Przejdź do treści

Oleg Nowak, „Lekarz na kółkach”: Nie myślę o sobie jako o osobie niepełnosprawnej. Po prostu pracuję. Ciało nie może mnie ograniczać

Oleg Nowak , "Lekarz na kółkach"/ Archiwum prywatne
Oleg Nowak , "Lekarz na kółkach"/ Archiwum prywatne
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Joanna Jaworska
3 najważniejsze zasady treningu dla osób z insulinoopornością. Wyjaśnia Joanna Jaworska [WIDEO]
Kobieta z deską jedzenia
Lek. Magdalena Jutrzenka: Trudno myśleć o zdrowym odżywianiu, kiedy czyjś budżet wynosi 200, 300 czy nawet 1000 złotych miesięcznie
Dlaczego poniedziałki są takie ciężkie? Wyjaśnia psycholożka dr Milena Marczak
Dlaczego poniedziałki są takie ciężkie? Wyjaśnia psycholożka dr Milena Marczak
Czym jest slut-shaming? Przedstawiamy fragment książki „Dziwki, zdziry, szmaty. Opowieści o slutshamingu”
Kardio vs. interwały, czyli zdrowe i zdrowsze

– Wypadek to niekoniecznie jest koniec świata. Każdy człowiek ma jakieś problemy i niektóre są niewidoczne – mój po prostu widać na pierwszy rzut oka – przekonuje Oleg Nowak, radiolog z Warszawy, pierwszy i obecnie jedyny absolwent kierunku lekarskiego WUM poruszający się na wózku.

 

Aleksandra Zalewska-Stankiewicz: Czy kiedykolwiek w swoim życiu spotkał pan innego lekarza poruszającego się na wózku?

Taka sytuacja zdarzyła się raz. Było to kilka lat temu, na Śląsku. Na kursie z podstaw ultrasonografii spotkałem panią doktor, która – tak jak ja – jeździła na wózku. Różnica między nami była taka, że ona uległa wypadkowi w czasie studiów, a nie przed ich rozpoczęciem, jak to było w moim przypadku.

Był pan zaskoczony?

Tak, choć w europejskim kraju taki widok nie powinien dziwić. Nigdy wcześniej jednak nie doświadczyłem podobnego spotkania. W Polsce osoby z niepełnosprawnościami rzadko wykonują zawód lekarza. Prawdopodobnie jestem jedyną osobą w tym kraju, która rozpoczęła studia medyczne, jeżdżąc na wózku. Natomiast w sieci można znaleźć informacje o specjalistach zza granicy, którzy robią niesamowite rzeczy, mimo swoich niepełnosprawności. Doskonałym przykładem jest doktor Ted Rummel, chirurg z Missouri, który nadal operuje, mimo tego że jest sparaliżowany od pasa w dół. Po sali operacyjnej porusza się na specjalnie zaprojektowanym pionizatorze.

Pan również miał być chirurgiem, podobnie jak pański tata i brak. Zmiana planów, wymuszona pana stanem, była dużym rozczarowaniem?

Zastanawiałem się, która specjalizacja będzie najbardziej odpowiednia w mojej sytuacji, najmniej obciążająca fizycznie, a jednocześnie ciekawa i rozwijająca. Wahałem się między radiologią a patomorfologią, ostatecznie wybór padł na tę pierwszą. Praca radiologa odbywa się głównie przy komputerze, a jednocześnie pozwala mi spełniać się w roli lekarza. Pasjonuje mnie badanie układu mięśniowo-szkieletowego oraz naczyń żylnych. Coraz więcej osób ma problemy z żylakami i z zakrzepicą. Radiologia jest pasjonująca. Nie wyobrażałem sobie, że będę robił dopplery, a m.in. tym się zajmuję. Oczywiście wymagało to pewnych przystosowań środowiska, w którym funkcjonuję.

W Polsce osoby z niepełnosprawnościami rzadko wykonują zawód lekarza. (....) Natomiast w sieci można znaleźć informacje o specjalistach zza granicy, którzy robią niesamowite rzeczy, mimo swoich niepełnosprawności. Doskonałym przykładem jest doktor Ted Rummel, chirurg z Missouri, który nadal operuje, mimo tego że jest sparaliżowany od pasa w dół

Jakich konkretnie?

Ostatnio w Doppler Instytut – Warszawskim Instytucie Naczyniowym zamontowano podest, dzięki któremu mogę wykonywać dopplerowskie badanie układu żylnego. Kiedy badałem pacjentów w standardowy sposób, musiałem przyjmować pozycje obciążające mój kręgosłup. Profesor Łukasz Paluch wyszedł z inicjatywą, aby w moim gabinecie zamontować specjalny podest, na który pacjent będzie mógł wejść, a ja będę mógł swobodnie wykonać badanie. Wystarczyło zastosować proste rozwiązanie architektoniczne, oczywiście bezpieczne i dla mnie, jak i dla pacjentów. Tym sposobem, dzięki dobrej woli profesora i współpracy z inżynierami, powstało urządzenie, za sprawą którego mogę pracować jeszcze efektywniej.

Jakie inne ułatwienia mogłyby panu pomóc w codziennej pracy?

Z mojego punktu widzenia bardzo ważna jest powierzchnia gabinetu, abym mógł się swobodnie poruszać. Kiedy zaczynałem pracę w Szpitalu Klinicznym im. prof. Adama Grucy w Otwocku, wspólnie z władzami placówki wybraliśmy dogodne dla mnie miejsce, w którym przyjmuję pacjentów. Najczęściej nie trzeba podejmować specjalnych działań ani wnosić dużego nakładu pracy, aby wprowadzić ułatwienia. Wystarczy wszystko dokładnie przemyśleć. Najważniejsza jest logistyka i dobry plan. Muszę przeanalizować każdy szczegół, jak lokalizacja toalety albo odległość wejścia do szpitala od miejsca parkingowego. Ważne jest dla mnie też, aby miejsce na moje rzeczy było na niższych półkach. Na szczęście personel podchodzi do potrzeb z życzliwością.

Co sprawia panu największą trudność w pracy?

Na pewno trudniej mi się robi USG, ponieważ to badanie wymaga wysiłku nawet od zdrowych lekarzy. Trzeba uciskać pacjenta, czasem pomóc mu się obrócić. Ja mam swoją ustaloną pozycję i nie mogę jej zmienić. Problemem bywa zaplecze socjalne, zwłaszcza w starszych szpitalach, gdzie infrastruktura utrudnia codzienne poruszanie się na wózku.

Oleg Nowak , "Lekarz na kółkach"/ Archiwum prywatne

Oleg Nowak , „Lekarz na kółkach”/ Archiwum prywatne

Z dostępnością do wind wciąż jest problem?

W każdym szpitalu one są, ale na przykład w szpitalu ortopedycznym w Otwocku tylko jedną windą mogę dojechać do miejsca, w którym pracuję. Często winda jest zajęta przez innych pacjentów i muszę długo czekać, aż zwolni się miejsce. W bardziej nowoczesnych placówkach, jak w Szpitalu Pediatrycznym na Banacha, wind jest dziewięć i każda z nich dojeżdża do innego skrzydła placówki.

Może pan opowiedzieć, jak doszło do tego, że dziś porusza się pan na wózku?

Tuż przed moimi osiemnastymi urodzinami uległem wypadkowi w górach, na snowboardzie. Razem z rodziną i przyjaciółmi pojechaliśmy do Austrii. Pewnego dnia doszło do nieszczęścia, choć nie pamiętam dokładnie, co się wydarzyło. Z opowieści uczestników tego zdarzenia wynika, że spadłem z uskoku, z wysokości metra. Jechałem z normalną prędkością, nigdy nie szarżowałem. Miejsce nie było oznaczone jako niebezpieczne. Obudziłem się w szpitalu, bez czucia w nogach.

Kiedy usłyszał pan diagnozę?

Tak naprawdę nigdy jej nie usłyszałem. Nikt mi nie powiedział wprost, że nie będę chodził. Na początku walczyłem o pełny powrót do zdrowia, ale rehabilitacja nie przynosiła zamierzonych efektów. Wizję poruszania się na wózku przyswajałem z czasem.

poród, położny

Mimo wypadku postanowił pan nie zmieniać planów i pójść na medycynę. Kto pana w tej decyzji szczególnie utwierdzał?

Studia medyczne to tradycja w mojej rodzinie. Jako nastolatek myślałem o weterynarii, ale już w liceum zdecydowałem się na kierunek lekarski. Po wypadku wielką rolę odegrali moi rodzice i brat. Zachęcali, abym nie rezygnował ze swoich planów. Mówili: nie masz nic do stracenia, najwyżej się nie uda. To, że pochodzę z rodziny lekarskiej, ułatwiło mi dostęp do specjalistów, którzy utwierdzali mnie w przekonaniu, że wózek nie będzie mi przeszkadzał w wykonywaniu zawodu.

Nie obawiał się pan trudności, które będzie musiał pan pokonać?

Obawy miałem przez całe studia na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Przerażała mnie infrastruktura nieprzyjazna osobom niepełnosprawnym. Martwiłem się, jak zareagują koledzy z grupy i inni studenci. Bałem się podejścia wykładowców i innych lekarzy. Nieco martwiła mnie również przeprowadzka z rodzinnej Częstochowy do Warszawy. Ale przeniosłem się i rozpocząłem nowe życie.

O ile nie było problemu z dotarciem na uczelnię, ponieważ sam prowadzę samochód, to wyzwanie stanowiło dostanie się na wykłady. Mimo pomocy ze strony uczelni, nie skończyłbym studiów, gdyby nie moi przyjaciele. Większość zajęć odbywa się w salkach, do których nie prowadzi żadna winda. Budynki są wysokie, ze stromymi schodami. Moi przyjaciele pomagali mi w pokonywaniu schodów – zazwyczaj dwóch, a czasem nawet czterech kolegów wnosiło mój wózek na piętra.

To koledzy z grupy wcielili się w rolę asystentów, którzy pomagali panu na uczelni?

Po pierwszym roku studiów zadzwoniła do mnie pani profesor Barbara Górnicka z informacją, że wygospodarowała w budżecie kwotę na wsparcie dla moich asystentów. Stwierdziliśmy zgodnie, że i tak moi koledzy z grupy pełnią taką rolę. Od drugiego roku otrzymywali za to niewielkie wynagrodzenie, choć wiem, że i bez tego byliby dla mnie wsparciem. Pani profesor od początku mocno walczyła o to, żebym na uczelni czuł się komfortowo. A że była kierowniczką zakładu patomorfologii, zachęcała mnie do wybrania tej specjalności. Choć byłem już zdecydowany na radiologię, słowa pani profesor zadziałały na mnie motywująco. Dostałem przysłowiowego „kopniaka”. Dziś także otrzymuję ciekawe propozycje współpracy. Ostatnio od znanego kardiologa, profesora Filipiaka. Takie sytuacje to dla mnie zaszczyt.

Chcę pokazać innym osobom z niepełnosprawnościami, że dzięki uporowi i determinacji można w życiu przełamać bariery i osiągnąć swój cel. Jeszcze na studiach, które były ciężkie, wielokrotnie słyszałem od moich przyjaciół, że jestem dla nich motywacją do dalszych działań, bo zdają sobie sprawę z tego, że mnie jest o wiele trudniej

Mimo wypadku nie zrezygnował pan również z uprawiania sportu. 

Mój przyjaciel ze studiów – Ksawery – zachęcił mnie do trenowania crossfitu. Kiedy okazało się, że dobrze mi idzie, zorganizowaliśmy pierwsze w Europie zawody dla osób niepełnosprawnych. Jednak z czasem stwierdziłem, że crossfit już spełnił swoją rolę i nie powinienem narażać się na kontuzję, dlatego jest go w moim życiu coraz mniej, za to zacząłem pływać. Woda mocno mnie odpręża, świetnie działa na mój organizm i co najważniejsze ciężko tam o jakąś kontuzję.

Od kilku tygodni prowadzi pan profil na Instagramie „Lekarz na kółkach”. Z jaką intencją powstał?

Praca, crossfit, pływanie – to wszystko robię to dla siebie. Natomiast profil instagramowy założyłem z myślą, że mam pewien dług do spłacenia. Chcę pokazać innym osobom z niepełnosprawnościami, że dzięki uporowi i determinacji, można w życiu przełamać bariery i osiągnąć swój cel. Jeszcze na studiach, które były ciężkie, wielokrotnie słyszałem od moich przyjaciół, że jestem dla nich motywacją do dalszych działań, bo zdają sobie sprawę z tego, że mnie jest o wiele trudniej. I taka jest misja tego profilu – żeby pokazać, że się da, choć nie jest to najłatwiejsze. Chciałbym również przekazać, że wypadek to niekoniecznie jest koniec świata. Każdy człowiek ma jakieś problemy i niektóre są niewidoczne – mój po prostu widać na pierwszy rzut oka.

Czuje pan czasem zdziwienie lub zakłopotanie pacjentów, którzy zwyczajnie nie wiedzą, jak się zachować na widok lekarza na wózku (jak sam pan powiedział – w Polsce wciąż rzadko spotykany)?

Nigdy nie miałem żadnej rozmowy z pacjentem na temat tego, że jestem niepełnosprawny. Jeśli już pojawiają się reakcje, to są one zawsze pozytywne. Ostatnio bardzo zmotywowałem swoich pacjentów, którzy mają syna po wypadku. Mój przykład ich bardzo zaskoczył i dał nadzieję. Natomiast jeszcze na studiach, kiedy jechałem na zajęcia kliniczne, pracownik obsługi technicznej skomentował obecność lekarza na wózku. Zapewne nie miał na myśli nic złego, był wyraźnie zaskoczony. Odpowiedziałem, że pracuję głową, a nie nogami.

Doświadczenia po wypadku sprawiają, że jako lekarz lepiej rozumie pan pacjentów?

Mam trochę inne spojrzenie, więcej wrażliwości dla pacjentów. Wiem, że jeśli ktoś spędza w szpitalu czwarty tydzień, może mieć wszystkiego dość. Staram się myśleć o zdrowiu nie tylko pod kątem fizycznym, ale też psychicznym. Do pacjentów podchodzić jak do człowieka, nie jak do kolejnego przypadku. Chcę być dobrym lekarzem. Nie myślę o sobie jako o osobie niepełnosprawnej. Po prostu pracuję. Ciało nie może mnie ograniczać. Myślę o stażu zagranicznym, aby nabyć doświadczenie i zobaczyć na własne oczy, jak pracują lekarze za granicą. Oczywiście taki wyjazd w mojej sytuacji będzie wymagał więcej siły i czasu, ale jest możliwy.

Co jeszcze sprawia panu frajdę w życiu, poza pracą i sportem?

Gry planszowe, ostatnio odkryłem dwie bardzo ciekawe: „Na skrzydłach” oraz „Cywilizacja: poprzez wieki”. Wkręciłem się również w temat kawy. Kupiłem ekspres i młynek, mierzę proporcję i czas, aby wyszło jak najlepiej.

Planszówki i kawa – w obu przypadkach niezbędne jest towarzystwo. Nie lubi pan życia solo?

Te wszystkie zajęcia to preteksty, aby się spotkać. Jestem człowiekiem bardzo towarzyskim. Jest takie przysłowie, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. U mnie tę prawdę życie zweryfikowało na plus. Dużo rzeczy mi się nie udało, ale akurat jeśli chodzi o ludzi, to nie mam na co narzekać.

Ostatnio w serialu „Na dobre i na złe” pojawiła się lekarka na wózku. Widział pan?

To taki standard zagraniczny. Nie wiem, czy ktokolwiek z produkcji serialu widział lekarza na wózku, ale uważam, że to świetny pomysł. Takie działania mają sens, pokazują, że wszystko jest możliwe. Tak jak i mój profil „Lekarz na kółkach”.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Oksana Masters: Zasługuję na to, żeby być znana nie ze swoich doświadczeń, ale swoich działań. Jestem Oksana i przetrwałam

Mama całuje córkę

Lek. Magdalena Jutrzenka: Przestańmy mówić o chorobie w kategorii nagrody lub kary. Świat po prostu tak nie działa

Marita Szumska z mężem Adamem / Archiwum prywatne

„Pojawiały się głosy, że robimy sobie opiekuna na starość”. Marita Szumska o in vitro i rodzicielstwie osób z niepełnosprawnością

Dr hab. Teresa Zbyrad / Archiwum prywatne

Dr hab. Teresa Zbyrad: jest takie założenie, w myśl którego pacjenta traktuje się dosłownie jako „chore ciało w łóżku”

„Przepraszamy Was pacjenci, ale jest to heroizm, jakiego nie powinno się od kogokolwiek wymagać”. Lekarze protestują

„Medic’s Funk” – Chór Śląskiego Uniwersytetu Medycznego

„Medic’s Funk” – Chór Śląskiego Uniwersytetu Medycznego podbija internet parodią przeboju Bruno Marsa i Marka Ronsona

Anna Kozłowska/archiwum prywatne

Anna Kozłowska: Nie obchodziło mnie to całe gadanie, że „niepełnosprawnej nie wypada decydować się na macierzyństwo”

Beata Ebert

Beata ma mózgowe porażenie dziecięce: „Pytają: co się stało w nóżki, proponują pieniążki lub kawusię”

Strajk kobiet w Krakowie / zdj. Filip Radwanski/Piotr Lapinski/NurPhoto via Getty Images)

„Lekarz, który ma rodzinę, własne życie – nie zrobi aborcji, jeśli za to mu grozi więzienie” – stwierdza Dawid Ciemięga

„W pierwszej kolejności pobiera się serce, następnie płuca, wątrobę, trzustkę i na końcu nerki”. Panna Chirurg opowiada, jak wygląda procedura przeszczepiania

"Krytyka w gabinetach specjalistów w żadnym, ale to absolutnie w żadnym przypadku, nie pobudza do zmiany". Karla Orban mówi, dlaczego tak często tam się z nią stykamy i co sprawia, że jest nieskuteczna

„Krytyka w gabinetach specjalistów w żadnym przypadku nie pobudza do zmiany”. Karla Orban mówi, dlaczego tak często tam się z nią stykamy

Lekarz o tym, że nie jest od "spełniania bezmyślnych zachcianek" matek i ojców

„Pierwszy raz wyrzuciłem rodziców z gabinetu”. Lekarz o tym, że nie jest od „spełniania bezmyślnych zachcianek” matek i ojców

koronawirus, lekarze rodzinni

Powtarzał: dajcie lekarzom rodzinnym zlecać testy, a zobaczycie skalę epidemii. Michał Domaszewski o rekordach zakażeń w Polsce

dziecko z gorączką

Z przeziębieniem na SOR? Do rzecznika praw pacjenta trafiło kilka tysięcy skarg na przychodnie

osoba w masce

„Pani z reklamy pomógł, a mi nie pomaga”. Dr hab.n.med. Andrzej Wojnar o doktorze Google

Lekarka rodzinna o pandemii w Polsce: niektórzy mają tak dużo pacjentów pod opieką, że nie mają czasu na załatwienie potrzeb fizjologicznych

lekarka w maseczce

Wstydzisz się rozebrać u lekarza? „Nikt z personelu nie czyha z radością, aby obejrzeć nagiego pacjenta”

lekarz bada pacjentkę

„Bo ci lekarze to się pozamykali. Tylko przez ten telefon gadają”. Mama Pediatra odpiera zarzuty

#MedBikini

Medyczki publikują swoje zdjęcia w bikini. W ten sposób protestują przeciwko seksizmowi w pracy

"Niektóre zachowania nam, moim zdaniem, w pracy nie przystoją". Lekarz Michał Błoch o tym, jak nie powinni ubierać się medycy

„Niektóre zachowania nam w pracy nie przystoją”. Lekarz Michał Błoch o tym, jak nie powinni ubierać się medycy

Lekarka w fartuchu ochronnym ściąga rękawiczki

Zdjęcie dłoni lekarza po 10 godzinach w rękawiczce. Tak wygląda walka na pierwszej linii frontu z COVID-19

Leczenie a wiara. Dr Hospice: "Naprawdę nie ma to znaczenia, w co wierzy lekarz. Znaczenie ma to, w co wierzy pacjent"

Leczenie a wiara. Dr Hospice: „Naprawdę nie ma to znaczenia, w co wierzy lekarz. Znaczenie ma to, w co wierzy pacjent”

kobieta z walizką

Leki w samolocie – czy w bagażu podręcznym można mieć leki?

Składki zdrowotne NFZ w 2020 roku – ile należy płacić?

Najpopularniejsze

Ćwiczenia na biust. 6 sposobów na ujędrnienie i podniesienie piersi

Choroby mają zapach – wiedziałaś o tym?

Twój kręgosłup potrzebuje wsparcia? Oto kilka ćwiczeń, które go wzmocnią

Kobieta mindfulness

Mindfulness dla początkujących. Kasia Bem zdradza 5 prostych zasad uważności

4 sposoby na pozbycie się oponki z brzucha. I nie chodzi wcale o robienie brzuszków

Stanie na rękach – krok po kroku

Stanie na rękach – krok po kroku

Ćwiczenia na rozciąganie barków

Rozciąganie stawów barkowych – te ćwiczenia na pewno ci się przydadzą

Oto 7 ćwiczeń, za które twój kręgosłup ci podziękuje. Wystarczy niewiele, by poczuć znaczną różnicę

Dzień się dopiero rozpoczął, a ciebie już ktoś wyprowadził z równowagi? Poznaj 5 kroków, które pozwolą zapanować nad emocjami

Leki plus alkohol to zawsze niebezpieczne związki? Sprawdź, które lekarstwa nie lubią się z wyskokowymi trunkami

Fit Matka Wariatka / Facebook

Agresja i fałszywa troska na profilu „Fit Matki Wariatki”. Przyszedł czas na pato-fitness. Hello Zdrowie mówi temu nie!

kobieta na wydmach

„Odpuszczanie” jest dobre dla ambitnych i konsekwentnych kobiet – podpowiada nam psycholożka Anita Kruszewska

Kobieta popijająca winko

„Alkoholiczka, która pije wino albo piwo, twierdzi, że nie ma problemu”. Kobiecy alkoholizm

Anja Rubik: nastolatki uczą się, że macica nie jest śmietnikiem na sprężynki

brzuszki na piłce

Sposób na bolące lędźwie. Jak sobie ulżyć?

Stres. Jak sobie z nim radzić? Oto 14 pomysłów, jak poradzić sobie ze stresem