Przejdź do treści

„Postanowiłam, że to ja wydymam bulimię, a nie ona mnie”. Aleksandra Dejewska o wyjściu z zaburzeń odżywiania

Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Kobieta
Marianna Gierszewska o zakończeniu relacji: Urwać można metkę, nie relację
Czujesz ból w okolicach kręgosłupa lędźwiowego? Spróbuj ćwiczeń na kanapie przy ulubionym serialu
„Jak łączy pan karierę z wychowywaniem dzieci?”. Ania Kęska bierze pod lupę pytania, których mężczyźni nigdy nie usłyszą, a kobiety są nimi bombardowane
„Jak łączy pan karierę z wychowywaniem dzieci?”. Ania Kęska bierze pod lupę pytania, których mężczyźni nigdy nie usłyszą, a kobiety są nimi bombardowane
Dziecko
Wirtualna rzeczywistość pomaga chorym spełniać marzenia. Film Piotra Łoja podbija internet
Ericka Hart pokazała na wybiegu blizny po mastektomii. Prawdziwa rewolucja na tygodniu mody w Nowym Jorku

Inni pilnowali diety, ja kompulsywnie ćwiczyłam, wymiotowałam lub głodziłam się. To był mój sposób na kontrolowanie wagi i nie widziałam w tym nic złego.  Zawsze zakładałam, że zaakceptuję siebie jak osiągnę coś tam,  że polubię swoje ciało, kiedy będzie idealne. Zawsze  uzależniałam miłość i akceptację siebie od osiągnięcia czegoś, a przecież bliskich nie akceptujemy za coś, akceptujemy ich takimi, jacy są, z ich wadami i zaletami – opowiada o swojej bulimii terapeutka, Aleksandra Dejewska, która pokonała uzależnienie a teraz sama pomaga chorym.

Jolanta Pawnik: Co myślałaś o sobie jako młoda dziewczyna?

Aleksandra Dejewska: Nic dobrego. Zawsze porównywałam siebie do innych. Wręcz obsesyjnie. Moja wartość zależała od oceny innych i ich sukcesów. Dzisiaj wiem, że to nie ma sensu, ale wtedy wydawało mi się to jedyną słuszną drogą. Nie podobał mi się mój wygląd, jako młoda osoba byłam mało refleksyjna. To, co o sobie wtedy sądziłam,  było echem tego, co słyszałam na swój temat: „jesteś krnąbrna”, „jesteś leniwa”, „nic nie potrafisz doprowadzić do końca”, „ kto się wróblem urodził, kanarkiem nie zostanie”, „będziesz w przyszłości  zamiatać  ulice”.

Myślę, że mój problem zaczął się od relacji rodzinnych. Mój tata był alkoholikiem i zmarł, kiedy miałam siedem lat. Ojczym był tyranem stosującym przemoc. Również był alkoholikiem. Pamiętam sytuację, kiedy miałam 7, może 8 lat. Mój ojczym, jeszcze przed ślubem, bardzo kłócił się z moją mamą i groził rozstaniem. Chciałam, żeby ją zostawił i skierował swoją złość na mnie. Czułam silną potrzebę bronienia jej. Nie pamiętam, czy coś wtedy powiedziałam, czy zrobiłam, ale zaczął na mnie krzyczeć. Zrobiło mi się wtedy tak smutno, że na kanapie na której spałam, ułożyłam ze swoich pluszaków mur i bardzo chciałam za nim zniknąć. Myślałam, że jak zniknę, znikną też problemy.

Kiedy zaczęły się u ciebie zaburzenia jedzenia, co je wyzwoliło?

Zaczęło się od silnej potrzeby zgubienia paru kilogramów. Od zawsze coś mi się w sobie nie podobało. Najpierw pojawiła się niechęć do ciała, która z czasem przerodziła się w czystą nienawiść. Wyobrażałam sobie, że stoję naprzeciwko siebie i dosłownie okładam siebie pięściami. Gardziłam swoimi słabościami, wyglądem. Oczekiwałam od siebie perfekcji, której nie potrafiłam osiągnąć. Pamiętam moment, kiedy założono mi aparat ortodontyczny. Schudłam wtedy ok. 8 kg, ponieważ nie mogłam jeść stałych pokarmów. Bardzo spodobała mi się moja nowa waga, ale problem pojawił się,  kiedy mogłam znowu jeść normalnie. Pamiętam, jak płakałam nad talerzem spaghetti, bo nie chciałam przytyć. Moja mama stwierdziła wtedy z przekąsem, że jestem nienormalna i wydziwiam.

 

Aleksandra Dejewska
Najpierw pojawiła się niechęć do ciała, która z czasem przerodziła się w czystą nienawiść. Wyobrażałam sobie, że stoję naprzeciwko siebie i dosłownie okładam siebie pięściami. Gardziłam swoimi słabościami, wyglądem

Jak wyglądało codzienne życie z bulimią, krycie się, pozorowanie normalności? Miałaś jakieś swoje „sztuczki”, żeby nikt się niczego nie domyślił?

Życie z chorobą było dosyć łatwe, bo często byłam w domu sama albo tylko z bratem. Mama często pracowała po 12 godzin. Zawsze miałam wymówkę,  że już jadłam albo jadłam u koleżanki, w mieście. Ponieważ jedzenie znikało, nie było podejrzeń.  Potrafiłam też jeść normalnie i nie zwracać. Na początku głodziłam się i prowokowałam wymioty przed jakimiś okazjami, żeby wyglądać dobrze i szczupło. Było to raz na miesiąc, potem co trzy tygodnie, co dwa i tak doszłam do 5-6 napadów codziennie. W bulimii nie ma tak, że od razu  jest 15 napadów dziennie (objadanie się a potem wywoływanie wymiotów lub ćwiczenia sportowe mające na celu spalanie kalorii do zera).  Na początku nic nie widać, bo przecież chory zaczął zwracać uwagę na to, co je, ale JE. Z czasem zaczynają się głodówki.

 

 

Zobacz także

Potrafiłam planować napady. Wiedziałam np., że między 14.00 a 17.30 będę miała pusty dom, więc kupowałam drogie słodycze w sklepie z niemiecką żywnością, by następnie ponad 100 zł spuścić w toalecie. Zagłuszałam wymiotowanie odkręconą wodą w kranie albo kaszlem. Czasem robiłam to bez wydawania dźwięków. Używałam odświeżacza, by zamaskować zapach wymiocin. Potrafiłam wszystko zrobić po cichu. Kiedy nie mogłam się przeczyścić, katowałam ciało ćwiczeniami. Czasem do tego stopnia, że drętwiały mi kolana. Były oczywiście miejsca, gdzie nie miałam napadów, np. praca czy uczelnia. Z czasem jednak nawet te miejsca przestały być „bezpieczne”.

To o czym się nie mówi, to aspekt finansowy.  W tym czasie zrobiłam sobie długi na ok. 40 000 zł, bo zamiast spłacać zobowiązania, kupowałam ogromne ilości jedzenie i spuszczałam je w toalecie. Ktoś może zapytać, dlaczego nie mogłam poprosić o pomoc. Otóż mogłam, ale było mi wstyd. Tego, że wyrzucam pieniądze w postaci jedzenia oraz tego, że proszę o pomoc. Miałam wtedy silną potrzebę rządzenia własnym życiem i bycia samodzielną. Uważałam, że prośba o pomoc byłaby czymś w rodzaju upodlenia.

 

Aleksandra Dejewska
To o czym się nie mówi, to aspekt finansowy.  W tym czasie zrobiłam sobie długi na ok. 40 000 zł, bo zamiast spłacać zobowiązania, kupowałam ogromne ilości jedzenie i spuszczałam je w toalecie

Kiedy zdałaś sobie sprawę, że to, co robisz jest niepokojące, że jesteś chora?

Na początku nie widziałam problemu. To był mój sposób na kontrolowanie wagi i nie widziałam w tym nic złego. Inni pilnowali diety, ja kompulsywnie ćwiczyłam, wymiotowałam lub głodziłam siebie przez tydzień, czasem dwa tygodnie. Dopiero po paru latach zaczęłam dostrzegać takie konsekwencje jak krew w ślinie, palpitacje serca,  osłabienia, wypadające włosy, problemy z cerą, ból w stawach bez konkretnej przyczyny, migreny, bóle w brzuchu, pogłębiające się stany depresyjne. To, co mnie naprawdę przeraziło, to krew w ślinie i palpitacje serca. Dopiero wtedy dotarło do mnie, że sytuacja jest poważna. Wychowywałam się w środowisku medycznym – moja mama pracowała w szpitalu, więc wiedziałam, że pewnych sygnałów ciała nie należy lekceważyć.

Aleksandra Dejewska
fot: Alicja Bodnar

 

Wtedy też zaczęłam spotykać się z moim aktualnym partnerem, dla którego byłam ideałem.  Miałam wyrzuty sumienia, że go okłamuję. No bo jaki ideał wymiotuje? To zmotywowało mnie, by nowy związek budować na zdrowym fundamencie, takim jak szczerość. Był pierwszą osobą, której przyznałam się do choroby. Nie chciałam go oszukiwać. Dla niego chciałam być lepszą wersją siebie. Potem zrozumiałam, że tak naprawdę nie robię tego dla niego, ale dla siebie.

 

Mój partner nauczył mnie, że miłość jest bezwarunkowa. Zawsze zakładałam, że zaakceptuję siebie jak osiągnę coś tam,  że polubię swoje ciało, kiedy będzie idealne. Zawsze  uzależniałam miłość i akceptację siebie od osiągnięcia czegoś, a przecież bliskich nie akceptujemy za coś, akceptujemy ich takimi, jacy są, z ich wadami i zaletami.

Aleksandra Dejewska

Na informację o chorobie mój partner zareagował niesamowicie – zapytał się spokojnym i czułym tonem czy może jakoś mi pomóc. Byłam w szoku, spodziewałam się krzyków i awantury, bo taki model miałam w rodzinnym domu. Mama najpierw się zdenerwowała, ale nie nakrzyczała na mnie. Myślę, że się przestraszyła. Na początku traktowała to jako fanaberię, ale z czasem zrozumiała, że to jest choroba. Potem wspierała mnie tak, jak tylko potrafiła. Nie miała się wtedy kogo poradzić. Reszta rodziny domyślała się, że coś jest na rzeczy, ale nie wiedzieli dokładnie co. Reagowali różnie, starali się doradzać, ale częściej udawali, tak jak z alkoholizmem taty i ojczyma, że problemu nie ma. Pamiętam jak strasznie denerwowało mnie takie zamiatanie pod dywan, udawanie,  że problemu nie ma, nie sprawia przecież, że on znika. Choroba zweryfikowała też moje przyjaźnie. Z większością osób straciłam kontakt na stałe. Bardzo mnie to wtedy bolało, miałam żal, że mnie zostawili. Jako młoda osoba byłam pewna, że będą to przyjaźnie na całe życie. Dzisiaj nie mam żalu, nawet jestem wdzięczna za to, co mnie spotkało, ponieważ otaczam się osobami, dla których jestem ważna i na które mogę liczyć. Wspierają mnie w twórczym działaniu, nie ciągną na dół. Trudne sytuację są świetnym filtrem na znajomości.

Jak przebiegała twoja walka z chorobą? Czy bulimię/anoreksję można pokonać samemu?

Moja walka trwała dwa lata. Przeszłam przez ręce trzech specjalistów, po czym postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Udałam się do księgarni Akademii Medycznej w Gdańsku i kupiłam książki psychologiczne. Pod ich wpływem zaczęłam podważać to, co wiem na swój temat i bardziej świadomie analizowałam to, co mówią inni. Przestałam dyskredytować komplementy, w zamian zaczęłam je analizować: dlaczego tak powiedział? Czy naprawdę tak jest? Co sprawia, że widzę siebie inaczej? Odkryłam również, że tak jak moje zachowanie jest uwarunkowane przez środowisko w jakim się wychowałam, tak i zachowanie moich rodziców zostało w ten sam sposób ukształtowane. Dzięki temu przestałam obwiniać za chorobę moją rodzinę. Im bardziej rozumiałam ich, tym bardziej odpuszczałam sobie.

 

Aleksandra Dejewska
Odkryłam również, że tak jak moje zachowanie jest uwarunkowane przez środowisko w jakim się wychowałam, tak i zachowanie moich rodziców zostało w ten sam sposób ukształtowane. Dzięki temu przestałam obwiniać za chorobę moją rodzinę. Im bardziej rozumiałam ich, tym bardziej odpuszczałam sobie.

Niestety poznanie mechanizmów własnej rodziny nie uzdrowiło mnie, bo kolejne pytanie brzmiało: „ świetnie, że to wszystko wiesz, ale co masz teraz z tym zrobić?”. To było bardzo ważne pytanie, ponieważ sprawiło, że znowu szukałam rozwiązania. Znalazłam w swoim otoczeniu osobę, która była stabilna emocjonalnie i dobrze radziła sobie z jedzeniem (nie liczyła kalorii, odżywiała się zdrowo, ale były odstępstwa). Porównywałam nasze zachowania i zastanawiałam się, ile jest wpływu genów a na ile są to nawyki. Wiedziałam, że genów nie zmienię, ale jeśli chodzi o nawyki, okryłam, że skoro potrafię zmusić swoje ciało do ekstremalnych zachowań takich jak wymioty czy głodówki, to potrafię wyrobić w sobie każdy nawyk. I tak zaczęła się żmudna praca nad nowymi nawykami. Zdobywałam wtedy wiedzę na temat zaburzeń odżywiania. Założyłam blog, który okazał się dla mnie dodatkową terapią. Chciałam być szczera i naturalna. Ważyłam każde napisane słowo, bo wiedziałam że u innych źle dobrana treść może zwiększyć ilość napadów. Zaczęłam rozmawiać z innymi i dzięki temu przestałam czuć się jak odmieniec. Wtedy też złożyłam sobie obietnicę: „ to ja wydymam bulimię, a nie ona mnie.” i tak ją wykorzystałam, by pomagać innym. Od tamtego czasu nieustannie się uczę. Im więcej wiem, tym bardziej zdaje sobie sprawę, ile jeszcze czeka mnie nauki.

 

Aleksandra Dejewska
Złożyłam sobie obietnicę: „ to ja wydymam bulimię, a nie ona mnie.” i tak ją wykorzystałam, by pomagać innym. Od tamtego czasu nieustannie się uczę. Im więcej wiem, tym bardziej zdaje sobie sprawę, ile jeszcze czeka mnie nauki.

Napisałaś książkę dla osób zmagających się z chorobą, pomagasz ludziom z zaburzeniami odżywiania. Na ile Twoja historia jest typowa dla tych, z którymi spotykasz się w swojej pracy zawodowej?

Myślę, ze jest wiele wspólnych elementów. To, co najbardziej typowe to niska samoocena i perfekcjonizm.  Nie każda chora osoba wyrasta w domu, gdzie są problemy alkoholowe lub przemoc fizyczna. Czasem są to rodziny, w których jeden lub dwójka rodziców są nadopiekuńczy przez co dziecko nie jest w stanie osiągnąć własnej autonomii. Jedynym obszarem na który może mieć wpływ jest ciało. Dodatkowo jedzenie lub głód jest katalizatorem emocji. Na moment wyłączamy myślenie o problemie. Potem wraca do nas ze zdwojoną siłą.

 

"Jedzenie jest jak plaster na trudne emocje i jednocześnie jest najczęściej nadużywanym środkiem uspokajającym"

Mówi się, że bulimia/anoreksja to choroby młodych ludzi. Tymczasem bardzo często wcale nie wyrasta się z problemów z niską samooceną, co więcej, doświadczenia życiowe sprawiają, że problemy wracają, albo nasilają się u kobiet znacznie starszych.

Nie są to choroby tylko młodych ludzi. Kontaktują się ze mną kobiety, które mają powyżej 50 lat. Samoocena sama się nie zbuduje, tak samo jak prawidłowa relacja z jedzeniem. W zasadzie nic w naszym życiu samo się nie dzieje. By pojawiły się zmiany, należy podjąć inne kroki niż do tej pory.

 

Aleksandra Dejewska
Samoocena sama się nie zbuduje, tak samo jak prawidłowa relacja z jedzeniem. W zasadzie nic w naszym życiu samo się nie dzieje. By pojawiły się zmiany, należy podjąć inne kroki niż do tej pory

Czy znajdujesz w swojej praktyce kobiety w wieku 40+ czy 50+, które podejmują walkę z zaburzeniami odżywania?

Tak, ale jest ich mniej i bardziej się wstydzą. Pokutuje stereotyp, że to anoreksja, bulimia to niedojrzałych emocjonalnie nastolatek. Każda chorująca osoba na początku ma mylne przekonanie, że skoro sama na to zachorowała, to sama z tego musi wyjść, bo to nie choroba lecz fanaberia. Prawda jest zupełnie inna, zaburzenia odżywiania są sklasyfikowane w DSM IV oraz ICD 10 jako jednostki chorobowe. Zauważyłam, że kobiety w wieku 40/50 + częściej rezygnują z terapii, nie kończą jej. Tak długo żyją z chorobą, ze nie wyobrażają sobie bez niej funkcjonowania. Być może dziwnie to zabrzmi, ale istnieje silny lęk przed zmianą, a  wyzdrowienie jest zmianą.

Co powiedziałabyś teraz młodej dziewczynie, która zaczyna niebezpiecznie eksperymentować ze swoim ciałem i ma poczucie, że to zmierza w niedobrym kierunku?

Po tylu latach pracy nic bym jej nie powiedziała. Pozwoliłabym jej mówić i słuchałabym. Skupiłabym się na tym, co do tej pory już osiągnęła, co potrafi zrobić, jakim jest człowiekiem, bo w tym wszystkim najmniej chodzi o wygląd. Jeżeli z taką osobą poruszamy kwestię wyglądu, nieświadomie dajemy temu wyższy priorytet, a to tylko wzmacnia złe nawyki, a nie osłabia.

 

Aleksandra Dejewska – od 6 lat pracuje terapeutycznie z chorymi zmagającymi się z zaburzeniami odżywiania i ich rodzinami.  Prowadzi edukację dietetyczna dla dzieci i młodzieży w szkołach i klubach sportowych. Jest prezesem Fundacji Aż Sobie Zazdroszczę, której celem jest pomoc osobom potrzebującym. Autorka poradnika „Uwolnij się! Poradnik eks bulimiczki”,  aktualnie prowadzi zbiórkę pieniędzy na nową książkę.

 

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Patricia Kazadi o zaburzeniach odżywiania

Patricia Kazadi o zaburzeniach odżywiania. „Potrafiłam najeść się tak, że chciało mi się wymiotować”

„Dałyśmy się zrobić w bambuko. Ale właściwie to nie miałyśmy wyjścia”. Małgorzata Akkus o kulturze diety

Beyoncé zdradza, jak sukces odbił się na jej zdrowiu psychicznym

Beyoncé zdradza, jak sukces odbił się na jej zdrowiu psychicznym. „Show biznes zabiera twoją duszę, a później wypluwa”

Dyskont wycofuje koszulki z Anoreksiem

Sieć sklepów przeprasza za kontrowersyjne koszulki z Anoreksiem. I wycofuje je ze sprzedaży!

Agata Głyda: Nasze ciało nie jest po to, aby ładnie wyglądało

Kobieta

Endorfiny – co to za hormony i co je wytwarza?

6 rzeczy, których lepiej nie mówić osobom z zaburzeniami odżywiania

dziewczynka

„Seksizm aż skwierczy”. Aktywistki oburzone wypowiedzią ministra Czarnka o otyłości wśród dziewczynek

„Ale schudłaś!” – czy na pewno to słowa, które chce usłyszeć każda kobieta? Odpowiada psychodietetyczka

„Ale schudłaś!” – czy na pewno te słowa chce usłyszeć każda kobieta? Odpowiada psychodietetyczka

Stres działa jak śmieciowe jedzenie. Dlaczego tak się dzieje?

Pandemia koronawirusa a zaburzenia odżywiania

Pandemia pogłębiła problemy osób z zaburzeniami odżywiania. Niepokojące wyniki badań komentuje psychodietetyczka

„Perfekcjonizm jest jednym z czynników, które sprzyjają rozwijaniu się niewłaściwych wzorców odżywiania” – mówi psychodietetyk Małgorzata Kaczyńska

YouTuberka Natalia Szymaniec z duetu „Szparagi” schudła 35 kg. Teraz apeluje: taka dieta wymaga opieki lekarza

Aleksandra Serocka

„Bodyshaming to jest czysta nienawiść”. Ola Serocka o swoich zmaganiach z zaburzeniami odżywiania

Ciężar mięśni vs. ciężar tłuszczu

Ciężar mięśni vs. ciężar tłuszczu. Dlaczego waga nie zawsze jest miarodajna?

Joanna Watała

„Mówią, że fotografuję dusze ludzkie”. Joanna Watała o pracy z dziewczynami z zaburzeniami odżywiania

Kobieta na krześle - zaburzenia odżywiania

„Zaburzenia odżywiania nie wyglądają”. Blogerka, która zmagała się z bulimią, opowiada o szkodliwym micie

Wielkanoc w wersji fit. Podpowiadamy, jak nie stracić zdrowych nawyków w święta

Wielkanoc w wersji fit. Podpowiadamy, jak nie stracić zdrowych nawyków w święta

Biały talerz, osoba trzyma w dłoniach widelec i nóż

Dlaczego nie chudnę? Jak się zmotywować do odchudzania

Przełam się

Nie daj się i przełam się! Co zrobić, kiedy nie widać efektów ćwiczeń i diety?

Ćwiczę, ale wciąż nie chudnę. Dlaczego tak się dzieje? Oto odpowiedź!

Ćwiczę, ale wciąż nie chudnę. Dlaczego tak się dzieje? Oto odpowiedź!

500 kcal mniej każdego dnia. W jaki sposób tego dokonać?

500 kcal mniej każdego dnia. W jaki sposób tego dokonać?

pęczek ziół

Dlaczego diety nie działają? Oto 5 psychologicznych powodów

6 powodów, dla których warto obejrzeć dokument „Miss Americana” o Taylor Swift

Najpopularniejsze

Ćwiczenia na biust. 6 sposobów na ujędrnienie i podniesienie piersi

Choroby mają zapach – wiedziałaś o tym?

Kobieta mindfulness

Mindfulness dla początkujących. Kasia Bem zdradza 5 prostych zasad uważności

Twój kręgosłup potrzebuje wsparcia? Oto kilka ćwiczeń, które go wzmocnią

4 sposoby na pozbycie się oponki z brzucha. I nie chodzi wcale o robienie brzuszków

Kobieta popijająca winko

„Alkoholiczka, która pije wino albo piwo, twierdzi, że nie ma problemu”. Kobiecy alkoholizm

Ćwiczenia na rozciąganie barków

Rozciąganie stawów barkowych – te ćwiczenia na pewno ci się przydadzą

Kobieta trzyma psa na rękach

Stres. Jak sobie z nim radzić? Oto 14 pomysłów, jak poradzić sobie ze stresem

Intymne dolegliwości rowerzystek. Sprawdź, jak zadbać o siebie w trakcie rowerowych wojaży

kobieta na wydmach

„Odpuszczanie” jest dobre dla ambitnych i konsekwentnych kobiet – podpowiada nam psycholożka Anita Kruszewska

Fit Matka Wariatka / Facebook

Agresja i fałszywa troska na profilu „Fit Matki Wariatki”. Przyszedł czas na pato-fitness. Hello Zdrowie mówi temu nie!

5 ćwiczeń, które zredukują stres

Ćwiczenia na odstresowanie. Zobacz 5 ćwiczeń od trenerki fitness

Dzień się dopiero rozpoczął, a ciebie już ktoś wyprowadził z równowagi? Poznaj 5 kroków, które pozwolą zapanować nad emocjami

Gdy kobieta staje się przedmiotem, a gwałt wydaje się romantyczny

„365 dni”: gdy kobieta staje się przedmiotem, a gwałt wydaje się romantyczny

Po pracy nie masz już na nic siły? Oto 6 sposobów na odzyskanie energii wieczorem

7 najgorszych typów butów dla twoich stóp. Jakie obuwie może być niebezpieczne?