózgu. Ten chory codziennie pyta o swoją rodzinę i pragnie, żeby ta odezwała się do niego. Jedyne, co mogę dla niego zrobić, to prosić jego bliskich, żeby mu wybaczyli. I on czeka, żeby my wybaczono. Czeka na to, że ktoś do niego zadzwoni. Moim zadaniem jest tak mu to wszystko przekazać, żeby nie odebrać nadziei i jednocześnie go nie oszukać. To jest bardzo trudne.

Anna Harasim/ foto-gra.pl

Jak wygląda pani dzień w ośrodku?

Przyjeżdżam, kiedy moi podopieczny są już zazwyczaj po śniadaniu. Z każdym z nich staram się zamienić przynajmniej kilka słów. Pytam, co u nich słychać i spędzam z nimi trochę czasu. Staram się, żeby to nie była taka sucha rozmowa. Czasami gram z nimi w karty, piszę listy, kartki świąteczne, pomagam nawiązać kontakt z rodziną. Słucham ich opowieści.

O czym pani opowiadają?

O wszystkim! Ostatnio zaskoczyła mnie jedna z mieszkanek, która do tej pory była bardzo skryta. Wyjawiła mi, że w młodości została wykorzystana seksualnie. Opowiadała, jak to się stało, kto jej to zrobił i dlaczego. Na tym etapie choroby to wspomnienie ciągle do niej wraca i ona cały czas od nowa przechodzi przez tę sytuację. To jedna ze smutniejszych historii, o których usłyszałam. Inna pani opowiadała mi o swojej młodości i o tym, że po porodzie od razu wróciła do swojej figury. Dużo też zawsze mówi o synach. Wśród moich podopiecznych jest też pan, który całuje wszystkie kobiety po rękach i mówi, że kobieta jest „największym, najpiękniejszym stworzeniem, które wymyślił Bóg”. Takich właśnie słów używa. Mam też pana, który ma 50 lat jest bardzo wesołym i radosnym człowiekiem – można rzec, że flirciarzem – i za każdym razem, kiedy mnie widzi, to chce się ze mną ożenić.

To jeszcze można się zastanowić (śmiech)

Mówię mu, że mam męża, a on odpowiada, że jemu to nie przeszkadza.

Raz na pół roku robię wszystkim test na pamięć i aktualizację wywiadów środowiskowych w zależności od potrzeb. Składam wnioski o świadczenia, np. zasiłki pielęgnacyjne, pilnuję terminów komisji ds. orzekania o niepełnosprawności. To wszystko jest potrzebne, żeby OPS, które skierowały do nas mieszkańca i ponoszą część opłaty za pobyt mieszkańca w domu pomocy, były na bieżąco z jego sytuacją.

Ponadto jestem kierownikiem Działu Opiekuńczo-Terapeutycznego, konsultuję więc z terapeutkami to, jak ma wyglądać przebieg terapii każdego podopiecznego. Przed pandemią koordynowałam wolontariat młodzieżowy i Workcamp, który funkcjonował w naszej placówce. Współorganizowałam Pikniki Integracyjne, na które zapraszaliśmy aktorów. Współorganizowałam wycieczki po Polsce.

Rozmawiam także z opiekunkami, pielęgniarkami. Pytam, czy coś się wydarzyło od mojego ostatniego pobytu i jakie sprawy wymagają mojej interwencji. Bywa też, że niektórzy pensjonariusze specjalnie na mnie czekają, bo chcą mi coś przekazać.

Najtrudniej jest mi, kiedy widzę, jak te osoby gasną. Często do domu pomocy przychodzą jeszcze w dość dobrym stanie psychicznym. W kolejnych fazach choroby już tylko się uśmiechają i reagują na mój dotyk lub głos

Z jakimi sprawami przychodzą do pani?

Często proszą mnie, żeby im coś kupiła. Oczywiście te rzeczy mogą im kupić np. opiekunki, ale według nich tylko ja jestem w stanie im to załatwić – na przykład specjalny krem z witaminą C na naczynka, „bo pani Renata się zna, bo też ma cerę naczynkową”. Niektórzy na przykład chcą poukładać swoje sprawy życiowe i wtedy organizuję im konsultacje z prawnikiem. Nam może wydawać się, że to drobne rzeczy, ale dla osób, które spędzają czas odcięte od społeczeństwa, to jest bardzo ważne.

