Przejdź do treści

„By zadowolić wszystkich, ogoliłam jedną pachę, a drugą zostawiłam”. Maja Staśko odpowiada na atak internautów

Na zdjęciu kobieta ukazująca swoją pachę- HelloZdrowie
Usuwanie owłosienia jest indywidualną sprawą każdego człowieka! źródło pexels.com
Podoba Ci
się ten artykuł?
Podoba Ci
się ten artykuł?

Widok pach Mai Staśko rozsierdził internautów. Ci najbardziej wnikliwi i czujni dostrzegli pod jej pachami mikroskopijne włoski. Uznali to za niehigieniczne i obrzydliwe. Pospieszyli z nieproszonymi radami, tłumacząc się, że przecież… walczą o higienę. „Moje włoski to ich problem, nie mój. I to oni muszą sobie z nim poradzić – bo ja nie mam z czym”- napisała aktywistka na Instagramie.

„Higiena to mycie się, nie golenie pach”

Mimo że coraz więcej mówi się o ciałopozytywności, body shaming niestety ma się dobrze. Zwłaszcza w wirtualnym świecie, kiedy napisanie krytycznego komentarza jest łatwiejsze niż wyrażenie swojej opinii prosto w twarz. Problem w tym, że o opinię (ani tę na żywo, ani wirtualną) zazwyczaj nikt nie prosi. Jednak wielu z nas uważa za swoją powinność komentowanie wyglądu innej osoby. Tego doświadczyła Maja Staśko, która została zaatakowana po opublikowaniu swojego zdjęcia na balkonie. Powód? Ktoś dostrzegł na jej pachach włoski. Zdjęcie mające wyrażać szczęście i błogość odpoczynku stało się zapalnikiem do dyskusji o depilacji, która przecież jest osobistą sprawą każdej z nas!

Zamiast zająć się swoim ciałem i życiem – oni (internauci- red.) robili zbliżenia pachy obcej osoby i pisali całe wywody o tym, że kawałek mojego ciała, który w żaden sposób ich nie dotyczy, jest obrzydliwy. W tym czasie mogliby robić dosłownie wszystko – a wybrali to”- napisała na InstaStories aktywistka.

screen z InstaStories\ @majakstasko

Postanowiła odnieść się do tej sytuacji również w poście na Instagramie. Napisała, że dostawała sprzeczne „rady”: „Ogól pachy, kobiety nie mają włosów pod pachami”. „Nie gól, feministki mają włosy pod pachami„.

Staśko ironicznie dodała, że musiała się zastanowić, golić, czy nie? W końcu jest i kobietą, i feministką. Na szczęście znalazła rozwiązanie, które zadowala wszystkich: ogoliła jedną pachę, a drugą nie. Takie zdjęcie opublikowała na Instagramie.

Zrobiła to oczywiście dla żartu. Bo jak dalej dodała, nie myśli na co dzień o swoim owłosieniu. Traktuje je jak każdą inną część ciała lub narząd. Włosy nie są dla niej problemem.

„Przynajmniej nie moim – podkreśliła. – Okazało się bowiem, że moje włoski pod pachami są problemem – innych ludzi. To im przeszkadza kawałek mojego ciała. Żyję, działam, włosy mi rosną niepostrzeżenie – ale dla obcych ludzi to problem”

Nie zamierza zmieniać swojego postępowania.

Moje włoski to ich problem, nie mój. I to oni muszą sobie z nim poradzić – bo ja nie mam z czym”

W dalszej części wpisu Maja Staśko zaznaczyła, że porost włosów ( a one rosną każdemu!) świadczy o zdrowiu i jest wyrazem pracy organizmu.

Chciałabym, byśmy w końcu przestali postrzegać nasz organizm jak przeszkodę. To dzięki niemu wszystko jest możliwe!”- napisała w ciałopozytywnym tonie

Czym sugerują się ludzie zostawiający nieproszone komentarze? Uważają, że włosy są niehigieniczne, zatem to uprawnia ich do hejtu bądź wtrącania się w czyjeś życie.

„I znów pudło: higiena to mycie się, nie golenie pach”- pisze aktywistka

Maja Staśko podkreśla, że to nie golarka zapewnia czystość, bo robi to woda i mydło. I że to kobiety najczęściej słyszą, że ich owłosienie jest niehigieniczne, a przecież statystycznie to mężczyźni mocniej się pocą.

Odniosła się także do włosów na głowie.

„Gęste i bujne są ukazywane jak marzenie, a nie siedlisko bakterii i potu – mimo iż przy łysinie łatwiej zachować czystość. Gdzie tu logika? Nie ma, bo „argumenty” o włosach nie pochodzą z troski o czyjąś higienę, tylko z chęci poniżenia”- wskazała.

Swój wpis zakończyła informacją, że goli się gdzie chce i kiedy chce.  A włosach na co dzień nie myśli.

Wolę myśleć o zmianie świata, niż skupiać się na swoich włosach jak na największym wrogu do wytrzebienia. A nieproszone rady dotyczące ciał innych? Taka rada: każdy ma swoje ciało, zajmijmy się nim z troską, zamiast ciałami innych”– posumowała swoje refleksje.

"Czyżby owłosione łono było zbyt przerażające?" – pyta Mariusz Szczygieł. Pod postem zrodziła się ciekawa dyskusja

Maja Staśko – kim jest?

Maja Staśko to aktywistka, publicystka, krytyczka literacka, a także autorka książki ,,Gwałt to przecież komplement. Czym jest kultura gwałtu?” (darmowy ebook) i ,,Gwałt polski”?”. Jej profil obserwuje na Instagramie ponad 242 tysięcy osób.

Do wyświetlenia tego materiału z zewnętrznego serwisu (Instagram, Facebook, YouTube, itp.) wymagana jest zgoda na pliki cookie.Zmień ustawieniaRozwiń

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Powiązane tematy: