Przejdź do treści

„Krytyka w gabinetach specjalistów w żadnym przypadku nie pobudza do zmiany”. Karla Orban mówi, dlaczego tak często tam się z nią stykamy

"Krytyka w gabinetach specjalistów w żadnym, ale to absolutnie w żadnym przypadku, nie pobudza do zmiany". Karla Orban mówi, dlaczego tak często tam się z nią stykamy i co sprawia, że jest nieskuteczna
Karla Orban/ fot. Kamila Kregulewska
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Magdalena Lamparska: Wstydziłam się tego, jak wyglądam. Wchodziłam na plan i słyszałam: znowu utyła
Niby nuda a działa cuda. Pokochaj planki!
„Dajemy wbijać się w kompleksy i niskie poczucie własnej wartości przez osoby obce, zamiast spojrzeć w lustro i powiedzieć głośno: jestem piękna!” – mówi dr n. med. Katarzyna Skórzewska
Zioła w domu – jakie i jak uprawiać na parapecie lub balkonie
II piknik kampanii #pomacajsie – Zdrowie w Twoich Rękach już 12 czerwca w Warszawie na Polach Mokotowskich!

– Wychodzimy z błędnego założenia, że ludzie, którzy się zmieniają, nie lubią samych siebie w obecnej wersji. I że niechęć lub nienawiść do własnego ciała oraz paniczny lęk o zdrowie to motor napędowy zmiany. Tymczasem mamy dużo badań, które mówią, że jest zupełnie na odwrót – podkreśla w rozmowie z Hello Zdrowie psycholożka Karla Orban.

Ewelina Kaczmarczyk: Czego oczekuje osoba, która przychodzi do lekarza? Oprócz pomocy stricte medycznej oczywiście.

Karla Orban: Z całą pewnością wsparcia. W dzisiejszych czasach wiele cech charakterystycznych dla relacji pacjent-lekarz przeniosło się na relacje pacjent-logopeda, klient-terapeuta integracji sensorycznej. Ci wszyscy specjaliści, nie tylko lekarze, dostają większy dostęp do bardzo wrażliwych informacji. Jest to możliwe dzięki zaufaniu, jakim zostali obdarzeni przez pacjentów czy klientów.

No tak, często mówimy im o rzeczach, do których nawet się nie przyznajemy swojej rodzinie. Niejednokrotnie bardzo intymnych.

Tak. Dla specjalisty, który ma 10, 15 czy 20 wizyt w tygodniu, otwartość pacjenta czy klienta to najbardziej normalna rzecz na świecie. Opowiadają mu o rozwoju swojego dziecka, o stanie swojego małżeństwa. Podczas gdy oni przychodzą z czymś, co dla nich jest bardzo intymne, prywatne i stają się podatni na zranienie, kiedy o tym mówią.

To prawda. Sama miałam taką sytuację, że przyszłam do internistki z problemem, który mnie męczył od dłuższego czasu, a ona zaczęła się śmiać, gdy opowiedziałam jej o swoich objawach.

Taka sytuacja, w której specjalista się śmieje z czegoś, z czym przychodzimy, nie powinna mieć nigdy miejsca. To, co również nie powinno się zdarzyć w gabinecie specjalisty, to ocena i krytyka. Każdą informację zwrotną, którą udziela się pacjentowi, można podać w sposób nieoceniający, niekrytykujący. Tylko trzeba umieć to zrobić.

Krytyka w gabinetach specjalistów w żadnym, ale to absolutnie w żadnym przypadku nie pobudza do zmiany i do tego, żeby się zaopiekować sobą czy swoim zdrowiem.

Dlaczego ocena i krytyka w gabinetach specjalistów przychodzą znacznie łatwiej niż wsparcie i empatia?

Oceniać jest prosto. Jeśli mamy tego nie robić, to musimy wykonać pewien wysiłek, dlatego że ocenianie jest czymś, co przychodzi nam bardzo intuicyjnie. Jesteśmy złożeni z różnych schematów poznawczych, które nam mówią, kto to jest człowiek pracowity, dobra matka, oddany mąż. Lubimy mieć podane na tacy proste definicje. To, co do nich nie pasuje, bardzo łatwo skrytykować. Z kolei nieocenianie to proces, który nie jest automatyczny. Taki, w który trzeba włożyć trochę świadomego wysiłku. Po to, żeby zatrzymać to, co pomyśleliśmy o danej sytuacji i zastanowić się, czy są inne aspekty, o których nie wiedzieliśmy.

Co się dzieje w głowie pacjenta, który przychodzi po wsparcie, a otrzymuje krytykę i ocenę?