Przytaczała pani na swoim blogu historię o tym, że jeden człowiek pisał listy do sądu na swoją córkę…

Polskie prawo stanowi, że osoba, która nie jest już świadoma swojego postępowania, zostaje ubezwłasnowolniona, ale nawet osoby ubezwłasnowolnione mają prawo pisać listy, a my mamy obowiązek je wysłać. Chorzy psychicznie kontaktują się ze swoimi znajomymi, piszą listy do sąsiadów, rodziny, znajomych. Często dostaję telefony od rodzin, że oni nie życzą sobie takich listów. Uświadamiam ich, że nie ma takiego prawa, które zabrania pisania listów osobom chorym psychicznie. Mieszkańcy mają też prawo złożyć wniosek o rezygnacji z miejsca w domu pomocy.

Ja jestem od tego, aby informować ich o przysługujących im prawach i pilnować, czy te są respektowane.

Chorzy jednak często zapominają swoich bliskich, więc staje się pani dla nich jedną z najbliższych osób…

W ośrodku mamy osoby z różnymi chorobami psychicznymi, w tym osoby chore na Alzheimera. Najtrudniej jest mi, jako pracownikowi socjalnemu, w przypadku chorych na Alzheimera, kiedy widzę, jak te osoby gasną. Często do domu pomocy przychodzą jeszcze w dość dobrym stanie psychicznym. Wiedzą, jak się nazywają, pamiętają wydarzenia z przeszłości, potrafią mnie rozpoznać, czy wypowiedzieć moje imię. W kolejnych fazach choroby już tylko się uśmiechają i reagują na mój dotyk lub głos.

Alzheimer osłabia całą rodzinę i ma bardzo negatywny wpływ na opiekunów. Ta choroba powoduje, że opiekun staje się drugim chorym, bo jest wyczerpany opieką 24 godz. na dobę, o której najczęściej nie ma dostatecznej wiedzy

Przywołała pani na swoim blogu film pt. „Pamiętnik”, w którym bardzo pięknie opowiada się o Alzheimerze. Pani jednak napisała, że „Alzheimer jest chorobą najgorszą z mi znanych”

W filmie obraz choroby jest bardzo wygładzony, a Alzheimer potrafi zniszczyć całą rodzinę. Chorzy zapominają swoich bliskich i tego, kim są. Prawdą jest, że osoba chora może siedzieć przy pełnym talerzu i umrzeć z głodu, bo zapomniała, jak się je. W drugiej, trzeciej fazie ma świadomość, że dzieje się z nią coś złego, ale nie potrafi zrozumieć co. Może zobaczyć swoje odbicie w lustrze, ale nie wie, że to jest ona. Twierdzi wtedy, że ktoś ją śledzi albo ktoś obcy jest w domu.

…albo poprzestawiał meble w mieszkaniu.

Ludzie chorzy potrafią krzyczeć przez okno, że są więzieni. Przestawia im się dzień z nocą, błądzą lub potrafią godzinami krzyczeć. Niektórzy myślą, że są w sanatorium, inni że w szpitalu. Jeszcze innym wydaje się, że są we własnych domach i po drugiej stronie mieszka sąsiadka. Tego w „Pamiętniku” nie pokazano. Widzimy za to bardzo elegancką panią, która ma problemy z pamięcią i mąż przywraca ją do świata. To tak nie wygląda. Alzheimer osłabia całą rodzinę i ma bardzo negatywny wpływ na opiekunów. Ta choroba powoduje, że opiekun staje się drugim chorym, bo jest wyczerpany opieką 24h na dobę, o której najczęściej nie ma dostatecznej wiedzy. W Polsce nie ma systemowego wsparcia dla osób z chorobą Alzheimera, a tym bardziej dla opiekunów chorych.

Niestety w naszym kraju wciąż panuje przekonanie, że przeprowadzenie rodzica do domu opieki jest czymś haniebnym. Opowieści o dobrych domach pomocy społecznej nie sprzedają się tak dobrze jak te złe opowieści, dlatego ciężko społeczeństwu uwierzyć, że istnieją miejsca z rodzinną atmosferą.

My mamy dwa domy. W jednym jest 25, w drugim 26 osób, co powoduje, że możemy mieć do każdego człowieka indywidualne podejście i możemy zadbać o jego potrzeby najlepiej jak potrafimy.

Codziennie wstaję z łóżka, bo wiem, że muszę pojechać do moich podopiecznych. Oni nie mają nikogo i nie mogę ich zawieść. Wiem, że oni na mnie czekają i to daje mi siłę do pokonania wszelkich barier, których doświadczam każdego dnia

Chorzy żyją we własnym świecie. Jak pani udaje się do niego dostać?

Wchodzę z nimi do tego świata. Wczuwam się w ich emocje i podążam za nimi. Nie przywracam ich na siłę do siebie. Jeżeli dana osoba jest smutna, to podążam za nią w smutku i dopytuję, co jest powodem takiego stanu. W ostatnich fazach choroby wystarczy sama obecność. Trzymam ich wtedy za rękę, opowiadam o neutralnych rzeczach, czytam książkę albo śpiewam.

W jaki sposób chorzy i ich rodziny reagują na pani niepełnosprawność?

Z tym bywa różnie. Miałam jedną podopieczną, która zaakceptowała mnie dopiero po trzech latach. Ta pani była nauczycielką starej daty i dla niej osoba z niepełnosprawnością była osobą drugiej kategorii. Oczywiście dawała mi to odczuć. Nie słuchała tego, co do niej mówiłam, nie akceptowała mnie. Dopiero z czasem, kiedy zobaczyła, że się nie poddawałam, witałam się z nią i zawsze pytałam, co u niej słychać, przełamała się.

Natomiast rodziny na pierwszym spotkaniu są trochę zdziwione i patrzą na mnie, jakbym sama była podopieczną. Nie potrafią sobie wyobrazić tego, że osoba z niepełnosprawnością może być tą, która pomaga.

Bywa tak, że rodziny nie odwiedzają chorych w DPS-ach?

Bardzo często. Rzadko odwiedzają, rzadko dzwonią. Czasami jest tak, że przyprowadzają osobę do DPS-u i potrafią przez kilka lat się nie odzywać. Przyjeżdżają dopiero w momencie, kiedy trzeba tę osobę pochować. Obecnie na 51 moich podopiecznych w DPS-ie, może do czterech z nich przyjeżdżają bliscy.

Miewa pani czasem takie myśli, że trzeba zmienić profesję?

Najbardziej ciepię, kiedy moi podopieczny odchodzą. Proces żałoby i samego umierania jest bardzo trudny. My jako społeczeństwo nie umiemy mówić o śmierci i żałobie, więc staje się to jeszcze trudniejsze. Wtedy miewam takie myśli.

Ale ja mam w sobie bardzo głęboko zakorzenioną wewnętrzną odpowiedzialność i wewnętrzny przymus bycia potrzebną. Codziennie wstaję z łóżka, bo wiem, że muszę pojechać do moich podopiecznych. Oni nie mają nikogo i nie mogę ich zawieść. Wiem, że oni na mnie czekają i to daje mi siłę do pokonania wszelkich barier, których doświadczam każdego dnia.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Biolożka z UG jako pierwsza Polka została laureatką międzynarodowej nagrody Future Science Future Star Award

Polka laureatką międzynarodowej nagrody. Doceniona za badania nad terapią Alzheimera i Huntingtona

Kobieta

„Przestańmy mówić 'jesteś chory/a psychicznie’, bo ktoś zrobił coś, co nam się nie podoba” – apeluje edukatorka antydyskryminacyjna Anna Wiatrowska

„Nigdy nie jesteś za stara, aby uczyć się nowych rzeczy”. Poznajcie biegającą zakonnicę

Marika z siostrą Karoliną Szlachtycz

„Pracuje u nas kobieta, która wyszła z odwyku. Nie pije od półtora roku, ma bardzo duże chęci do pracy, a wcześniej nie miała nawet chęci do życia” – mówi Marika Szlachtycz

Babcia z wnuczką i psem

„Bądźcie w codziennym kontakcie ze swoimi seniorami, jeśli mieszkają sami” – apeluje pielęgniarz Mateusz Sieradzan

„Ktoś wymyślił idiotyczne określenie menopauzy jako 'przekwitania’. Okropne! Nie dziwię się, że młodsze kobiety się tego boją” – mówi Ela Hübner

Trening dla seniora

Trening dla seniora. 5 sprawdzonych ćwiczeń

Glenn Close: Izolacja jest naprawdę niebezpieczna. Musimy pamiętać, jak bardzo jesteśmy połączeni z innymi

Carey Mulligan: Jak to się stało, że uznaliśmy za akceptowalne, a nawet zabawne, że pijana dziewczyna zostaje oddana na pastwę jakiemuś facetowi?

Kobieta

Co musisz wiedzieć o zwolnieniu lekarskim od psychiatry? Wyjaśnia lek. Joanna Adamiak

Paulina Porizkova: Muszę powstrzymywać się od myślenia, że jestem po dacie przydatności, bo czuję, że mój czas jest właśnie teraz!

Anna Charko: Życie z chorobą jest jak wyprawa w Himalaje

Angelika Kuźniak

Angelika Kuźniak: Nie myśląc o śmierci, żyjemy tak, jakby świat miał poczekać. Nie poczeka. Nie ma co odkładać na później rozmów, wyznań, miłości

Z każdym rokiem starsi. Jak pokonać lęk przed upływem czasu?

Silne nogi to silny mózg? Sprawdź, co mówią badania

Nieekspertka o depresji: gdybym przyszła z wielką, krwawiącą raną w nodze, łatwiej byłoby zrozumieć, że mnie boli

Kobieta z kwiatami na czole

Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego. Jak zadbać o swój komfort psychiczny? Wyjaśnia psycholożka Anna Cyklińska

Joanna Frejus/archiwum prywatne

„Czas pozbyć się tej cukrowej pokrywy i zacząć mówić o emocjach i potrzebach rodziców prawdziwie i bez poczucia wstydu”. O depresji poporodowej rozmawiamy z psycholożką Joanną Frejus

choroba Alzheimera

Dwa lata, by rozpoznać Alzheimera. Polska na szarym końcu Europy

Dziewczynka odrabia lekcje

Uczniowie złożyli projekt obywatelski w Sejmie. Domagają się psychologa w każdej szkole

Książka na stres. Czytaj dla zdrowia!

Najstarsza kobieta w Polsce

Najstarsza Polka obchodzi urodziny! Tekla Juniewicz z Gliwic kończy 114 lat

Kobieta na plaży w swetrze i kapeluszu

„Kryzys psychiczny może spotkać mnie, ciebie, twoją matkę, brata, przyjaciółkę… każdego” – pisze lekarka z okazji Marszu Żółtej Wstążki

Zmarł Antoni Cholewa-Huczyński. Najstarszy polski youtuber miał 98 lat

Zmarł Antoni Cholewa-Huczyński. Najstarszy polski youtuber miał 98 lat

Najpopularniejsze

Ćwiczenia na biust. 6 sposobów na ujędrnienie i podniesienie piersi

Kobieta mindfulness

Mindfulness dla początkujących. Kasia Bem zdradza 5 prostych zasad uważności

Choroby mają zapach – wiedziałaś o tym?

Twój kręgosłup potrzebuje wsparcia? Oto kilka ćwiczeń, które go wzmocnią

8 rzeczy, których organizm kobiety nie wybacza po 30-tce

4 sposoby na pozbycie się oponki z brzucha. I nie chodzi wcale o robienie brzuszków

kobieta na wydmach

„Odpuszczanie” jest dobre dla ambitnych i konsekwentnych kobiet – podpowiada nam psycholożka Anita Kruszewska

Ćwiczenia na rozciąganie barków

Rozciąganie stawów barkowych – te ćwiczenia na pewno ci się przydadzą

Kobieta popijająca winko

„Alkoholiczka, która pije wino albo piwo, twierdzi, że nie ma problemu”. Kobiecy alkoholizm

Kobieta trzyma psa na rękach

Stres. Jak sobie z nim radzić? Oto 14 pomysłów, jak poradzić sobie ze stresem

Fit Matka Wariatka / Facebook

Agresja i fałszywa troska na profilu „Fit Matki Wariatki”. Przyszedł czas na pato-fitness. Hello Zdrowie mówi temu nie!

Dzień się dopiero rozpoczął, a ciebie już ktoś wyprowadził z równowagi? Poznaj 5 kroków, które pozwolą zapanować nad emocjami

Po pracy nie masz już na nic siły? Oto 6 sposobów na odzyskanie energii wieczorem

Gdy kobieta staje się przedmiotem, a gwałt wydaje się romantyczny

„365 dni”: gdy kobieta staje się przedmiotem, a gwałt wydaje się romantyczny

7 najgorszych typów butów dla twoich stóp. Jakie obuwie może być niebezpieczne?

barbara pasek

„Gdybym po kolejnym ataku przestała szukać odpowiedzi, to skończyłoby się to śmiercią” – Barbara Pasek o swoich zmaganiach z boreliozą