Przejdź do treści

„Rocznie nawet 500 Polek może tracić życie w związku z przemocą domową” – mówi Urszula Nowakowska z Centrum Praw Kobiet

Urszula Nowakowska /fot. archiwum prywatne
Urszula Nowakowska /fot. archiwum prywatne
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim

Co 40. sekund kobieta w Polsce doświadcza przemocy. Dlatego Centrum Praw Kobiet powołało do życia Obserwatorium ds. Kobietobójstwa, które zbiera dane dotyczące zabójstw, walczy o wprowadzenie przepisów chroniących Polki, udziela wsparcia prawnego oraz psychologicznego. Hello Zdrowie rozmawia z Urszulą Nowakowską, szefową CPK.

 

Ewa Podsiadły-Natorska: Kiedy powstało Obserwatorium ds. Kobietobójstwa?

Urszula Nowakowska: 10 grudnia 2021 roku na zakończenie kampanii „16 dni przeciw przemocy ze względu na płeć”. Impulsem, żeby powołać Obserwatorium do życia, były nasze wieloletnie obserwacje dotyczące zabójstw kobiet oraz przekonanie, że za śmierć tych kobiet odpowiada nie tylko ten, który zabił, ale także państwo, które nie zapewnia skutecznej ochrony pokrzywdzonych kobiet i dzieci. Organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości wciąż bagatelizują sprawy o przemoc domową i seksualną, patrzą podejrzliwie na kobiety zgłaszające tego typu przestępstwa i kierując się stereotypami, usprawiedliwiają sprawców. Przemoc domowa jest często traktowana jak przestępstwo drugiej kategorii lub sprowadzana wręcz do konfliktu okołorozwodowego. Kiedy dojdzie do zabójstwa, pojawia się co najwyżej informacja w mediach, ale nikt nie analizuje tej sprawy z punktu widzenia zaniedbań służb i państwa. Chcemy to zmienić.

Piszecie, że do zabójstw kobiet najczęściej dochodzi ze strony ich partnerów.

To widać w statystykach. Z raportu Biura ONZ ds. Narkotyków i Przestępczości wynika, że ponad połowa kobiet zabitych w 2017 roku na świecie zginęła we własnym domu. Na 87 tys. zamordowanych kobiet w ok. 50 tys. przypadków zbrodni dopuścił się obecny lub były partner albo inny członek rodziny.

W pamięci mam historię, która wydarzyła się w latach 90. Jedna z naszych klientek chciała przekonać swoją siostrę, żyjącą w przemocowym związku, żeby skorzystała z naszej pomocy. Jednak ta siostra, choć była już z nami umówiona, na spotkanie nie dotarła – została zamordowana przez swojego męża. To był dla mnie pierwszy moment dostrzeżenia związku pomiędzy przemocą w rodzinie a zabójstwami. Zrozumiałam, jak tragicznie mogą kończyć się te historie, jeżeli brakuje właściwej reakcji ze strony państwa i w ogóle ludzi. Nieraz uczestniczyłam w rozprawach sądowych, w których było to bardzo dobrze widoczne.

Któraś szczególnie zapadła pani w pamięć?

Pamiętam kobietę, nad którą znęcał się mąż. Po którymś z ataków został zatrzymany. Kobieta chciała dowiedzieć się, kiedy mąż zostanie wypuszczony. Bała się o siebie. Tymczasem od policjanta, który odebrał telefon, usłyszała, że ona… nie jest stroną w sprawie. Teraz mam nadzieję, że takich odmów udzielenia informacji jest coraz mniej. Wtedy było to dla nas szokujące. Mężczyzna został wypuszczony, wrócił nad ranem do domu i zamordował tę kobietę. Zranił też córkę, ale przeżyła. Ta historia bardzo nas poruszyła. Oprawca wielokrotnie groził żonie, że ją zabije, ale policja to lekceważyła. Nawet sąsiadom, z którymi pił alkohol, opowiadał, że nawet jeśli ją zamorduje, to nie pójdzie siedzieć, bo załatwił sobie „żółte papiery”, mające świadczyć o jego niepoczytalności. Po tym zabójstwie dzięki naszej interwencji sąd w Radomiu powołał dwie grupy biegłych, które na szczęście orzekły, że sprawca miał pełną poczytalność.

Magdalena Kicińska i Agnieszka Jucewicz

Był też podobny przypadek innej naszej wieloletniej klientki; wszystkie sprawy były umarzane, chociaż też pojawiały się groźby zabójstwa albo otrucia. Mąż usiłował potrącić żonę samochodem; w ostatniej chwili odskoczyła i choć wszyscy to widzieli, sprawy nie było. Składałyśmy zażalenie na umorzenie sprawy przez prokuraturę, która uznała, że nie widzi interesu społecznego, aby się do tej sprawy włączyć. Kobieta została pouczona, że może co najwyżej wnieść prywatny akt oskarżenia. Kompletnie się tym załamała, aż w końcu zrezygnowała z walki o siebie. Sytuacja na kilka lat się poprawiła, bo w międzyczasie dorósł syn i zaczął stawać w obronie matki, jednak kiedy się wyprowadził, sytuacja znowu zaczęła się zaostrzać.

Czy ta kobieta nie myślała o rozwodzie?

Nie chciała rozwodu ze względów religijnych, ale chciała mieć z mężem rozdzielność majątkową, chciała też sprzedać mieszkanie, podzielić się pieniędzmi i rozstać się, żeby mieszkać z dala od siebie. On się na to nie godził. Sprawa trafiła do sądu dzięki interwencji naszej prawniczki – sąd zdecydował o sprzedaży mieszkania, ale tamten mężczyzna ustawił taką cenę, że mieszkaniem nikt się nie interesował. Znowu mieliśmy iść do sądu, żeby to sąd zdecydował o cenie, jednak w przeddzień rozprawy kobieta została zamordowana.

Zrobił to jej mąż?

Nie, zlecił to zabójcom. On miał alibi: poszedł do pracy, gdzie nagrały go kamery, widzieli go koledzy. Tylko że wcześniej wpuścił zabójców do domu. Przez kilka miesięcy po tym morderstwie nikomu nie postawiono zarzutów. Jedyna rzecz, jaka wtedy zginęła z domu, to był jej telefon; jakieś pół roku później ktoś ten telefon uruchomił i w ten sposób po nitce do kłębka policja dotarła do sprawców. Naszym rozczarowaniem było jednak to, że w przypadku tego mężczyzny nie zostało uznane sprawstwo kierownicze, tylko podżeganie do zabójstwa. Jeden z głównych wykonawców był zawodowym zabójcą, dopiero co wyszedł z więzienia. Dostał dożywocie, a mąż tej kobiety 25 lat.

To wszystko było impulsem do myślenia, że coś jest nie tak z naszym prawem, że musimy poprawić działanie różnych instytucji i usprawnić przepisy, żeby takich tragedii móc w przyszłości uniknąć. Zaczęłyśmy głośno o tym mówić, na samym początku to się nazywało „Trybunały ds. Przemocy Wobec Kobiet”. Pierwszy Trybunał na temat zabójstw w popełnionych w związku z przemocą w rodzinie zorganizowałyśmy w Sejmie w 1999 roku. Zaprosiłyśmy rodziny zamordowanych kobiet, które opowiadały o tym, jak doszło do tej tragedii. Podejmowałyśmy różne inicjatywy, żeby zmienić prawo, organizowałyśmy kolejne Trybunały. Jeden z nich dzięki współpracy ze śp. Izabelą Jarugą-Nowacką odbył się w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, ostatni w 2014 roku w Sądzie Najwyższym.

W 2000 roku w kwartalniku CPK „Prawo i płeć” pisała pani: „Przemoc wobec kobiet od zarania dziejów była, najpierw zwyczajowo, a potem prawnie usankcjonowanym sposobem sprawowania przez mężczyzn władzy nad kobietami. Bicie żony było w Europie legalne jeszcze w pierwszych dekadach naszego stulecia”.

Pierwsza nasza akcja w tej sprawie w latach 90. odbyła się pod hasłem: „Kocha – nie bije, bije – musi odejść”, organizowałyśmy demonstracje, pikiety, kolejne petycje. Proponowałyśmy stosowany zapis w kodeksie postępowania karnego przed jego nowelizacją w 1997 roku, a później w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie w 2005 roku. Prawo pozwalające policji na natychmiastowe usunięcie sprawcy przemocy z domu zostało przyjęte dopiero w 2020 roku. Łatwo obliczyć, że to było ponad 20 lat naszych apeli o to, żeby tego typu rozwiązania prawne zostały wreszcie w naszym kraju wprowadzone. Wciąż nie są one idealne, ale to duży krok do przodu.

W przestrzeni zakupowej HelloZdrowie znajdziesz produkty polecane przez naszą redakcję:

PROMOCJA
Zdrowie umysłu
Less Stress from Plants 60 kaps. wegański
60,00 zł 90,00 zł
Z raportu Biura ONZ ds. Narkotyków i Przestępczości wynika, że ponad połowa kobiet zabitych w 2017 roku na świecie zginęła we własnym domu. Na 87 tys. zamordowanych kobiet w ok. 50 tys. przypadków zbrodni dopuścił się obecny lub były partner albo inny członek rodziny

O co jeszcze walczyłyście?

Od lat apelowałyśmy o wprowadzenie narzędzi szacowania ryzyka zabójstwa w przypadku przemocy domowej oraz procedur postępowania w tego typu sprawach, czego wymaga chociażby Konwencja Stambulska. Przyjęcie przez policję formularzy do szacowania ryzyka i odwołanie się do procedury Niebieskiej Kary lub możliwości zatrzymania sprawcy nie jest tym rozwiązaniem, które może zapewnić kobietom bezpieczeństwo i chronić ich życie. Wciąż brakuje kompleksowego narzędzia, które byłoby stosowane przez różne służby i organizacje i uruchamiające procedury chroniące kobiety zagrożone eskalacją przemocy i zabójstwem. Dlatego właśnie wpadłyśmy na pomysł utworzenia Obserwatorium ds. Kobietobójstwa. Takie obserwatoria istnieją w niektórych krajach europejskich, w Kanadzie, w Ameryce Południowej, gdzie panuje „kultura macho” i dochodzi do wielu zabójstw kobiet.

Znamy skalę kobietobójstwa w Polsce?

Niestety nie. W 2013 roku badałyśmy zarówno sprawy zabójstw kobiet, jak i sprawy zabójstw mężczyzn popełniane przez kobiety, które wcześniej były ofiarami przemocy domowej. Opierając się na pozyskanych wówczas informacjach oraz badaniach, wyszło nam, że od 400 do 500 Polek rocznie może tracić życie w związku z przemocą. Nie znaczy to, że wszystkie zostały zmordowane, a sprawcy skazani za zabójstwo. W wielu przypadkach sądy przyjmowały inną kwalifikację prawną czynu: pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Braliśmy pod uwagę te, które w związku z doznawaną przemocą popełniły samobójstwo. Z badań prof. Brunona Hołysta wynika, że długotrwałe doświadczanie przemocy w związku jest jedną z głównych przyczyn samobójstw kobiet w Polsce.

Nie braliśmy pod uwagę zaginięć. Jest część spraw, w których doszło do zabójstwa, ale przez lata znajdowały się one w katalogu spraw zaginionych. Tym zajmuje się tzw. Archiwum X, które czasem po wielu latach odkrywa prawdę. Bo dopóki nie znajdzie się ciała, nikomu nie można postawić zarzutów.

Zwracacie uwagę, że co szósta kobieta z powodu przemocy potrzebuje hospitalizacji.

Jest wiele przypadków, w których kobiety ponoszą śmierć z powodów zdrowotnych, które się zaostrzają wskutek doświadczania przemocy i stresu. Dla mnie to było szokujące, kiedy w latach 90. pierwszy raz byłam w zakładzie karnym i rozmawiałam z kobietami, które skazano za zabójstwo – męża, partnera. Opowiedziały mi, jak wcześniej były traktowane. One właściwie doznawały tortur, to było widać na ich ciałach. Jedna z kobiet miała na szyi blizny po tym, jak partner chciał podciąć jej gardło. Niektóre kobiety z powodu tego, co je spotkało, samookaleczały się, bo sobie nie radziły z tą sytuacją.

Kilka lat temu miałyśmy panią, która przebywała w naszym ośrodku z piątką dzieci. Uciekła od swojego partnera. Była w strasznym stanie psychicznym, a ponieważ nie była ubezpieczona, nie leczyła się. Dopiero u nas otrzymała pomoc i zaczęła chodzić do lekarza. To była jeszcze młoda kobieta, trzydziestoparoletnia; pojechała na ferie do swojej rodziny i już do nas nie wróciła, bo zmarła z powodów chorób, które – jak powiedzieli lekarze – były skutkiem wieloletniego stresu. Nie możemy więc mówić tylko o samych morderstwach, ale też o innych śmierciach, do których dochodzi m.in. w związku z brakiem reakcji ze strony państwa czy innych instytucji.

To prawda, że do najczęstszych motywów kobietobójstwa należy zazdrość sprawcy?

Wskazują na to niektóre badania. Zazdrość to też jeden z czynników ryzyka. Niekiedy jednak chorobliwa zazdrość partnera w sądzie zostaje uznana za okoliczność łagodzącą! Przypomina mi się głośna przed paroma laty historia. W związku panowała przemoc, ale kobieta wciąż dawała partnerowi szansę. Kiedy doszło do ciężkiego pobicia, on został tymczasowo aresztowany, jednak przy wydawaniu decyzji o przedłużeniu aresztu pani sędzia prawdopodobnie uległa słowom i czarowi tego mężczyzny, który zapewniał, że kocha swoją żonę i zamierza się poprawić, podda się terapii, więc go wypuściła. Mężczyzna wrócił do domu i zamordował swoją żonę. Dzieci zdołały uciec. W tym związku było bardzo dużo zazdrości; mówił o tym on i to było też w jej zeznaniach. Oprawca cierpiał na tzw. syndrom Otella. W sądzie próbował udowodnić, że jego nieżyjąca żona go zdradzała.

Organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości wciąż bagatelizują sprawy o przemoc domową i seksualną, patrzą podejrzliwie na kobiety zgłaszające tego typu przestępstwa i kierując się stereotypami, usprawiedliwiają sprawców. Przemoc domowa jest często traktowana jak przestępstwo drugiej kategorii lub sprowadzana wręcz do konfliktu okołorozwodowego

Jakie prawo można by wprowadzić, żeby jak najlepiej pomóc zagrożonym kobietom?

Czekamy na nowelizację przepisów dotyczących nakazu opuszczenia mieszkania przez sprawcę, aby obejmował on zakaz zbliżania się do ofiary, a nie tylko do miejsca zamieszkania oraz zakaz kontaktowania się z nią. Zresztą nakaz opuszczenia domu przez oprawcę również jest czynnikiem ryzyka, mogącym doprowadzić do eskalacji złości oraz przemocy. Bo nagle kobieta przestaje być bierną ofiarą, więc jemu pali się grunt pod nogami, traci nad nią kontrolę. Potrzebne są też kompleksowe narzędzia do szacowania ryzyka oraz procedury postępowania w tego typu sprawach dla różnych służb.

Jestem krytyczna wobec obecnego kształtu procedury „Niebieskiej Karty”. Powinniśmy się poważnie zastanowić czy dalej utrzymywać biurokratyczną i niemożliwą oraz niepotrzebną de facto do stosowania w każdym wypadku podejrzenia stosowania przemocy procedurę, która nie jest dla kobiety żadną ochroną. Moim zdaniem należy zmienić myślenie o systemie pomocy i oprzeć go na specjalistycznych organizacjach, które w wybranych sprawach byłyby odpowiedzialne za inicjowanie współpracy międzyinstytucjonalnej, a w sprawach gdzie zagrożenie zabójstwem jest wysokie, kierowałyby je do specjalnych zespołów zajmujących się tego typu sprawami. Tak jest np. W Wielkiej Brytanii, gdzie są takie procedury, a najtrudniejsze sprawy trafiają do wyspecjalizowanych zespołów, w których uczestniczą m.in. osoby kierujące z organizacji świadczących pomoc pokrzywdzonej kobiecie. Są sprawy, w których zagrożenie jest tak duże, że kobiety powinny uzyskać kompleksową ochronę – w Stanach Zjednoczonych zdarza się, że zagrożona kobieta uzyskuje pomoc w przeprowadzce do innego miasta, a nawet stanu i zmienia się jej tożsamość.

Powinniśmy także zmienić prawo tak, aby dzieci z rodzin, gdzie stosuje się przemoc, nie trafiały do sprawców przemocy. O tym również mówi konwencja stambulska. Tymczasem w Polsce sądy nierzadko orzekają kontakty, a nawet miejsce zamieszkania dzieci przy ojcu, który stosuje przemoc wobec matki, a kobiety, które chronią dzieci przed takimi kontaktami, są karane za tzw. utrudnianie kontaktów. Zdanie dzieci również nie jest brane pod uwagę, a sprawcy przemocy wykorzystują je do dalszego znęcania się nad kobietą. Bywa tak, że sprawca nie godząc się na odejście partnerki, zabija nie tylko ją, ale także dzieci, a na końcu sam popełnia samobójstwo. Ważne są zmiany w prawie, skuteczne procedury, które zwiększą ochronę kobiet i dzieci, ale także zmiana sposobu myślenia, przeciwdziałanie stereotypom, np. że mężczyzna, który znęca się nad rodziną, może być dobrym ojcem. Nawet jeśli dzieci nie są same bite, to będąc świadkiem przemocy wobec matki, same są ofiarami przemocy psychicznej i powinny być chronione.

 

#AniJednejWięcej

Urszula Nowakowska – prawniczka i feministka, założycielka i szefowa Centrum Praw Kobiet. Współzałożycielka Europejskiej Organizacji Kobiet przeciwko Przemocy (WAVE). Autorka lub współautorka raportów z badań, artykułów do „Prawa i płci” oraz poradników dla kobiet i służb. Tworzyła bądź współtworzyła programy i materiały szkoleniowe CPK. Aktywnie działała na rzecz zmian legislacyjnych w obszarze praw kobiet. Przygotowała m.in. propozycje zapisów równościowych do Konstytucji, projekt ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w bliskich związkach, pracowała w zespole powołanym przez Izabelę Jarugę-Nowacką nad ustawą o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Była autorką poprawek do ww. ustawy oraz zmian w przepisach dotyczących gwałtu.

Odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski za działania na rzecz budowania społeczeństwa obywatelskiego, Srebrnym Medalem Ministra Sprawiedliwości za osiągnięcia w pracy penitencjarne oraz Brązowym Medalem na wniosek KSP za długoletnią współpracę i wybitne zasługi w dziedzinie realizacji ustawowych zadań Policji oraz Odznaką Honorową RPO.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Kierowca Bolta miał całować swoją pasażerkę, włożyć jej rękę między nogi. Sąd uznał, że molestowania nie było

„Przemoc jest jak rana, która goi się powoli, albo wcale”. Monika Olejnik wróciła wspomnieniami do bolesnych przeżyć z młodości

Katarzyna Nosowska

Katarzyna Nosowska odniosła się do swoich słów o feminatywach. „Chciałabym, żebyśmy poszli dalej”

Kobiety w hidżabach

W Afganistanie zakazano kobietom wstępu na uniwersytety. Koszmar Afganek się spełnia

Jakich argumentów używają sprawcy kobietobójstwa? Wyjaśnia Centrum Praw Kobiet

„Sprawcy zabójstwa kobiet używają absurdalnych argumentów”. Wyliczają je członkinie Centrum Praw Kobiet

"Dlaczego nie odeszła wcześniej?" to pytanie najczęściej stawiane ofiarom przemocy lub ich rodzinom, jeśli przemoc zakończyła się morderstwem kobiety / istock

„Dlaczego nie odeszła wcześniej?” – to pytanie najczęściej stawiane ofiarom przemocy lub ich rodzinom. Znamy odpowiedź

Kobieta czeka na metro. W ręce trzyma kubek

Sprzeciw się molestowaniu w miejscach publicznych. Na czym polega metoda 5D?

„Z dziećmi nie da się inaczej”, „to dla jego dobra”. Nasze postrzeganie bicia dzieci zmienia się, ale jak bardzo?

Anne Hathaway

Anne Hathaway do przywódców najbogatszych państw świata: Wykorzystujemy kobiety. Musimy przestać karać je za troskę

73 proc. dziennikarek z całego świata doświadcza przemocy psychicznej oraz gróźb gwałtu i śmierci. Przerażające wyniki najnowszego raportu / pexels

73 proc. dziennikarek z całego świata doświadcza przemocy psychicznej oraz gróźb gwałtu i śmierci. Przerażające wyniki najnowszego raportu

Ta noc mogła się dla nich skończyć tragicznie. „Sprawdzajcie trzy razy, od kogo bierzecie drinka” – zaapelowała gwiazda „Top Model”

"Na pewno pani słyszy za ścianą, jak u nas jest. Co pani szkodzi coś zrobić?". Fundacja Dajemy Dzieciom Siłą w nowej kampanii namawia do reagowania na przemoc domową

„Na pewno pani słyszy za ścianą, jak u nas jest. Co pani szkodzi coś zrobić?”. Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę w nowej kampanii namawia do reagowania na przemoc domową

Nastolatek

Syn opowiedział o „zabawie” z kolegami. Jak rodzice powinni zareagować, tłumaczy edukatorka seksualna

Udawał ginekolożkę, by wyłudzić od kobiet zdjęcia i nagrania. Przesłały mu prawie 1000 materiałów

Harvey Weinstein

Harvey Weinstein wrócił przed sąd. Były producent został oskarżony o kolejne napaści seksualne. „Płakałam, gdy mnie gwałcił”

Kadr z serilau chirurdzy /fot. abc.com

„To są takie kobiety, których nie lubimy”. Jak być albo nie być „Chirurgów” zawisło na włosku przez lożę starszych mężczyzn

Kobiety wracające z rosyjskiej niewoli

„Bili dziewczyny, razili je prądem, uderzali młotkami”. Drastyczny opis tortur, jakim Rosjanie poddają Ukrainki

„Równie dobrze” – nowa kampania Centrum Praw Kobiet obnaża stereotypy, które krzywdzą matki i ojców

Joanna Ostrowska napisała o nieheteronormatywnych ofiarach nazizmu i zdobyła Nike. „Czułam złość oraz wstyd”

Kobieta w ciąży leży na tapczanie

„Kobiety w ciąży zażywają leki, po cichu tracą swoje dzieci w okropnym bólu, przechodzą nieludzko bolące procedury (…) Ciąża może boleć i nie musicie się tego wstydzić” – apeluje Elwira Rutkowska

Katarzyna Kowalska

Kasia Kowalska wyznała, że partner namawiał ją do aborcji. „Musiałam ukrywać ciążę”

Elnaz Rekabi

Odnalazła się irańska zawodniczka, która wystartowała w mistrzostwach bez hidżabu. „Elnaz jesteś bohaterką”

Abigail Breslin: „Związek zamienił się w piekło”. Aktorka podzieliła się wstrząsającą historią na temat swojej relacji z partnerem

„Hidżab to nie jest temat zastępczy. To jest symbol kontroli władzy. Kobiety otwarcie rzucają jej rękawicę” – rozmowa z Aleksandrą Chrobak o kobiecej rewolucji w Iranie

×