Dzieją się dwie rzeczy. Pierwsza jest taka, że w odpowiedzi na to, co mówi specjalista, pacjentowi kształtuje się podejście do problemu, z którym przyszedł. Reakcja lekarza ma wpływ na to, czy będzie to dla nas wstydliwy temat czy nie. Jeżeli opowiadam o czymś, co jest dla mnie bardzo trudne i musiałam pokonać jakiś wewnętrzy opór, żeby to ujawnić, a on się śmieje, wtedy mam  poczucie, że jest to powód do śmiechu. A to wpływa na moje poczucie adekwatności, budzi się we mnie wewnętrzny krytyk. Zaczynają się pojawiać wątpliwości: „Może w takim razie ja się nie znam? Może jestem słaba? Może jestem nieudolna?”. Krytyka w gabinetach specjalistów w żadnym, ale to absolutnie w żadnym przypadku nie pobudza do zmiany i do tego, żeby się zaopiekować sobą czy swoim zdrowiem.

Oceniające i krytykujące podejście sprawia też, że ludzie budują sobie w głowie obraz tego, kim jest specjalista. Nie tylko, jaki jest Jan Kowalski, do którego się przyszło. Tylko wszyscy inni dietetycy, psychologowie, lekarze. Opinię o specjaliście, z którym się zetknęliśmy, przenosimy na cały zawód. Mamy w sobie bardzo dużo lęku, że przychodząc z takim samym problemem do innej osoby, też się spotkamy z krytyką i oceną.

Wychodzimy z błędnego założenia, że ludzie, którzy się zmieniają, nie lubią samych siebie w obecnej wersji. I że niechęć lub nienawiść do własnego ciała oraz paniczny lęk o zdrowie to motor napędowy zmiany. Mamy dużo badań, które mówią, że jest zupełnie na odwrót.

Jest jakaś „działka”, w której szczególnie dobrze widać to oceniające podejście?

Tak, na przykład w działce psychodietetycznej, a zwłaszcza w debacie o nadwadze i otyłości. Bardzo powszechne jest przekonanie, że ludzie muszą dostać „ochrzan”, muszą zostać skonfrontowani i ośmieszeni, a wtedy będą chcieli schudnąć. Tymczasem słowa takie jak: „Je pani jak świnia” nie powinny nigdy paść! Wychodzimy z błędnego założenia, że ludzie, którzy się zmieniają, nie lubią samych siebie w obecnej wersji. I że niechęć lub nienawiść do własnego ciała i paniczny lęk o zdrowie to motor napędowy zmiany. Mamy dużo badań, które mówią, że jest zupełnie na odwrót. Dane pokazują, że ci, którzy czują, że ich ciało do niczego się nie nadaje, mają do niego negatywny stosunek. Jest w nich też więcej napięcia, lęku. A w przypadku braku innej strategii na napięcie i lęk, jedzą więcej, i błędne koło się zamyka.

Pod twoim postem, w którym piszesz o ocenie w gabinetach specjalistów, znalazł się taki komentarz: „Mnie krytyka w ogóle nie motywuje. Raczej zacznę się bronić, może i atakować”. To częsta reakcja w takich sytuacjach?

Raczej nie spotykam się z tym, że ktoś w odpowiedzi na krytykę mówi: „Tak, masz rację. To ja to teraz zmienię”, i rzeczywiście jest w stanie to zrobić. Sama świadomość, że robimy coś, co nam nie służy, nie jest wystarczająca, żeby się zmienić.

„Bycie na diecie stało się w naszej kulturze atrybutem kobiety”. Psychodietetyczka Małgorzata Akkus wyjaśnia, dlaczego diety odchudzające są nieskuteczne i dlaczego warto zacząć jeść intuicyjnie

Jakich w takim razie komunikatów powinni używać specjaliści, żeby rzeczywiście zmotywować pacjentów do zmian?

W psychoterapii mówi się o tym, żeby pozwolić dojść pacjentowi do pewnych wniosków samemu, na przykład formułując więcej pytań niż stwierdzeń. To jest bardzo stara technika, która się najlepiej sprawdza. Jeżeli będziemy rozmawiać z pacjentem, który ma problem z mechanizmem regulowania emocji poprzez jedzenie i chcemy mu na to zwrócić uwagę, możemy pytać o to, jak się czuje po przejedzeniu. Pacjenci często sami widzą wpływ na zdrowie. Są w stanie dojść do wniosku, który chcieliśmy podać w postaci krótkiego i wyświechtanego stwierdzenia.

Niekiedy od specjalistów słyszymy komunikaty, które nie są bezpośrednio krytyką ani oceną, ale w oczach pacjenta mogą takie być. Na przykład: „Proszę się uspokoić”, „Niech się pani nie przejmuje”.

To prawda. Gdybyśmy zadali dowolnej grupie pytanie, co im pomaga, kiedy się boją i są zestresowani, to mało prawdopodobne jest, że powiedzą: „Jest mi lepiej, kiedy słyszę, że nie powinnam się stresować” albo „gdy ktoś mówi, że nie mam się czego bać”. Najczęściej czują się lepiej, gdy specjalista mówi, że widzi, co się z nimi dzieje i wie, że informacja, którą przekazał, jest trudna. Potrzebują usłyszeć, że ich emocje to normalna reakcja.

Zasada jest taka, że mamy dwoje uszu, a jedne usta i myślę, że ona bardzo dobrze oddaje proporcje pomiędzy słuchaniem a mówieniem. Zwłaszcza, gdy jedna z osób potrzebuje empatii.

Komunikaty typu „nie przejmuj się”, czy „nie płacz”, często czerpiemy z naszego otoczenia, a niejednokrotnie też z mediów. Może po prostu specjaliści nie znają innych sposobów, żeby zareagować na czyjeś trudne emocje?

Czasami jest tak, że takie reakcje przychodzą do głowy z automatu. Bywa, że pojawiają się, bo próbujemy w jakiś sposób zagadać ciszę, nie wiemy, co powiedzieć. Boimy się własnej bezsilności wobec czyjegoś płaczu. Innym razem po prostu brakuje czasu i przestrzeni w gabinecie, żeby zająć się tą rozmową. Natomiast nawet wtedy możemy powstrzymać się od uszczypliwych komentarzy, krytyki czy popędzania pacjenta, żeby wyszedł z negatywnego stanu, w którym jest. Liczy się też komunikacja niewerbalna – spokojne spojrzenie, uśmiech, otwarta postawa ciała.

Czyli czasem lepiej nic nie mówić, tylko ugryźć się w język i po prostu słuchać?

Zasada jest taka, że mamy dwoje uszu, a jedne usta i myślę, że ona bardzo dobrze oddaje proporcje pomiędzy słuchaniem a mówieniem. Zwłaszcza, gdy jedna z osób potrzebuje empatii.

Co może zrobić pacjent, żeby sobie pomóc, jeśli spotkał się z oceną i krytyką w gabinecie specjalisty?

W pierwszej kolejności dobrze jest nazwać to, co się stało. Jeżeli spotkaliśmy się z krytyką w miejscu, w którym przyszliśmy po wsparcie – mamy prawo odczuwać złość, żal, wstyd. Niektórzy radzą sobie z tymi emocjami poprzez rozmowę z kimś, komu ufają i kto umie empatycznie słuchać. Inni potrzebują czasu, żeby wypowiedziane do nich słowa straciły na znaczeniu. W nabieraniu dystansu może nam pomóc chłodna ocena faktów. Ktoś, kto spędził z nami godzinę, nie poznał nas do końca, nie wie o nas więcej, niż my wiemy o sobie. Traktowanie, które nas spotkało, nie decyduje o tym, jacy jesteśmy.

To normalne, że nieufnie podchodzimy do pomysłu szukania innego specjalisty. W każdej dziedzinie jest jednak wielu innych profesjonalistów, którzy potraktują nas z szacunkiem i zrozumieniem. Nie warto więc rezygnować z poszukiwania pomocy. Przy następnej wizycie możemy powiedzieć nowemu specjaliście, że nasze poprzednie doświadczenie było trudne – to pomoże mu zrozumieć nasze napięcie czy lęk.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Co widzimy w lustrze? Porównujemy, jak oceniają siebie kobiety i mężczyźni

„Konsekwencje pracoholizmu to wyczerpanie fizyczne i emocjonalne”. Kiedy za bardzo kochasz swoją pracę?

„Chłopaki nie płaczą”? Wyjaśniamy, dlaczego już nikt nigdy nie powinien tak mówić

Nie wypada? A właśnie że wypada!

Dlaczego poniedziałki są takie ciężkie? Wyjaśnia psycholożka dr Milena Marczak

Dlaczego poniedziałki są takie ciężkie? Wyjaśnia psycholożka dr Milena Marczak

Kobieta siedzi na pomoście

Warsztaty milczenia. Kasia Bem tłumaczy, jak działa potęga ciszy

Rozmawiasz? Nie przerywaj, nie kończ czyjejś myśli i nie mów za innych

Dorota Proba: Często tworzymy sobie nieprawdziwy obraz tego, kim jesteśmy, kim jest nasz partner i jaką parą jesteśmy. Te pytania potrafią nas wybić z ugruntowanego przekonania

Racjonalna ignorancja – czym jest? Kto to jest ignorant?

