Go to content

Świat kobiecego sportu oburzony reklamą z udziałem Sydney Sweeney. „To niesamowite, że udało im się upchnąć tyle mizoginii w zaledwie 40 sekundach”

Sydney Sweeney - Hello Zdrowie

Sydney Sweeney/ fot. Gilbert Flores, Getty Images

Nowa kampania z udziałem Sydney Sweeney wywołała prawdziwe poruszenie wśród sportowczyń i internautów. Aktorka, reklamując aplikację firmy bukmacherskiej, prezentuje w niej swoje nagie ciało w kontekście różnych dyscyplin, mówiąc za każdym razem: „To jest sport”. Na to gwiazdy sportu z całego świata odpowiadają jej: „Nie, Sydney, to nie jest sport!”. „To policzek wymierzony każdej kobiecie, która poświęciła swoje życie doskonaleniu sportowych umiejętności” – komentuje na Instagramie Ariarne Titmus, australijska pływaczka. Podobnych głosów oburzenia jest znacznie więcej.

Udostępnij
Przeczytasz w 5 min

„Idiotyczne i bezsensowne”

Sydney Sweeney to jedna z najbardziej rozpoznawalnych amerykańskich aktorek młodego pokolenia, w Polsce zyskała popularność głównie za sprawą serialu „Euforia”. Oprócz tego powoli zaczyna być znana z… kontrowersyjnych kampanii reklamowych. W 2025 r. wystąpiła w reklamie American Eagle, której slogan „It’s in my jeans” opierał się na grze słów – „jeans” brzmi podobnie do „genes” (z ang. geny). Niektórzy komentujący sugerowali wtedy, że hasło to może przywoływać skojarzenia z selekcją genetyczną.

Rolki



Teraz Sweeney wzięła udział w reklamie jednej z aplikacji do obstawiania zakładów bukmacherskich, w której wystąpiła całkiem nago, zakrywając się jedynie sprzętem sportowym. Efekt? W sieci rozpętała się burza.

Jak podkreślają komentujący, wcale nie dlatego, że aktorka pokazuje swoje ciało, ale dlatego, w jaki sposób to zrobiła. Według wielu sportowczyń i olimpijek, a także internatów, którzy żywo komentują w sieci reklamę, seksualizuje ona kobiece ciało. I psuje to, na co kobiety przez wiele lat pracowały, starając się zmienić tę narrację.

Do wyświetlenia tego materiału z zewnętrznego serwisu (Instagram, Facebook, YouTube, itp.) wymagana jest zgoda na pliki cookie.Zmień ustawieniaRozwiń

„To policzek wymierzony każdej kobiecie, która poświęciła swoje życie doskonaleniu sportowych umiejętności” – komentuje na swoim profilu na Instagramie australijska pływaczka, czterokrotna mistrzyni olimpijska Ariarne Titmus.

Według niej reklama nie tylko seksualizuje kobiece ciało, ale także deprecjonuje prawdziwe wartości sportu, takie jak dążenie do doskonałości, praca zespołowa i poświęcenie.

Głos zabrała też kanadyjska narciarka Cassidy Gray. Uczestniczka Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026 nie przebiera w słowach, komentując udział Sweeney w kontrowersyjnej kampanii reklamowej. Określa to, co zrobiła Sweeney, jako „idiotyczne” i „bezsensowne”, zwracając uwagę, że tego typu działania odbierają powagę udziałowi kobiet w sporcie oraz tworzą nierówności pomiędzy sportowcami płci męskiej i żeńskiej.

„Tyle mizoginii w zaledwie 40 sekundach…”

Na kampanię reklamową zareagowała międzynarodowa organizacja zrzeszająca sportowczynie z całego świata, The Female Athlete Project, która zdecydowanie potępiła narrację kreowaną przez aktorkę.

„Nie mamy pewności, czy Novig [wspomniana firma bukmacherska – red.] albo Sydney Sweeney i jej zespół PR-owy kiedykolwiek oglądali sport. Ale szczerze mówiąc – wow. To niesamowite, że udało im się upchnąć tyle mizoginii w zaledwie 40 sekundach. Sport od dawna traktuje ciała kobiet jak towar, a taka przedmiotowość w żaden sposób nie wspiera prawdziwych kobiet uprawiających sport” – pisze organizacja w mediach społecznościowych.

Do wyświetlenia tego materiału z zewnętrznego serwisu (Instagram, Facebook, YouTube, itp.) wymagana jest zgoda na pliki cookie.Zmień ustawieniaRozwiń

W odpowiedzi na reklamę z udziałem Sydney Sweeney w sieci pojawiło się mnóstwo filmików, które miały na celu pokazanie aktorce, „jak naprawdę wygląda sport”. Jest na nich dużo potu i łez, nieustanna zadyszka i emocje, które ciężko opanować. Wideo zamieściły na swoich profilach na Instagramie m.in. australijska pływaczka Lani Pallister czy brytyjska kolarka Sophie Capewell.

„Jestem pewna, że widzieliście reklamę Sydney Sweeney… Ale wyobraźcie sobie świat, w którym kobiety są dostrzegane przez pryzmat tego, co potrafią osiągnąć, a nie tylko przez pryzmat tego, jak wyglądają. Fajnie jest być sportowczynią. Dobrze jest być silną” – pisze Sophie Capewell. „Wyobraźcie sobie świat, w którym seksualizujące przedstawienie kobiet nie jest najbardziej popularnym sposobem pokazywania ich w sporcie” – dodaje kolarka.

Według niej w tej całej sprawie wcale nie chodzi o Sydney Sweeney, tylko o to, „co przyciąga uwagę i dlaczego”.

„Myślę, że to naprawdę imponujące, jak wiele kobiet zdecydowało się zabrać głos i coś powiedzieć” – przyznaje Capewell w rozmowie z BBC, podkreślając przy tym, że reklama z udziałem Sweeney przedstawia bardzo konkretny obraz kobiet w sporcie, który niestety obecnie według niej jest dominujący.

Zmiana tej narracji może być wyzwaniem nie tylko dla świata sportu, ale też organizacji feministycznych czy mediów. A jest to sprawa o tyle istotna, że według raportu „Women in Sport” aż 64 procent nastolatek rezygnuje z aktywności fizycznej przed ukończeniem 16. roku życia. Często dzieje się to z powodu presji dotyczącej wyglądu. Dlatego warto przypominać, że sport kobiet nie zawsze wygląda „ładnie”, ale często właśnie to decyduje o zwycięstwie.

Do wyświetlenia tego materiału z zewnętrznego serwisu (Instagram, Facebook, YouTube, itp.) wymagana jest zgoda na pliki cookie.Zmień ustawieniaRozwiń

Powiązane tematy: