Go to content

Kobiety chrapią rzadziej niż mężczyźni. Ale nie w tych dwóch okresach w życiu

Chrapiąca kobieta

Laryngolog wyjaśnia, kiedy problem chrapania nasila się u kobiet / Zdjęcie: Adobe Stock

Przyjęło się, że chrapanie to domena mężczyzn. I tak w istocie jest. Panowie chrapią niemal dwa razy częściej niż kobiety. Jak jednak podkreśla Ryan Chin Taw Cheong, laryngolog i specjalista medycyny snu, są dwa takie momenty w życiu kobiety, gdy częstotliwością chrapania dorównuje ona partnerowi.

Udostępnij
Przeczytasz w 4 min

Dlaczego mężczyźni chrapią częściej?

Chrapanie to dość powszechna dolegliwość, która polega na wydawaniu dźwięków podczas snu. Są one spowodowane drganiami zwiotczałych tkanek miękkich w gardle i jamie ustnej. Głośność chrapania może wynosić nawet 90 dB, dlatego jest to problem, który potrafi zakłócić spokojny sen zarówno osoby chrapiącej, jak i jej najbliższych.

Jakie mogą być powody chrapania? Najczęściej są nimi niedoskonałości w budowie wnętrza nosa. – Skrzywiona przegroda, obrzęki, polipy nosa. To wszystko sprawia, że nasze drogi oddechowe mają zmniejszoną drożność i pojawiają się trudności z nabraniem powietrza do płuc. To z kolei powoduje, że w nocy, gdy śpimy, otwieramy usta, oddychamy właśnie przez nie i zaczynamy chrapać – tłumaczył w rozmowie z Hello Zdrowie otolaryngolog dr Michał Michalik.

Kto chrapie częściej? Statystycznie problem dotyczy średnio 40 proc. mężczyzn i 20 proc. kobiet. Na taki stan wpływa budowa anatomiczna – u mężczyzn występuje więcej czynników ryzyka związanych z chrapaniem. Należą do nich m.in. otyłość i nadwaga, palenie papierosów i nadużywanie alkoholu (często przed snem). Nikotyna podrażnia gardło i powoduje obrzęk śluzówki, co utrudnia przepływ powietrza przez drogi oddechowe, a z kolei alkohol prowadzi do zwiotczenia mięśni gardła i języka, co nasila chrapanie. Jak tłumaczy dr Michalik, u mężczyzn problem chrapania pojawia się po 40. roku życia. Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku kobiet.

Rolki



Kobiece chrapanie jest bardziej stygmatyzowane

Ryan Chin Taw Cheong, laryngolog i specjalista medycyny snu, na łamach „Guardiana” wyjaśnia, że to hormony żeńskie, takie jak estrogen i progesteron, odpowiadają za lepszą kondycję mięśni dróg oddechowych u kobiet. Stąd te różnice w statystykach. Jak dodaje, w życiu kobiet są jednak dwa takie okresy, kiedy problem chrapania się nasila.

„Mężczyźni chrapią prawie dwa razy częściej niż kobiety. Ale ta różnica zmniejsza się w dwóch konkretnych momentach życia kobiet” – mówi. „Jednym z nich jest okres po menopauzie, zazwyczaj między 45. a 55. rokiem życia. Drugim jest ciąża, zwłaszcza w trzecim trymestrze” – wyjaśnia.

Laryngolog tłumaczy, że w okresie ciąży problem chrapania pogłębiać może dodatkowa masa ciała. Cheong podkreśla, że kobiety rzadziej komunikują problem chrapania, ponieważ społecznie wciąż „jest to bardziej stygmatyzowane”.

Problemy z chrapaniem można częściowo rozwiązać poprzez eliminację przyczyny. Pomaga odpowiednia pozycja podczas snu. Zamiast spania na plecach, które sprzyja opadaniu języka w stronę gardła, a tym samym zwężeniu dróg oddechowych i zwiększeniu ryzyka chrapania, zaleca się spanie na boku, które pomaga utrzymać drożność nosogardzieli i minimalizuje wibracje miękkich tkanek. Warto również zadbać o wygodny materac oraz poduszkę, która zapewni prawidłowe podparcie głowy i szyi, a także uniesie ją lekko powyżej poziomu ciała. Jeśli mimo zmian nawyków, problem nadal się utrzymuje, to – niezależnie od płci – warto udać się do lekarza. Bo każde nieleczone chrapanie kończy się bezdechem.

– Samo chrapanie, choć bywa uciążliwe, nie jest chorobą. Traktujemy je raczej jak objaw problemów ze zdrowiem. Gdy laryngolog stwierdzi stały brak przepływu powietrza w czasie snu przez górne drogi oddechowe, możemy mówić o bezdechu śródsennym, czyli o chorobie – tłumaczy doktor Michalik. – Bezdech senny to sytuacja, kiedy pacjent po śnie nie czuje się wypoczęty i zregenerowany. Nie dochodzi u niego do fazy snu głębokiego, a jego ciśnienie tętnicze nie obniża się w czasie snu jak u zdrowych osób – dodaje.

Źródło: theguardian.com

Powiązane tematy: