Go to content

Magda Linette zamroziła jajeczka. „Szukałam polisy gwarancyjnej, która zdjęłaby ze mnie presję tykającego czasu”

Magda Linette, Roland Garros 2026 - Hello Zdrowie

Magda Linette na turnieju Roland Garros 2026/ fot. GettyImages

Założenie rodziny nie jest łatwe, gdy jest się ciągle w trasie i gra się jeden turniej za drugim, z dala od domu. „W pewnym momencie zorientowałam się, że mam na to limit czasowy, którego nie chciałabym przegapić. Zaczęłam się zastanawiać, jak mogę grać dalej ze spokojną głową i jednocześnie nie stracić szans na macierzyństwo” – mówi w „Wysokich Obcasach” tenisistka Magda Linette. 

Udostępnij
Przeczytasz w 3 min

Sposób na granie ze spokojną głową

Magda Linette w rozmowie z magazynem „Wysokie Obcasy” opowiedziała o zabiegu zamrożenia jajeczek, na który niedawno się zdecydowała. Tenisistka podkreśla, że był to dla niej sposób na zabezpieczenie się na przyszłość, a jednocześnie większe skupienie na grze i odczuwanie mniejszej presji związanej z założeniem rodziny.

„Na razie mój tenis wygląda nieźle, więc mogę o nim dalej myśleć, ale mam też czas na inne rzeczy. Daję sobie na wszystko szansę. (…) Biologię oszukasz tylko do pewnego stopnia” – zaznacza. „Tenis jest oczywiście cały czas dla mnie najważniejszy, ale zawsze z tyłu głowy miałam myśl, że nie będzie trwał wiecznie” – dodaje Linette.

Dlatego postanowiła pójść na studia MBA na Indiana University East – żeby w razie zakończenia kariery nie zaczynać wszystkiego od zera. Jak mówi, podobna motywacja pojawiła się u niej, jeśli chodzi o perspektywę założenia rodziny.

„W pewnym momencie zorientowałam się, że mam na to limit czasowy, którego nie chciałabym przegapić. Zaczęłam się zastanawiać, jak mogę grać dalej ze spokojną głową i jednocześnie nie stracić szans na macierzyństwo. Szukałam polisy gwarancyjnej, która zdjęłaby ze mnie presję tykającego czasu i pozwoliła być dalej w 100 proc. zmotywowaną i skupioną na grze – mówi Linette.

Rolki



„Nie lubię robić rzeczy na pół gwizdka”

Jak wspomina Linette, do zamrożenia jajeczek zainspirowała ją wieloletnia koleżanka z kortu, amerykańska tenisistka Sloane Stephens.

„Któregoś dnia po prostu podeszłam i zapytałam, czy byłaby skłonna o tym ze mną porozmawiać, bo niektóre dziewczyny wolały utrzymywać to w tajemnicy. Od Sloane usłyszałam po raz pierwszy o procedurze, wiedziałam, że sama ją przechodziła. Wyjaśniła mi wszystko organizacyjnie, powiedziała mi, jak wpasować się w plan treningów, ile to trwa, przed jakim turniejem najlepiej poddać się zabiegowi (…)” – opowiada sportowczyni.

Jak wyjaśnia, zamrożenie jajeczek nie było spontaniczną decyzją, a raczej dobrze przemyślaną strategią.

„Zrobiłam różne badania, przygotowywałam się do tego spokojnie, przez około dwa lata” – wspomina tenisistka.

Dodaje, że przeprowadzenie zabiegu stało się łatwiejsze, odkąd temat ten zaczął być „bardziej nośmy” w WTA (Women’s Tennis Association) i Player Council, organizacjach zrzeszających profesjonalnych tenisistów i tenisistki. Kiedy okazało się, że procedura będzie refundowana przez WTA, tenisistki zyskały więcej wiedzy na ten temat – a część z nich też impuls, żeby się ostatecznie zdecydować.

Jak wyjaśnia tenisistka, są zawodniczki, które mają na tyle dobre miejsce w rankingu i odpowiednią poduszkę finansową, że mogą sobie pozwolić na przerwę na macierzyństwo. Sama jednak jeszcze nie czuje, że jest w takim momencie.

Ja jestem jedną z tych, które takiej swobody do końca nie mają, też dlatego, że nie wyobrażam sobie, żebym miała urodzić dziecko i wrócić na tzw. tour i dalej w 100 proc. poświęcać się tenisowi. Jestem pewna, że w takiej sytuacji cała moja energia kierowałaby się ku rodzinie i nie byłabym już w stanie grać na takim poziomie, który by mnie zadowalał. Nie lubię robić rzeczy na pół gwizdka i też powiedzmy sobie szczerze, że nie jestem tak dobra, żeby wygrywać, nie grając na maksimum swoich możliwości – przekonuje Linette.

Powiązane tematy: