Gertrude Bell urodziła się 14 lipca 1868 roku w hrabstwie Durham, w północnej Anglii, w rodzinie bogatych przemysłowców. Jej ojciec, sir Hugh Bell, był współwłaścicielem korporacji Bell Brothers, która u szczytu swej potęgi produkowała jedną trzecią angielskiej stali. Matka zmarła, gdy Gertrude miała zaledwie trzy lata, wychowywała ją macocha Florence Oliffe, która na szczęście dostrzegła i doceniła niezwykłe talenty pasierbicy, wspierając ją na drodze do zdobywania edukacji i spełniania marzeń.
Najlepsza studentka Oksfordu
Gertrude Bell była bardzo związana z rodziną, a zwłaszcza ze swoim ojcem. To jego opinię ceniła najbardziej i jego aprobaty szukała nawet wtedy, gdy była już jedną z najbardziej znanych podróżniczek świata. „Związek Gertrude z ojcem miał największy wpływ na jej życie. Łącząca ich zażyłość, bezwarunkowy podziw, wzajemne głębokie uczucie – aż do samego dnia jej śmierci były dla obojga fundamentem istnienia” – pisała o ich relacji jej macocha.
Gertrude od najmłodszych lat wyróżniała się wyjątkową inteligencją. Uczyła się w domu pod kierunkiem prywatnych nauczycielek, a w wieku osiemnastu lat rozpoczęła studia historyczne na Oksfordzie. W tamtych czasach kobiety dopiero torowały sobie drogę do uniwersytetów. Gertrude, jako pierwsza kobieta w historii Oksfordu ukończyła tę uczelnię z najwyższą notą, co odnotował londyński „Times”.

Gertrude Bell, zdjęcie zrobione około 1910 roku /fot. britannica, com, Public Domain
Po ukończeniu studiów mogła prowadzić wygodne życie wśród brytyjskich elit. Wybrała jednak inną drogę. Kiedy jej krewny objął placówkę dyplomatyczną w Persji, długo prosiła rodziców o zgodę na wyjazd. Była to jej pierwsza podróż na Bliski Wschód. Wyruszyła z Londynu, przez Paryż, Niemcy, Austrię do Konstantynopola, a dalej wokół Morza Kaspijskiego przez Baku do Teheranu.
„Tutaj, to co jest mną, to znaczy pusty słój, do którego każdy przechodzień nalewa, co chce, napełnia się winem, o jakim w Anglii nawet nie słyszałam. Jak wielki jest świat, wielki i cudowny” – opisywała na gorąco swoje wrażenia.
Pierwsza miłość w Teheranie
Życie w Teheranie zdawało się jej bajką z tysiąca i jednej nocy. Do opieki nad siostrzenicą wuj ambasador zobowiązał swojego sekretarza Henry’ego Cadogana.
„Jest to z całą pewnością niezasłużona niespodzianka, że przejechawszy taki szmat drogi, dopiero w Teheranie znalazłam kogoś tak uroczego. Ma 33 lata, jest przystojny, elegancki i inteligentny. (…) Wysoki, rudy i bardzo chudy, wspaniale gra w tenisa, bilard i przepada za jazdą konną” – pisała zakochana w liście do siostry.
Ta pierwsza miłość nie miała jednak happy endu. Narzeczony nie spodobał się ojcu Gertrude. Kiedy dowiedział się, że jest on hazardzistą i dłużnikiem, wezwał pilnie córkę na rozmowę na ten temat, a kiedy była już w Londynie, okazało się, że jej wybranek zmarł na zapalenie płuc.
Już podczas pierwszej wizyty na Bliskim Wschodzie Gertrude zaczęła uczyć się języka arabskiego i w ciągu dwóch lat opanowała go do perfekcji. Potrafiła mówić zarówno literackim arabskim, jak i kilkoma narzeczami, doskonale rozumiała niuanse językowe, potrafiła żartować i plotkować. Do tego swobodnie czytała i cytowała z pamięci literaturę arabską, czym wprawiała swoich arabskich rozmówców w osłupienie.
„Wyjęłam mu’allaki (wiersze z czasów przedmuzułmańskich) i kilka przykładów zastosowania różnych słów. Wzbudziło to spore zainteresowanie i pochyleni nad ogniem czytaliśmy tekst, który przechodził z rąk do rąk. Gospodarze nie mieli pojęcia, że arabska kultura istniała jeszcze przed prorokiem” – zapisała w swoich notatkach.
Rolki
Miłość do Azji i Alp
Po powrocie do Londynu przez kilka lat dzieliła czas między eksplorowanie Azji i zdobywanie wysokich gór. W tej dziedzinie także była pionierką. Z łatwością zdobywała coraz wyższe szczyty z Mont Blanc na czele. W latach 1899-1904 była już jedną z najbardziej rozpoznawalnych alpinistek na świecie, a na jej cześć imieniem Gertrudspitze nazwano jeden ze szczytów Alp Berneńskich.
Gertrude odbyła w sumie pięć wypraw na Bliski Wschód. Każda liczyła kilka tysięcy kilometrów i odbywała się w wyjątkowo wymagających warunkach – karawaną, na koniach albo na wielbłądach, w pustynnych warunkach. Gertrude bardzo szybko przystosowywała się do skrajnych warunków klimatycznych i higienicznych.
„Wmawiałam sobie, że to mieszanka śniegu i lemoniady, jaką dostaje się w porcelanowych miseczkach na bazarach” – wyjaśniała później, jak przekonała się do picia pustynnej wody pełnej robaków.
Jak obliczono, spędziła na pustyni 650 dni, pokonując 35 tysięcy kilometrów, codziennie spędzając w siodle 10-12 godzin. Ponieważ nie wypadało jej chodzić w męskich spodniach, wymyśliła własny strój. Była to spódnica z rozcięciami z przodu i fartuch. „W górę spódnice i jazda, inszallah!” – miała wołać, wsiadając na konia.
Miłość do arystokratów pustyni
Podczas jednej z wypraw spotkała się ze znawcą Nowego Testamentu sir Williamem M. Ramsayem i to zainspirowało ją do zainteresowania się archeologią. Najpierw prowadzili badania razem, później Gertrude już samodzielnie penetrowała stanowiska archeologiczne w Mezopotamii. W 1911 roku podczas badań poznała młodszego o dwie dekady od siebie Thomasa Edwarda Lawrence’a, pisarza i dyplomatę, którego życie stało się później kanwą słynnego filmu „Lawrence z Arabii”. Połączyła ich przyjaźń i wspólne zainteresowania Arabią, zwłaszcza Beduinami, których nazywali arystokratami pustyni. W tym czasie Lawrence pracował nad książką o swoich arabskich przygodach. Jak się później okazało, wiele z nich było zmyślonych.

Sierżant Reeves (A.F.M.) i panna Gertrude Bell, Kolekcja: Album Edwina Newmana, Miejsce przechowywania: Archiwum San Diego Air and Space Museum.
Arabowie szybko zorientowali się, że nie jest zwykłą podróżniczką. Szanowali ją za odwagę, znajomość języka i autentyczne zainteresowanie ich kulturą. Wkrótce zaczęto nazywać ją „Królową Pustyni”. Lord Cromer, jeden z najwybitniejszych brytyjskich administratorów kolonialnych, pisał: „Panna Bell wie o Arabach i Arabii więcej niż wszyscy Anglicy i Angielki naszych czasów”.
Najważniejsze źródło wiedzy o Bliskim Wschodzie
Podczas jednego z dyplomatycznych spotkań poznała brytyjskiego oficera Dicka Doughty-Wylie’go. Na wiele lat połączyła ich przyjaźń i niespełniona miłość – wybranek Gertrude był żonaty i nie chciał zburzyć swojego małżeństwa. Wymieniali listy, spotykali się sporadycznie, ale nie dane im było być razem. Dick Doughty zginął na froncie I Wojny Światowej pod Gallipoli w 1915 roku. Gertrude nigdy już z nikim się nie związała.
By zapomnieć o nieszczęśliwej miłości, wyruszyła w kolejną podróż po Arabii, która miała już charakter dyplomatyczny. W czasie I wojny światowej jej wszechstronne raporty dotyczące tego regionu były najważniejszym źródłem wiedzy o Bliskim Wschodzie dla brytyjskich wysłanników.
Gertrude zaangażowała się w tworzenie biura wywiadu admiralicji brytyjskiej w Kairze. Jako jedyna w tamtejszych służbach kobieta została oficerem łącznikowym, wspierając wiedzą o regionie administratora Wielkiej Brytanii na Bliskim Wschodzie Percy-ego Coxa. Mieszkała w Basrze i Bagdadzie. Była też jedną z najważniejszych negocjatorek podczas konferencji w Kairze, gdzie ustalono na nowo granice Bliskiego wschodu i państwa Irak.
„Spędziłam bardzo udany ranek, tworząc granicę Iraku w południowej części pustyni” – pisała o tym w liście do ojca.
Matka chrzestna Iraku
Bell miała ogromny wpływ na kształt tworzącego się wtedy państwa irackiego. Dzięki jej rekomendacji szejk Fajsal został królem nowopowstającego państwa, a decyzja ta na wiele lat uspokoiła sytuację w regionie. Opisując tamte wydarzenia Gertrude oceniała:
„Strasznie się cieszę z takiego obrotu wypadków. Czuję się jak we śnie. Za naszą poręką wszyscy porządni ludzie schodzą się do Fajsala i panuje przekonanie, że dokonaliśmy dobrego wyboru polecając go”.
Po zakończeniu misji wywiadowczej, choć mogła wrócić do Anglii jako bohaterka, została w Bagdadzie. Była doradczynią króla, pracowała przy tworzeniu irackiej administracji, zajmowała się ochroną zabytków i organizacją muzealnictwa. To dzięki niej powstało Muzeum Irackie, które do dziś należy do najważniejszych instytucji archeologicznych Bliskiego Wschodu.
„Gertrude Bell to imię i nazwisko na trwałe zapisane w dziejach Arabów. Można by rzec, że była najwybitniejszą kobietą swojej epoki” – mówił podczas jej pogrzebu król Fajsal.
12 lipca 1926 roku pokojówka znalazła ją martwą w bagdadzkim domu. Oficjalnie przyczyną śmierci było przedawkowanie leków nasennych. Do dziś historycy spierają się, czy był to nieszczęśliwy wypadek, czy świadoma decyzja. Kilka dni przed tym tragicznym wydarzeniem Gertrude napisała do wieloletniego przyjaciela:
„Moje życie jest zbyt samotne, nie można być zawsze samą. Przynajmniej ja tak nie umiem.”
Gertrude Bell miała pięćdziesiąt siedem lat. Po jej śmierci archiwum obejmujące tysiące listów, notatek i fotografii trafiło do Wielkiej Brytanii. Dziś można je przeglądać w cyfrowych zbiorach Uniwersytetu Newcastle. To jedno z najcenniejszych świadectw historii Bliskiego Wschodu początku XX wieku.
Przez wiele lat pamiętano o niej głównie w środowiskach historyków i archeologów. Szersza publiczność przypomniała sobie o Gertrude Bell dopiero po publikacji biografii Georginy Howell „Gertrude Bell: Queen of the Desert, Shaper of Nations”. Kilka lat później jej losy przeniesiono na ekran. W filmie „Królowa Pustyni” w rolę Bell wcieliła się Nicole Kidman.