Przejdź do treści

„Krytyka w gabinetach specjalistów w żadnym przypadku nie pobudza do zmiany”. Karla Orban mówi, dlaczego tak często tam się z nią stykamy

"Krytyka w gabinetach specjalistów w żadnym, ale to absolutnie w żadnym przypadku, nie pobudza do zmiany". Karla Orban mówi, dlaczego tak często tam się z nią stykamy i co sprawia, że jest nieskuteczna
Karla Orban/ fot. Kamila Kregulewska
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim

– Wychodzimy z błędnego założenia, że ludzie, którzy się zmieniają, nie lubią samych siebie w obecnej wersji. I że niechęć lub nienawiść do własnego ciała oraz paniczny lęk o zdrowie to motor napędowy zmiany. Tymczasem mamy dużo badań, które mówią, że jest zupełnie na odwrót – podkreśla w rozmowie z Hello Zdrowie psycholożka Karla Orban.

Ewelina Kaczmarczyk: Czego oczekuje osoba, która przychodzi do lekarza? Oprócz pomocy stricte medycznej oczywiście.

Karla Orban: Z całą pewnością wsparcia. W dzisiejszych czasach wiele cech charakterystycznych dla relacji pacjent-lekarz przeniosło się na relacje pacjent-logopeda, klient-terapeuta integracji sensorycznej. Ci wszyscy specjaliści, nie tylko lekarze, dostają większy dostęp do bardzo wrażliwych informacji. Jest to możliwe dzięki zaufaniu, jakim zostali obdarzeni przez pacjentów czy klientów.

No tak, często mówimy im o rzeczach, do których nawet się nie przyznajemy swojej rodzinie. Niejednokrotnie bardzo intymnych.

Tak. Dla specjalisty, który ma 10, 15 czy 20 wizyt w tygodniu, otwartość pacjenta czy klienta to najbardziej normalna rzecz na świecie. Opowiadają mu o rozwoju swojego dziecka, o stanie swojego małżeństwa. Podczas gdy oni przychodzą z czymś, co dla nich jest bardzo intymne, prywatne i stają się podatni na zranienie, kiedy o tym mówią.

To prawda. Sama miałam taką sytuację, że przyszłam do internistki z problemem, który mnie męczył od dłuższego czasu, a ona zaczęła się śmiać, gdy opowiedziałam jej o swoich objawach.

Taka sytuacja, w której specjalista się śmieje z czegoś, z czym przychodzimy, nie powinna mieć nigdy miejsca. To, co również nie powinno się zdarzyć w gabinecie specjalisty, to ocena i krytyka. Każdą informację zwrotną, którą udziela się pacjentowi, można podać w sposób nieoceniający, niekrytykujący. Tylko trzeba umieć to zrobić.

W przestrzeni zakupowej HelloZdrowie znajdziesz produkty polecane przez naszą redakcję:

BESTSELLER
Odporność, Good Aging
Naturell Selen Organiczny 200 µg, 365 tabletek
73,00 zł
PROMOCJA
Zdrowie umysłu, Promocje
WIMIN Głębokie skupienie, 30 kaps.
20,00 zł 79,00 zł
Odporność, Good Aging, Energia, Beauty
Wimin Zestaw suplementów, 30 saszetek
99,00 zł
Odporność, Good Aging, Energia, Beauty
Wimin Zestaw z Twoim mikrobiomem, 30 saszetek
139,00 zł
Good Aging, Beauty, Verdelab
Verdelab Richevon - Serum przeciwzmarszczkowe do twarzy o bogatym składzie. Nawilża, odżywia. 50 ml
179,00 zł
Krytyka w gabinetach specjalistów w żadnym, ale to absolutnie w żadnym przypadku nie pobudza do zmiany i do tego, żeby się zaopiekować sobą czy swoim zdrowiem.

Dlaczego ocena i krytyka w gabinetach specjalistów przychodzą znacznie łatwiej niż wsparcie i empatia?

Oceniać jest prosto. Jeśli mamy tego nie robić, to musimy wykonać pewien wysiłek, dlatego że ocenianie jest czymś, co przychodzi nam bardzo intuicyjnie. Jesteśmy złożeni z różnych schematów poznawczych, które nam mówią, kto to jest człowiek pracowity, dobra matka, oddany mąż. Lubimy mieć podane na tacy proste definicje. To, co do nich nie pasuje, bardzo łatwo skrytykować. Z kolei nieocenianie to proces, który nie jest automatyczny. Taki, w który trzeba włożyć trochę świadomego wysiłku. Po to, żeby zatrzymać to, co pomyśleliśmy o danej sytuacji i zastanowić się, czy są inne aspekty, o których nie wiedzieliśmy.

Co się dzieje w głowie pacjenta, który przychodzi po wsparcie, a otrzymuje krytykę i ocenę?

Dzieją się dwie rzeczy. Pierwsza jest taka, że w odpowiedzi na to, co mówi specjalista, pacjentowi kształtuje się podejście do problemu, z którym przyszedł. Reakcja lekarza ma wpływ na to, czy będzie to dla nas wstydliwy temat czy nie. Jeżeli opowiadam o czymś, co jest dla mnie bardzo trudne i musiałam pokonać jakiś wewnętrzy opór, żeby to ujawnić, a on się śmieje, wtedy mam  poczucie, że jest to powód do śmiechu. A to wpływa na moje poczucie adekwatności, budzi się we mnie wewnętrzny krytyk. Zaczynają się pojawiać wątpliwości: „Może w takim razie ja się nie znam? Może jestem słaba? Może jestem nieudolna?”. Krytyka w gabinetach specjalistów w żadnym, ale to absolutnie w żadnym przypadku nie pobudza do zmiany i do tego, żeby się zaopiekować sobą czy swoim zdrowiem.

Oceniające i krytykujące podejście sprawia też, że ludzie budują sobie w głowie obraz tego, kim jest specjalista. Nie tylko, jaki jest Jan Kowalski, do którego się przyszło. Tylko wszyscy inni dietetycy, psychologowie, lekarze. Opinię o specjaliście, z którym się zetknęliśmy, przenosimy na cały zawód. Mamy w sobie bardzo dużo lęku, że przychodząc z takim samym problemem do innej osoby, też się spotkamy z krytyką i oceną.

Wychodzimy z błędnego założenia, że ludzie, którzy się zmieniają, nie lubią samych siebie w obecnej wersji. I że niechęć lub nienawiść do własnego ciała oraz paniczny lęk o zdrowie to motor napędowy zmiany. Mamy dużo badań, które mówią, że jest zupełnie na odwrót.

Jest jakaś „działka”, w której szczególnie dobrze widać to oceniające podejście?

Tak, na przykład w działce psychodietetycznej, a zwłaszcza w debacie o nadwadze i otyłości. Bardzo powszechne jest przekonanie, że ludzie muszą dostać „ochrzan”, muszą zostać skonfrontowani i ośmieszeni, a wtedy będą chcieli schudnąć. Tymczasem słowa takie jak: „Je pani jak świnia” nie powinny nigdy paść! Wychodzimy z błędnego założenia, że ludzie, którzy się zmieniają, nie lubią samych siebie w obecnej wersji. I że niechęć lub nienawiść do własnego ciała i paniczny lęk o zdrowie to motor napędowy zmiany. Mamy dużo badań, które mówią, że jest zupełnie na odwrót. Dane pokazują, że ci, którzy czują, że ich ciało do niczego się nie nadaje, mają do niego negatywny stosunek. Jest w nich też więcej napięcia, lęku. A w przypadku braku innej strategii na napięcie i lęk, jedzą więcej, i błędne koło się zamyka.

Pod twoim postem, w którym piszesz o ocenie w gabinetach specjalistów, znalazł się taki komentarz: „Mnie krytyka w ogóle nie motywuje. Raczej zacznę się bronić, może i atakować”. To częsta reakcja w takich sytuacjach?

Raczej nie spotykam się z tym, że ktoś w odpowiedzi na krytykę mówi: „Tak, masz rację. To ja to teraz zmienię”, i rzeczywiście jest w stanie to zrobić. Sama świadomość, że robimy coś, co nam nie służy, nie jest wystarczająca, żeby się zmienić.

„Bycie na diecie stało się w naszej kulturze atrybutem kobiety”. Psychodietetyczka Małgorzata Akkus wyjaśnia, dlaczego diety odchudzające są nieskuteczne i dlaczego warto zacząć jeść intuicyjnie

Jakich w takim razie komunikatów powinni używać specjaliści, żeby rzeczywiście zmotywować pacjentów do zmian?

W psychoterapii mówi się o tym, żeby pozwolić dojść pacjentowi do pewnych wniosków samemu, na przykład formułując więcej pytań niż stwierdzeń. To jest bardzo stara technika, która się najlepiej sprawdza. Jeżeli będziemy rozmawiać z pacjentem, który ma problem z mechanizmem regulowania emocji poprzez jedzenie i chcemy mu na to zwrócić uwagę, możemy pytać o to, jak się czuje po przejedzeniu. Pacjenci często sami widzą wpływ na zdrowie. Są w stanie dojść do wniosku, który chcieliśmy podać w postaci krótkiego i wyświechtanego stwierdzenia.

Niekiedy od specjalistów słyszymy komunikaty, które nie są bezpośrednio krytyką ani oceną, ale w oczach pacjenta mogą takie być. Na przykład: „Proszę się uspokoić”, „Niech się pani nie przejmuje”.

To prawda. Gdybyśmy zadali dowolnej grupie pytanie, co im pomaga, kiedy się boją i są zestresowani, to mało prawdopodobne jest, że powiedzą: „Jest mi lepiej, kiedy słyszę, że nie powinnam się stresować” albo „gdy ktoś mówi, że nie mam się czego bać”. Najczęściej czują się lepiej, gdy specjalista mówi, że widzi, co się z nimi dzieje i wie, że informacja, którą przekazał, jest trudna. Potrzebują usłyszeć, że ich emocje to normalna reakcja.

Zasada jest taka, że mamy dwoje uszu, a jedne usta i myślę, że ona bardzo dobrze oddaje proporcje pomiędzy słuchaniem a mówieniem. Zwłaszcza, gdy jedna z osób potrzebuje empatii.

Komunikaty typu „nie przejmuj się”, czy „nie płacz”, często czerpiemy z naszego otoczenia, a niejednokrotnie też z mediów. Może po prostu specjaliści nie znają innych sposobów, żeby zareagować na czyjeś trudne emocje?

Czasami jest tak, że takie reakcje przychodzą do głowy z automatu. Bywa, że pojawiają się, bo próbujemy w jakiś sposób zagadać ciszę, nie wiemy, co powiedzieć. Boimy się własnej bezsilności wobec czyjegoś płaczu. Innym razem po prostu brakuje czasu i przestrzeni w gabinecie, żeby zająć się tą rozmową. Natomiast nawet wtedy możemy powstrzymać się od uszczypliwych komentarzy, krytyki czy popędzania pacjenta, żeby wyszedł z negatywnego stanu, w którym jest. Liczy się też komunikacja niewerbalna – spokojne spojrzenie, uśmiech, otwarta postawa ciała.

Czyli czasem lepiej nic nie mówić, tylko ugryźć się w język i po prostu słuchać?

Zasada jest taka, że mamy dwoje uszu, a jedne usta i myślę, że ona bardzo dobrze oddaje proporcje pomiędzy słuchaniem a mówieniem. Zwłaszcza, gdy jedna z osób potrzebuje empatii.

Co może zrobić pacjent, żeby sobie pomóc, jeśli spotkał się z oceną i krytyką w gabinecie specjalisty?

W pierwszej kolejności dobrze jest nazwać to, co się stało. Jeżeli spotkaliśmy się z krytyką w miejscu, w którym przyszliśmy po wsparcie – mamy prawo odczuwać złość, żal, wstyd. Niektórzy radzą sobie z tymi emocjami poprzez rozmowę z kimś, komu ufają i kto umie empatycznie słuchać. Inni potrzebują czasu, żeby wypowiedziane do nich słowa straciły na znaczeniu. W nabieraniu dystansu może nam pomóc chłodna ocena faktów. Ktoś, kto spędził z nami godzinę, nie poznał nas do końca, nie wie o nas więcej, niż my wiemy o sobie. Traktowanie, które nas spotkało, nie decyduje o tym, jacy jesteśmy.

To normalne, że nieufnie podchodzimy do pomysłu szukania innego specjalisty. W każdej dziedzinie jest jednak wielu innych profesjonalistów, którzy potraktują nas z szacunkiem i zrozumieniem. Nie warto więc rezygnować z poszukiwania pomocy. Przy następnej wizycie możemy powiedzieć nowemu specjaliście, że nasze poprzednie doświadczenie było trudne – to pomoże mu zrozumieć nasze napięcie czy lęk.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Jak Polacy oceniają szpitale?

Pacjenci i pacjentki ocenili polskie szpitale. Najczęściej narzekali na brak poszanowania prawa do intymności i kiepskie jedzenie

Kobieta stoi na ulicy

Ty czy twój mózg. Kto podejmie decyzję o tym, co dziś obejrzysz na Netfliksie?

Kobieta trenuje jogę

„Odpuść sobie”. Ale jak to zrobić? Kasia Bem zapewnia, że joga może w tym pomóc

Nie generalizuj!

„Zawsze się spóźniasz” i „Nigdy po sobie nie sprzątasz”! O tym, dlaczego nie warto generalizować

Polub zasadę „to również minie”. Przyda się nie tylko, kiedy masz zły humor i wszystko idzie nie tak

10 pytań, które warto zadać lekarzowi, zanim od niego wyjdziesz. Zanotuj i wykorzystaj!

Adam Pabiś

Onet demaskuje oszustwa „doktora” Adama Pabisia. Telewizyjny ekspert latami oszukiwał pacjentów

Fatalne skutki biurokracji w medycynie. Lekarze muszą zwracać po kilkadziesiąt tysięcy złotych za mleko dla chorych dzieci

Fatalne skutki biurokracji w medycynie. Lekarze muszą zwracać po kilkadziesiąt tysięcy złotych za mleko dla chorych dzieci

Lubisz oglądać stare zdjęcia? Uważaj, żeby wspomnieniom nie poświęcać za dużo czasu!

Kim jest osoba niebinarna? Co różni interpłciowość i niebinarność?

Co to jest dobra rozmowa, mówi psycholożka Iza Maliszewska: „Musimy porozmawiać” brzmi strasznie, to zwiastun tragedii

kobieta praca

10 podstępnych zjadaczy czasu. Sprawdź, co ty robisz z tej listy

„Każdy czasami się myli i jest to zupełnie normalne”. Jak decydować, żeby potem nie żałować? Podpowiada psycholożka Sylwia Sitkowska

Jeden z najlepszych szpitali na świecie znajduje się w Krakowie. „Za konsolą robota i chirurg, i chirurżka mają taką samą doskonałość”, mówi prezeska Joanna Szyman

Kobieta

Nie planuj wszystkiego. „Patrzymy często tam, gdzie chcemy się znaleźć, i przez to zdarza nam się przeoczyć to, co dzieje się tu i teraz”

Zmęczeni ludźmi, czyli jak się nie wypalić w kontaktach z innymi

10 sposobów na to, by nie zwariować. Radzi Kasia Bem

Kobieta

Czujesz że twój mózg potrzebuje pozytywnego doładowania? Ale jak to zrobić? Podpowiadamy

Szpitale zamykają kolejne oddziały. Powód? Brak lekarzy

Szpitale zamykają kolejne oddziały. Powód? Brak lekarzy

Życz mi szczęścia. Czyli czego?

„Słowa mogą służyć odcinaniu się. Intymność buduje się w ciszy”. O znaczeniu milczenia i „zanieczyszczaniu” świata hałasem mówi psychoanalityk Tomasz J. Jasiński

Kiedyś musiał nadejść ten moment. Powiedz „TAK” asertywności!

Lekarz

Ilu lekarzy przypada w Polsce na tysiąc osób? „2,4 lekarza to legenda” – twierdzi analityk NFZ

Gdzie mieszka szczęście – w mózgu czy poza nim? /fot. Pexels,, Gabriela Cheloni

Gdzie mieszka szczęście – w mózgu czy poza nim?

×