Oleg Nowak , "Lekarz na kółkach"/ Archiwum prywatne

Oleg Nowak, „Lekarz na kółkach”: Nie myślę o sobie jako o osobie niepełnosprawnej. Po prostu pracuję. Ciało nie może mnie ograniczać

Oto zdania, które skutecznie demotywują. Kiedy padają, z dyskusji robi się klasyczna „pyskusja”

Dziewczyna przed komputerem

Myślami ciągle w pracy? O tym jak nie popaść w uzależnienie, porozmawialiśmy z psychologiem Pawłem Dukaczewskim

Heroizm – definicja, psychologia. Co to jest?

Krytyk w tobie. Pozornie chce dla ciebie jak najlepiej, ale wcale nie jest twoim sprzymierzeńcem

Kobieta

Jak zmienić sposób, w jaki patrzymy na życie? Kasia Bem podaje klucz do szczęścia

Dr hab. Teresa Zbyrad / Archiwum prywatne

Dr hab. Teresa Zbyrad: jest takie założenie, w myśl którego pacjenta traktuje się dosłownie jako „chore ciało w łóżku”

„Przepraszamy Was pacjenci, ale jest to heroizm, jakiego nie powinno się od kogokolwiek wymagać”. Lekarze protestują

Kobieta patrzy w górę

Zwalcz negatywne przekonania! Wyjdzie ci to na zdrowie!

Kobieta w białej koszuli przegląda się w lustrze. Ręce trzyma na górze, poprawia sobie coś we włosach

Co czujesz, kiedy widzisz siebie nagą w lustrze?

Wiosna jest cudowna i męcząca

Wiosna jest cudowna i męcząca. Sprawdź, co zrobić, by wiosenny paradoks nie stał się powodem frustracji

Kobieta z aparatem

Drobiazgi uszczęśliwiają. Mają większy wpływ na jakość życia, niż nam się wydaje

Sukces wpędza cię w zakłopotanie? Nie umiesz się nim chwalić? Skorzystaj z rad psychologa

Kobieta

Kiedy czekamy na miłość, awans i lepszą wersję nas samych, wiele tracimy. Kasia Bem radzi, jak żyć tu i teraz

Kobieta trenuje jogę

„Odpuść sobie”. Ale jak to zrobić? Kasia Bem zapewnia, że joga może w tym pomóc

Najpopularniejsze

Ćwiczenia na biust. 6 sposobów na ujędrnienie i podniesienie piersi

Choroby mają zapach – wiedziałaś o tym?

Kobieta trzyma psa na rękach

Stres. Jak sobie z nim radzić? Oto 14 pomysłów, jak poradzić sobie ze stresem

Kobieta mindfulness

Mindfulness dla początkujących. Kasia Bem zdradza 5 prostych zasad uważności

4 sposoby na pozbycie się oponki z brzucha. I nie chodzi wcale o robienie brzuszków

Twój kręgosłup potrzebuje wsparcia? Oto kilka ćwiczeń, które go wzmocnią

Ćwiczenia na rozciąganie barków

Rozciąganie stawów barkowych – te ćwiczenia na pewno ci się przydadzą

kobieta na wydmach

„Odpuszczanie” jest dobre dla ambitnych i konsekwentnych kobiet – podpowiada nam psycholożka Anita Kruszewska

Kobieta popijająca winko

„Alkoholiczka, która pije wino albo piwo, twierdzi, że nie ma problemu”. Kobiecy alkoholizm

Dzień się dopiero rozpoczął, a ciebie już ktoś wyprowadził z równowagi? Poznaj 5 kroków, które pozwolą zapanować nad emocjami

kobieta rower

Intymne dolegliwości rowerzystek. Sprawdź, jak zadbać o siebie w trakcie rowerowych wojaży

Oto 7 ćwiczeń, za które twój kręgosłup ci podziękuje. Wystarczy niewiele, by poczuć znaczną różnicę

7 najgorszych typów butów dla twoich stóp. Jakie obuwie może być niebezpieczne?

Anja Rubik: nastolatki uczą się, że macica nie jest śmietnikiem na sprężynki

Stanie na rękach – krok po kroku

Stanie na rękach – krok po kroku

Fit Matka Wariatka / Facebook

Agresja i fałszywa troska na profilu „Fit Matki Wariatki”. Przyszedł czas na pato-fitness. Hello Zdrowie mówi temu nie!