Przejdź do treści

„Przy synu ćwiczę mięsień miłości bezwarunkowej”

Marta Iwanowska-Polkowska Zdjęcie: Annę Trafisz / Waka Waka Fotografia
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Paulina Młynarska
Paulina Młynarska: gdy tylko przejdę rekonwalescencję, kupię sobie jakiś piękny nowy biustonosz, sukienkę, rzucę grzywą i będę dumnie paradować z moimi implantami po ulicach
„Krew nas zalewa!”. Największe organizacje walczące z wykluczeniem menstruacyjnym jednoczą siły
Zmiana definicji gwałtu. „Kobiety potrzebują tej ustawy bardziej niż kwiatka na Dzień Kobiet”
Meghan Markle w wywiadzie z Oprah: „Nie chciałam już dłużej żyć”
Kane Tanaka / gerontology.wikia.org
118-letnia Kane Tanaka jest nastarszą mieszkanką globu. Chce wziąć udział w sztafecie z ogniem olimpijskim

– Rodzice takich dzieci jak moje, czyli z autyzmem, są nieustannie skazani na komentarze i uwagi, że gdybyśmy tylko lepiej wychowywali synów i córki, to by się zachowywały “normalnie”.  Musieliśmy pożegnać się z kolejną rzeczą, czyli z ludzką potrzebą bycia lubianym i akceptowanym – mówi Marta Iwanowska-Polkowska, matka syna z zespołem Aspergera. 1 grudnia rozpoczyna się Europejski Tydzień Autyzmu.

Nina Harbuz: Co diagnoza syna zmieniła w twoim życiu?

Marta Iwanowska-Polkowska, coach’yca, trenerka, psycholożka, mama dwóch synów, w tym jednego z zespołem Aspergera [zaburzenie rozwoju, mieszczące się w spektrum autyzmu – przyp.red.]: Przed jego urodzeniem wydawało mi się, że dużo przeszłam. Śmierć rodziców, ciężkie choroby w rodzinie i myślałam, że to są najbardziej transformujące zdarzenia w życiu człowieka. Jednak to autyzm syna zmienił mnie najbardziej. Ze śmiercią rodziców człowiek w pewnym momencie się godzi, żałoba mija. Kiedy dowiadujesz się, że masz niepełnosprawne dziecko, też musisz przejść proces żałoby. Zaczynasz godzić się z faktem, że twoje życie już nigdy nie będzie takie, jak sobie wyobraziłeś czy wymarzyłaś. I też przychodzi moment, że zaczynasz to akceptować. Ale dziecko rośnie i zaczyna mierzyć się z kolejnymi wyzwaniami. I nagle okazuje się, że rozbieżności między marzeniami, a rzeczywistością trwają nieustannie.

Chcesz powiedzieć, że żałoba nigdy się nie kończy?

Tak. Ona się kończy i po jakimś czasie zaczyna na nowo.

Marta Iwanowska-Polkowska z rodziną.
Zdj: archiwum prywatne

To z czym, przez te 10 lat jego życia, musiałaś się pożegnać?

Po pierwsze, z potrzebą łatwości. Wszyscy chcemy żeby w życiu nam się układało. A dziecko z autyzmem jest dzieckiem nadwrażliwym lub mającym podwyższony próg wrażliwości na bodźce odbierane przez wszystkie zmysły, czyli: wzrok, słuch, węch, smak, dotyk, w tym czucie głębokie związane z odczuwaniem swoich mięśni, ich ruchu i napięcia. I na przykład, to co dziecku neurotypowemu sprawi przyjemność, mojemu synowi wcale nie musi. Podam przykłady: pójście na plażę, bo chodzenie po piasku bosymi stopami, jeszcze nie dawno, było dla niego nie do wytrzymania, spotkania w dużej grupie, bo woli ciszę i spokój, a śmiech dzieci czasem go drażni, pójście na salę zabaw, bo rozproszyć  go mogą zbyt jaskrawe kolory czy akustyka miejsca. I chciałoby się, żeby było łatwo i przyjemnie, a nie jest. Mój mąż mówi, że staliśmy się ochroniarzem prezydenta. Czyli cały czas musimy mieć oczy dookoła głowy i być w ciągłym pogotowiu.

Męczące.

Tak, trzeba pożegnać się z odpoczynkiem, bo cały czas musisz się dostosowywać do potrzeb dziecka. Z tego powodu, rodzice takich dzieci jak moje, czyli z autyzmem, są nieustannie skazani na komentarze i uwagi, że gdybyśmy tylko lepiej wychowywali synów i córki, to by się zachowywały “normalnie”.  Spotykamy się z tym dosłownie wszędzie. W rodzinie, w szkole, na placu zabaw. Więc w pewnym momencie musieliśmy pożegnać się z kolejną rzeczą, czyli z ludzką potrzebą bycia lubianym i akceptowanym. Badania pokazują, że ludzie mają dużo akceptacji dla niepełnosprawności fizycznej, którą widać, kiedy na przykład ktoś porusza się o kulach albo na wózku. Ale gdy zderzają się z niepełnosprawnością emocjonalną, tolerancja im spada. Musieliśmy więc uznać, że nie zawsze będziemy mieć społeczną akceptację i wsparcie. I znam wiele historii o tym, że trzeba było pożegnać dawne grono przyjaciół i zbudować nową siatkę znajomych,  bo stare środowisko nie do końca akceptowało, że nasze dzieci są inne.

Ciekawe, że sama mówisz o swoim dziecku, że jest inne.

No bo taki jest mój syn i nie mogę udawać, że jest inaczej. Mam jednak wrażenie, że to, czego nauczył mnie zespół Aspergera [zaburzenie rozwoju, mieszczące się w spektrum autyzmu – przyp.red.], to że wszyscy jesteśmy inni. Z wykształcenia jestem psychologiem, pracuję jako trenerka i coach. I gdy prowadzę szkolenia biznesowe z dorosłymi, zdrowymi ludźmi okazuje się, że jeden lubi być przytulany, a drugi nie, drażnią nas inne dźwięki, są osoby, które nie tolerują glutenu i są takie, które mają nadwrażliwość na laktozę. Wszyscy jesteśmy różni, tylko społecznie mamy bardzo dużą potrzebę szufladkowania. Gdyby nie diagnoza mojego syna, nie zobaczyłabym tego i nie dostrzegłabym, jak bardzo boimy się wszelkiej inności, a z lęku przed odrzuceniem, boimy się nawet o niej rozmawiać. Jednocześnie, ukrywając swoją inność, skazujemy się na życie w tajemnicy, strachu i ciągłym poczuciu, że „nie jestem wystarczający czy wystarczająca”.

Czy jest jeszcze coś, co dzięki diagnozie syna zobaczyłaś?

Syn sprawił, że zaczęliśmy z mężem zastanawiać się nad tym, co tak naprawdę jest naszym priorytetem w życiu. Wcześniej żyliśmy jak typowi rodzice XXI wieku, niebywale szybko, jak w wierszu Szymborskiej “Żyjemy dłużej, ale mniej dokładnie
i krótszymi zdaniami”. Gdyby nie zespół Aspergera, czuję, że dalej byśmy pędzili. A tak, zatrzymaliśmy się i zaczęliśmy bardzo o siebie dbać, o nasze relacje. W warunkach jakich żyjemy, nie mając wsparcia rodziny, za to duże wyzwania, jest to niezwykle ważne. Autyzm syna sprawił również, że przedefiniowaliśmy nasze kariery zawodowe. Przestałam skupiać się na bzdurach i nie robię rzeczy wbrew sobie, bo to mnie niszczyło psychicznie, a ja mam zbyt dużo stresów rodzinnych, żeby dokładać sobie jeszcze zawodowych. Myślę też, że ta cała sytuacja nauczyła nas proszenia o pomoc i budowania wspólnoty. Mamy grupę rodziców dzieci z zespołem Aspergera i czujemy, że możemy z nimi o wszystkim otwarcie rozmawiać. Mamy własną wioskę, co jest bezcenne w dzisiejszych czasach. I kolejna rzecz – bardzo rozwinęliśmy się emocjonalnie. Zrozumieliśmy mechanizmy, które nami kierują.

Marta Iwanowska-Polkowska
Zdj: archiwum prywatne

Jakie, na przykład?

Skąd się bierze złość. Przez wiele lat, złość była główną emocją naszego dziecka i wynikała z przeciążenia jego układu nerwowego, który nie radził sobie z nadmiarem bodźców. Zaczęliśmy analizować, jak je wyeliminować, żeby wzmocnić jego odporność psychiczną i żebyśmy sami nie reagowali złością na jego złość.

Udaje się?

Jest znacznie lepiej niż było, ale jak wszyscy rodzice, czasem się złościmy. Na pewno mamy w sobie więcej zrozumienia dla jego zachowań i trudności, a przez to mniej w nas pretensji i złości na niego. Zespół Aspergera nauczył nas, czym jest miłość bezwarunkowa, czym jest kochanie dziecka takim, jakie jest, a nie takim, jakie powinno być według nas, czy jakim oczekujemy, żeby było. Pamiętam, że na studiach pisałam na ten temat pracę zaliczeniową, ale dopiero teraz doświadczam jakie to trudne. Ciągle łapię się na tym, że stawiam warunki mojemu dziecku, przez co jestem rozczarowana. Albo widzę jak inni się na niego wkurzają, co też mnie rozczarowuje. Przy synu ćwiczę mięsień miłości bezwarunkowej.

 

Udaje się go rozciągnąć także dla młodszego syna, który jest dzieckiem neurotypowym, czy od niego wymagasz więcej?

Myślę że się udało, choć nadal czasem łapiemy się z mężem na tym, że wymagamy od niego więcej. A potem mówimy sobie „hola, hola!”, skoro jesteśmy w stanie odpuścić pewne rzeczy starszemu, to czemu młodszemu nie? Dla mnie miłość bezwarunkowa to taka, kiedy kochasz kogoś nie tylko za to, że jest wspaniały, ale za to również, że ma deficyty, trudności, niedoskonałości,  że czegoś nie potrafi. Sama, przez mojego ojca, czułam się dzieckiem kochanym warunkowo. Stawiał mi warunki, którym nie byłam w stanie sprostać. Myślałam, że na zasadzie przeciwieństwa, łatwo będzie mi kochać własne dzieci bezwarunkowo. Okazało się, że nie i nie ukrywam, że był to dla mnie proces osobistego rozwoju. Musiałam to uchwycić, zobaczyć i przyjrzeć się temu. Musiałam oczyścić głowę z tych wszystkich społecznych norm i przekazów, że na przykład dziecko nie może mieć swojego zdania, tym bardziej, że dzieci z Zespołem Aspergera zawsze mają swoje zdanie,  albo że dziecko ma się słuchać, ze wszystkiego mieć dobre oceny i wzorowe zachowanie, ma być grzeczne i pod żadnym pozorem nie wolno indywidualnie dostosowywać się do niego. Kiedy dudnią nam w głowie takie przekazy, to najpierw trzeba je w ogóle usłyszeć, a potem zastanowić się, czy to aby na pewno nasz głos, czy głos z zewnątrz. I mieć odwagę odseparować go, żeby móc zobaczyć swoje własne dziecko, takim, jakie jest. Ale przyznaję, że to wymaga pracy nad sobą.

Zdj: archiwum prywatne

Czego dowiedziałeś się o sobie wychowując dziecko z Zespołem Aspergera?

Od kilku miesięcy mam tatuaż, na którym jest napisane “Never break me”. To dlatego, że dowiedziałam się o sobie, że naprawdę jestem silną osobą. Okazało się też, że mam w sobie duże pokłady empatii i stopniowo uczę się ją okazywać. Bo wbrew pozorom, a jako psycholog to wiem, to wcale nie jest łatwe. Ze szkołą syna zaczęłam się dogadywać w momencie kiedy sama okazałam empatię nauczycielom. Bardzo chciałam, żeby to oni jako pierwsi okazali mi zrozumienie, ale okazało się, że to  ja muszę zrobić pierwszy krok. Teraz dogadujemy się świetnie i jest między nami współpraca. Dowiedziałam się, że muszę i że potrafię stawiać otoczeniu granice, żeby chronić i troszczyć się o swoje dziecko. Mówić, na co się zgadzam, a na co nie, zdecydowanie, ale bez agresji. I nauczyłam się, choć zabrzmi to jak z podręcznika “Szczęście w weekend”, że jeśli tylko szeroko otworzy się oczy, to nawet w szarych momentach życia można znaleźć dużo pozytywu i zachwytów. Tylko trzeba chcieć takie rzeczy dostrzec i umieć cieszyć się drobnymi rzeczami, zachwycać codziennością. Mój syn ma teraz 10 lat i w tym roku po raz pierwszy pojechał sam na dwa obozy, na których świetnie sobie  poradził. I my z tego powodu jesteśmy przeszczęśliwi, bo przy naszym wsparciu oswaja nieznane, staje się pewny siebie i samodzielny. Tak naprawdę, trudne momenty uczą mnie siły i optymizmu.

 

 

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Zainteresują cię również:

Anita Włodarczyk - polska "Barbie Shero 2021"

Anita Włodarczyk ma własną Barbie. Pierwsza na świecie lalka młociarka

Kobieta z aparatem

Drobiazgi uszczęśliwiają. Mają większy wpływ na jakość życia, niż nam się wydaje

Sukces wpędza cię w zakłopotanie? Nie umiesz się nim chwalić? Skorzystaj z rad psychologa

Minimalizm a dzieci. Czy da się kupować mniej?

Kobieta ćwiczy

Chcesz dobrze zacząć dzień? Oto propozycje ćwiczeń na poranny rozruch

Tech-neck, czyli jak telefon komórkowy sprawia, że bolą cię plecy i rośnie drugi podbródek

Sposób na długie życie? Zabić komórki „zombie”

Joga na dobranoc. Wypróbuj, zanim pójdziesz spać!

Martyna Wojciechowska: zamknięcie placówek ze względu na pandemię COVID-19 spowodowało, że miliony dzieci nie chodzą do szkoły, a hasło „online” jest dla nich abstrakcją

Martyna Wojciechowska: zamknięcie placówek ze względu na pandemię COVID-19 spowodowało, że miliony dzieci nie chodzą do szkoły

kobiecość, seksualnośc, seksowna kobieta

Przez pandemię przestałaś się czuć seksownie? 7 rzeczy, które możesz zrobić, by znów dobrze się poczuć w swoim ciele

Rzeczy, na których jest najwięcej brudu

6 najbrudniejszych rzeczy w twoim domu

ratownik medyczny w trakcie pandemii koronawirusa

Karol Bączkowski, ratownik medyczny: Zdarza się, że nie ma zmiennika i zostajesz na kolejne 12 godzin dyżuru. Bo przecież „karetka musi jeździć”

Rusza EkoOkres, czyli akcja edukacyjna rzecz promocji wielorazowych produktów menstruacyjnych. Hello Zdrowie patronem medialnym

W minionym roku wykorzystano blisko 33 tys. zarodków. MZ podało dane odnośnie in vitro w Polsce

Jak się zakochują mężczyźni, a jak kobiety? O tym, jak działa i na czym polega chemia miłości, opowiada prof. dr n. med. Robert Jach

Kobiety zakochują się inaczej niż mężczyźni. Odpowiada za to chemia miłości – wyjaśnia prof. dr n. med. Robert Jach

Maja Staśko: żyjemy w świecie, w którym „nie zgwałciłbym cię” ma być obelgą, a nie podstawową zasadą każdego człowieka, który nie jest gwałcicielem

Katarzyna Dacyszyn

Hello My Hero. Katarzyna Dacyszyn: Zło, które się wydarzyło, zaczyna być przekuwane w dobro dla innych. To jest chyba najlepsza rzecz, jaka w tym ataku mogła się zdarzyć

Magda Mołek / zdj. Łukasz Sokół

Magda Mołek: My, polskie kobiety, jesteśmy wychowywane w kulturze oceny, w kulturze „nie popełniam błędów”, „jestem idealna”

Zabawki

„Stereotypowe oczekiwania dotyczące płci ograniczają potencjał dzieci” – alarmuje Magda Korczyńska, autorka bloga „Jak wychowywać dziewczynki”

Kobieta

Co musisz wiedzieć o zwolnieniu lekarskim od psychiatry? Wyjaśnia lek. Joanna Adamiak

Mężczyzna siedzi przy komputerze z dziećmi

WHO: liczenie na to, że pandemia skończy się w 2021 roku jest nierealistyczne

Benjamin Netanjahu

Premier Izraela Benjamin Netanjahu w zabawnym spocie walczy z fake newsami na temat szczepionek przeciw COVID-19

„Kobiety chcą czuć się lepiej, chcą mieć orgazmy. I mają do nich prawo!” – mówi dr Rafał Kuźlik o pacjentkach klinik ginekologii estetycznej

Czy trzeba będzie podpisywać zgodę na seks? Nowa definicja gwałtu budzi kontrowersje

Najpopularniejsze

Oto 7 ćwiczeń, za które twój kręgosłup ci podziękuje. Wystarczy niewiele, by poczuć znaczną różnicę

Ćwiczenia na biust. 6 sposobów na ujędrnienie i podniesienie piersi

Twój kręgosłup potrzebuje wsparcia? Oto kilka ćwiczeń, które go wzmocnią

Choroby mają zapach – wiedziałaś o tym?

Stanie na rękach – krok po kroku

Stanie na rękach – krok po kroku

Dlaczego związki, które miały trwać całe życie, tak często się rozpadają?

Jak pozbyć się oponki z brzucha

4 sposoby na pozbycie się oponki z brzucha. I nie chodzi wcale o robienie brzuszków

Joga hormonalna – sposób na równowagę

Ćwiczenia na rozciąganie barków

Rozciąganie stawów barkowych – te ćwiczenia na pewno ci się przydadzą

Fit Matka Wariatka / Facebook

Agresja i fałszywa troska na profilu „Fit Matki Wariatki”. Przyszedł czas na pato-fitness. Hello Zdrowie mówi temu nie!

Kobieta

5 błędów, które popełniasz przed 10 rano

kobieta na wydmach

„Odpuszczanie” jest dobre dla ambitnych i konsekwentnych kobiet – podpowiada nam psycholożka Anita Kruszewska

kobieta w pracy

Czujesz, że tracisz moc? Oto 10 sposobów na zapewnienie sobie energii w ciągu dnia

Kasia Bigos trenerka

Ćwiczenia na ramiona z hantlami – wypracuj smukłe ramiona

8 rzeczy, za które pokochają cię twoje stawy. Nie tylko wysiłek fizyczny!

Smartfon a dolegliwości / istock

Smartfon a dolegliwości, które może wywołać. To nie tylko bezsenność