Ciężarna zakażona koronawirusem
27-letnia Angela Primachenko pracowała jako terapeutka oddechowa w Legacy Salmon Creek Medical Center w USA. To najprawdopodobniej tam zakaziła się koronawirusem. Pod koniec marca 27-latka trafiła na OIOM, a kilka dni później podłączono ją do respiratora. Angela była wtedy w 34. tygodniu ciąży. Lekarze zdecydowali więc, że lepiej dla niej i dla jej dziecka będzie, gdy wprowadzą kobietę w stan śpiączki.
Dla dziecka nie była to jednak dobra sytuacja. Właśnie dlatego lekarze, po rozmowie z mężem 27-latki, podjęli decyzję o wywołaniu naturalnego porodu. Dziewczynka przyszła na świat 1 kwietnia. Jej mama nadal przebywała w śpiączce.
Rolki
Walka o życie
Kilka dni po porodzie stan Angeli gwałtownie się pogorszył. Lekarzom udało się jednak go opanować. Kobietę odłączono od sprzętu, a następnie wybudzono ze śpiączki. Dopiero wtedy Angela dowiedziała się, że nie jest już w ciąży, a jej córka jest na świecie.
Podczas gdy kobietę wypisano do domu, noworodek musiał zostać w szpitalu. Dopiero, gdy ponowne testy Primachenko na koronawirusa okazały się negatywne, Ava dołączyła do mamy w domu.
Niektórzy mówią, że to prawdziwy cud!
Rozwiń