Przejdź do treści

Dwie kobiety i chłopiec. Dorota i Paulina nie są w romantycznym związku, ale wychowują razem dziecko

na zdjęciu: dwie kobiety i chłopiec, tekst o dwóch przyjaciółkach, które wspólnie wychowują dziecko - Hello Zdrowie
fot. visualspace, Getty Images
Podoba Ci
się ten artykuł?

Kobiety kończą uniwersytety, odnoszą sukcesy w sferze zawodowej, podróżują, jednym słowem: czerpią pełną piersią z możliwości dostępnych nam od niecałych stu lat. Dla nich wejście w tradycyjny związek nie jest warte rezygnacji z marzeń. A co jeśli pojawi się dziecko? Można je wychować z przyjaciółką – przekonują Dorota i Paulina.

 

Samotni mężczyźni i wolne kobiety

Ostatnio coraz więcej mówi się o “epidemii samotności”, zwłaszcza wśród młodych mężczyzn. W ostatnich latach rośnie odsetek osób żyjących w pojedynkę, ale wydaje się, że dla kobiet stanowi to mniejszy problem. Zgodnie z danymi prezentowanymi w Newsweeku w 2024 roku, w Polsce żyje 9 mln 24 tys. singli, a kawalerowie (5 mln 86 tys.) zdecydowanie przeważają nad pannami (3 mln 938 tys.). Samotni mężczyźni stanowią większość w mniejszych miejscowościach, za to w dużych miastach kobiety mają liczebną przewagę. Jak podaje Polski Instytut Ekonomiczny, w Warszawie singielek w wieku 25-34 lata jest o 13 proc. więcej niż mężczyzn, w Krakowie – 10 proc., a w Gdańsku i Gdyni – ponad 8 proc.

Wygląda na to, że przedstawiciele obu płci dryfują w całkowicie odmiennych kierunkach. Kobiety uciekają z obszarów wiejskich do miast, gdzie budują życie, o jakim ich babki i matki mogły jedynie pomarzyć.

Głośnym echem w mediach odbił się raport Poczucie samotności wśród dorosłych Polaków Instytutu Pokolenia, który wskazuje, że kobiety we wszystkich grupach wiekowych doświadczają niższego poczucia samotności niż mężczyźni. Chociaż różnice między płciami nie są aż tak znaczące, jak mogłoby się wydawać po liczbie alarmujących nagłówków, zastanawiającym jest fakt, że wśród kobiet wskaźnik pozostaje niższy o ponad 10 proc. Warto zauważyć, że raport został oparty przede wszystkim o indywidualne deklaracje respondentów. Można przypuszczać, że kobiety nie tylko czują się mniej samotne, ale też rzadziej na ten fakt narzekają.

Zośka Papużanka - Hello Zdrowie

W poszukiwaniu alternatywy

Kobieca predyspozycja do nawiązywania więzi i tworzenia wspólnot była zauważalna od wieków. Opierała się w dużym stopniu na konieczności wzajemnej pomocy, czy to we wspólnym wykonywaniu domowych obowiązków, czy w opiece nad dziećmi. Nierzadko solidarność rodziła się wskutek wzajemnej ochrony przed przemocą ze strony mężczyzn. Dzisiaj nadal wyraźnie widać dążenie kobiet ku kolektywnej wspólnotowości.

Wspólnotowość kobiet od zawsze najwyraźniej objawiała się w kwestiach związanych z wychowywaniem potomstwa. Chociaż kiedyś dzieci były uznawane za własność ojca, dzisiaj po rozwodzie częściej pozostają pod opieką matki. Samodzielne wychowanie dziecka jest niezwykle trudne, tym bardziej bez wspierającego otoczenia. Właśnie w tego typu sytuacjach najlepiej widać, jak silne więzi kobiece skutecznie zastępują obecność partnera w życiu zarówno dziecka, jak i samej kobiety.

Społeczne Ministerstwo ds. Samotności - Hello Zdrowie

Rozmawiam z Dorotą i Pauliną (przez bliskich nazywaną “Pają”), które – choć mieszkają osobno – od 10 lat wspólnie wychowują syna Doroty, Jeremiasza. Poznały się w momencie, kiedy Dorota była w ciąży i wiele osób się od niej odwróciło. Paja postanowiła poznać ją lepiej, wesprzeć, a wraz z rozwojem przyjaźni stawała się coraz bliższa także jej synowi.

Czułam, że dobrze dogaduję się z Dorotą. Zupełnie nie przeszkadzało mi, że jest w ciąży i że urodzi dziecko. Uznałam, że skoro zdarzyła się taka sytuacja, biorę pełen pakiet. Dla mnie to po prostu więcej ludzi do kochania – mówi ze śmiechem Paja.

