Kaya Szulczewska jest założycielką „Ciałopozytywu” – najpopularniejszego profilu o ciałopozytywności w Polsce. Aktywistka regularnie publikuje na nim zdjęcia różnorodnych ciał, które wymykają się kanonom, historie dotyczące ich akceptacji, a także edukacyjne treści wokół tematu kobiecego ciała. W swoim najnowszym poście Szulczewska odniosła się do presji, jaka wywierana jest na kobietach.
Kaya Szulczewska o społecznym odbiorze owłosienia na kobiecym ciele
Za punkt wyjścia aktywistka obrała temat owłosienia. Temat, o którym coraz częściej się mówi, a wciąż jakby za mało albo w nieodpowiednim kontekście. Kobiety, które publikują swoje zdjęcia w naturalnym wydaniu, czyli z włosami pod pachami bądź na nogach, uważa się za skandalistki. Sam fakt owłosienia na kobiecym ciele za kontrowersyjny, choć to nic innego jak życie w zgodzie z naturą, po prostu nie przeciwstawianie się jej.
„Temat ciała jest inkluzywny, wszystkie mamy jakieś ciała i w ten lub inny sposób poddawane jesteśmy opresji wynikającej z patriarchatu, nawet jeśli nie do końca sobie to uświadamiamy. […] Ciała są nasze, to jak nimi pracujemy, jakiej z ich powodu dyskryminacji jesteśmy ofiarami, jak nasze ciała cierpią przez system ekonomiczno-społeczny, jak są spętane prawem wykluczającym ich podmiotowość – to wszystko są szerokie tematy” – pisze Kaya Szulczewska.
Rolki
Aktywistka porównuje kobiece ciało do pola bitwy, podkreślając, że ocenie poddawany jest każdy jego milimetr, a owłosienie to tylko jeden z aspektów. „Ocenia się nas za wszystko, za brak makijażu lub za makijaż, za wagę, czy to zbyt małą w czyimś mniemaniu, czy to zbyt dużą. Ocenia się nas za decyzję o macierzyństwie, o jego braku. Ocenia się nas ciągle i ciągle jesteśmy niewystarczające” – wymienia Szulczewska.
RozwińZdaniem założycielki profilu „Ciałopozytyw” owłosiona pacha jest symbolem walki o podmiotowość ciała. „To nie temat zastępczy, to raczej przycisk włączający dyskusję nad naszym uprzedmiotowieniem” – tłumaczy aktywistka. Szulczewska podkreśla, że nawet jeśli przyjdzie nam żyć w świecie, w którym owłosiona pacha nie będzie nikogo dziwić, nie będzie to równoznaczne z uwolnieniem się od presji. „Nie będziemy wolne dopóki podstawowe potrzeby ciał wszystkich ludzi nie staną się ważniejsze niż kulturowa czy religijna opresja” – wyjaśnia aktywistka.
Post Szulczewskiej doczekał się blisko 50 komentarzy i ponad 1500 polubień. Kobiety zgodnie przyznały, że dzięki takim wpisom wyzbyły się wielu kompleksów, w tym kompleksu związanego z owłosieniem.
„Jeszcze kilka lat temu nie wyobrażałam sobie wyjść z domu z odsłoniętymi, nieogolonymi nogami, a że włoski mam dość mocne to widoczne są już po dwóch dniach od golenia. W walce o idealną gładkość potrafiłam ranić się maszynką, wolałam strupy na nogach niż kilkumilimetrowe włoski. Teraz jest zupełnie inaczej, dalej lubię mieć gładkie nogi, ale nie popadam w paranoje, golę kiedy najdzie mnie ochota, włoski są widoczne i co zabawne ludzie zwracają mi na to uwagę. Spływa po mnie” – napisała jedna z nich.
Pamiętajcie, włosy pod pachami to jedna z możliwych opcji. Można je golić lub nie. Niezależnie od tego, jaką opcję wybierzemy, ważne abyśmy robiły to dla siebie. A jakie jest wasze podejście do tematu owłosienia na kobiecym ciele?