Przejdź do treści

„Moi bohaterowie są szczególni, bo jest im trudniej” – mówi pisarz Jakub Małecki

Jakub Małecki
Jakub Małecki / fot. Wojtek Biały
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Objawy odstawienia alkoholu. Jakie są korzyści z niepicia alkoholu?
8 rzeczy, których organizm kobiety nie wybacza po 30-tce
Billie Eilish: straciłam fanów, bo ludzie boją się dużych piersi
Billie Eilish straciła fanów po tym, jak zmieniła wizerunek. „Ludzie boją się dużych cycków”
Festiwal filmowy tylko dla zaszczepionych
Polski festiwal filmowy tylko dla zaszczepionych. „Pragniemy zapewnić naszym uczestnikom bezpieczną i komfortową atmosferę”
Kobieta siedzi na łóżku z laptopem
Uważaj na fałszywy SMS o nałożonej kwarantannie. Mazowiecki sanepid ostrzega: nie klikajcie w podany link!

– Chodziłem z panią Haliną do takiego wielkiego hipermarketu. Ponieważ jeździła na wózku, miała zawsze koszyk na kolanach. Tuż przed podejściem do kasy wrzucałem jej do tego koszyka same żenujące rzeczy. Takie, z którymi można spłonąć rumieńcem przy kasie. Zaśmiewaliśmy się przy tym – wspomina Jakub Małecki przy okazji premiery jego książki „Święto ognia” (wyd. SQN).

 

Agnieszka Łopatowska: Zaskoczyłeś mnie, bo wydawało mi się, że pierwszą postacią, która mogła przyjść ci na myśl podczas pracy nad „Świętem ognia” była dziewczynka z porażeniem mózgowym, Anastazja. Ale okazało się, że zaczęło się od Łucji, jej siostry.

To prawda, najpierw napisałem pierwszą wersję „Święta ognia”, która była w całości poświęcona Łucji, ale coś mi w niej nie pasowało. Podobała mi się sama opowieść, ale miałem wrażenie, że powinna zostać jakoś inaczej skomponowana, przedstawiona. Wyrzuciłem całość do kosza. Pewnego dnia, kiedy szedłem po mieście, wśród kałuż, przyszło mi do głowy pierwsze zdanie. Wiedziałem, że należy do kogoś niezwykłego, dziewczynki, która charakterystycznie się wypowiada. Wtedy znalazłem sposób przekazania tej historii na nowo.

Przypomniał mi się też reportaż, który kiedyś oglądała moja żona. Pewna kobieta zorganizowała akcję wniesienia swojej sparaliżowanej siostry na jeden ze szczytów w Tatrach. Dwudziestokilkulatka była po udarze, trudno było się z nią porozumieć. Na całym świecie tylko siostra potrafiła rozszyfrować jej język. Wydało mi się to tak niesamowite, że aż mnie ciarki przeszły. Stąd też wzięło się moje myślenie o Anastazji. Czasami wystarczają mi takie drobiazgi, żeby się rozpędzić, a potem już tylko czekają mnie długie godziny spędzane na opracowaniu materiałów i konsultacjach. Przepisanie całości było dość uciążliwe, ale cieszę się, że tak się stało, bo mam wrażenie, że druga wersja jest ciekawsza dzięki temu, kto opowiada i jak opowiada.

A Łucja pojawiła się, kiedy miałem spotkanie autorskie w Sankt Petersburgu. Skorzystałem z okazji i poszedłem na spektakl tamtejszego słynnego teatru baletowego. Po jego obejrzeniu zacząłem się zastanawiać, jak wygląda życie współczesnej tancerki zawodowej, które my znamy tylko ze stereotypów przedstawionych w filmach.

Kto opowiadał ci o życiu tancerek?

Postanowiłem, że nie będę się zabierał za ten temat, znając go tylko z zewnątrz, z oficjalnych materiałów i publikacji. Po przyjeździe z Rosji napisałem do kilku baletnic Polskiego Baletu Narodowego. Jedna z nich była bardzo sympatyczna i otwarta. Spotkałem się z nią kilka razy. Pokazała mi cały ten świat od strony, której nie mógłbym poznać jako widz. Byłem na próbach generalnych, w garderobie, za kulisami. Przynosiła mi swoje puenty, pokazywała, jak się je wiąże. Wszystko, czego potrzebowałem, dowiedziałem się od niej.

Kiedy zachorujesz na nowotwór, jesteś przez innych już tylko postrzegany jako osoba chora na raka, wszyscy na ciebie patrzą przez ten pryzmat. Przestają się liczyć wszystkie inne twoje cechy w obliczu tego, że dolega ci coś poważnego

Wojtek Sawicki, cierpiący na dystrofię mięśni Duchenne’a dziennikarz prowadzący między innymi profile społecznościowe Life On Wheelz, na których opowiada o życiu ludzi z niepełnosprawnością, napisał niedawno: „Moja widoczna na pierwszy rzut oka niepełnosprawność sprawia, że ludzie nie uznają mojej autonomii. (…) Moje całe życie to ciągła walka o podmiotowość”. To widać też w historii Anastazji.

Uświadomiłem sobie niedawno, że kiedy zachorujesz na nowotwór, jesteś przez innych już tylko postrzegany jako osoba chora na raka, wszyscy na ciebie patrzą przez ten pryzmat. Przestają się liczyć wszystkie inne twoje cechy w obliczu tego, że dolega ci coś poważnego. Opisując moją bohaterkę, wyszedłem z założenia, że ona najbardziej na świecie chce być traktowana jak dziewczynka, a nie ktoś z niepełnosprawnością. Ma mnóstwo lepszych czy gorszych cech i starałem się ją zbudować tak, żeby niepełnosprawność była tylko jedną z wielu z kwestii, które ją określają. Absolutnie nie najważniejsza i pewnie nawet nie jedna z dziesięciu najważniejszych.

Wydaje się, że duży kłopot mamy z tym, że jeśli z kimś jest się trudno komunikować, wydaje nam się, że lepiej wiemy, co myśli i czuje.

Mam za sobą również takie doświadczenia. Kiedy prawie dziesięć lat temu odchodziłem z pracy w banku, pomyślałem, że skoro wreszcie mogę robić coś, o czym całe życie marzyłem, czyli pisać książki, chciałbym za to robić coś dobrego dla innych. Próbowałem się dostać do jakiegoś domu opieki społecznej jako wolontariusz. Nie było to łatwe, bo nie miałem kierunkowego wykształcenia ani przygotowania do takiej pracy. Ale w końcu przyjęli mnie do jednego z DPS-ów. Opiekunka zaprowadziła mnie do pokoju, w którym mieszkało starsze małżeństwo – oboje z porażeniem mózgowym, poruszający się na wózkach. Co czwartek miałem się nimi zajmować, ułatwiając im życie. Coś naprawić, posprzątać, pójść z panią Haliną na zakupy. Na początku byłem przerażony, bo kompletnie nie rozumiałem z tego, co do mnie mówią. Bałem się, że mogę im zrobić większą krzywdę niż pomóc. Ale w takich wypadkach czas i cierpliwość sprawiają, że porozumienie prędzej czy później się udaje. Doszedłem z nimi do takiego etapu, że robiliśmy same śmieszne rzeczy. Mimo że życie w ośrodku raczej się ze śmiechem się kojarzy.

 

Jakub Małecki

Jakub Małecki / zdj. Wojtek Biały

Na przykład?

Chodziłem z panią Haliną do takiego wielkiego hipermarketu. Ponieważ jeździła na wózku, miała zawsze koszyk na kolanach. Tuż przed podejściem do kasy wrzucałem jej do tego koszyka same żenujące rzeczy. Takie, z którymi można spłonąć rumieńcem przy kasie. Zaśmiewaliśmy się przy tym. Albo kiedy próbowała coś zamówić na stoisku mięsnym, sprzedawca jej nie rozumiał, obracaliśmy to zawsze w zabawną sytuację.

Oboje byli namiętnymi palaczami, a w ośrodku przecież nie można palić. Mieli prywatną łazienkę. Pan Marian miał konkretne wymagania co do papierosów – musiały to być Popularne bez filtra, które w tamtych czasach coraz gorzej było już zdobyć. Jeździłem więc rowerem od kiosku do kiosku i kupowałem tu paczkę, tam dwie paczki. Wprowadzałem ich oboje do tej łazienki i zamykałem się tam z nimi. Podpalałem im papierosy, bo sami nie bardzo dawali sobie z tym radę, i paliliśmy je na takim totalnym młodzieżowym nielegalu. Miałem wrażenie, że były to najbardziej radosne chwile w ich tygodniu. Na pewno na czwartki bardzo czekali. Kompletnie nie miałem problemu z tym, że to zabronione, bo było to coś, co pomagało im wierzyć, że nadal są ludźmi i o czymś mogą sami decydować.

Zawsze da się znaleźć ten poziom porozumienia, tylko bywa to bardzo trudne i zdarza się, że ludzie poddają się w trakcie. Jednym z takich wspólnych problemów osób z niepełnosprawnościami, zwłaszcza dzieci, jest to, że wokół nich często pojawiają się ludzie, którzy chcą pomóc, ale bardzo szybko znikają. Opuszczone osoby później wręcz nie chcą, żeby ktoś do nich przychodził, bo wiedzą, że będzie się to wiązało ze stratą i rozczarowaniem. Dlatego w książce umieściłem panią Józefinę, która jest wyjątkową postacią. Bardzo silną kobietą, zabawną, czasem nawet wulgarną. I jest ona kobietą, która nie znika. Podobało mi się to, że z Nastką będzie ktoś zawsze, niezależnie czy będzie z nią lepiej czy gorzej.

Jednym z takich wspólnych problemów osób z niepełnosprawnościami, zwłaszcza dzieci, jest to, że wokół nich często pojawiają się ludzie, którzy chcą pomóc, ale bardzo szybko znikają. Opuszczone osoby później wręcz nie chcą, żeby ktoś do nich przychodził, bo wiedzą, że będzie się to wiązało ze stratą i rozczarowaniem

Co twoim zdaniem jest przyczyną tego znikania?

Słyszałem to z relacji osób opuszczanych, a nie opuszczających, więc nie mogę powiedzieć na pewno. Ale myślę, że to zmęczenie. Dość wymagające jest pomaganie komuś przez na przykład dziesięć lat. Czasem mogą być to całkiem obiektywne okoliczności: ktoś wziął ślub, wyjechał, znalazł gdzieś pracę. A osoba, która została, może sobie zadaje pytanie, czy przypadkiem nie ma go gdzieś niedaleko, tylko nie chce się z nią widywać. Kiedy działałem w tym domu opieki społecznej, przeprowadzałem się do Warszawy. Powiedziałem o tym z wyprzedzeniem moim państwu, ale cały czas się wstydziłem, że pomyślą, że może już mam ich dosyć.

Co jest przyczyną tego znikania twoim zdaniem?

Słyszałem to z relacji osób opuszczanych, a nie opuszczających, więc nie mogę powiedzieć na pewno. Ale myślę, że to zmęczenie. Dość wymagające jest pomaganie komuś przez na przykład dziesięć lat. Czasem mogą być to całkiem obiektywne okoliczności: ktoś wziął ślub, wyjechał, znalazł gdzieś pracę. A osoba, która została, może sobie zadaje pytanie czy przypadkiem nie ma go gdzieś niedaleko, tylko nie chce się z nią widywać. Kiedy działałem w tym domu opieki społecznej, przeprowadzałem się do Warszawy. Powiedziałem o tym z wyprzedzeniem moim państwu, ale cały czas się wstydziłem, że pomyślą, że może już mam ich dosyć.

Miałeś później z nimi kontakt?

Przez kilka lat korespondowałem od czasu do czasu z panem Marianem. Kiedy dostawałem od niego maila na cztery linijki tekstu, uświadamiałem sobie, jak to musiało być dla niego trudne, musiał go pisać pewnie ze dwie godziny. Ale bałem się pisać do nich, bo zawsze w odpowiedzi mogłem dowiedzieć się czegoś smutnego – że z tej dwójki zostało już jedno.

Józefina nie weszła w relację z Nastką z marszu. Długo jej się przyglądała.

Tak i po prostu pewnego dnia postanowiła, że do niej przyjdzie. Zrobiła to w dość dziwaczny sposób i została. Obserwowała dziewczynkę przez okno, dzięki temu, kiedy się pierwszy raz spotkały, już jakby się trochę znały.

Okna są dość symboliczne dla osób z niepełnosprawnością, które zazwyczaj mają niewielkie szanse na wychodzenie z domu, biorąc pod uwagę choćby bariery architektoniczne. Choć pewnie teraz zastępuje je internet.

Tym oknem teraz zazwyczaj jest monitor, bo daje znacznie więcej możliwości. Moja Nastka korzysta i z tego, i z tego. Jeśli ktoś jest w stanie poruszać się w przestrzeni elektronicznej, takie okno otwiera mu się na dużo szersze połacie świata niż na podwórko.

Poldek to tata Anastazji i Łucji, który choć zajmuje się niesamodzielną córką, nie jest udręczony. Robi to z wielką czułością i oddaniem.

Kiedy konsultowałem się ze specjalistką, która pracuje z dziećmi z niepełnosprawnościami, najwięcej uwag miała właśnie do tego ojca i jego podejścia do córki. Próbowała mi pokazać, że to z reguły wygląda naprawdę strasznie. Tłumaczyła, że z jej doświadczenia wynika, że rodzice są psychicznie i fizycznie wykończeni tą 24-godzinną opieką. Za którą, nie mówiąc o jakimś medalu, często nawet nie dostaniesz uśmiechu. Dlatego próbowała mi Poldka bardziej posunąć w zmęczenie, w rozczarowanie. Myślę, że zostałem gdzieś pomiędzy swoją wizją tej postaci, a tą, którą mi proponowała.

Okładka książki Jakuba Małeckiego "Święto ognia"

Okładka książki Jakuba Małeckiego „Święto ognia” / wyd. SQN / Premiera: 15 września

Znam matki dzieci z niepełnosprawnością, które nie godzą się na to, żeby im sugerować, że nie mogą być umalowane, kobieco ubrane i uśmiechnięte, bo powinny być uciemiężone swoim losem.

Wyszedłem z tego samego założenia przy Poldku i jego młodszej córce. Jeśli nic obiektywnego nie stoi na przeszkodzie, żeby on czasami cieszył się życiem, a ona to robiła non stop, to dlaczego takiego świata nie pokazać? Czasami jesteśmy zdziwieni, że ktoś ma szóstkę dzieci, a wygląda jak gwiazda filmowa i znajdzie czas na drinka z koleżanką. Część rodziców nie potrafi sobie poradzić z dwójką, ale to nie znaczy, że nikt nie jest w stanie zorganizować życia dużej rodziny.

Dla mnie największą siłą twoich książek jest empatia, która pozwala ci wykreować bardzo różne postaci, w różnym wieku, z różnymi życiorysami. Są tacy bohaterowie, w których łatwiej ci się wcielić?

Dla mnie to absurdalne, ale tak jest: bardzo komfortowo czuję się w skórze starszych kobiet. Potrafię sobie dobrze wyobrazić, jakie emocje im towarzyszą. Na drugim miejscu umieściłbym dzieci. Etap dorastania to coś, co dobrze rozumiem. Najtrudniej jest mi opisywać bohatera podobnego do mnie, czyli mężczyznę w wieku 30 – 40 lat, żyjącego współcześnie. Teoretycznie powinno być najłatwiej, bo mi do niego najbliżej, ale mam wrażenie, że czeka tam tyle banałów, pułapek i oczywistości, że opisywanie kogoś takiego jest bardzo ryzykowne. Ciekawsza będzie 90-letnia kobieta, która sobie siedzi w domu i przeżywa w nim zachwyty nad światem czy też rozczarowanie nim. Nie wiem, z czego to wynika, tak jestem skonstruowany.

Niedawno sobie uświadomiłem, że bohater każdej mojej książki jest szczególny, bo zawsze jest mu trudniej niż innym. Albo to albinos z małej miejscowości, sierota, żołnierz z syndromem PTSD, albo teraz najsilniejsze ucieleśnienie tego typu moich postaci, czyli dziewczynka z porożem mózgowym, jak ona je nazywa. Jest mi do takich bohaterów najbliżej emocjonalnie.

Zależało mi, żeby Nastka była pozytywna. Gdybym był ojcem takiej dziewczynki, też bym jej mówił, że ma poroże mózgowe i to jest coś pięknego. (...) Chciałbym zostawić u czytelnika poczucie, że życie osoby, która ma ograniczone możliwości kontaktu ze światem, może mieć dokładnie taką samą paletę kolorów, jak życie każdego innego. I żebyśmy patrząc na nią, nie próbowali jej odbierać żadnego z tych kolorów

Termin „poroże mózgowe” jest twój, czy gdzieś go usłyszałeś?

Nazwy, których używa Anastazja, czyli poroże mózgowe czy fiku-miku, jakoś sam wymyśliłem.

To piękny sposób oswajania rzeczy trudnych.

Zależało mi, żeby Nastka była pozytywna. Gdybym był ojcem takiej dziewczynki, też bym jej mówił, że ma poroże mózgowe i to jest coś pięknego. Chciałbym jej pokolorować rzeczywistość.

Co chciałabyś, żeby czytelnikom zostało z tej książki na temat osób z niepełnosprawnością?

Nie wiem, czy w ogóle mam takie cele, bo nie czuję się na siłach, żeby próbować w książce zawierać jakieś głębsze myśli na temat niepełnosprawności. Zawsze staram się opowiedzieć historię najpiękniej, jak potrafię, i pozostawić czytelnika z bardzo różnymi emocjami. Ale jeśli miałbym się na to pokusić, chciałbym zostawić u niego poczucie, że życie osoby, która ma ograniczone możliwości kontaktu ze światem, może mieć dokładnie taką samą paletę kolorów, jak życie każdego innego. I żebyśmy patrząc na nią, nie próbowali jej odbierać żadnego z tych kolorów, żadnych cech, nawet negatywnych. Żebyśmy choćby nie próbowali jej uanielać. Ona może również być złośliwa, wredna, zła, rozczarowana. Patrząc na kogoś, kto wygląda inaczej, zachowuje się inaczej, jest dotknięty przypadłością wpływającą na fizyczność, budujemy sobie pełny obraz tej osoby. Zazwyczaj wydaje nam się, że jest smutna. A może właśnie jest szczęśliwsza niż ty, który o niej myślisz?

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Joanna Głuchowska i Andrzej Dziedzic /fot. Damian Rychlica

„Choroba nie ma żadnego sensu. Dopiero to, co z niej wyciągniemy” – przekonują Andrzej Dziedzic i Joanna Głuchowska, autorzy książki „Liczy się każdy oddech”

Audrey Diwan

Wielki triumf kobiet na Festiwalu Filmowym w Wenecji! Najważniejsze statuetki w kobiecych rękach

Modelka poruszająca się o kulach na czerwonym dywanie w Wenecji

Modelka poruszająca się o kulach na czerwonym dywanie w Wenecji. „Myślałam, że nie mogę być częścią tego świata”

Hello my Hero. Sylwia Błach: Czekam na różnorodny świat. Chcę widzieć chłopaka na wózku w reklamie prezerwatyw

Znak parkingowy

„Słowo 'inwalida' odbiera nam godność i degraduje do roli kogoś pozbawionego podmiotowości” – komentuje błędnie opisane tablice parkingowe Wojtek Sawicki z „Life On Wheelz”

hospicjum domowe

„Często mówi się, że 'ktoś kogoś oddał do hospicjum'. A nikt nie powie przecież 'oddał do szpitala'”. Anna Kurowicka o odchodzeniu bliskich

Rebecca Meyers rezygnuje z igrzysk w Tokio. "Tego już wystarczy"

Mistrzyni paraolimpijska rezygnuje z igrzysk. „Dlaczego w 2021 r., jako niepełnosprawna osoba, muszę walczyć o swoje prawa?”

Łukasz, Filip, Dorota i Matylda Wysoccy/ Archiwum prywate

Filip jest chory i miał problem z ubieraniem. Aż powiedział rodzicom: „Nie możemy znaleźć dla mnie ciuchów? To zróbmy je sami”

Marika z siostrą Karoliną Szlachtycz

„Pracuje u nas kobieta, która wyszła z odwyku. Nie pije od półtora roku, ma bardzo duże chęci do pracy, a wcześniej nie miała nawet chęci do życia” – mówi Marika Szlachtycz

„Mamy XXI wiek, a ja nadal dostaję wiadomości: 'twój syn jest kaleką'” – pisze lek. Magdalena Jutrzenka

Chorzy na szpiczaka pozbawieni leku ratującego życie. Nie ma go na lipcowej liście refundacyjnej

„Niepełnosprawność jest cechą taką samą jak czyjś wzrost, kolor włosów, skóry. Jeśli nie wiesz, jak o niej mówić, rób to w sposób intuicyjny i naturalny. Po co komplikować?” – mówi Sebastian Luty, niepełnosprawny kierowca wyścigowy

Kolczyk w języku – rodzaje piercingu, gojenie, powikłania

Oksana Masters: Zasługuję na to, żeby być znana nie ze swoich doświadczeń, ale swoich działań. Jestem Oksana i przetrwałam

Mama całuje córkę

Lek. Magdalena Jutrzenka: Przestańmy mówić o chorobie w kategorii nagrody lub kary. Świat po prostu tak nie działa

Pomoc socjalna – na co mogą liczyć pacjenci chorzy na raka?/Getty Images

Pomoc socjalna – na co mogą liczyć pacjenci chorzy na raka?

Marita Szumska z mężem Adamem / Archiwum prywatne

„Pojawiały się głosy, że robimy sobie opiekuna na starość”. Marita Szumska o in vitro i rodzicielstwie osób z niepełnosprawnością

Oleg Nowak , "Lekarz na kółkach"/ Archiwum prywatne

Oleg Nowak, „Lekarz na kółkach”: Nie myślę o sobie jako o osobie niepełnosprawnej. Po prostu pracuję. Ciało nie może mnie ograniczać

Alicja Sekret

Alicja Sekret: Chodzi o to, by chorzy „uczyli” siebie nawzajem, że mimo danej przypadłości mogą i mają pełne prawo żyć tak, jak tego pragną

Heroizm – definicja, psychologia. Co to jest?

Paulina Młynarska

Paulina Młynarska: gdy tylko przejdę rekonwalescencję, kupię sobie jakiś piękny nowy biustonosz, sukienkę, rzucę grzywą i będę dumnie paradować z moimi implantami po ulicach

Pomacaj się

„Mastektomia to nie koniec życia ani kobiecości. Po niej można dalej funkcjonować, żyć i cieszyć się tym życiem” – mówią autorki niezwykłych zdjęć kobiet po raku piersi i akcji „Pomacaj się”

Anna Kozłowska/archiwum prywatne

Anna Kozłowska: Nie obchodziło mnie to całe gadanie, że „niepełnosprawnej nie wypada decydować się na macierzyństwo”

Anna Charko: Życie z chorobą jest jak wyprawa w Himalaje

Najpopularniejsze

Ćwiczenia na biust. 6 sposobów na ujędrnienie i podniesienie piersi

Choroby mają zapach – wiedziałaś o tym?

Kobieta mindfulness

Mindfulness dla początkujących. Kasia Bem zdradza 5 prostych zasad uważności

Twój kręgosłup potrzebuje wsparcia? Oto kilka ćwiczeń, które go wzmocnią

4 sposoby na pozbycie się oponki z brzucha. I nie chodzi wcale o robienie brzuszków

Kobieta popijająca winko

„Alkoholiczka, która pije wino albo piwo, twierdzi, że nie ma problemu”. Kobiecy alkoholizm

Kobieta trzyma psa na rękach

Stres. Jak sobie z nim radzić? Oto 14 pomysłów, jak poradzić sobie ze stresem

kobieta na wydmach

„Odpuszczanie” jest dobre dla ambitnych i konsekwentnych kobiet – podpowiada nam psycholożka Anita Kruszewska

Ćwiczenia na rozciąganie barków

Rozciąganie stawów barkowych – te ćwiczenia na pewno ci się przydadzą

5 ćwiczeń, które zredukują stres

Ćwiczenia na odstresowanie. Zobacz 5 ćwiczeń od trenerki fitness

Intymne dolegliwości rowerzystek. Sprawdź, jak zadbać o siebie w trakcie rowerowych wojaży

Fit Matka Wariatka / Facebook

Agresja i fałszywa troska na profilu „Fit Matki Wariatki”. Przyszedł czas na pato-fitness. Hello Zdrowie mówi temu nie!

Dzień się dopiero rozpoczął, a ciebie już ktoś wyprowadził z równowagi? Poznaj 5 kroków, które pozwolą zapanować nad emocjami

Po pracy nie masz już na nic siły? Oto 6 sposobów na odzyskanie energii wieczorem

Gdy kobieta staje się przedmiotem, a gwałt wydaje się romantyczny

„365 dni”: gdy kobieta staje się przedmiotem, a gwałt wydaje się romantyczny

7 najgorszych typów butów dla twoich stóp. Jakie obuwie może być niebezpieczne?