W wychowaniu Jeremiasza sporo pomagali również rodzice Doroty, zwłaszcza kiedy była na studiach. Początkowo Paja odwiedzała ich podczas świąt i weekendów, kiedy do domu przyjeżdżała też przyjaciółka. Jednak z czasem nawiązała z Jeremiaszem na tyle głęboką relację, że zaczęła odwiedzać go także podczas nieobecności Doroty. Często jeżdżą na wspólne wycieczki do aquaparku, do kina czy po prostu spędzają czas na zabawach, które Paja wymyśla specjalnie dla niego.

Istnieje takie fundamentalne przekonanie, że rodzice chrzestni powinni opiekować się swoimi chrześniakami, ale w praktyce nie zawsze tak się dzieje. Tymczasem ja po prostu kocham tego dzieciaka i chcę dla niego jak najlepiej. Bardzo dobrze się dogadujemy, czasem wspólnie się wygłupiamy, czasem prowadzimy poważne rozmowy. Dzięki niemu zrozumiałam też, że chcę mieć własne dzieci – mówi.

Przez te lata Dorota była w kilku związkach, ale partnerzy w większości nie akceptowali czy nawet wypierali istnienie Jeremiasza. Podczas studiów mieszkała z jednym z nich, lecz w żadnym momencie nie wyraził chęci, aby wziąć chłopca do domu. Chociaż ostatecznie związki rozpadły się z innego powodu, brak akceptacji syna ze strony partnerów mocno wpływał na samopoczucie Doroty. Paja zawsze okazywała wsparcie i nigdy nie miała problemu, aby w razie potrzeby zająć się chłopcem.

Nigdy nie wymagałam zaangażowania w wychowanie Jeremiasza od moich chłopaków. Nie szukam ojca dla swojego dziecka, aczkolwiek powinno to być naturalne, że skoro partner chce być ze mną i ma do mnie uczucia, powinien też akceptować mojego syna. Moje dziecko jest nieodłączną częścią mnie. Żaden z moich byłych partnerów nigdy nie zaangażował się w takim stopniu jak Paja – opowiada Dorota.

Anita Sobczak, autorka książki „Sama. Rozmowy o samotnym macierzyństwie” /fot. Wojtek Górski

Ważną męską figurą w życiu chłopca pozostaje dziadek. Bardzo rzadko pyta o tatę, który przez większość czasu nie wykazywał chęci, aby uczestniczyć w wychowaniu syna. Można jednak zauważyć, że w niektórych kwestiach dziadek lub Paja zastępują drugiego rodzica. Zdarza się, że Jeremiasz prosi Paję o “udobruchanie” mamy w pewnych sprawach lub podejmuje z nią tematy, o których woli z Dorotą nie rozmawiać. Bywa, że Paja odgrywa między nimi rolę mediatorki, podobnie, jak to bywa w tradycyjnych rodzinach. Chłopiec sam z siebie nieraz nazwał ją “drugą mamą”.

Mnie i Dorotę łączy bezwarunkowa miłość. W poprzedniej relacji romantycznej czułam, że muszę spełniać czyjeś wymagania, bez przerwy się dostosowywać. Między nami jest pełna akceptacja, nawet w ciężkich chwilach. Jesteśmy ze sobą naprawdę “na dobre i na złe” – zapewnia Paja.

Aktualnie obie kobiety są w związkach, jednak więź między całą trójką pozostaje bardzo silna. Obecny partner Doroty bardziej od poprzednich angażuje się w opiekę nad Jeremiaszem, ale ze względu na częste wyjazdy jeszcze nie wpisał się na stałe w codzienność chłopca. W pełni rozumie jego przywiązanie do przyjaciółki partnerki, akceptuje jej rolę w życiu rodziny i nie wyobraża sobie, aby miał z nią konkurować.

Przyjaciółki nie wiedzą, co przyniesie przyszłość, ale ich marzeniem jest zakup bliźniaka, w którym będą mogły mieszkać tuż obok siebie – z partnerami lub bez. Kiedy tylko mają okazję, spędzają razem z Jeremiaszem całe dni, wymieniają się w opiece nad chłopcem i świetnie dopełniają w jego wychowaniu. Nie ma wątpliwości, że Paja już na zawsze pozostanie częścią rodziny i będzie odgrywać ważną rolę zarówno w życiu dziesięciolatka, jak i Doroty.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Powiązane tematy:

Podoba Ci
się ten artykuł?