Na czym polega „ślepy pozew”?
Za tym projektem stoją Łukasz Osmalak, Piotr Strach, Kamil Wnuk i Michał Gramatyka, wiceminister cyfryzacji. Chcą raz na zawsze pozbawić hejterów anonimowości i bezkarności. Uważają, że wprowadzenie „ustawy antyhejterskiej” znacząco usprawniłoby walkę z hejtem w internecie. W jaki sposób?
Kluczową zmianą jest możliwość złożenia tzw. „ślepego pozwu”: zamiast podawać dane hejtera, wystarczy wpisać „osoba nieznana”. To znacznie ułatwiłoby dochodzenie swoich praw osobom poszkodowanym. Obecnie konieczne jest znalezienie danych hejtera, co często bywa trudne i czasochłonne.
„W przypadku polityków czy znanych osób działa to szybko. Ale jeśli sprawy dotyczą zwykłych osób, przedsiębiorców czy uczniów, młyny organów ścigania mielą bardzo powoli” – precyzuje adwokat Tymoteusz Paprocki, który współtworzył projekt „ustawy antyhejterskiej”.
Obecnie, aby pociągnąć do odpowiedzialności karnej anonimowego hejtera, konieczne jest wszczęcie postępowania karnego. To policja zajmuje się identyfikacją sprawcy na podstawie dostępnych danych.
Po zmianach, obowiązek ten należałby do sądu. Sąd miałby 7 dni na żądanie od administratora platformy internetowej udostępnienia danych hejtera. Jeśli IP nie pozwoliłoby na identyfikację, informacji musiałby udzielić dostawca internetu. Gdyby odmówił współpracy, zostałby ukarany kwotą od 100 tys. do 1 mln zł.
„Administratorzy stron często bronili się, że nie dysponują już numerem IP danego użytkownika, bo nie mają obowiązku przetrzymywania go tak długo” – tłumaczy adwokat Paprocki.
Projekt ten zakłada nowelizację Kodeksu postępowania cywilnego. W praktyce oznacza to:
- ułatwienie dochodzenia swoich praw osobom poszkodowanym: osoby doświadczające hejtu łatwiej pozwałby hejtera o naruszenie dóbr osobistych,
- większe możliwości ścigania sprawców: odpowiedzialność za hejt stałaby się bardziej realna,
- zwiększenie poczucia bezpieczeństwa w sieci.
Posłowie opozycji obawiają się natomiast, że może projekt ten może prowadzić do naruszania wolności słowa, nadużyć i obciążania sądów dodatkową pracą.
„Sejm znowu podejmuje próbę zakończenia wolności słowa i prawa do prywatności w internecie” – przemawiał poseł Konfederacji Bartłomiej Pejo, cytowany przez Gazetę Wyborczą. „A wszystko kosztem sądów, które i tak już są przeciążone”.
Projekt ustawy o „ślepym pozwie”, po dyskusji na ostatnim posiedzeniu Sejmu, został skierowany do dalszych prac w komisji nadzwyczajnej, która zajmie się zmianami w kodyfikacjach.
„Jesteśmy otwarci na propozycje poprawek. Nie zależy nam na tym, aby jak najszybciej przepchnąć 'gniota’, chcemy ustalić dobre prawo” – mówi „Wyborczej„ poseł Łukasz Osmalak, jeden z twórców projektu.
Rolki
Hejt może zabić
Pomysłodawcy przekonują, że zmiany są niezbędne w prawie, bo hejt przybiera coraz bardziej różnorodne formy. A jego ofiary cierpią. Twórcy projektu przytaczają smutne dane: w 2022 i 2023 r. ponad 2 tys. dzieci i nastolatków podjęło próby samobójcze, z czego 150 okazało się skutecznych. Do tak dramatycznych czynów często skłaniał je właśnie hejt w internecie.
Niedawnym bolesnym przykładem ofiary mowy nienawiści jest 15-letnia Julia z Lubina, która pod koniec września odebrała sobie życie. Ale hejt dotyka też dorosłych: poseł Kamil Wnuk przytoczył historię dobrze prosperującego przedsiębiorcy, który popełnił samobójstwo po tym, jak dostawał szkalujące komentarze, a nawet groźby śmierci.
źródło: Gazeta Wyborcza