Przejdź do treści

Paulina Młynarska o chorobie ojca: W stanach remisji był cudowny. Agresja pojawiała się nagle

Paulina Młynarska
Paulina Młynarska / Fot. Instagram.com
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim

Paulina Młynarska w wywiadzie, którego udzieliła tygodnikowi „Wprost” opowiedziała, jak wyglądało dzieciństwo z ojcem cierpiącym na psychozę maniakalno-depresyjną i jak doświadczenia z wczesnych lat młodości odbiły się na jej późniejszym życiu. Dziennikarka zdradziła również, jak udało jej się przepracować traumy z dzieciństwa.

Paulina Młynarska przy okazji rozmowy wokół premiery swojej nowej książki pt. „Jesteś spokojem” opowiedziała o życiu w cieniu choroby sławnego ojca. Wojciech Młynarski cierpiał na chorobę afektywną dwubiegunową, która objawiała się niekontrolowanymi napadami złości. Dziennikarka przyznała, że w domu nie mówiło się o chorobie ojca. Do 14. roku życia Młynarska nie zdawała sobie sprawy z tego, co dzieje się z jej tatą, dlaczego jego zachowania są tak skrajne. Nikt jej ani jej rodzeństwu nie wytłumaczył, że jego zachowania są determinowane przez chorobę.

– Przez kilkanaście lat myślałam, że mój ojciec z jakiegoś powodu od czasu do czasu bywa naprawdę złym człowiekiem! W stanach remisji choroby był cudowny, wesoły, opiekuńczy i ciepły. Agresja pojawiała się nagle – wspomniała.

Paulina Młynarska o chorobie afektywnej dwubiegunowej swojego ojca

Młynarska nie ukrywa, że ten na co dzień kochający ojciec w trakcie silnych napadów agresji zamieniał się w człowieka, którego zwyczajnie się bała. – Co może myśleć sześciolatka, którą goni dorosły wielki mężczyzna? Musi przed nim uciekać najszybciej jak się da, jednocześnie szukając nory, żeby się bezpiecznie skryć. Mężczyzna ma obłęd w oczach, 190 cm wzrostu i jest jej ojcem. Uwielbianym. Ukochanym supertatusiem, który teraz, nie wiedzieć czemu, goni ją i krzyczy, że jak ją złapie, to zabije – mówiła w wywiadzie Młynarska.

Oto okładka najnowszego wydania tygodnika „Wprost”, które w wersji elektronicznej będzie dostępne od g. 20.00 w niedzielę, a w poniedziałek trafi do kiosków i salonów prasowych w całym kraju

Gepostet von WPROST am Sonntag, 22. September 2019

 

Niski stopień społecznej świadomości choroby, na którą cierpiał Wojciech Młynarski, sprawiał, że ani on, ani jego bliscy nie mogli liczyć na właściwe wsparcie. – W tamtym czasie dorośli także nie mieli wiedzy ani narzędzi, by skutecznie ogarnąć chorego, a co dopiero zadbać o jego dzieci. Nie było specjalistów, leków, ośrodków. Nikt nie służył radą, jak należy postępować – tłumaczyła dziennikarka. Dochodziło do absurdalnych sytuacji, w których Młynarska była stawiana. Jako kilkulatka jeździła na przykład z chorym ojcem w trasę koncertową, żeby pilnować go, by nie „narozrabiał”.

– Kończyło się tak, że porzucał mnie w hotelowym pokoju bez jedzeni i picia albo zapomniał mnie zabrać z jakiejś garderoby i ktoś znajdował mnie zakopaną pod płaszczami – wspomina.

W przestrzeni zakupowej HelloZdrowie znajdziesz produkty polecane przez naszą redakcję:

PROMOCJA
Zdrowie umysłu
Less Stress from Plants 60 kaps. wegański
60,00 zł 90,00 zł
Julia Wieniawa w wideo Atari Wu

Traumy z dzieciństwa – jak je przepracować?

Dziś dziennikarka jest świadoma, że za traumy z dzieciństwa, których doświadczyła, nie odpowiadał jej ojciec, tylko choroba, która przemawiała przez niego w tamtych momentach. W wywiadzie przyznała, że to właśnie on sam był główną ofiarą swojego schorzenia.

– Oczywiście mam żal do dorosłych, bo intuicyjnie powinni nas chronić, izolować, po prostu ewakuować nas, kiedy ojciec miał nawroty choroby. Ale winny był cały system. Jak jest przemoc, trzeba przecież reagować, bronić najsłabszych. Ale w Polsce wciąż panuje dulszczyzna. „Nie mów nikomu, co się dzieje w domu” przecież to hasło nadal wyszywa się na makatkach i wiesza nad kuchennym stołem. I ja też grałam w tę grę, jak cała moja rodzina – wyjaśnia dziennikarka w rozmowie z tygodnikiem.

Paulina Młynarska od kilku lat mieszka w Grecji, gdzie spełnia się w roli nauczycielki jogi. W wywiadzie 48-latka podkreśla, że traumy z dzieciństwa udało jej się przepracować dzięki wieloletniej psychoterapii indywidualnej i grupowej. Praca z ciałem, joga i medytacja pozwoliły dziennikarce zrozumieć, że nie musi „ciągle walczyć z demonami przeszłości, żeby żyć szczęśliwie”.

Wywiad jeszcze przed publikacją odbił się w mediach szerokim echem. Wszystko za sprawą skandalicznej okładki i kontrowersyjnego tytułu „Byłam ofiarą ojca”. Młynarska w mocnych słowach wyraziła swoje oburzenie.

View this post on Instagram

Oświadczenie w związku ze skandaliczną okładką tygodnika WPROST. Nieco ochłonęłam po szoku, jaki wywołała we mnie ta okładka. I już na spokojnie chciałabym odnieść się do zjawiska, które ona tak naprawdę ilustruje. Bo ten skandal minie, ale przyjdą inne. Zacznę od tego, że autoryzowałam tylko wywiad, którego udzieliłam z okazji ukazania się mojej nowej książki „ Jesteś spokojem”. O tym jak redakcja „zagrała” zdjęciami i tytułem okładkowym dowiedziałam się z internetu. Tekst wywiadu, podobnie jak książka, dotyczy mojej pracy jako nauczycielki jogi. Mówię w nim, między innymi, o wspaniałych skutkach pracy z ciałem (joga) dla osób po traumatycznych przeżyciach. Jestem taką osobą, jak wiele i wielu z nas. Mój Tata pojawia się w tekście jako ukochany bliski, który dotknięty chorobą afektywną dwubiegunową, sprawiał, że życie rodziny bywało bardzo trudne. Dla dzieci – chwilami przerażające. Mówię jednak o Tacie, jako o ofierze choroby! Ciężkej, okrutnej dla chorego, nierozumianej przez otoczenie. Mówię z miłością i zrozumieniem. Mówię do tych, którzy sami i same, być może, zmierzyły/li się z podobnymi problemami. I mówię o tym jak za pomocą jogi i medytacji można te stare sprawy pozamykać i żyć bez żalu i bólu. Okładka, którą wyprodukował WPROST jest manipulacją i służy wywołaniu jak nasilniejszych emocji, a co za tym idzie – sprzedaży. Na mój koszt. Im więcej nienawiści, tym większa sprzedaż. I nie chodzi tu tylko o to, że ja czuję się oszukana i skopana, a cała moja rodzina przeżywa stres. Nie chodzi też tylko o pamięć o tacie, który został przedstawiony w demoniczny sposób na tym strasznym zdjęciu. Chodzi o to, jak nami się manipuluje. Wywołuje się nienawiść, tam gdzie powinna być refleksja, żądzę krwi, tam gdzie jeszcze niedawno byłby dialog. To intelektualny i moralny upadek mediów, które walcząc o przetrwanie sięgają po najgorsze metody. To jest tutaj najsmutniejsze. Życzę miłego dnia! ?

A post shared by Paulina Młynarska (@mlynarskapaulina) on

– Okładka, którą wyprodukował WPROST jest manipulacją i służy wywołaniu jak najsilniejszych emocji, a co za tym idzie – sprzedaży. Na mój koszt. Im więcej nienawiści, tym większa sprzedaż.  I nie chodzi tu tylko o to, że ja czuję się oszukana i skopana, a cała moja rodzina przeżywa stres. Nie chodzi też tylko o pamięć o tacie, który został przedstawiony w demoniczny sposób na tym strasznym zdjęciu. Chodzi o to, jak nami się manipuluje. Wywołuje się nienawiść, tam gdzie powinna być refleksja, żądzę krwi, tam gdzie jeszcze niedawno byłby dialog. To intelektualny i moralny upadek mediów, które walcząc o przetrwanie sięgają po najgorsze metody. To jest tutaj najsmutniejsze – napisała na swoim profilu na Instagramie.

Choroba afektywna dwubiegunowa – objawy i przyczyny

Szacuje się, że choroby dwubiegunowe we wszystkich typach występują u około 6 proc. populacji i z taką samą częstotliwością dotykają kobiet i mężczyzn. Pierwsze objawy choroby dwubiegunowej pojawiają się stopniowo i z małą intensywnością. Epizody depresyjne rozpoczynają się pogorszeniem nastroju, długimi stanami smutku, utratą radości z tego, co dotychczas cieszyło. Z czasem dochodzi do rozwoju zaburzeń snu (hipersomnia), apetytu oraz popędu seksualnego. W bardziej zaawansowanych przypadkach wraz z rozwojem choroby dochodzi do pojawiania się stanów lękowych. Objawy manii rozpoczynają się intensywnymi okresami euforii, które nie są współmierne do przeżywanych wydarzeń. Chorzy wpadają w stan nadpobudliwości psychoruchowej, co czasem przeradza się w drażliwość, wrogość lub agresję.

Na rozwój objawów choroby afektywnej dwubiegunowej ma wpływ kilka czynników, z czego najczęstszymi są dziedziczne, społeczne oraz psychologiczne. Leczenie zaburzeń afektywnych jest procesem długotrwałym i aby było skuteczne, musi łączyć zarówno farmakologię, jak i psychoterapię.

Zobacz także

i
Treści zawarte w serwisie mają wyłącznie charakter informacyjny i nie stanowią porady lekarskiej. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

„Całe życie towarzyszył mi natłok myśli. Jakby w mojej głowie grało radio” – mówi Paulina Pietrzak, psycholożka z diagnozą ADHD

Coraz więcej z nas potrzebuje pomocy psychoterapeuty, ale obecnie dla wielu to luksus. Dr Agnieszka Mościcka-Teske mówi, jak skorzystać z psychoterapii, kiedy nas na nią nie stać

Kiedyś Zaborem straszono, dziś już nikt tego nie zrobi. O największym szpitalu psychiatrycznym dla dzieci i młodzieży w Polsce

„Latałam z wywieszonym jęzorem, nie lubiłam siebie i jeszcze sobie dowalałam, że jestem beznadziejna”. O wychodzeniu z depresji i pracoholizmu opowiada Dagny Kurdwanowska

Prof. Dominika Dudek i prof Bogdan de Barbaro

„Polityka jest częstym tematem w naszych gabinetach”. O rzeczywistości po pandemii mówią Bogdan de Barbaro i Dominika Dudek

„Wielu pacjentów woli wyjść z gabinetu z rozpoznaniem medycznym konkretnej choroby niż przyjąć do wiadomości, że problem ma naturę emocjonalną” – mówi psychoterapeutka Małgorzata Kuberska-Kędzierska

„Niektórzy pacjenci życzą sobie, żeby w trakcie psychoterapii terapeuta coś z nimi skutecznie 'zrobił'. Terapia nie jest leczeniem zęba” – dr Krzysztof Ciepliński / pexels

„Niektórzy pacjenci życzą sobie, żeby w trakcie psychoterapii terapeuta coś z nimi skutecznie 'zrobił’. Terapia nie jest leczeniem zęba” – mówi dr Krzysztof Ciepliński

Marysia Warych / fot. Jarosław Stróżyk

Marysia Warych: „Ludzie myślą, że mamy dwa tryby: albo nie możemy wstać z łóżka, albo mamy halucynacje i słyszymy głosy. Tymczasem choroba afektywna dwubiegunowa ma różne oblicza”

Czy da się nakłonić kogoś do terapii? / unsplash

Czy do rozpoczęcia terapii można kogoś nakłonić? Odpowiada psycholożka Joanna Gutral

„Zmiana brzmienia głosu może być jednym ze skutków psychoterapii” – mówi logopedka Marta Wesołowska

„Zawsze noszę w torebce cukierki chili”. O życiu z chorobą schizoafektywną opowiada Dorota Solarska, autorka książki „Artystka przetrwania”

„Czynienie inwektywy z choroby, jest rzeczą wyjątkowo okrutną”. Paulina Młynarska odpowiada na hejt

„Matczyna rana przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Ale można ją uzdrowić” – mówi Aneta Gajda-Boryczko, terapeutka

Magdalena Kicińska i Agnieszka Jucewicz

„Nikt, nigdy nie zareagował, gdy echo awantur niosło się po piętrach”. O życiu po dzieciństwie w rodzinie alkoholowej mówią Agnieszka Jucewicz i Magdalena Kicińska

„Skutki braku więzi z ojcem wychodzą daleko poza okres dzieciństwa i dorastania ich córek” – mówi Iga Stanek, psycholożka i psychoterapeutka

Kiedy spokój budzi niepokój. „Osoba z traumą więzi przyciąga partnerów, którzy nie dostrzegają jej potrzeb” – mówi psychotraumatolog Katarzyna Tutko

Ewa Wojdyllo - Osiatynska

„Serce warto zarezerwować do odczuwania. Główna centrala zawiadowcza dotycząca jakości życia znajduje się w głowie” – mówi psycholog Ewa Woydyłło

Joanna Chmura

„Nie lubię narracji, że lęk trzeba przełamywać. Lęk to nasz przyjaciel, trochę dziwny, ale jednak” – mówi Joanna Chmura

Kobieta siedzi na parapecie przy oknie

Centrum Praw Kobiet: „Wielu mężczyzn stosujących przemoc robi to na trzeźwo, inni piją po to, aby bić. Alkohol jest dla nich tylko usprawiedliwieniem”

Marta Daraszkiewicz-Kalupa, psychoedukatorka /fot. archiwum prywatne

„Trauma pokoleniowa to dług, który zaciągnęli nasi przodkowie. Jeśli go nie spłacimy, przekażemy go kolejnym pokoleniom” – mówi Marta Daraszkiewicz-Kalupa

Stres to mocny przeciwnik – jak się z nim mierzyć?

„Ludzie są specjalistami w różnych dziedzinach, a jednocześnie często są najmniejszymi specjalistami od samych siebie” /fot. Getty Images

„Ludzie są specjalistami w różnych dziedzinach, a jednocześnie są najmniejszymi specjalistami od samych siebie” – mówi o skutkach trudnego dzieciństwa psycholog dr Małgorzata Godlewska

Czy można być szczęśliwym dorosłym bez szczęśliwego dzieciństwa? „Wiedza to za mało, potrzebny jest wgląd emocjonalny”

Olszanka/East News, Warszawa

„Kiedy zdejmujesz maskę, ludzie wokół też powoli się odsłaniają”. Jakub Ćwiek o załamaniu nerwowym, e-detoksie i maczoizmie

×