Od razu ustalmy jedno ‒ absolutnie nie namawiamy do kłamania. Chodzi tylko o to, żeby być czujnym na pojawienie się sytuacji, w której pytanie pada nie po to, żeby sprawdzić, jaki jest stan rzeczywisty.
– Wiele pytań pełni funkcję fatyczną – mówi językoznawca Zdzisław Adamczyk. – Polega ona na nawiązaniu i podtrzymywaniu kontaktu między rozmawiającymi ze sobą ludźmi. Gdy jedno z takich pytań padnie, możemy iść krok dalej. Najbardziej typowe pytanie z tego katalogu brzmi: „Co u ciebie?” – wyjaśnia.
Jak wszyscy wiemy, wiele osób po usłyszeniu tego pytania zamiast krótko i zwięźle odpowiedzieć, że „jest w porządku, a jak tam u ciebie?”, zaczyna długo opowiadać o swoich aktualnych troskach. Może warto inaczej? Oto krótki przewodnik po pytaniach z tej półki! Gdy je słyszysz, choć na chwilę zostań dyplomatą!
Nie nudzisz się ze mną?
Pewnie znasz tę scenę: spotykacie się przypadkowo w komunikacji miejskiej albo na parkingu samochodowym. Twój rozmówca mówi, mówi i mówi… Ty starasz się słuchać, reagować, przytakiwać, ale nagle twoje myśli same zaczynają odlatywać. I właśnie wtedy pada TO pytanie: „Chyba cię trochę nudzę?”. Oczywiście, można odpowiedzieć: „Faktycznie, historia mamy twojego byłego chłopaka nie porwała mnie, mam zupełnie co innego na głowie”, albo: „Ząbkowanie dziecka twojej siostry nie jest tematem, który wciąga niczym najlepszy kryminał, sorry!”.
Niby szczerze, uczciwie, asertywnie, ale… czy warto przeznaczać czas i energię na tego typu tłumaczenia i uściślania? Może lepiej odpowiedzieć delikatnie wymijająco: „Przepraszam, chyba po prostu się zamyśliłam, twoja historia coś mi przypomniała…”. Tym bardziej że (hurra!) zbliża się przystanek, na którym wysiadasz. Albo skończyła się ważność twojego biletu parkingowego. I tak zaraz wracasz do swoich spraw! Co innego, jeśli takie pytanie pada z ust koleżanki, z którą pracujesz biurko w biurko, a sytuacja ma miejsce dzień w dzień – tak, wtedy stanowczo warto zaryzykować szczerość.
Rolki
Czy na mojej twarzy widzisz, że ten peeling działa?
Inne podobne pytania mogą brzmieć: „Czy zauważyłaś już mięśnie po mojej ostatniej wizycie na siłowni?” albo: „Czy relaksujący masaż faktycznie poprawił jędrność mojej skóry?”. Oczywiście, odpowiedzi mogą brzmieć: „Słuchaj, jeśli myślisz, że półtorej godziny na siłowni po dwumiesięcznej przerwie od razu wyrzeźbi ci kaloryfer na brzuchu, to chyba się trochę mylisz” albo: „Jędrność skóry? Nic nie zauważyłem. Ważne, żebyś po masażu była wypoczęta”, ale… stop! Pewien chirurg opowiadał o pacjentce, która miała wielki kompleks na punkcie krzywego, w jej ocenie, nosa. Chodziło o krzywą przegrodę, utrudniającą także oddychanie. Doszło do tego, że poszła na zabieg, który miał ten defekt zlikwidować. Lekarz skoncentrował się na zatokach, zabieg rzeczywiście poprawił jej oddychanie. W wyglądzie nosa nie zmienił jednak praktycznie nic. Potwierdzali to zarówno lekarz pacjentki, jak i jej mąż, bliskie koleżanki i szef w pracy. Ona jednak z radością zachwycała się, stojąc przed lustrem ze swoim, jak go nazywała, „nowym nosem”.
– Zabiegi upiększające i kosmetyki często w większym stopniu działają nie na naszą skórę, tylko na psychikę. Używamy nowego peelingu i wydaje nam się, że nasza skóra się zmieniła. I dobrze, że tak jest, bo w korzystaniu z tego typu rzeczy chodzi o to, żeby lepiej się poczuć – sugeruje psycholog Dariusz Pacyna.
Dobre samopoczucie znów może być ważniejsze od pełnej szczerości.
Czy ona jest ładniejsza ode mnie?
To pytanie ona może zadać jemu, gdy spacerują deptakiem w środku miasta i mija ich atrakcyjna dziewczyna. Analogiczne on może zadać jej, gdy wieczorem oglądają film: „Czy on jest przystojny? No, powiedz, podoba ci się bardziej niż ja?”. I co tu odpowiedzieć? „Tak, on jest przystojniejszy niż ty, ale nie przejmuj się, na taki jego wygląd pracuje sztab specjalistów, od dietetyków przez kosmetyczki aż pewnie po stylistkę. Gdyby przy tobie było tyle osób i zapuściłbyś dwudniowy zarost, to trochę zbliżyłbyś się do jego wyglądu…”? Albo: „Faktycznie, nogi ma szczuplejsze niż ty, ma też chyba większy biust, ale wiesz co, może ty masz ładniejsze usta, bo jakoś jej twarzy nie zdążyłem zobaczyć…”?
– Zadawanie pytań o wygląd innych w zdecydowanej większości przypadków to w rzeczywistości zakamuflowana prośba o potwierdzenie własnej atrakcyjności – komentuje psycholog.
I może tak warto to potraktować? Bez wdawania się w anatomiczne porównania…
Czy ze swoją poprzednią partnerką miałeś lepszy seks?
Po pierwsze: takie pytanie w ogóle nie powinno paść, bo nijak nie służy ani umacnianiu więzi, ani niczemu w ogóle. Ale pada. To jedno z tych wrażliwych pytań, które zwykle, wbrew pozorom, wcale nie są prośbą o odtworzenie katalogu wspomnień ze swojego życia intymnego z ostatnich kilku lat.
– Uwielbiamy się porównywać. Gdy na pytanie: „Czy jest ci ze mną dobrze?”, słyszymy odpowiedź twierdzącą, często odzywa się w nas potrzeba dopytania: „Ale jak bardzo?”, „Czy lepiej niż z twoim lub twoją eks?”. Sugeruję nie wdawać się w szczegóły i zamknąć temat na odpowiedzi: „Ty jesteś wyjątkowy” lub: „Z tobą jest świetnie. Nieporównywalnie z nikim innym” – mówi Dariusz Pacyna.
– Szczegółowa analiza i drobiazgowe porównania mogą tu być niebezpiecznie jak stąpanie po emocjonalnym polu minowym. Nie wiadomo, które zdanie sprawi, że coś wyjdzie nie tak. I będzie zarzewiem mniejszego lub większego sporu – dodaje psycholog.
A przecież nawet jeśli odpowiedź na to pytanie jest twierdząca i faktycznie z poprzednim partnerem seks był lepszy, to samo opisywanie tego nie poprawi sytuacji. I zamiast strzępić sobie język, lepiej zadbać o atmosferę – taką, która sprzyja, żeby odpowiedź na to pytanie po prostu się zmieniła.
Znacie więcej pytań, wobec których szczerość warto schować głęboko do kieszeni?