Przejdź do treści

„Czy cisza nocna nie powinna być dobrem gwarantowanym?”. Anna Kalczyńska reaguje na przejmujący post mamy autystycznego dziecka

Na zdjęciu dziennikarka Anna Kalczyńska- HelloZdrowie
Anna Kalczyńska zareagowała na post instagramerki. Sama była w podobnej sytuacji
Podoba Ci
się ten artykuł?
Podoba Ci
się ten artykuł?

Olga Legosz, znana w sieci jako Nomadmum81, na swoim instagramowym profilu  opowiada o autyzmie i o tym, jak wygląda życie jej młodszej córki Tosi. Ostatnio zrelacjonowała w sieci, co spotkało je podczas wypoczynku na kempingu. „Grupa pijanych ludzi jest jej w stanie urządzić tortury od tak”- skwitowała smutno. W obronie Olgi wstawiła się Anna Kalczyńska: „Jak dziewczynka z autyzmem (czy bez) ma usnąć z głośnym beatem przy uchu?”.

„Wiadomo, że dzieci z autyzmem powinny siedzieć w domu”

Olga Legosz prywatnie jest mamą dwóch córek: Majki oraz Tosi ze spektrum autyzmu. Na swoim profilu @nomadmum81 na Instagramie relacjonuje macierzyństwo. Ostatnio instagramerka dodała gorzki post, w którym opisała ich wspólny wypoczynek na kampingu. Niestety miły wieczór zamienił się w horror, a to wszystko za sprawą bawiących się głośno sąsiadów, którzy nie potrafili uszanować ciszy nocnej.

Olga Legosz była tam z Tosią, córką w spectrum autyzmu. Jak wiadomo, dzieci w spectrum źle tolerują hałas, są nadwrażliwe na różnorakie bodźce i mogą odczuwać każdy dźwięk zbyt mocno. Właśnie z myślą o nich powstają np. ciche godziny w sklepach, a wiele szkół rezygnuje z tradycyjnych dzwonków.

Na kempingu natomiast obowiązują zwykłe zasady savoir-vivre’u.  Nie wszyscy jednak się do nich stosują. Boleśnie przekonała się o tym była współprowadząca talk-show „Miasto kobiet”.

„Wiadomo, co jutro usłyszę. Masz dziecko z autyzmem? To po co przyjeżdżasz na camping. Wiadomo, że dzieci z autyzmem powinny siedzieć w domu, bo ludzie na campingach chcą się upić i być głośno. Bo mają do tego prawo”- zaczęła ironicznie.

Z dalszej treści wpisu dowiadujemy się, że jej córka zasnęła dopiero po drugiej w nocy. Nie był to jednak twardy sen. „Co chwilę ktoś złośliwie coś skomentuje głośno, więc się przebudza”– relacjonowała. Na różne sposoby próbowała pomóc córce wyciszyć się i spać. Jednak zważywszy na okoliczności, nie było to łatwe.

„Drapię jej plecki, próbuję zagłuszyć dźwięki szumem z radyjka relaksacyjnego, a w środku moje serducho matki popękane dzisiaj kolejny raz. Niby z Tosią jest już tak dobrze, ale grupa pijanych ludzi jest jej w stanie urządzić tortury od tak. Mówią, że karma wraca”- podsumowała.

Screen posta z profilu Olgi Legosz na Instagramie @nomadmum81

Jej przejmujący post spotkał się z ogromnym odzewem. Wiele internautek i internautów udzieliło Oldze wsparcia. Z komentarzy wynikało, że rozumieją jej sytuację.

(…) „Ja, ja, ja” to choroba naszych czasów. Bo tak jak rozumiem dbałość o nasze potrzeby, tak fajnie jest dostrzegać też innych. Wystarczy po prostu szacunek do drugiego człowieka”

„To nie jest historia o tym, że dziecko z autyzmem albo w ogóle małe dziecko potrzebuje spokojnego snu. To jest historia o ogólnym braku kultury i dobrego wychowania. Każdy, bez względu na wiek, płeć, niepełnosprawność lub jej brak ma prawo do spokojnego snu po 22. Jeśli ktoś tego nie szanuje, to znaczy, że został źle wychowany. I wiek, stan portfela czy poziom upojenia alkoholowego przestał mieć znaczenie!”

„Pijani ludzie potrafią być zmorą zdrowych, dorosłych ludzi. (…) Niektórym niestety smoła wyścieła najdroższe buty”

„Czy to jest ważne, czy to jest camping czy najdroższy hotel? Wierzę, że to się zmieni. Tylko każdy z nas musi reagować nawet na najdrobniejsze przejawy normalizacji alkoholu”

„Ja jestem dorosła, zdrowa i nie akceptuje takich zachowań. O północy dzwoniłam nie raz na policję do sąsiadów, którzy regularnie raz, dwa razy w miesiącu organizowali takie imprezy. Zbyt mocno szanuje siebie i innych by pozwalać, żeby ktoś okradał mnie z prawa do odpoczynku”.

Na polach namiotowych, tak samo jak i w blokach mieszkalnych obowiązuje cisza nocna, która zaczyna się o 22:00 i trwa do 7:00 rano. Oznacza to, że nie wolno wtedy urządzać głośnych zabaw i puszczać muzyki na cały regulator. Jednak nie zawsze jest to przestrzegane. Zwłaszcza w Polsce.

Jedna z internautek opisała w komentarzu zasady, jakie obowiązują na kempingu na Lazurowym Wybrzeżu.

„Odkąd pamiętam jest tam security i cisza nocna od 23:00. Za każdym razem przy wynajmie przyczepy jest na to zwracana uwaga. Od 22:00 jeździ ochrona i przypomina, że niedługo rozpoczyna się cisza nocna i czas kończyć imprezę. Pierwsza interwencja po 23:00 – mandat, kolejna wyrzucenie z campingu. Tak to działa w cywilizowanym świecie”- skomentowała.

„Czy cisza nocna nie powinna być dobrem gwarantowanym?”

Post Olgi Lagosz skomentowała także dziennikarka Anna Kalczyńska na swoim profilu na Instagramie.

„Prawo do odpoczynku i prawo do zabawy. Jak pogodzić te porządki na kempingu? Jak dziewczynka z autyzmem (czy bez) ma usnąć z głośnym beatem przy uchu? Przykro mi, współczuję Oli i żałuję, że praktyka ciągle góruje nad kulturą”- zaczęła swój wpis.

Dziennikarka jest mamą trójki dzieci: Jana, Hanny i Krystyny. Jak pisze dalej, sama wielokrotnie była w takiej sytuacji. Zaledwie rok temu poprosiła o ciszę na kempingu.

„Wracałam z prośbą dwa razy. Ale alkohol okazał się mocniejszy od argumentów. Chociaż sama lubię się zabawić, to nie wyobrażam sobie, jak można bawić się dalej po tym, jak z prośbą o wyciszenie imprezy przychodzi przejęta mama”- opisuje

Swój wpis kończy trzema pytaniami:

„Czy nie można zorganizować tego inaczej? Czy imprezy nie można przenieść na plażę albo bardziej ustronne miejsce? Czy cisza nocna nie powinna być dobrem gwarantowanym?”

Wielu obserwatorów Kalczyńskiej podzieliło się swoimi spostrzeżeniami pod jej postem. Oto niektóre z komentarzy:

„Myślę, że do wielu ludzi nadal nie dotarło, że do głośnego słuchania muzyki, krzyków i tańców mamy wyznaczone miejsca. Są to kluby, dyskoteki, beachbary. Jeżeli ktoś ma potrzebę takiej ekspresji udaje się w te miejsca, a nie robi raban w miejscach do tego nieprzeznaczonych. Alkohol wpływa na krótkowzroczność i poza czubkiem swojego nosa niewiele widać”

„Jako mama chłopca z autyzmem mierzę się z tym wielokrotnie. Wniosek? Nie potrafimy żyć w społeczeństwie. Myślimy o czubku swojego nosa, nie trzymamy się norm i zasad. Super jest „popuścić lejce”, ale nigdy czyimś kosztem”

Cisza to towar luksusowy w tych czasach, a na campingach w PL towar deficytowy, niestety. Właściciele campingòw i pól nie reagują, argumentując zazwyczaj, że wszyscy są gośćmi. I tu jest sedno problemu”.

Do wyświetlenia tego materiału z zewnętrznego serwisu (Instagram, Facebook, YouTube, itp.) wymagana jest zgoda na pliki cookie.Zmień ustawieniaRozwiń

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Powiązane tematy: